wtorek, 14 lipca 2026



Kolejną kwestią było nadmierne uzależnienie od wojska. Stany Zjednoczone, Europa i Japonia miały dynamicznie rozwijające się rynki konsumenckie, które napędzały popyt na układy scalone. Pieniądze płynące z cywilnych rynków ułatwiły firmom specjalizację w łańcuchu dostaw. Specjalizacja obejmowała wszystko, od wytwarzania ultraczystych płytek krzemowych po produkcję zaawansowanej optyki do maszyn litograficznych. Związek Radziecki miał słabo rozwinięty rynek konsumencki, więc produkował tylko niewielką część układów scalonych dostępnych na Zachodzie. W jednym sowieckim źródle można znaleźć szacunki, że sama Japonia zainwestowała osiem razy więcej w mikroelektronikę niż ZSRR.

Sowieci nie byli również częścią międzynarodowego łańcucha dostaw. Współpracując z sojusznikami z czasów zimnej wojny, Stany Zjednoczone stworzyły niezwykle wydajny, zglobalizowany podział pracy. Japonia przewodziła w produkcji układów pamięci, Stany Zjednoczone wytwarzały najwięcej mikroprocesorów, a japońskie firmy Nikon i Canon oraz niderlandzki ASML /i zachodnioniemiecki Zeiss - red./ podzieliły między siebie rynek sprzętu litograficznego. Pracownicy z Azji Południowo-Wschodniej montowali finalne produkty. Firmy amerykańskie, japońskie i europejskie walczyły o swoją pozycję w tym podziale pracy, ale wszystkie czerpały korzyści z rozłożenia kosztów badań i rozwoju na wiele krajów. Związek Radziecki nigdy nie miał dostępu do tak rozwiniętego rynku półprzewodników.

Jego sojusznikami była zaledwie garstka krajów, ale na większość z nich w kwestii przemysłu półprzewodnikowego nie można było liczyć. W połowie lat osiemdziesiątych zdominowana przez Sowietów Niemiecka Republika Demokratyczna, w której branża układów scalonych była tak zaawansowana jak w Zielenogradzie, podjęła ostatnią próbę jej ożywienia. Bazowano na bogatych tradycjach przemysłowych oraz światowej klasy optyce produkowanej przez firmę Carl Zeiss z Jeny. Pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja układów scalonych w NRD gwałtownie wzrosła, ale branża półprzewodnikowa w tym kraju była w stanie wyprodukować jedynie układy pamięci mniej zaawansowane niż japońskie i w dodatku kosztowały one dziesięciokrotnie więcej. Zaawansowany technologicznie zachodni sprzęt produkcyjny był trudno dostępny i w NRD nie było taniej siły roboczej, do której firmy z Doliny Krzemowej miały dostęp w Azji.

Wysiłki Związku Radzieckiego mające na celu zdynamizowanie przemysłu półprzewodnikowego zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Pomimo zakrojonych na szeroką skalę kampanii szpiegowskich i ogromnych sum przekazywanych do ośrodków badawczych, takich jak ten w Zielenogradzie, ani Sowieci, ani ich socjalistyczni sojusznicy nigdy nie byli w stanie dorównać Zachodowi. I kiedy Kreml nie wiedział już, jak odpowiadać na „zrównoważenie” Billa Perry’ego, świat na polach bitewnych w Zatoce Perskiej otrzymał przerażający obraz tego, jak może wyglądać przyszłość wojen.

