wtorek, 11 sierpnia 2026



W lipcu Chiny sprowadziły 43,73 mln ton węgla, czyli o 23 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Import był również wyższy niż w czerwcu, kiedy wyniósł 42,78 mln ton, a lipcowy wynik okazał się najwyższy od początku 2026 roku, choć nadal pozostawał poniżej historycznego rekordu z listopada 2024 roku, gdy dostawy przekroczyły 54 mln ton. Jak zwraca uwagę Reuters, wzrost importu nastąpił po zaostrzeniu kontroli bezpieczeństwa w chińskich kopalniach, które rozpoczęto po katastrofie w prowincji Shanxi z 22 maja, w której zginęły 82 osoby.

Kontrole przełożyły się na ograniczenie pracy części zakładów wydobywczych, co szybko stało się widoczne w krajowej produkcji. Według danych Narodowego Biura Statystycznego Chin w czerwcu wydobycie spadło o 9,7 proc. rok do roku do około 380,9 mln ton, natomiast średnia dzienna produkcja obniżyła się do 12,7 mln ton, czyli najniższego poziomu od lipca 2025 roku. W całym pierwszym półroczu wydobyto 2,37 mld ton węgla, o 1,7 proc. mniej niż przed rokiem. Niedobór krajowego surowca został częściowo uzupełniony większymi zakupami za granicą.

(...)

Wzrost importu następuje jednocześnie w okresie szybkich zmian w chińskiej elektroenergetyce. Jak podała pod koniec lipca chińska Narodowa Administracja Energii, elektrownie węglowe wyprodukowały w pierwszej połowie roku ok. 2500 TWh energii elektrycznej, a ich udział w całkowitej generacji spadł do 49,7 proc. Był to pierwszy przypadek, gdy w ujęciu półrocznym węgiel odpowiadał za mniej niż połowę produkcji energii elektrycznej w Chinach. Jeszcze w 2016 roku jego udział wynosił 65,5 proc. Nie oznacza to jednak, że chińskie elektrownie węglowe produkują mniej energii. Według analizy Centre for Research on Energy and Clean Air ich generacja w pierwszym półroczu wzrosła o 3,4 proc. rok do roku. Udział węgla zmalał, ponieważ jeszcze szybciej przybywało energii z innych źródeł, przede wszystkim odnawialnych. OZE wyprodukowały w tym czasie blisko 2000 TWh energii i odpowiadały za 41,2 proc. całkowitej generacji. Elektrownie wiatrowe i fotowoltaiczne dostarczyły łącznie ok. 1250 TWh, pokrywając 24,6 proc. krajowego zużycia energii elektrycznej.

Zmiany są jeszcze bardziej widoczne w mocy zainstalowanej. Na koniec czerwca łączna moc elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych w Chinach wynosiła ok. 1950 GW i była o 16,8 proc. większa niż rok wcześniej. Sama fotowoltaika osiągnęła ok. 1274 GW, praktycznie zrównując się pod względem mocy zainstalowanej z chińską energetyką węglową, która dysponowała ok. 1275 GW.

Równolegle Pekin nie rezygnuje jednak z rozbudowy energetyki węglowej. Według CREA i Global Energy Monitor w pierwszej połowie 2026 roku w Chinach uruchomiono ok. 30 GW nowych mocy węglowych, podczas gdy wyłączono jedynie 2,7 GW, a budowa kolejnych 25,4 GW rozpoczęła się w pierwszych sześciu miesiącach roku. Coraz większa część elektrowni węglowych jest przygotowywana również do bardziej elastycznej pracy, aby uzupełniać produkcję w okresach niższej generacji z wiatru i fotowoltaiki, choć węgiel nadal pozostaje jednym z podstawowych źródeł energii dla chińskiego przemysłu.

energetyka24.com


IEA /Międzynarodowa Agencja Energetyczna - red./ prognozuje, że globalne zużycie energii elektrycznej zwiększy się o 3,6 proc. w 2026 r. i o 3,8 proc. w 2027 r., wobec 3 proc. w 2025 r.

