Według ukraińskiej grupy "DeepState" śledzącej zmiany w linii frontu, która jest najczęściej cytowanym źródłem w tej kwestii, Rosjanie w maju zdołali zająć jedynie dodatkowe 14 kilometrów kwadratowych Ukrainy. To rezultat brutto, po uwzględnieniu sukcesów Rosjan i efektów lokalnych kontrataków Ukraińców. Te drugie stały się w ostatnich miesiącach znacznie częstsze i skuteczniejsze, co istotnie wpływa na miesięczne statystyki.
"DeepState" wręcz sugeruje w swoim miesięcznym podsumowaniu, że gdyby nie utrzymywanie na prośbę wojska w tajemnicy najnowszej lokalnej kontrofensywy, to maj Rosjanie w ogóle skończyliby na minusie. Chodzi najpewniej o uderzenie w rejonie Wiełykiej Nowosiłki, gdzie zbiegają się granice obwodów donieckiego, dniepropietrowskiego i zaproskiego. Zaczęło się w drugiej połowie maja, ale dopiero 29 dnia miesiąca oficjalnie przyznano, że coś się dzieje. Nie wiadomo jednak nic o tym, jak Ukraińcom idzie. Nie ma nagrań. Rosjanie nie mówią nic konkretnego. Różne proukraińskie profile na X i Telegramie sugerują jednak, że jest dobrze. W tym "DeepState" ze swoim twierdzeniem, że maj Rosjanie mogli skończyć na minusie.
Źródła rosyjskie są bardziej optymistyczne, jednak daleko im do entuzjazmu. Autor mapy "Suryak" uznawany za umiarkowanie prorosyjski albo neutralny podał wynik 39 km2 na korzyść Rosjan, przy rosyjskich postępach wynoszących 258 km2, a ukraińskich 219 km2. Co pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja za sprawą lokalnych kontrataków Ukraińców. Kanał na Telegramie "Creamy caprice", będący zdecydowanie prorosyjski, wykazał w maju optymistycznie zajęcie przez rosyjskie wojsko 209 km2 Ukrainy. Co jednak istotne, jest to mniej niż w kwietniu, kiedy podali 329 km2. Po największym tegorocznym dołku w marcu z wynikiem 166 km2. Na początku maja towarzyszyła więc temu po stronie rosyjskiej optymistyczna interpretacja, że oto armia zbudziła się z tradycyjnego zimowego i wczesnowiosennego odpoczynku, ruszając do ofensywy. Tempo sukcesów miało więc już tylko rosnąć, aż do końca jesieni. Tak jak w poprzednim roku. Tymczasem stało się odwrotnie.
Wszystko to pomimo znaczącego wysiłku rosyjskiego wojska. Oficjalne dane ukraińskie mówią o około 7 tysiącach kontaktów bojowych w maju. To najwyższy wynik od ponad roku. Dotychczas ta wartość długo oscylowała w rejonie 5-6 tysięcy. Przy czym przez cały maj intensywność ataków rosła z tygodnia na tydzień, dochodząc do poziomu średnio około 150 dziennie pod koniec miesiąca. Przy czym tak wyraźny wzrost może być związany ze zmianą metod Rosjan. Ukraińcy twierdzą, że ich pojedyncze ataki są coraz mniejsze i mniejsze. Kiedyś jedną próbę infiltracji, czyli prześlizgnięcia się przez strefę śmierci i wysunięte ukraińskie pozycje, przeprowadzało po kilku ludzi. Teraz ma to być regularnie 2, a czasem nawet pojedynczy. Ukraińska interpretacja jest taka, że to efekt narastających problemów kadrowych Rosjan i wyczerpywania się dotychczasowego modelu rekrutacji przy pomocy pieniędzy.
Bardzo wysoka pozostaje też aktywność lotnictwa i sił rakietowych Rosji. W maju to pierwsze zrzuciło 7,5 tysiąca bomb szybujących na rejon frontu, co jest drugim najwyższym wynikiem w historii. Rekordowy był marzec z 7,7 tysiąca. Był to też miesiąc wyjątkowo intensywnych ataków na ukraińskie zaplecze i miasta. Znacząco wzrosło użycie rakiet manewrujących i balistycznych, co objawiło się głównie w dwóch ciężkich atakach na Kijów i okolice. Systematycznie rośnie też użycie prostych dronów uderzeniowych Gierań w różnych wariantach, których poleciało na Ukrainę rekordowe 8,1 tysiąca.
(...)
Dla Ukraińców najcięższa sytuacja aktualnie kształtuje się w Konstantynówce. Walki na przedpolach miasta toczą się już pół roku, ale ostatnie dwa miesiące to dotarcie Rosjan do jego przedmieść, po aktualnie wchodzenie do głównych zabudowań. Rosyjskie wojsko koncentruje tu znaczne siły od ludzi, przez artylerię po drony. Ma więc powolne postępy, które aktualnie zaczynają zagrażać rozcięciu ukraińskiej obrony miasta na dwie części i stworzeniu kotła w jego południowej części. Nie ma jeszcze mowy o kompletnym załamaniu Ukraińców, ale sytuacja jest uznawana za bardzo ciężką. Prognozy najczęściej mówią o utracie miasta gdzieś w lipcu, optymistycznie w sierpniu. Przejście przez nie zbliży Rosjan od południa do jednego z dwóch kluczowych miast ukraińskiego Donbasu, Kramatorska. Tuż obok niego na północ jest drugie, Słowiańsk. Jednocześnie bardzo starają się do nich podejść od zachodu, gdzie mają znacznie drobniejsze sukcesy. W rejonie Łymania nieco na północ po drugiej stronie zalesionej i podmokłej doliny rzeki Doniec, Rosjanie zostali praktycznie zatrzymani.
(...)
Składa się to na obraz tak optymistyczny dla Ukraińców, jaki nie był od wiosny 2023 roku. Udało się im przetrwać naprawdę trudne 2,5 roku ciągłej rosyjskiej presji, bolesnych strat i otarcia się o dno, jeśli chodzi o problemy z mobilizacją oraz dowodzeniem i koordynacją. Podjęte środki zaradcze, takie jak reformy systemu dowodzenia, tworzenie korpusów, poprawa systemu mobilizacji oraz szkolenia, a do tego zdecydowane postawienie na masowe użycie dronów powietrznych i lądowych, dają rezultaty.
gazeta.pl