piątek, 28 sierpnia 2026



W USA oficjalnie mamy już dwie, całkowicie odizolowane gospodarki. 

Postępujący proces rosnącej przewagi kapitału nad pracą prowadzi w kierunku skrajnego hiperkapitalizmu i wszechobecnej automatyzacji. 

To samonapędzająca się pętla sprzężenia zwrotnego gdzie kapitał nie musi już iść na kompromisy, bo każdą próbę wymuszenia wyższych płac gasi nowym modelem AI i cięciem etatów.

Jednocześnie rząd USA działa dziś jak potężny fundusz hedgingowy, lewarując wybrane sektory technologiczne i przejmując ich ryzyko (np. przez CHIPS Act).

Ustawy takie jak CHIPS and Science Act czy Inflation Reduction Act to de facto potężne transfery publicznego kapitału do prywatnych bilansów. Rząd gwarantuje popyt i pokrywa koszty badawczo-rozwojowe (CAPEX), podczas gdy wyśrubowane marże trafiają bezpośrednio do akcjonariuszy. Typowy mechanizm jednoczesnej prywatyzacji zysków i nacjonalizacji ryzyka. 

Skrajne rozwarstwienie i postępująca automatyzacja grożą niekontrolowanym rozszerzeniem luki popytowej.

x.com/Maciej__Czajka


Bloomberg poinformował 28 sierpnia, powołując się na źródła poufne, że rosyjski minister finansów Anton Siluanow ostrzegł w kwietniu 2026 r. premiera Rosji Michaiła Miszustina przed ujemnym saldem budżetowym na rachunku budżetowym rosyjskiego skarbu federalnego, co spowodowało natychmiastowe ograniczenia wydatków. Według doniesień w kwietniu 2026 r. na rosyjskim rachunku budżetowym Skarbu Federalnego wystąpił niedobór w wysokości 5,5 biliona rubli (około $63,8 miliarda), co spowodowało tymczasowy problem operacyjny władz rosyjskich. Bloomberg poinformował, że w kwietniu 2026 r. władze wprowadziły środki oszczędnościowe, które wymagały 35-procentowych cięć w finansowaniu wydatków innych niż na wysiłek wojenny oraz że rząd rosyjski polecił agencjom federalnym przygotowanie się do 15-procentowej redukcji personelu. Bloomberg informował już wcześniej, że władze rosyjskie bezskutecznie zwracały się do prezydenta Rosji Władimira Putina o ograniczenie wydatków na obronę w obliczu narastającego kryzysu budżetowego Rosji.

understandingwar.org


Ponad 113 tys. Rosjan opuściło swój kraj w ubiegłym tygodniu przez przejście graniczne z Gruzją w Górnym Larsie w obawie przed nową falą mobilizacji - podało w piątek 28 sierpnia Politico. Nagły wzrost ruchu na południowej granicy Rosji przypomina wydarzenia z września 2022 roku, kiedy ogłoszenie tzw. częściowej mobilizacji wywołało masową ucieczkę z kraju. Powodem obecnej paniki są doniesienia ukraińskiego wywiadu o planowanym powołaniu w Rosji nawet kilkuset tysięcy ludzi, a także coraz agresywniejsze metody werbunku stosowane przez rosyjskie władze.

Prawnicy i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że od wiosny rosyjskie komendy uzupełnień na masową skalę gromadzą dane osobowe rezerwistów, głównie mężczyzn do 55. roku życia. - Zbierają nawet adresy krewnych, co ma ułatwić tropienie. Obserwujemy przygotowania do szybszego i bardziej dyskretnego poboru. Po prostu pod zakład produkcyjny podjedzie kilkanaście autobusów, a wyznaczeni z listy pracownicy zostaną zabrani bezpośrednio z miejsc pracy - wyjaśnił Aleksiej Tabałow, założyciel organizacji praw człowieka School of the Conscript.

Mobilizację ma usprawnić wdrożony system cyfrowych wezwań wojskowych. W przeciwieństwie do 2022 roku, gdy wymagany był podpis pod papierowym dokumentem, elektroniczne wezwanie uznaje się za doręczone z chwilą opublikowania go w sieci. Automatycznie uruchamia ono zakaz opuszczania kraju i powiadamia służby graniczne. Ponadto Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej Rosji (Rosgwardia) otrzymała dodatkowe uprawnienia do tłumienia ewentualnych protestów i ochrony procesów mobilizacyjnych.

Eksperci wskazują, że przywódca Rosji Władimir Putin próbuje za wszelką cenę uniknąć oficjalnego ogłoszenia poboru, by nie musieć przyznawać się do porażki i wysokich strat na froncie, które po raz pierwszy przewyższyły liczbę docierających na front ochotników. Kampanie werbunkowe prowadzone wśród studentów do jednostek dronowych zakończyły się jednak klęską - z planowanych 80 tys. osób udało się pozyskać zaledwie około 10 proc. Z kolei agresywne naloty służb na mężczyzn w uboższych regionach Rosji, np. w mieście Penza, doprowadziły do powstawania lokalnych grup samoobrony.

Sygnały o obawach Rosjan przed mobilizacją docierają również z rynku nieruchomości w Gruzji oraz Armenii. Niezależny rosyjski portal Ważnyje Istorii poinformował, że w połowie sierpnia popyt na długoterminowy wynajem mieszkań w tych krajach wzrósł o 20-35 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. 

gazeta.pl\PAP