Kolejną kwestią było nadmierne uzależnienie od wojska. Stany Zjednoczone, Europa i Japonia miały dynamicznie rozwijające się rynki konsumenckie, które napędzały popyt na układy scalone. Pieniądze płynące z cywilnych rynków ułatwiły firmom specjalizację w łańcuchu dostaw. Specjalizacja obejmowała wszystko, od wytwarzania ultraczystych płytek krzemowych po produkcję zaawansowanej optyki do maszyn litograficznych. Związek Radziecki miał słabo rozwinięty rynek konsumencki, więc produkował tylko niewielką część układów scalonych dostępnych na Zachodzie. W jednym sowieckim źródle można znaleźć szacunki, że sama Japonia zainwestowała osiem razy więcej w mikroelektronikę niż ZSRR.
Sowieci nie byli również częścią międzynarodowego łańcucha dostaw. Współpracując z sojusznikami z czasów zimnej wojny, Stany Zjednoczone stworzyły niezwykle wydajny, zglobalizowany podział pracy. Japonia przewodziła w produkcji układów pamięci, Stany Zjednoczone wytwarzały najwięcej mikroprocesorów, a japońskie firmy Nikon i Canon oraz niderlandzki ASML /i zachodnioniemiecki Zeiss - red./ podzieliły między siebie rynek sprzętu litograficznego. Pracownicy z Azji Południowo-Wschodniej montowali finalne produkty. Firmy amerykańskie, japońskie i europejskie walczyły o swoją pozycję w tym podziale pracy, ale wszystkie czerpały korzyści z rozłożenia kosztów badań i rozwoju na wiele krajów. Związek Radziecki nigdy nie miał dostępu do tak rozwiniętego rynku półprzewodników.
Jego sojusznikami była zaledwie garstka krajów, ale na większość z nich w kwestii przemysłu półprzewodnikowego nie można było liczyć. W połowie lat osiemdziesiątych zdominowana przez Sowietów Niemiecka Republika Demokratyczna, w której branża układów scalonych była tak zaawansowana jak w Zielenogradzie, podjęła ostatnią próbę jej ożywienia. Bazowano na bogatych tradycjach przemysłowych oraz światowej klasy optyce produkowanej przez firmę Carl Zeiss z Jeny. Pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja układów scalonych w NRD gwałtownie wzrosła, ale branża półprzewodnikowa w tym kraju była w stanie wyprodukować jedynie układy pamięci mniej zaawansowane niż japońskie i w dodatku kosztowały one dziesięciokrotnie więcej. Zaawansowany technologicznie zachodni sprzęt produkcyjny był trudno dostępny i w NRD nie było taniej siły roboczej, do której firmy z Doliny Krzemowej miały dostęp w Azji.
Wysiłki Związku Radzieckiego mające na celu zdynamizowanie przemysłu półprzewodnikowego zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Pomimo zakrojonych na szeroką skalę kampanii szpiegowskich i ogromnych sum przekazywanych do ośrodków badawczych, takich jak ten w Zielenogradzie, ani Sowieci, ani ich socjalistyczni sojusznicy nigdy nie byli w stanie dorównać Zachodowi. I kiedy Kreml nie wiedział już, jak odpowiadać na „zrównoważenie” Billa Perry’ego, świat na polach bitewnych w Zatoce Perskiej otrzymał przerażający obraz tego, jak może wyglądać przyszłość wojen.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy
Sowieci nie byli również częścią międzynarodowego łańcucha dostaw. Współpracując z sojusznikami z czasów zimnej wojny, Stany Zjednoczone stworzyły niezwykle wydajny, zglobalizowany podział pracy. Japonia przewodziła w produkcji układów pamięci, Stany Zjednoczone wytwarzały najwięcej mikroprocesorów, a japońskie firmy Nikon i Canon oraz niderlandzki ASML /i zachodnioniemiecki Zeiss - red./ podzieliły między siebie rynek sprzętu litograficznego. Pracownicy z Azji Południowo-Wschodniej montowali finalne produkty. Firmy amerykańskie, japońskie i europejskie walczyły o swoją pozycję w tym podziale pracy, ale wszystkie czerpały korzyści z rozłożenia kosztów badań i rozwoju na wiele krajów. Związek Radziecki nigdy nie miał dostępu do tak rozwiniętego rynku półprzewodników.
Jego sojusznikami była zaledwie garstka krajów, ale na większość z nich w kwestii przemysłu półprzewodnikowego nie można było liczyć. W połowie lat osiemdziesiątych zdominowana przez Sowietów Niemiecka Republika Demokratyczna, w której branża układów scalonych była tak zaawansowana jak w Zielenogradzie, podjęła ostatnią próbę jej ożywienia. Bazowano na bogatych tradycjach przemysłowych oraz światowej klasy optyce produkowanej przez firmę Carl Zeiss z Jeny. Pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja układów scalonych w NRD gwałtownie wzrosła, ale branża półprzewodnikowa w tym kraju była w stanie wyprodukować jedynie układy pamięci mniej zaawansowane niż japońskie i w dodatku kosztowały one dziesięciokrotnie więcej. Zaawansowany technologicznie zachodni sprzęt produkcyjny był trudno dostępny i w NRD nie było taniej siły roboczej, do której firmy z Doliny Krzemowej miały dostęp w Azji.
Wysiłki Związku Radzieckiego mające na celu zdynamizowanie przemysłu półprzewodnikowego zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Pomimo zakrojonych na szeroką skalę kampanii szpiegowskich i ogromnych sum przekazywanych do ośrodków badawczych, takich jak ten w Zielenogradzie, ani Sowieci, ani ich socjalistyczni sojusznicy nigdy nie byli w stanie dorównać Zachodowi. I kiedy Kreml nie wiedział już, jak odpowiadać na „zrównoważenie” Billa Perry’ego, świat na polach bitewnych w Zatoce Perskiej otrzymał przerażający obraz tego, jak może wyglądać przyszłość wojen.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy
