"WOJNA W DOMU Z LUSTRAMI" - Bitwa o "Małe Niebo"
Jak pokazują rosyjskie i ukraińskie statystki od stycznia 2024 oku do czerwca 2025 roku, ten kto wygrywa woje dronów i kontroluje "Małe Niebo" ma sukcesy na polu walki.
Pytanie brzmi czy te sukcesy można wykorzystać?
Postaram się odpowiedzieć na te pytanie.
Statystyki procentowo odpowiadające za straty obu stron za okres styczeń 2024 czerwiec 2025 przedstawiają się następująco:
Trafienia dronami w strefie taktycznej do 10 km:
Rosja (procent zadanych strat SZU):
DRONY - 63,8%;
(w tym drony FPV - 49%, w tym drony bombardujące - 11,5%, drony UAV "LANCET" (ogień kontbateryjny 3,3%));
ARTYLERIA - 13,6%;
MINY - 6,2%;
LOTNICTWO - 3,7%;
(głównie uderzenie KAB)
BEZPOSREDNIE DZIAŁANIA SZTURMOWE - 11,5%;
STRATY SZU POZA WALKĄ - 1,2%.
Ukraina (procent zadanych strat SZ FR):
DRONY - 75%;
ARTYLERIA - 11%;
MINY - 8%;
LOTNICTWO - 0,2%;
BEZPOSREDNIE DZIAŁANIA SZTURMOWE - 5,3%;
STRATY SZ FR POZA WALKĄ - 0,5%.
Analiza strat pozwala nam stwierdzić, że jeśli chodzi o broń taką jak bezzałogowe statki powietrzne (BSP, drony) w strefie taktycznej, stosunek ilościowy tej broni po obu stronach jest pozornie zbliżony.
Różnica w stratach wynika z faktu, że Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej (SZ FR) są w ofensywie, wielokrotnie częściej atakując Ukraińców, którzy znajdują się w pozycjach obronnych i prowadzą działania opóźniające, gdzie efekt trafień od dronów w danych okolicznościach dla Rosjan jest mniejszy, a większy dla Ukraińców.
Podobnie jest w przypadku artylerii. Rosyjska przewaga w ogniu artyleryjskim jest częściowo równoważona lepszym zabezpieczeniem inżynieryjnym umocnionych i manewrujących Ukraińców na pozycjach obronnych.
Rosjanie ponoszą dużo większe straty z powodu min podczas pokonywania pól minowych w atakach szturmowych na ukraińskie punkty oporu, nawet jak zostały obezwładnione lub zostały opuszczone przez obrońców.
Ponad dwukrotnie wyższe straty Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) w wyniku rosyjskich działań szturmowych wskazuje, że głównym czynnikiem wypychających Ukraińców z ich pozycji obronnych są rosyjskie bezpośrednie działania szturmowe
Wsparcie rosyjskiego lotnictwa docieraj do linii ataków i szturmów, ale tylko statystycznie 4% KAB trafia w cel. Ten współczynnik jak dotąd nie poprawił się.
Częściowo tłumaczy to również fakt, że Rosjanie zbliżając się do ukraińskich pozycji obronnej, starają się, by dla obrońcy zmienia się ona z osłony w pułapkę.
W tym wypadku potrzebna jest przewaga powietrzna na "Małym Niebie" z wykorzystaniem dronów, gdyż lotnictwo nie jest wstanie dać rozpoznania i wsparcia ogniowego małym rosyjskim grupom szturmowym.
Przewaga na "Małym Niebie" daje mniejsza manewrowość przeciwnikowi, pogorsza jego świadomość taktyczną, zawężone sektory ostrzału. Przewaga liczebna piechoty broniącej się nad atakującą nie ma już takiego znaczenia. Bez świadomości i pod presją BSP system ognia w obronie staje się chaotyczny, a punkty ogniowe, które są odizolowane, po kolei są tłumione działaniami szturmowymi, albo dronami.
W tym drugim przypadku, na krótkim dystansie walki (zwłaszcza w zwarciu szturmowym), strona dysponująca przewagą na "Małym Niebie" i większą świadomością taktyczną po prostu miażdży przeciwnika ogniem, dlatego sama ponosi mniejsze straty w wyniku ostrzału obrońców.
Od dawna obserwujemy, że głównym rodzajem walki w strefie taktycznej pozostaje walka ogniowa na odległość, a podstawowym środkiem rażenia są drony. W przypadku działań szturmowych atakujący musi posiadać bezwzględnie przewagę na "Małym Niebie".