Chris Miller - Wielka wojna o czipy


Przygotowany przez CBR /Centralny Bank Rosji - red./ w konsultacji z rządem projekt ustawy jest bardzo rygorystyczny, jeśli chodzi o wykorzystywanie cyfrowych walut na rynku wewnętrznym. Bank domaga się niemal całkowitej kontroli nad rynkiem. Nowe przepisy przewidują pojawienie się w kraju licencjonowanych podmiotów, które będą mogły prowadzić ewidencję aktywów cyfrowych (depozytaria cyfrowe), organizować obrót kryptowalutami, przeprowadzać transakcje wymiany waluty cyfrowej na walutę fiducjarną (tj. opartą na zaufaniu do jej emitenta, zazwyczaj banku centralnego danego kraju; np. na rubla, dolara, juana), a także obsługiwać transgraniczne rozliczenia w kryptowalutach na zlecenie klientów. De facto ich przechowywanie mogłoby odbywać się w Rosji wyłącznie za pośrednictwem licencjonowanych depozytariuszy (np. banku lub brokera) i to on zarządzałby prywatnymi kluczami do aktywów. Logika nowej infrastruktury została zapożyczona z rynku papierów wartościowych, gdzie między inwestorem a aktywami zawsze stoi pośrednik. W parlamencie trwają także dyskusje nad umożliwieniem przechowywania choć części aktywów w prywatnych, niepowierniczych portfelach, które zapewniają użytkownikowi bezpośrednią kontrolę nad kluczami i środkami, czego domagają się inwestorzy. CBR dopuszcza taką możliwość, pod warunkiem że odbywać się to będzie poza granicami Rosji i bez wykorzystania krajowej infrastruktury finansowej (np. kont bankowych). Nie jest jednak jasne, jak w praktyce będzie stosowany ten przepis – zdecydują o tym przepisy wykonawcze.

Centralny Bank Rosji ma się stać de facto głównym organem regulacyjnym rynku kryptowalut, m.in. będzie prowadził rejestry licencjonowanych podmiotów i decydował o ich wpisaniu i wykreśleniu, wyznaczał wymogi wobec uczestników rynku i kontrolował ich wypełnienie. Zakres kompetencji CBR budzi jednak poważne kontrowersje, tym bardziej że wiele istotnych parametrów rynku (np. wykaz kryptowalut dopuszczonych do obrotu zorganizowanego czy maksymalne kwoty nabycia dla inwestorów niekwalifikowanych) ma zostać ustalonych nie w ustawie, ale w aktach wykonawczych, które CBR przygotuje w kolejnych miesiącach. Jedynie wydobycie kryptowalut pozostanie poza kompetencjami banku. Kontrolę nad tym segmentem zachowa Federalna Służba Podatkowa i to ona będzie prowadzić rejestr tzw. górników i operatorów infrastruktury wydobywczej. /Czyli tylko Służba Podatkowa będzie odbierać łapówki od minerów - red./

Ponadto nowe przepisy mają utrzymać zakaz wykorzystywania walut cyfrowych do płacenia za towary, prace i usługi na terytorium Rosji. Zarazem zalegalizowane zostanie ich wykorzystywanie do rozliczeń transgranicznych. Uprawnienia, które obecnie posiada wąskie grono podmiotów, mają zostać rozszerzone na wszystkich uczestników handlu zagranicznego w FR.

Za wzrostem popularności kryptowalut w FR stoi kilka czynników, do najważniejszych należą: niskie zaufanie obywateli do państwa, zachodnie sankcje finansowe oraz agresywna polityka wobec Zachodu.

Ważnym katalizatorem popularności kryptowalut wśród osób indywidualnych, które już od dekady chętnie je nabywają (Ministerstwo Finansów FR szacuje ich liczbę na ok. 20 mln, tj. prawie 15% populacji), jest słaba ochrona praw własności w Rosji i niski poziom zaufania do instytucji państwowych i banków. Kryptowaluty stały się w efekcie istotnym sposobem lokowania pieniędzy poza jurysdykcją Kremla. 

Wykorzystanie walut cyfrowych wyraźnie zdynamizowało się w 2022 r., po nałożeniu przez Zachód na FR zmasowanych sankcji finansowych w odpowiedzi na rosyjską agresję wobec Ukrainy. Restrykcje te mocno ograniczyły możliwość przeprowadzania przez rosyjskie podmioty transgranicznych operacji finansowych za pomocą dotychczas stosowanych instrumentów. Kryptowaluty pozwalały natomiast zredukować konieczność korzystania z pośrednictwa zachodnich instytucji finansowych (m.in. SWIFT, tj. międzynarodowego systemu komunikacji międzybankowej, czy z banków korespondencyjnych) przy rozliczeniach z kontrahentami z państw trzecich. Z tego powodu znacznie wzrosła skala operacji finansowych z wykorzystaniem kryptowalut oraz ich wartość. Powstały nowe, nieprzewidziane przez prawo mechanizmy obsługi największych rosyjskich eksporterów i importerów. Wymusiło to na władzach zaangażowanie się w rozwój tego segmentu rynku i systemowego jego uregulowania. Efektem było zezwolenie w 2024 r. wybranym podmiotom na rozliczenia za pomocą kryptowalut z zagranicznymi kontrahentami oraz plany rozszerzenia tego rozwiązania na wszystkich uczestników handlu zagranicznego dzięki przyjęciu procedowanego właśnie projektu ustawy.  

