niedziela, 26 kwietnia 2026



Zrobił to "rękami" chińskiego ministerstwa handlu, które ostrzega Brukselę, że w "podejmie niezbędne kroki, aby zdecydowanie chronić" interesy chińskich przedsiębiorstw i osób fizycznych objętych 20. pakietem sankcji, które — po wielu nieudanych próbach — Unia Europejska przyjęła w czwartek 23 kwietnia.

Pekin ostrzegł Brukselę, że "UE poniesie wszelkie konsekwencje" po tym, jak wspólnota włączyła chińskie firmy do najnowszego pakietu sankcji wobec Rosji, co doprowadziło do eskalacji napięć w i tak już napiętych stosunkach handlowych między Chinami a Europą.

W oświadczeniu wydanym późnym wieczorem w sobotę chińskie ministerstwo handlu stwierdziło, że jest "głęboko niezadowolone" i "zdecydowanie sprzeciwia się" włączeniu chińskich przedsiębiorstw do sankcji wobec Rosji, zarzucając UE "bezczelne" postępowanie pomimo "wielokrotnych sprzeciwów".

"Chiny wzywają UE do natychmiastowego usunięcia chińskich firm i osób z listy sankcji" — stwierdziło ministerstwo w oświadczeniu, ostrzegając, że Pekin "podejmie niezbędne środki w celu zdecydowanej ochrony" ich interesów.

Dwudziesty pakiet sankcji UE, zatwierdzony w zeszłym tygodniu po wycofaniu weta przez Węgry i Słowację, obejmuje kolejnych 20 rosyjskich banków, odcinając je od transakcji w euro i działalności gospodarczej w Unii Europejskiej. Przełom w sprawie sankcji nastąpił po rozwiązaniu sporu dotyczącego rurociągu naftowego Przyjaźń, który transportuje rosyjską ropę przez Ukrainę do Europy Środkowej (we wtorek 22 kwietnia ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że uszkodzony przez Rosję w trakcie działań wojennych na terenie Ukrainy rurociąg został naprawiony i może wznowić działalność).

Unijny pakiet obejmuje również banki i przedsiębiorstwa w krajach trzecich, w tym w Chinach, w ramach szerszej inicjatywy mającej na celu zamknięcie nieoficjalnych kanałów wykorzystywanych do wspierania rosyjskiej gospodarki wojennej, ze szczególnym naciskiem na środki przeciwdziałające obchodzeniu sankcji w sieciach handlowych, energetycznych i finansowych.

Prezydent Francji Emmanuel Macron ostrzegł w piątek 24 kwietnia, że Europa znajduje się obecnie pod presją ze strony Stanów Zjednoczonych, Chin i Rosji jednocześnie.

Nie powinniśmy lekceważyć faktu, że jest to wyjątkowy moment, w którym prezydent USA, prezydent Rosji i prezydent Chin są zdecydowanie przeciwni Europejczykom — powiedział Macron, przemawiając wraz z premierem Grecji Kyriakosem Mitsotakisem podczas spotkania w Atenach. Francuski przywódca wezwał w swoim przemówieniu UE do "przebudzenia się" i obrony własnych interesów.

onet.pl\Politico


"Poleciłem Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, aby strzelała i zniszczyła każdą łódź — nawet niewielką — która stawia miny na wodach cieśniny Ormuz. Nie może być żadnego wahania. Dodatkowo nasze jednostki do rozminowywania już teraz oczyszczają cieśninę. Niniejszym nakazuję kontynuowanie tych działań, ale z potrójną intensywnością" — przekazał Donald Trump we wpisie na platformie Truth Social.

Szlak jest de facto zamknięty od 2 marca. 17 kwietnia Teheran ogłosił ponowne otwarcie cieśniny. Wówczas dziesiątki jednostek ruszyły w kierunku Ormuzu, próbując się wydostać. Jednak już dzień później Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zmienił stanowisko i poinformował o jej zamknięciu. Spowodowało to, że większość statków szybko zawróciła i nadal pozostaje uwięziona w Zatoce Perskiej.

Stany Zjednoczone zaczęły od tego czasu egzekwować własną obecność w regionie, m.in. poprzez przejęcie 19 kwietnia statku towarowego pływającego pod irańską banderą.

Iran dolał oliwy do ognia, minując cieśninę, destabilizując globalny handel i zmuszając USA do reakcji siłowej. 18 marca Pentagon potwierdził zniszczenie 16 irańskich jednostek stawiających miny.

Skala zaminowania cieśniny do dziś nie jest dokładnie znana. Amerykański wywiad już na początku marca sygnalizował, że Iran rozpoczął proces rozmieszczania min, a prezydent Donald Trump reagował ostrzeżeniem, że jeśli to się potwierdzi, "konsekwencje militarne będą na poziomie dotąd niespotykanym".

(...)

