wtorek, 15 marca 2022


O Patruszewie w Moskwie krążą legendy. Przede wszystkim dlatego, że ten były KGB-owski funkcjonariusz nie lubi wylewać za kołnierz. – Nie zna innego zachowania – mówi osoba z jego otoczenia w rozmowie z Catherine Belton, brytyjską dziennikarką śledczą, autorką wydanej właśnie w Polsce książki "Ludzie Putina".

– Po prostu inaczej nie potrafi. Przychodzi na jakieś zebranie i zaczyna tak: "No dobra, sku***ny, co tym razem żeście spier***ili?" – dodaje informator. Jak twierdzi Catherine Belton, to właśnie Patruszew stoi za imperialistycznymi zakusami Władimira Putina.

– To dość prosty facet, człowiek radziecki starej szkoły – zaznacza w rozmowie z Belton osoba blisko współpracująca z Patruszewem. I dodaje: – Patruszew chce powrotu Związku Radzieckiego, ale w wersji kapitalistycznej. Postrzega kapitalizm jako broń, drogę do odrodzenia rosyjskiego imperium". Te wizje twardogłowego i bezkompromisowego polityka, to woda na młyn Władimira Putina.

Patruszew jest jednym z najbliższych współpracowników Putina na Kremlu. I nadal wywiera na niego ogromny wpływ.

70-letni Patruszew jest uważany za "jastrzębia wśród jastrzębi". Putin zna go od lat 70., z czasów ich wspólnej pracy w KGB w Leningradzie i od tego czasu utrzymują ze sobą bliskie stosunki.

onet.pl

Sytuacja militarna nie uległa poważniejszym zmianom. Na większości kierunków ofensywa jest powstrzymywana siłami obrońców, bądź – w przypadku działań prowadzonych ze wschodu na kierunku Dniepru – wyhamował ją sam agresor. Rosjanie mają przywracać sprawność bojową jednostek, rozbudowywać logistykę i kontynuować przemieszczanie na Ukrainę rezerw, a także sprowadzać najemników, na których ma spocząć główny ciężar zdobywania miast. Ukraiński resort obrony ujawnił, że rosyjskie punkty werbunkowe w Syrii przyjęły ponad 1 tys. ludzi gotowych do walki na Ukrainie, a 400 już przybyło do Rosji (obwód rostowski) i na Białoruś (obwód homelski).

Obie strony umacniają się na zajmowanych pozycjach, a obrońcy miast (m.in. Kijowa i Zaporoża), które nie zostały odcięte od linii zaopatrzenia, rozbudowują linie obrony i gromadzą zapasy. W większości rejonów dominuje statyczna wymiana ognia, a do działań manewrowych (poza południem kraju) dochodziło sporadycznie na poziomie taktycznym. Rosjanie nieprzerwanie bombardują i ostrzeliwują główne rejony obrony ukraińskiej, a w przypadku dużych ośrodków najczęstszymi celami pozostają obiekty cywilne. W wyniku przeprowadzonych nocą ataków rakietowych miało zostać zniszczone lotnisko w Dnieprze.

Na poleskim kierunku obrony armii ukraińskiej do starć miało dojść na północ od Kijowa, gdzie na zachód od Iwankowa pozostawało nierozbite dotychczas zgrupowanie ukraińskie, a także w Irpieniu i leżącym już w granicach stolicy mikrorejonie Żowtnewe. Na zachód od Kijowa natarcie rosyjskie zostało ponoć powstrzymane w Ozerszczynie. W pozostałych rejonach obwodu kijowskiego pozycje stron miały pozostać bez zmian, a aktywność przejawiały głównie grupy dywersyjno-rozpoznawcze. W stolicy poza obiektami mieszkalnymi zbombardowano zakłady biura konstrukcyjnego Łucz (producent przeciwpancernych pocisków kierowanych). Na kierunku siewierskim trwała wymiana ognia, w której obrońcy mieli m.in. zniszczyć stanowisko dowodzenia wrogich wojsk. Rosjanie kontynuowali bombardowania i ostrzał miejscowości w obwodach czernihowskim i sumskim.

Na kierunku słobodzkim dominowały rosyjskie bombardowania i ostrzał (z wykorzystaniem m.in. rakiet Iskander i najcięższych wieloprowadnicowych wyrzutni pocisków rakietowych Smiercz). Trwały walki w Iziumie i o kontrolę nad miejscowościami na południe od miasta (siły ukraińskie miały przeprowadzić „niewielki” kontratak). Na kierunku donieckim starcia miały miejsce na północ od Gorłówki i w Wuhłedarze. O zbrodniczych bombardowaniach miasta i zadanych agresorowi stratach informowali obrońcy Mariupola.

