środa, 5 sierpnia 2026



„Rosja swoim terrorem faktycznie zablokowała korytarz zbożowy, czy też szlak morski do transportowania ukraińskiej produkcji za granicę. Zwróciliśmy się już do naszch partnerów i sojuszników, by pomogli nam w odblokowaniu eksportu morskiego poprzeć naciski na Moskwę” – powiedział Sybiha na konferencji prasowej w Kijowie z szefową MSZ Łotwy Baibą Braże.

„Prowadzimy obecnie intensywne konsultacje ze wszystkimi naszymi sąsiadami – Mołdawią, Rumunią, Słowacją, Węgrami i Polską – na temat tego, w jaki sposób rozbudować infrastrukturę i stworzyć odpowiednie warunki, aby pomóc Ukrainie transportować zboże na rynki państw trzecich. Chciałbym podkreślić, że mówimy o tranzycie przez te kraje” – zastrzegł szef ukraińskiej dyplomacji.

/Ta sytuacja - węziej - jest skutkiem ukraińskich ataków na statki na Morzu Azowskim - red./

Wyjaśnił, że chodzi o rozwiązania podobne do tych z 2022 roku z wykorzystaniem lądowych korytarzy transportowych. „Tam, gdzie będzie to możliwe, chcemy również wykorzystywać porty tych państw, aby ukraińskie produkty mogły dotrzeć do odbiorców” – dodał Sybiha.

Temat transportu ukraińskiego zboża do portów państw sąsiednich nie jest nowy. W wyniku zniesienia unijnych ceł do Polski sprowadzono miliony ton, które - jak się okazało - zamiast trafić do państw docelowych, zostało u nas. Dodatkowo jakość tego zboża pozostawiała wiele do życzenia, a część określana była wprost jako "techniczne", a więc nie było przeznaczone do spożycia. Mimo to, na polskie stoły, o czym pisaliśmy jako pierwsi, trafiło około 300 tys., bochenków chleba z tejże mąki.

W tej sprawie prokuratura postawiła już zarzuty szeregowi osób, a Ministerstwo Rolnictwa udostępniło listę firm, zamieszanych w eksport. 

PAP


Kathleen Curlee z Center for Security and Emerging Technology na Uniwersytecie Georgetown ocenia sytuację bardziej trzeźwo: branża sztucznej inteligencji pochłania praktycznie wszystkie zyski Starlinka, a to, czy centra danych w kosmosie w ogóle się opłacą, pozostaje całkowicie otwartą kwestią. To ryzykowny zakład. Na początku 2026 r. SpaceX przejęło start-up Muska xAI i od tego czasu łączy technologię rakietową, satelity oraz rozwój sztucznej inteligencji, aby dotrzymać kroku firmom OpenAI i Anthropic.

Projekt Starship również pozostaje w tyle: pod koniec lipca odbył się dopiero 13. lot testowy, a żaden egzemplarz nie osiągnął jeszcze orbity okołoziemskiej. Według Agencji Reutera w marcu w raporcie nadzorczym NASA ostrzegano, że opóźnienia mogą zagrozić lądowaniu na Księżycu, które zostało zaplanowane na 2028 r.

W przypadku SpaceX nieustannie widać ponadto, jak ściśle model biznesowy firmy jest powiązany z Waszyngtonem. Prezes Gwynne Shotwell oszacowała łączną wartość zamówień federalnych na koniec 2024 r. na ok. 22 mld dol. (81 mld zł). "Washington Post" szacuje tę kwotę dla samej firmy SpaceX nawet na ok. 38 mld (141 mld zł). Shotwell stwierdziła, że firma jest "bardzo optymistyczna" w odniesieniu do rządu.

Jednym z największych zleceniodawców jest NASA. Od 2012 r. SpaceX transportuje ładunki, a od 2020 r. również astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Tylko na loty zaopatrzeniowe do 2030 r. przeznaczonych ma zostać nawet 14 mld dol. (52 mld zł). Obecnie jednak ciężar finansowania przesuwa się w stronę Pentagonu i służb wywiadowczych. Wojsko płaci miliardy za tajną usługę satelitarną Starshield oraz rakiety nośne w ramach programu startów związanych z bezpieczeństwem narodowym. Według Agencji Reutera w maju 2026 r. Space Force przeznaczyła 2,29 mld dol. (8,5 mld zł), a wkrótce potem kolejne 4,16 mld dol. (15 mld zł) na dwa nowe programy satelitarne.

(...)

Opinie ekspertów na temat tego, w jakim stopniu SpaceX utrzyma swoją passę sukcesów, są podzielone. Analityk Goldman Sachs, Eric Sheridan, widzi przewagę SpaceX. W rozmowie z CBS stwierdził, że firma wielokrotnie osiągała cele, które nawet doświadczeni znawcy branży uważali wcześniej za nierealne. To właśnie zdecydowanie odróżnia ją od konkurencji.