Ukraińcom do końca pierwszej połowy 2025 roku udało się stworzyć stałą „linię dronów”, jednak Rosjanie adaptując się do niej, nauczyli się lokalnie dominować na "Małym Niebie". Natomiast zadanie uzyskania miażdżącej przewagi nad SZU w zakresie tej broni (dronów) w SZ FR jak dotąd nie zrealizowały.
Dodatkowo nacierającym wojskom rosyjskim nie udaje się uzyskiwać tej przewagi na tyle długo, by w stopniu wystarczającym starczyło jej do przebicia się przez ukraińską obronę i to na znaczną głębokość.
Przeważnie rosyjskie natarcia podczas ataków na głównym kierunku sięgają obecnie na głębokość 1-2 km (głębokość obrony kompanii), zamiast kilkuset metrów (głębokość obrony plutonu), jak miało to miejsce na początku 2023 roku.
Taktyka obu stron wskazuje na wyraźny brak stałych pozycji obronnych w pasie 10 km od umownej linii frontu. Często obrońca, który wcześniej był atakującym traci pozycje. Ruch pomiędzy stanowiskami bojowymi oraz maskowanie jest podstawą umiejętnością przetrwania w strefie walki.
Przykład:
Przez 2-3 dni rosyjski pułk strzelców zmotoryzowanych na głównym kierunku dywizji walczył własnymi dwoma batalionami piechoty (trzeci pozostaje na terenie FR w garnizonie - szkoli służbę zasadniczą), wspieranymi przez kompanię saperów szturmowych oraz dwie kompanie czołgów (z batalionu czołgów) i dywizjon artylerii.
Siły te przez 3 dni przeprowadzają średnio 5-6 ataków szturmowych - kompanijnych (główny kierunek) i plutonowych (poboczny kierunek), z których 2-3 zakończyły się niepowodzeniem, ale w wyniku pozostałych udanych ataków przebiły się 6 km (poboczny) i do 10 km (główny) na głębokość umownego frontu, a nawet więcej, silnie „rozrywając” pozycję obronną SZU na pierwszej linii umocnień.
Oczywiście pułk nie mogłyby tego zrobić, gdyby Rosjanie nie utrzymali przewagi dronowej, gdyż w innym przypadku aż 95% ataków takiego pułku skończyłyby się niepowodzeniem.
Wejście rosyjskiego pułku na 10 km w strefę walk, w obecnej sytuacji wojny pozycyjnej można ocenić jako ukraiński kryzys taktyczny w obronie, w jakimś rejonie operacyjnym. Oczywiście odbywa się to kosztem pozbawienia osłony dronów na innych rosyjskich kierunkach dywizji, gdzie mogliby kontratakować Ukraińcy.
Jest ryzyko jest nagroda, ale....
W wyniku strat, poniesionych podczas takiej 2-3 dniowej rosyjskiej dywizyjnej ofensywy, taki pułk pierwszorzutowy i jego bataliony, a także wspierające je siły całkowicie utraciły zdolność bojową.
Pułk, wskutek „wyniszczenia bojowego” zazwyczaj traci do 50% i więcej stanu osobowego i sprzętu w jego dwóch batalionach piechoty, w batalionie czołgów, w kompanii sapersko-inżynierskiej, a także mniejszej ilości (do 25%), ale znaczącej części dywizjonu artylerii oraz jednostkach zabezpieczenia.
To powoduje, że taki rosyjski pułk po 3 dniach intensywnych walk może poprzez przegrupowanie własnych oddziałów, jakoś obronić zdobyty teren, ale za to stracił zdolności ofensywne, aż do momentu uzupełniania i ponownego zgrania.
Jeśli dywizja rosyjska chce dalej atakować musi pułkami rotować pod ogniem ukraińskich dronów i je na głębokich tyłach uzupełniać. Dodam, że systemowo to drugie Rosjanom się udaje, ale też mają swoje limity.
Dlatego SZ FR nie mają szans na wykorzystanie takiego przełamania, wprowadzenie kolejnych sił, które przejmą pęd "mozolnego uderzenia".
To na poziomie operacyjnym wygląda jak walka w trybie "slow motion" pod chmurą wściekłych Szerszeni...
Walka o "Małe Niebo" powoduje gwałtowny spadek gęstości formacji bojowej i problemy z rotacją walczących w zwarciu jednostek. Oznacza to, że w pierwszej połowie tego roku obie walczące strony wykorzystują jeszcze mniejszą liczbą ludzi i sprzętu (poza dronami) na 1 km2 frontu niż na początku 2023 roku.