Na kierunku taurydzkim Rosjanie kontynuowali natarcie w obwodzie zaporoskim, uderzając na Kamianśke, 25 km na południe od Zaporoża. Obrońcy mieli skutecznie atakować bezpośrednie zaplecze napierających wojsk na linii Wasyliwka–Połohy. Na kierunku południowobużańskim jednostki agresora miały poszerzyć obszar wokół Mariupola oraz na południe od Krzywego Rogu i na prawym brzegu Dniepru.

(...)

Wojska rosyjskie nadal niszczą zakłady przemysłowe kompleksu zbrojeniowego i położone w pobliżu obiekty cywilne. Resort obrony FR wezwał obywateli Ukrainy pracujących w tych przedsiębiorstwach, a także mieszkańców okolicznych budynków mieszkalnych do opuszczenia potencjalnie niebezpiecznych stref. Rzecznik Kremla zapowiedział zmianę taktyki sił zbrojnych, które dotąd unikały zajmowania większych miast. Najeźdźcy nie wykluczają wkroczenia do dużych miejscowości w celu „zapewnienia maksymalnego bezpieczeństwa ludności”.

Resort obrony FR kontynuuje operację dezinformacyjną mającą sugerować, że duża część obywateli Ukrainy jest przyjaźnie nastawiona do Rosji. Za dobrymi stosunkami z nią opowiada się rzekomo 15 mln Ukraińców zamieszkujących w obwodach zaporoskim, dniepropetrowskim, czernihowskim, charkowskim, chersońskim, nikołajewskim, odeskim, połtawskim, sumskim, kirowohradzkim, czerkaskim, kijowskim i żytomierskim. Wymienienie przez wojskowych nazw „prorosyjskich” obwodów odzwierciedla plan maksimum operacji lądowej, tj. umożliwienie okupacji większości Ukrainy.

Rosjanie nie przerwali ewakuacji ludności z Donbasu do Rosji. Według danych resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych FR od 18 lutego przyjęto 250 tys. osób. Kontynuowanie operacji, która ma objąć 700 tys. ludzi, oznacza, że Moskwa zamierza w znacznym stopniu wyludnić tzw. republiki ludowe i wykorzystać je jako zaplecze wojsk okupujących Ukrainę.

14 marca korytarzami humanitarnymi udało się ewakuować ok. 4 tys. osób. Z oblężonego Mariupola wyjechało ok. 150 samochodów. W okolicy miejscowości Browary (obwód kijowski) agresor nie dotrzymał zawieszenia broni, uniemożliwiając wyprowadzenie cywili. 15 marca uzgodniono otwarcie dziewięciu korytarzy w kierunku Połtawy i Zaporoża. Podejmuje się kolejne próby dostarczenia pomocy humanitarnej do Mariupola.

Doradca Wołodymyra Zełenskiego Ołeksij Arestowicz poinformował, że strona ukraińska liczy, iż w ciągu dwóch tygodni dojdzie do podpisania porozumienia pokojowego i wycofania rosyjskich wojsk. Nie jest jednak wykluczone, że fiasko rozmów doprowadzi do drugiego etapu ofensywy. Kolejna runda negocjacji dwustronnych nie przyniosła rezultatów, ale pertraktacje trwają, zaś prezydent Ukrainy wyraził ostrożny optymizm co do możliwości ich szybkiego zakończenia.

Według najnowszych badań socjologicznych grupy Rejtynh 56% ankietowanych Ukraińców uważa, że głównym celem inwazji jest całkowite zniszczenie narodu ukraińskiego, a celem ataku – okupacja Ukrainy i włączenie jej do Rosji. Tylko 17% respondentów sądzi, że Moskwa dąży do zmiany kursu politycznego Kijowa lub zapobieżenia rozmieszczeniu baz NATO, 10% – że armia rosyjska chce zniszczyć infrastrukturę wojskową, a 5% – że to prowokacja w celu rozpętania wojny z Sojuszem. Jedynie 2% badanych jest zdania, że napaści dokonano, aby chronić ludność rosyjskojęzyczną.

