Wcześniej włączenie tych przekaźników skończyło się ultimatum ze strony Wołodymyra Zełenskiego wobec Alaksandra Łukaszenki z sugestią, że Ukraina zamierza je zniszczyć. Przekaźniki zamilkły pod koniec czerwca.
Na informację o ponownym ich uruchomieniu, która pojawiła się na kanale telegramowym Operatywnyj inform, zwrócił uwagę białoruski bloger Ihar Łosik.
– Na dzień dzisiejszy w obwodzie homelskim na Białorusi odnotowano pracę dwóch przekaźników wykorzystywanych do sterowania Szahedami w sieci Mesh.
Sieć Mesh to zdecentralizowana sieć łączności, w której kilka węzłów łączy się ze sobą i może przekazywać sygnał dalej, pełniąc rolę swoistych przekaźników: dane mogą przechodzić nie przez jeden centralny punkt, lecz kilkoma trasami.
(...)
Przypomnijmy, że strona ukraińska informowała o działaniu na terytorium Białorusi przekaźników, które – według tych twierdzeń – Rosja wykorzystuje do utrzymywania łączności z dronami typu Szahed i korygowania ich lotu w głąb Ukrainy. 19 czerwca Wołodymyr Zełenski postawił Alaksandrowi Łukaszence ultimatum: w ciągu tygodnia ma zdemontować przekaźniki w przygranicznych rejonach Białorusi. Zełenski uprzedził, że w razie niewykonania żądania Ukraina „zrobi to sama". Zgodnie z jego oświadczeniem z 24 czerwca, od 22 czerwca przekaźniki na Białorusi przestały działać, nie było jednak informacji o tym, czy zostały zdemontowane, wyłączone przez białoruskie władze, czy zniszczone.
29 czerwca 2026 roku były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski oświadczył, że jeden z białoruskich przekaźników został po tym jeszcze raz włączony. Dodał jednak: – Więcej już ich włączać nie będą. Nie potwierdził przy tym, że wszystkie instalacje zostały zdemontowane. Ukraińskie oświadczenia świadczyły więc przede wszystkim o zaprzestaniu pracy przekaźników, nie dawały jednak jasnej odpowiedzi, w jaki dokładnie sposób to osiągnięto.
30 czerwca 2026 roku przedstawiciel Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi ds. obrony i bezpieczeństwa narodowego Wadzim Kabanczuk przedstawił wersję, że przekaźniki zostały fizycznie zniszczone przez ukraińskie drony. – Fizycznie już nie istnieją – oświadczył, nie podając źródła informacji. Według słów Kabanczuka mogło chodzić nie tylko o wyłączenie, lecz o punktowe zniszczenie obiektów, jednak strona ukraińska oficjalnie tego nie potwierdziła.
centrumeuropy.pl