Cieśnina Ormuz, przez którą w 2025 r. przepływało średnio około 20 mln baryłek ropy i produktów naftowych dziennie, jest jednym z najważniejszych "wąskich gardeł" (w najwęższym miejscu ma zaledwie 54 km szerokości) światowego transportu ropy. Około 25 proc. globalnego morskiego handlu tym surowcem przechodzi właśnie tędy, a możliwości ominięcia tego szlaku są ograniczone.

Choć Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują częściowo alternatywnymi trasami eksportu ropy, które omijają cieśninę Ormuz, inne kraje — w tym Iran, Irak, Kuwejt, Katar i Bahrajn — są w zdecydowanej większości uzależnione od tego szlaku.

W 2025 r. przez ten szlak przepływało niemal 15 mln baryłek dziennie ropy naftowej, co stanowiło około 34 proc. światowego handlu tym surowcem. Większość tego wolumenu była kierowana do Azji — same Chiny i Indie odbierały łącznie 44 proc. eksportu. Do Europy trafiało jedynie około 600 tys. baryłek dziennie, czyli zaledwie 4 proc. dostaw z regionu.

Praktycznie cały eksport skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) przechodzi przez cieśninę Ormuz. Katar w 2025 r. był drugim największym eksporterem LNG na świecie — wysłał ponad 112 mld m sześc. gazu, podczas gdy eksport ZEA wyniósł ok. 7 mld m sześc. Łączny wolumen LNG przepływający przez Ormuz przekroczył 112 mld m sześc., co odpowiada niemal 20 proc. światowego handlu LNG.

Nie istnieją realne alternatywne trasy eksportu gazu z Kataru i ZEA na globalny rynek poza transportem LNG drogą morską.

Głównym odbiorcą LNG z regionu pozostaje Azja. W 2025 r. około 90 proc. gazu transportowanego przez tę cieśninę trafiało na rynki azjatyckie, podczas gdy do Europy kierowano nieco ponad 10 proc. Jednocześnie dostawy LNG przechodzące przez Ormuz stanowiły około 27 proc. całkowitego importu LNG w Azji oraz około 7 proc. importu LNG w Europie.

(...)

Nawet jeśli uda się osiągnąć porozumienie w sprawie wznowienia eksportu przez cieśninę, skutki kryzysu mogą być odczuwalne jeszcze przez długi czas. Analitycy rynku energii podkreślają, że powrót do normalności nie nastąpi automatycznie. Według analityków amerykańskiej firmy inwestycyjnej Loomis Sayles nawet po stabilizacji sytuacji potrzeba "tygodni lub miesięcy", by odbudować przepływy surowców, a ceny ropy pozostaną powyżej poziomów sprzed konfliktu. Według S&P Global i GasBuddy powrót cen do poziomów sprzed kryzysu w 2026 r. jest mało prawdopodobny, nawet przy szybkim odblokowaniu cieśniny.

Sytuacja w cieśninie wywołała niepokój wśród azjatyckich sojuszników USA. Japonia sprowadza aż 93 proc. zużywanej ropy właśnie przez ten szlak, a Korea Południowa — 70 proc. ropy oraz około 20 proc. gazu ziemnego.

— Szlaki morskie są absolutnie kluczowe dla Japonii i Korei Południowej, ponieważ opierają one swój handel na transporcie morskim — zarówno w eksporcie, jak i w imporcie kluczowych surowców, takich jak energia, materiały i żywność — powiedział Joseph Kristanto, analityk ds. bezpieczeństwa morskiego w singapurskiej Szkole Studiów Międzynarodowych im. S. Rajaratnama.

(...)

Według kanadyjskiej agencji Agence Science-Presse, przez Ormuz przechodzi niemal połowa światowych dostaw mocznika nawozowego, ponad 30 proc. amoniaku oraz około 20 proc. fosforanu dwuamonowego — kluczowych składników nawozów.

Europejski sektor lotniczy stoi w obliczu ryzyka niedoboru paliwa lotniczego w ciągu najbliższych tygodni, jeśli blokada cieśniny Ormuz się utrzyma. Pierwsze ruchy już widać. Lufthansa ogłosiła redukcję aż 20 tys. lotów krótkodystansowych do października, a inne linie idą w tym samym kierunku — SAS odwołał około tysiąca połączeń, KLM ponad 150.

Europejskie kraje zareagowały na rosnące ceny ropy. Słowenia jako pierwsza w UE wprowadziła ograniczenia sprzedaży paliwa — maksymalnie 50 litrów na jedno tankowanie dla kierowców prywatnych. Inne państwa albo obniżają podatki i ograniczają marże na paliwach, albo wprowadzają dopłaty dla kierowców i firm transportowych.

W Polsce najważniejszym ruchem był pakiet CPN ("Ceny Paliwa Niżej"), ogłoszony przez rząd 26 marca i przyjęty w trybie ekspresowym przez parlament. Wprowadził obniżkę VAT na paliwa z 23 do 8 proc., redukcję akcyzy oraz maksymalne ceny detaliczne na stacjach. Przepisy weszły w życie pod koniec marca, a od 31 marca zaczęły obowiązywać na rynku.

onet.pl