Równolegle aktywa cyfrowe stały się dla Kremla ważnym sposobem realizacji agresywnych działań wobec Zachodu. Jeszcze przed inwazją na Ukrainę rosyjskie służby specjalne zaczęły używać ich do finansowania operacji za granicą (m.in. działań siatek wywiadowczych, morderstw na zlecenie czy sabotaży). (...) Moscow City de facto od lat funkcjonuje jako jądro przeprowadzania operacji kryptowalutowych w Rosji i dokonywania nieoficjalnych płatności transgranicznych. Proceder ten odbywa się w dużej mierze pod patronatem FSB, która regularnie kontroluje firmy tam działające i ma pełną wiedzę o ich operacjach. 

W konsekwencji powyższych procesów w 2025 r. w globalnym wskaźniku wdrażania kryptowalut opracowanym przez Chainalysis Rosja zajęła 10. pozycję na świecie. Wartość zrealizowanych transakcji w kryptowalutach w tym kraju (od lipca 2024 r. do czerwca 2025 r.) wyniosła 376 mld dolarów, co oznacza wzrost o 50% r/r. Wynik ten plasuje FR na pierwszym miejscu wśród państw europejskich. Głównymi czynnikami wzrostu były duże operacje (powyżej 10 mln dolarów), które zwiększyły się o ponad 85%, oraz zdecentralizowane usługi finansowe oparte na technologii blockchain (tzw. DeFi), które umożliwiają przeprowadzanie transakcji bezpośrednio między zaangażowanymi stronami, przy całkowitym wyeliminowaniu pośredników. Wykorzystanie usług DeFi wzrosło w ubiegłym roku ośmiokrotnie. 

Rosyjskie oficjalne dane są znacznie skromniejsze. Ministerstwo Finansów FR w lutym 2026 r. szacowało obrót kryptowalutami w Rosji na ok. 50 mld rubli dziennie (ok. 650 mln dolarów). Co oznacza, że rocznie mogły one przekroczyć 200 mld dolarów. W większości obrót odbywał się z wykorzystaniem platform zagranicznych. 

Według szacunków CBR najwięcej aktywów w cyfrowych portfelach Rosjan ulokowanych jest w bitcoinach, na co istotny wpływ ma duża rola FR w ich wydobyciu. W 2025 r. kraj ten zajmował drugie miejsce na świecie (za USA) pod względem wydobycia bitcoinów. Od 2018 r. Rosja znajduje się wśród światowych liderów miningu kryptowalut ogółem. 

osw.waw.pl

Siły rosyjskie kontynuowały „oczyszczanie” Konstantynówki z pozostałych w niej nielicznych grup żołnierzy ukraińskich. Utratę obszaru zwartej zabudowy (wojska ukraińskie wciąż kontrolują północne obrzeża miasta) pośrednio potwierdziła zmiana charakteru działań obrońców. Zintensyfikowali oni ataki powietrzne na Konstantynówkę, używając do tego lotnictwa. Mają one uniemożliwić Rosjanom ustabilizowanie kontroli nad miastem i tym samym utrudnić im wykorzystanie go jako przyczółku do dalszego natarcia w kierunku północnym, na Drużkiwkę i następnie Kramatorsk. Wspierają też ukraińską narrację, zgodnie z którą obrona Konstantynówki nie upadła, a walki o nią nadal trwają.

(...)

Rosjanie przeprowadzili kolejne ataki na Kijów, korzystając z osłabienia obrony ukraińskiej stolicy wywołanego niedoborem pocisków do systemów Patriot. Głównymi celami ponownie były obiekty przemysłowe i magazynowe, niemniej zniszczenia dotknęły również infrastrukturę cywilną (m.in. jedną z podstacji energetycznych) i zabudowę mieszkalną. 8 lipca zginęły trzy osoby, a 14 zostało rannych, natomiast 11 lipca ucierpiało 12 osób. Ataki miały znacznie mniejszą skalę od przeprowadzonych w poprzednim tygodniu. Według danych ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) na miasto spadło łącznie 21 pocisków balistycznych Iskander-M oraz rakiet wystrzeliwanych z systemów S-400 (użycie tych drugich po raz pierwszy potwierdziły inne źródła). 8 i 11 lipca nie udało się zestrzelić żadnego z nich. Dopiero 14 lipca DSP poinformowało o strąceniu pięciu z ośmiu rakiet balistycznych, co oznacza, że do obrońców dotarły nowe pociski PAC-3 MSE.