To z jednej strony, teoretycznie, pozwala logistyce obu stron, które walczą w ten sposób, wydajnie zabezpieczyć rozporoszone w strefie walk własne pododdziały. Jednak praktyka bojowa i możliwość stworzone przez dorny świadczą, o maksymalnej koncentracji uderzeń na tak "teoretycznie wydajną" logistykę. Izolacja pola walki przez drony realnie ogranicza możliwości zabezpieczenia jednostki oraz przemieszczanie się w strefie walki (czy to rosyjskiej czy ukraińskiej).
Współcześnie - żołnierz siedząc ukryty w okopie, albo na swoje nieszczęście zostanie wykryty przez BSP i przez wspierające go systemy analiz danych zostanie wskazany do zgładzenia przez artylerię lub inny dron uderzeniowy, lub umrze z głodu oraz pragnienia odcięty od swojego zaopatrzenia.
Na tym polu walki wygrywa ten kto potrafi wystarczająco długo utrzymać i zaopatrywać swoje rozproszone siły. W ostatnim czasie pojawiło się wiele przykładów, że załogi rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych atakują ukraińskie obiekty logistyczne w odległości 20–30 km umownej linii frontu.
W ten sposób tworzy się system izolacji ogniowej ważnych odcinków frontu poprzez prowadzenie bitwy, o dominację na "Małym Niebie" w strefie walki (do 10 km) oraz poza nią.
Walka o "Małe Niebo"
Specjalnie wyszkoleni operatorzy myśliwskich dronów są niezwykle aktywni po obu stronach. Wcześniej zaczęli stosować tą taktykę Ukraińcy. Jednak jak można zobaczyć na rosyjskim filmie w aktywnych rejonach frontu Rosjanie na dobę walki niszczą 8-10 ciężkich ukraińskich dronów, a skala i tendencja myśliwskiej walki dronów po obu stronach frontu stale rośnie.
Tam, gdzie Rosjanie mają dla siebie "Małe Niebo" bezzałogowe statki powietrzne "Vampire" i "Baba Jaga" całkowicie w działaniach bojowych straciły na znaczeniu.
Rosjanie stopniowo budują system walki powietrznej na „Małym Niebie”. Głównie organizowany jest przez ludzi z "Centrum Rubikon" poprzez skalowanie użycia dostępnych dronów jako myśliwskie. To już jest kolejny krok, który wymusił głębsze zmiany w rosyjskich i ukraińskich działaniach militarnych.
Kolejny przełom może nastąpić, jeśli obie strony, a szczególnie Rosjanie, będą w stanie skutecznie przeciwdziałać ukraińskim operatorom bezzałogowych statków powietrznych, uderzając w same załogi i zmuszając je do dalszego wycofania, co zmniejszy ich zasięg rażenia i rozpoznania, a tym samym czas reakcji na ataki rosyjskich grup szturmowych (co już się dzieje).
Epilog...
Trwa ciągła i aktywna walka konkurencyjna, poszukiwane są metody skutecznego przeciwdziałania, stale ulepszane są siły bezzałogowe, rozpoznawcze, upraszczane i ulepszane są uderzeniowe bezzałogowce, by stworzyć efekt "masy na małym niebie".
Nadal Rosjanie są daleko za rozwiązaniami ukraińskimi, ale co ważne, nie tyle technologicznie, co organizacyjnie.
Nie zapominajmy, że taki rodzaj SZU jak "Siły Dronowe" powstał na początku lutego 2024 roku, a Ukraina rozpoczęła systemową organizację badań i rozwoju podobnych do tych, które Rosjanie rozpoczęli na początku 2025 roku na bazie "Centrum Rubikonu", już w pierwszej połowie 2023 roku.
Dron to emocjonujący efektor, ale wydajność w tej analogowej i jak się niektórym wydaje zacofanej wojnie, tkwi w specyficznie tworzonym kodzie zerojedynkowym.
W takich działaniach bojowych istotną rolę odgrywa specjalistyczny analityczny system rozpoznanie celów, bez którego drony są "komunijnymi zabawkami". W tej dziedzinie niedoścignione jest SZU, które wykorzystują systemowo elementy "sztucznej inteligencji".
To cichy "game changer".
To są ich własne ukraińskie narodowe algorytmy, które bez wsparcia sojuszniczego, od ponad dwóch lat, uczą się na realnej wojnie rozpoznawać i zabijać wrogów. Tego nie da żadna symulacja czy poligon. Tego pragną najsilniejsze armie świata. Te linijki unikalnych bezdusznych kodów pisane są śmiercią wrogów. To jest najlepsza ukraińska broń na atakujących masą Rosjan.
Rosjanie to zrozumieli i niestety starają się szybko dogonić te zdolności, w tej pełnej mitów i krwi bitwie o "Małe Niebo" - w wojnie w "Domu z lustrami"
Pozdrawiam i dziękuję.
x.com/Maciej_Korowaj