Pojawia się coraz więcej informacji o rosyjskim terrorze wobec cywilów. Władze Sum powiadomiły o pacyfikacji miejscowości Trościaniec i Boroml, gdzie okupanci terroryzują ludność i wzywają ją do ucieczki w kierunku Rosji. Wpędzają mieszkańców do fałszywych „zielonych” korytarzy, chcąc narazić ich na ostrzał, masowo konfiskują telefony komórkowe, nie pozwalają na naprawy sieci energetycznej i wodociągowej. Władze Mariupola oceniły, że straty wśród ludności cywilnej miasta mogą sięgać nawet 20 tys. osób. Podawana wcześniej liczba ofiar (ponad 1800) dotyczy tylko tych zidentyfikowanych przez policję i służby medyczne. W zajętym Berdiańsku miała miejsce antyrosyjska demonstracja, podobną w Melitopolu uniemożliwili okupanci.

Koleje Ukraińskie przystąpiły do nacjonalizacji wagonów (w kraju ma się ich znajdować 15 tys.) należących do rosyjskich podmiotów. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała o przywróceniu dostaw prądu do elektrowni w Czarnobylu, a tym samym wznowieniu zasilania systemu chłodzącego w magazynie zużytego paliwa jądrowego. Międzynarodowy Fundusz Walutowy ocenia, że Ukraina potrzebuje ok. 4,8 mld dolarów finansowania zewnętrznego, a PKB państwa spadnie o 10%, pod warunkiem że wojna zakończy się w najbliższym czasie. W przypadku jej kontynuowania recesja może sięgnąć 25–35%.

Według informacji Straży Granicznej RP 14 marca do Polski wjechało 71,6 tys. uchodźców z Ukrainy (spadek o 13%), a od początku wojny – 1,83 mln.

osw.waw.pl

Walczące na Ukrainie siły rosyjskie z pewnością mają problemy z łącznością i przegrywają na froncie walki elektronicznej, w której strona ukraińska korzysta ze wsparcia NATO albo przynajmniej amerykańskiego. ChRL, jako światowa potęga jeżeli chodzi o produkcję elektroniki wydaje się dysponować w tym względzie stosunkowo nowoczesnymi rozwiązaniami. I chociaż nie są to być może systemy bardziej zaawansowane niż te rosyjskie, ale prawdopodobnie nie zostały tak dobrze rozpoznane przez stronę ukraińską i mogą stanowić dla niej zaskoczenie, jeżeli chodzi o szyfrowanie czy używane częstotliwości.

Rosjanie już od wielu dni odczuwają też braki związane z amunicją precyzyjną dla lotnictwa. To że wysyłane do boju są najnowsze bombowce Su-34, wielozadaniowe Su-30 (i starsze samoloty pola walki Su-25) często wyłącznie z podwieszonymi klasycznymi bombami i pociskami niekierowanymi, a nie bronią precyzyjną widać nawet na rosyjskich filmach propagandowych. Oznacza to, że Rosjanie zużyli prawdopodobnie dużą część zapasów własnej precyzyjnej amunicji rakietowej, umożliwiającej uderzanie z bezpiecznej odległości. Chodzi tutaj nie tylko o naprowadzane bomby ale także np. pociski przeciwradiolokacyjne, których szczątki wielokrotnie były fotografowane na Ukrainie.

To właśnie brak lotniczej amunicji precyzyjnej, której zapasy były według części źródeł przewidziane na maksymalnie dwa tygodnie wojny przyczynia się do coraz większych strat bojowych samolotów. Chińczycy tymczasem są posiadaczami 73 samolotów Su-30 i 24 Su-35S, a więc maszyn, do których dokupiono amunicję precyzyjną różnego typu a prawdopodobnie jej elementy produkowano także na miejscu. Chodzi o pociski powietrze-ziemia Ch-29 i Ch-59, manewrujące 3M-54 Kalibr a także przeciwradiolokacyjne Ch-31. Liczba amunicji precyzyjnej do tej setki maszyn nie jest zapewne zbyt duża, ale mogłaby przyczynić sie do zwiększenia skuteczności rosyjskich uderzeń i zmniejszenia strat rosyjskich maszyn bojowych.

Rosjanie wystrzelili też w cele na Ukrainie także około 900 pocisków manewrujących i balistycznych. Zdaniem wielu komentatorów zużyli w ten sposób mniej więcej połowę posiadanych zapasów. Chińczycy posiadają jednak głównie własne typy pocisków manewrujących i balistycznych, za wyjątkiem rakiet manewrujących Kalibr-S używanych na importowanych chińskich okrętach typu Kilo. Wprowadzenie tych ostatnich z uwagi na niewielką skalę i problemy logistyczne wydaje się jednak mało prawdopodobne.

defence24.pl