Głównymi motorami wzrostu pozostaną rozwój przemysłu, postępująca elektryfikacja gospodarki, rosnąca liczba pojazdów elektrycznych, klimatyzatorów i pomp ciepła, a także szybka rozbudowa centrów danych. Według prognoz światowa konsumpcja energii elektrycznej osiągnie około 30,7 tys. TWh w 2027 r.

Według IEA najsilniejszy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną będzie obserwowany w Azji. W Chinach wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną ma przyspieszyć z 5,2 proc. w 2025 r. do 5,5 proc. w 2026 r. Sprzyjać temu będą m.in. wyższa aktywność przemysłowa i szybko rosnąca liczba ładowarek do samochodów elektrycznych.

Jeszcze większego odbicia oczekuje się w Indiach. Po wyjątkowo niskim wzroście popytu, wynoszącym zaledwie 1,6 proc. w 2025 r., w tym roku zapotrzebowanie na energię w tym kraju ma się zwiększyć o około 7 proc.

Rosnące zapotrzebowanie widoczne będzie także w Stanach Zjednoczonych. Zużycie energii elektrycznej ma tam wzrosnąć w 2026 r. o blisko 2 proc. Głównymi motorami tego wzrostu są centra danych, klimatyzacja i przemysł.

Z kolei w Unii Europejskiej zużycie energii elektrycznej ma zwiększyć się o około 2 proc., m.in. dzięki postępującej elektryfikacji oraz większemu zapotrzebowaniu na ogrzewanie i klimatyzację.

Nie wszędzie jednak popyt na energię rośnie. Szczególnie wrażliwe na ceny energii są gospodarki rozwijające się, takie jak Bangladesz i Pakistan, które w dużym stopniu opierają się na imporcie LNG. Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie skłonił te kraje do działań ograniczających zużycie paliw, co przełożyło się na niższą konsumpcję energii elektrycznej.

Na światowe rynki energii silnie wpływa też kryzys w Cieśninie Ormuz. Gwałtowny wzrost cen LNG zwiększył koszty produkcji energii w elektrowniach gazowych, a w konsekwencji podbił hurtowe ceny prądu w wielu regionach.

W drugim kwartale 2026 r. średnie hurtowe ceny energii elektrycznej na rynku spot w UE i Japonii były o ponad 30 proc. wyższe niż rok wcześniej. Znacznie mniej podatne na szok LNG okazały się Stany Zjednoczone, gdzie ceny pozostały zbliżone do ubiegłorocznych poziomów.

W Indiach ceny wzrosły o mniej niż 10 proc., m.in. ze względu na niewielki udział LNG w miksie energetycznym. Odmienna sytuacja wystąpiła natomiast w Australii, gdzie hurtowe ceny prądu spadły o około 45 proc. rok do roku. Sprzyjały temu wysoka produkcja z OZE oraz szybko rosnące magazyny energii, ograniczające wykorzystanie elektrowni gazowych w okresach szczytowego zapotrzebowania.

IEA zwraca jednocześnie uwagę na dodatkowe ryzyko związane z warunkami pogodowymi. Agencja ostrzega, że silniejsze od oczekiwań zjawisko El Niño w 2026 r. mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć światowy popyt na energię elektryczną, przede wszystkim za sprawą większego zapotrzebowania na klimatyzację i chłodzenie.

El Niño może jednocześnie negatywnie wpływać na podaż energii. W niektórych regionach, m.in. w Ameryce Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej, może ograniczać produkcję z elektrowni wodnych i farm wiatrowych. W takiej sytuacji systemy mogą być zmuszone do większego wykorzystania węgla i gazu, aby uniknąć niedoborów energii.

Rosnący popyt na energię elektryczną będzie więc zdaniem IEA coraz mocniej wiązać się z pogodą, geopolityką i tempem rozwoju OZE. W najbliższych latach wyzwaniem nie będzie już tylko zwiększenie mocy wytwórczych, ale przede wszystkim stworzenie systemu zdolnego elastycznie reagować na gwałtowne zmiany podaży i popytu.