(...)

Siły rosyjskie znacząco zintensyfikowały ataki na infrastrukturę energetyczną, a liczba trafień w pierwszym półroczu 2026 r. wzrosła o 36% w porównaniu z tą odnotowaną w analogicznym okresie ubiegłego roku. Poinformował o tym 10 lipca szef zarządu Ukrenerho Witalij Zajczenko. Rosjanie zmienili taktykę, dzięki czemu udaje im się jednocześnie niszczyć miejsca generacji i przesyłu energii. W początkowym okresie pełnoskalowej agresji do ataku na pojedynczy obiekt wykorzystywali trzy–cztery bezzałogowce, obecnie zaś – 20–25. Zgodnie z komunikatami dobowymi Ukrenerho stałe przerwy w dostawie prądu mają miejsce we wszystkich obwodach przyfrontowych, a do kolejnych nowych uszkodzeń w rezultacie rosyjskich ataków dochodzi codziennie w czterech–sześciu obwodach.

Ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych (SSB) zintensyfikowały działania paraliżujące żeglugę rosyjską na Morzu Azowskim. Według informacji dowódcy SSB Roberta Browdiego „Madiara” operacja pod kryptonimem „MoŁoCZKa” rozpoczęła się 6 lipca, a począwszy od 9 lipca, ukraińskie drony uderzają codziennie w co najmniej kilkanaście różnej kategorii jednostek. W ciągu dziewięciu dni zaatakowanych miało zostać łącznie 116 statków. Najczęściej są to wykorzystywane w żegludze lokalnej nieduże (do 140 m długości i 7 tys. ton nośności), płaskodenne tankowce, zaopatrujące w paliwo i chemikalia okupowany Krym i terminale przeładunkowe nad Morzem Czarnym. Atakowane są także wchodzące do portów nad Morzem Azowskim drobnicowce oraz obsługujące żeglugę lokalną promy i holowniki. Wśród celów znalazła się również pogłębiarka. Wbrew narracji ukraińskiej nie są to jednostki tzw. floty cieni, a używanie przez Kijów tego określenia służy najprawdopodobniej nadaniu operacji dodatkowej rangi. Ze zdjęć satelitarnych oraz publikowanych w internecie nagrań wynika, że w poważniejszym stopniu uszkodzonych zostało co najwyżej kilkanaście jednostek, niemniej ukraińska akcja znacząco utrudniła wykorzystanie transportowe Morza Azowskiego. 11 lipca po raz pierwszy w trakcie ataku wstrzymany został ruch przez Azowsko-Doński Kanał Morski, łączący Zatokę Taganroską z ujściem Donu, a tym samym z rosyjskim systemem śródlądowych dróg wodnych (głównie Kanałem Wołga–Don).

Obrońcy kontynuowali ataki na okupowany Krym, a ich głównym celem stała się infrastruktura energetyczna. 12 lipca doszło do wyłączeń energii na całym półwyspie, a w Sewastopolu do blackoutu. Część tego miasta pozbawiona została prądu także w rezultacie ataku 14 lipca. Według SSB 12 i 13 lipca uszkodzonych zostało 11 obiektów energetycznych na Krymie, w tym dziewięć podstacji oraz główna instalacja energomostu Kubań–Krym.