Bardziej sceptycznie wypowiedział się analityk Cory Johnson. Ostrzegł, że obecna wycena wynika bardziej z entuzjazmu wobec osoby Muska niż z konkretnych wyników finansowych — a rzeczywistość rynkowa ostatecznie zawsze dogania przewartościowane akcje.

onet.pl\Die Welt


Według dwóch rozmówców Reutersa, wojska lądowe USA zużyły "praktycznie wszystkie" pociski typu ATACMS (Army Tactical Missile System) oraz PrSM (Precision Strike Missile). To broń ziemia-ziemia, kosztująca 1,5-2 milionów dolarów za sztukę. To właśnie ATACMS dostarczone Ukrainie umożliwiły Kijowowi atakowanie celów w głębi terytorium Rosji. Z kolei nowszy PrSM ma docelowo zastąpić ATACMS-y - mają zasięg większy o kilkaset kilometrów.

(...)

Jedno ze źródeł wskazało, że pomimo wysokiego zużycia broni precyzyjnej, Dowództwo Centralne USA (CENTCOM), nadzorujące siły amerykańskie na Bliskim Wschodzie, jest w stanie uzupełniać zapasy z globalnych rezerw wojskowych.


(...)

Problem dotyczy nie tylko uzbrojenia ofensywnego. Jak wynika z raportu Center for Strategic and International Studies (CSIS) opublikowanego w zeszłym tygodniu, między lutym a lipcem zużyto około 65 proc. pocisków przechwytujących systemu Patriot, a zapasy pocisków THAAD, służących do zwalczania rakiet balistycznych, są co najmniej o 38 proc. niższe niż na początku wojny. Dwóch rozmówców agencji Reutera potwierdziło, że choć agencja nie miała bezpośredniego wglądu w te dane, pokrywają się one z wewnętrznymi informacjami USA. Zmniejszyły się również zapasy pocisków manewrujących Tomahawk. 

gazeta.pl


— W Ukrainie wiele osób zadaje sobie pytanie: "a co to było?" — mówi Nowej Gazecie Iwan Stupak, analityk wojskowy i były pracownik Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). — Nikt nie jest w stanie tego do końca zrozumieć. Ogłoszono jakąś operację. Co się na nią składało, jakie cele przed nią postawiono — nie jest jasne.

Jak dodaje ekspert, uderzenia na rosyjskie rafinerie miały miejsce już wcześniej. — Podobnie jak miały miejsce ostrzały obiektów infrastrukturalnych. Tak, w ostatnich dniach ataki zaczęły skupiać się na magazynach Wildberries. Celem jest nie tylko osłabienie systemu bankowego, który udziela tej firmie kredytów, oraz wyrządzenie szkody budżetowi państwowemu, który nie otrzyma podatków na wojnę, ale także dotarcie do zwykłych Rosjan. W ciągu tych 40 dni ataki rzeczywiście się nasiliły. Nie wykraczają one jednak poza ogólne statystyki — mówi Stupak.

Według niego nie wiadomo jeszcze, jakie skutki przyniosą ataki na magazyny komercyjnych firm w Rosji. Z jednej strony — mogą nasilić się nastroje protestacyjne, a ludzie będą domagać się od Putina zakończenia wojny. Z drugiej strony — zazwyczaj to właśnie w czasie wojny społeczeństwo "jednoczy się wokół flagi", zbliża się do władzy i zaczyna jeszcze mocniej "kibicować" kontynuacji działań. A co najważniejsze — jasne jest, że po 40 dniach ataki się nie zakończą.

Obecnie zniszczono ok. 27 proc. magazynów Wildberries. Aby wyrządzić odczuwalne szkody w działalności tej firmy, trzeba atakować ją na taką samą skalę do końca roku. Nie przyniesie to jednak znaczącego efektu na polu bitwy.

(...)

— Pytanie o znaczenie militarne ogłoszonej przez Zełenskiego operacji mającej na celu zmuszenie Rosji do pokoju należy kierować do strategów politycznych i specjalistów od PR — mówi Nowej Gaziecie ekspert wojskowy i pułkownik sił Ukrainy w stanie spoczynku, Roman Switan. — To przecież czysta autopromocja! Po prostu nie było żadnej operacji. Z wojskowego punktu widzenia przed armią stawia się zadania strategiczne. Na przykład pozbawienie przeciwnika bazy surowcowej i gospodarczej, a także zasobów niezbędnych do kontynuowania wojny, oraz zniszczenie jego zaplecza. Mówienie teraz o jakichkolwiek wynikach ostrzałów rosyjskiego zaplecza jest absolutnie przedwczesne.

Według Switana przed wojskami Kijowa stoi zadanie — i jest z powodzeniem realizowane. — Jest to jednak cel na kilka kolejnych lat. A jego realizacja rozpoczęła się wcale nie 40 dni temu — dodaje ekspert.

Switan twierdzi, że operacja mająca na celu odcięcie Krymu i przerwanie rosyjskiej logistyki na okupowanych terytoriach również rozpoczęła się już w sierpniu 2025 r., a w styczniu 2026 r. weszła w fazę aktywną. Nie ma ona związku z oświadczeniem Zełenskiego.

Iwan Stupak potwierdza, że operacja odcięcia Krymu rozpoczęła się znacznie wcześniej niż w czerwcu i przynosi efekty: niszczy radary, systemy obrony powietrznej, lotniska wojskowe i inne cele. Nie dzieje się tu nic zasadniczo nowego.

onet.pl\Nowa Gazieta