Najważniejszą zmianą strukturalną pozostaje jednak dalsza ekspansja odnawialnych źródeł energii. IEA przewiduje, że już w 2026 r. produkcja energii elektrycznej z OZE po raz pierwszy przewyższy produkcję z węgla.

Udział OZE w światowym miksie energetycznym ma wzrosnąć z 33 proc. w 2025 r. do 37 proc. w 2027 r. Zdaniem IEA rosnąca rola źródeł zależnych od warunków pogodowych oznacza jednak nowe wyzwania dla systemów elektroenergetycznych. Konieczne będą inwestycje w sieci przesyłowe i dystrybucyjne, magazyny energii oraz rozwiązania zwiększające elastyczność popytu i podaży.

Największym beneficjentem energetycznej transformacji będzie fotowoltaika. Produkcja energii ze słońca według IEA ma wzrosnąć w 2026 r. o około 600 TWh, czyli mniej więcej tyle samo, co w rekordowym 2025 r. Podobnego wzrostu oczekuje się też w 2027 r. W efekcie za rok fotowoltaika wyprzedzi energetykę wiatrową i stanie się drugim największym odnawialnym źródłem energii elektrycznej na świecie, ustępując jedynie energetyce wodnej.

Według IEA w 2026 r. wzrośnie też produkcja energii jądrowej, choć wolniej, niż wcześniej oczekiwano. Powodem są m.in. opóźnienia w uruchamianiu nowych reaktorów oraz planowane remonty istniejących jednostek.

energetyka24.com


W odpowiedzi na kryzys Kevin McGurn, który pełni funkcję dyrektora generalnego spółki ogłosił zmianę strategii. Firma porzuca planowane wcześniej wejście w zakłady bukmacherskie online oraz ogranicza dotychczasowe eksperymenty w obszarze kryptowalut. Zamiast tego stawia na komercjalizację swojego największego atutu - wpisów Donalda Trumpa - poprzez usługę Truth API.

Nowa funkcja oferuje inwestorom bezpośredni, ultraszybki dostęp do publicznych postów amerykańskiego prezydenta. Wpis Donalda Trumpa potrafi w kilka sekund sparaliżować lub rozgrzać rynki, tymczasem dla firm tradingowych, w tym prowadzących handel algorytmiczny, liczy się każda milisekunda. Jak ujawnił McGurn w rozmowie z Financial Times, TMTG podpisało już umowy z około dziesięcioma podmiotami. Cena za dostęp wynosi od 60 000 do 100 000 dolarów miesięcznie od jednego klienta. 

Przy obecnej liczbie zakontraktowanych klientów wartość usługi odpowiadałaby za około 7-12 mln dolarów rocznie. To oznacza, że samo API może przynieść firmie dwa do trzech razy więcej przychodu, niż cała jej działalność operacyjna w ubiegłym roku.

Spółka ma prowadzić rozmowy nad sprzedażą API centrom danych, koncernom mediowym oraz twórcom modeli sztucznej inteligencji, a także przygotowuje wariant usługi dla inwestorów indywidualnych. 

Nowy biznes budzi jednak duże kontrowersje polityczne. Demokraci oraz organizacje obywatelskie zarzucają Trumpowi czerpanie bezpośrednich korzyści finansowych z urzędu prezydenta i zapowiadają śledztwo w sprawie komercjalizacji oficjalnych komunikatów Białego Domu. McGurn odpiera zarzuty, przekonując, że licencjonowanie publicznych danych w czasie rzeczywistym to standardowa praktyka w branży big tech i mediach finansowych.

Monetyzacja postów ma nie tylko poprawić bilans. Firma potrzebuje nowych źródeł przychodów również dlatego, że platforma Truth Social traci odbiorców. Jak donosi Financial Times, powołując się na dane Similarweb, w lipcu 2026 roku aplikacja mobilna serwisu notowała średnio około 261 tys. aktywnych użytkowników dziennie. Rok wcześniej było to ponad 436 tys., a to oznacza spadek zaangażowania o ponad 40%. 

bankier.pl