Ukraińcy uderzyli w kolejne obiekty rosyjskiego kompleksu paliwowego, uszkadzając instalacje w co najmniej pięciu rafineriach. Trafione zostały rafinerie w Saratowie, gdzie w wyniku uszkodzeń doszło do wstrzymania produkcji, oraz Niżniekamsku w Tatarstanie (8 lipca), Ilskim w Kraju Krasnodarskim i Ust-Łudze w obwodzie leningradzkim (10 lipca) oraz w Syzraniu w obwodzie samarskim (12 lipca). 14 lipca do pożarów doszło na terenie rafinerii w Saławacie w Baszkirii oraz w Afipskim w Kraju Krasnodarskim. Pożary wybuchły też na terenie terminali naftowych w Batajsku i Taganrogu w obwodzie rostowskim (odpowiednio 9 i 10 lipca) oraz baz paliwowych w obwodzie twerskim (9 lipca), gdzie spłonęły trzy zbiorniki, oraz Kraju Stawropolskim (9 i 13 lipca). Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) trafione miały zostać również dwie pompownie w Baszkirii (8 i 9 lipca) oraz należący do tzw. floty cieni zbiornikowiec „Blue” na Morzu Czarnym (8 lipca).

(...)

Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy poinformowała 13 lipca, że Rosja nie jest w stanie utrzymać tempa rekrutacji z lat 2024–2025. Według danych Służby do początku lipca br. zrekrutowano ok. 195 tys. żołnierzy wobec planowanych 204,5 tys., czyli mniej niż połowę rocznego celu wynoszącego 409 tys. Średnio werbowanych jest 1070–1090 osób dziennie, podczas gdy w poprzednich dwóch latach było to ok. 1,2 tys. W ocenie wywiadu Rosja obniża także wymagania medyczne i funkcjonalne.

(...)

Podczas szczytu NATO w Ankarze, który odbył się w dniach 7–8 lipca (...), ogłoszono m.in. następujące działania:
  •     Prezydent Zełenski podpisał dwustronne umowy o współpracy w dziedzinie technologii bezzałogowych z Estonią, Danią i Holandią.
  •     Nienazwany kraj NATO zamówił nieujawnionej wielkości i wartości partię amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm i ładunków prochowych dla Ukrainy w koncernie Rheinmetall.
  •     Norwegia zapowiedziała, że przekaże dodatkowe 3 mld koron norweskich (ok. 300 mln euro) dla Ukrainy w ramach mechanizmu zakupów amerykańskiego uzbrojenia (PURL).
  •     Czechy i Turcja ogłosiły przystąpienie do mechanizmu PURL, jednak nie zadeklarowały żadnych kwot.
  •     Przywódcy NATO zobowiązali się dostarczać pomoc wojskową dla Ukrainy w wysokości 70 mld euro rocznie w tym i następnym roku.
  •     Prezydent Donald Trump potwierdził amerykańskie wsparcie wywiadowcze, dzięki któremu Ukraina jest w stanie dokonywać ataków na cele infrastruktury krytycznej w głębi Rosji oraz zasugerował możliwość przekazania Kijowowi licencji na produkcję pocisków do systemów Patriot.
12 lipca Agencja Reutera poinformowała, że niemiecki rząd zakontraktował 50 tys. bezzałogowych systemów latających typu FPV o wartości 90 mln euro, które w tym roku mają zostać przekazane Ukrainie.
 
13 lipca odbyło się kolejne spotkanie tzw. Koalicji Chętnych, podczas którego ogłoszono m.in. następujące działania:
  •     Utworzono europejską Koalicję Antybalistyczną, której celem jest rozwój systemów obrony przeciwrakietowej zdolnych zwalczać pociski balistyczne. W skład koalicji weszły: Dania, Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Norwegia, Hiszpania, Szwecja, Ukraina i Wielka Brytania.
  •     Francja poinformowała, że odbyły się negocjacje w sprawie sprzedania Ukrainie 16 myśliwców Rafale i baterii systemu obrony powietrznej SPAMP/T, które mogłyby zostać dostarczone w latach 2028–2029. Kijów miałby sfinansować ten zakup z kredytu UE na 90 mld euro.
  •     Prezydent Emmanuel Macron oznajmił, że Kijowowi udzielono licencji na wspólną produkcję na terytorium Ukrainy: bomb AASM Hammer, pocisków przeciwlotniczych Aster 30 oraz manewrujących SCALP-EG.
  •     Premier Donald Tusk poinformował, że pierwsze ćwiczenia komponentu sił wojskowych Koalicji Chętnych zostaną przeprowadzone w tym roku na terytorium RP. Po osiągnięciu zawieszenia broni między Rosją i Ukrainą wojska te mają być rozmieszczone na Ukrainie w celu nadzorowania rozejmu.
osw.waw.pl