Wpis prezydenta Zełenskiego w rocznicę Bitwy Warszawskiej👇dobrze pokazuje ewolucję ukraińskiej polityki historycznej w ostatniej dekadzie.
Kijów odwołuje się teraz do ukraińskiego wsparcia dla Polski w wojnie z sowiecką Rosją w 1920 r. Rzeczywiście 16-tysięczne siły ukraińskie odegrały ważną rolę w obronie Zamościa przed bolszewicką Armią Konną gen. Budionnego i strategicznie ważnej granicy z Rumunią.
Tymczasem do 2016 r. w Kijowie (podobnie jak wielu innych miastach Ukrainy) istniały aż trzy ulice Budionnego. Teraz to ul. Wasyla Kuka (ostatni przywódca UPA), Iwana Bohuna (jeden z przywódców Powstania Chmielnickiego) i Chlebowa.
Aż do 2017 r. pod Oleskiem, niedaleko Lwowa, istniał monumentalny pomnik Armii Konnej (ciekawy artystycznie👇), która przecież złupiła Galicję. Siłą inercji przetrwał 26 lat ukraińskiej niepodległości.
Ukraińska polityka historyczna wciąż ewoluuje.
Wyzwaniem na przyszłość pozostaje znalezienie narracji o tych Ukraińcach (większość), którzy po 1917 r. wybrali komunizm zamiast tworzenia niepodległego państwa oraz miejsca dla milionów Ukraińców w Armii Czerwonej, w tym w Armii Konnej.
Dobrym studium przypadku jest jej 6. Dywizja na czele z urodzonym pod Odessą Semenem Tymoszenką (potem marszałek i minister obrony ZSRR), która w 1920 r. szturmowała Zamość. Bronił go Marko Bezruczko, urodzony pod Zaporożem. Dwóch Ukraińców po dwóch stronach frontu (o ich żołnierzach nie mówiąc).
x.com/W_Kononczuk