sobota, 20 grudnia 2025



— Spokojnie jedzą śniadanie w domu, popijają kawkę i myślą, jak moralnie postępują (…). Ostatecznie jednak za to zapłacą — ocenił w sobotę na konferencji prasowej Viktor Orban, komentując decyzję liderów UE o pożyczce dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro (ok. 380 mld zł), która ma zostać sfinansowana z reparacji wojennych uzyskanych od Rosji.

Premier Węgier stwierdził także, że unijny przywódcy mówią o moralności "pomagania małemu krajowi, który został zaatakowany, choć nie jest on taki mały i nie wiadomo, kto kogo zaatakował".

— W miniony czwartek w Brukseli odbyła się "rada wojenna", a nie polityczny szczyt Rady Europejskiej — ocenił Viktor Orban, cytowany przez serwis HVG. Węgierski premier wyraził także zadowolenie, że kraje UE nie zdecydowały się sięgnąć po zamrożone rosyjskie aktywa.

onet.pl


Rosjanie za pośrednictwem saudyjskiego księcia Mohammeda bin Salmana przekazali specjalnemu wysłannikowi USA Steve'owi Witkoffowi zaproszenie na spotkanie z Putinem, stawiając warunek. Witkoff musiał przyjechać sam, bez tłumacza ani towarzyszących mu służb - podał "Wall Street Journal", powołując się na źródła.

Według "WSJ" przywódca Rosji Władimir Putin przestudiował biografię wysłanników prezydenta USA Donalda Trump, oddelegowanych do rozmów z Kremlem w sprawie zakończenia wojny z Ukrainą.

Generał Keith Kellogg, pełniący urząd prezydenckiego wysłannika na Ukrainę, okazał się nie być dobrym rozmówcą dla rosyjskich władz, ponieważ jego córka ma fundację pomagającą Ukraińcom, cierpiącym wskutek rosyjskiej inwazji.
Dziennik zauważył, że z czasem Kellogg został odsunięty od kontaktów z Rosjanami, a jego rolę przejął Steve Witkoff po stronie USA i Kiriłł Dmitrijew po stronie Rosji. Dmitrijew urodził się w Ukrainie i studiował w Stanach Zjednoczonych; po objęciu władzy przez Putina przeprowadził się do Rosji, gdzie pracował dla amerykańskich firm, m.in. dla Goldman Sachs.

Opisując dotychczasowe relacje USA i Rosji, "WSJ" zauważył, że zajmowały się nimi odpowiednie struktury i odpowiadali za nie ludzie wykwalifikowani i znający zwyczaje Rosjan. "Dziś te struktury są nieobecne" - napisał dziennik. Stany Zjednoczone od czerwca nie mają ambasadora w Moskwie, a urząd zastępcy sekretarz stanu ds. europejskich i euroazjatyckich nie jest obsadzony.

Dziennik podkreślił, że obecnie za relacje między Moskwą a Waszyngtonem odpowiadają biznesmeni, co jest czymś nowym.

"WSJ", powołując się na źródła, zwróciła uwagę na to, że Witkoff miał odmawiać korzystania ze wskazówek i instrukcji od CIA przed swoją wizytą w Moskwie. "Twierdził, że Putin powiedział mu, że na spotkanie z nim musi przyjść sam" - napisała gazeta. Departament Stanu miał utworzyć specjalną grupę roboczą, aby wspierać Witkoffa, ale członkowie tego zespołu i inni urzędnicy administracji przekazali, że ciężko było im uzyskać - na przykład - notatki ze spotkań specjalnego wysłannika.

Przez dekady starsi rangą urzędnicy administracji USA, odwiedzający Rosję, byli instruowani w oparciu o książkę znaną jako Moscow Rules (Zasady Moskwy).  Opisuje ona niebezpieczeństwa, jakie wiążą się z wizytami w Rosji i współpracą z obywatelami tego kraju. Witkoff miał nie skorzystać także z tej pomocy.

Jednocześnie wysoki rangą urzędnik Białego Domu powiedział "WSJ", że Witkoff jest świadomy zarzutów ze strony reszty administracji, ale podróżuję z ochroną dyplomatyczną i uczestniczy w spotkaniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego, Narodowej Agencji Wywiadowczej czy też w spotkaniach z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio. Witkoff po swoich spotkaniach z Putinem dzwoni do Trumpa, wiceprezydenta USA J.D. Vance'a i Rubio, komunikując się przez bezpieczną linię z ambasady USA w Moskwie.

Gazeta przypomniała, że Witkoff w trakcie swojej kariery na rynku nieruchomości wielokrotnie robił interesy z rządzącymi na Bliskim Wschodzie rodzinami. Dlatego kontakt z następcą tronu Arabii Saudyjskiej Mohammedem bin Salmanem, który przekazał mu zaproszenie na Kreml, miał ułatwiony.

Według "WSJ" plan Putina na pierwsze spotkanie z Witkoffem zakładał sprawdzenie, czy rzeczywiście sprzyja on Rosji. Jeśli rozmowa przebiegnie pomyślnie, to na Witkoffa miał czekać prezent. Specjalny wysłannik USA dostał od rosyjskiego przywódcy nagrodę, która miała utrwalić ich relacje. Z łagru został wypuszczony Marc Fogel, nauczyciel historii w liceum przy ambasadzie USA w Moskwie, który został skazany na 14 lat kolonii karnej za posiadanie medycznej marihuany na moskiewskim lotnisku.

Prezenty mają być istotną częścią relacji biznesowej, którą nawiązuję Moskwa z Waszyngtonem poprzez współpracę Witkoffa i Dmitrijewa. W grudniu po szóstym spotkaniu z Putinem, rosyjska firma produkująca kawior wysłała Witkoffowi około 5 kg czerwonego kawioru. Gazeta zwróciła uwagę, że jest to wyrób firmy ze średniej półki cenowej, która chce sprzedawać swoje produkty pod etykietą "Trumpovka". Biały Dom zaprzeczył, tym doniesieniom.

Nie jest to jedyny produkt, który nawiązuje do administracji Trumpa. Dmitrijew po wizycie Witkoffa w Moskwie wstawił na platformę X zdjęcie butelki wódki ze zdjęciem Trumpa, która stoi na tle Placu Czerwonego z napisem: "Make Vodka Great Again".

PAP


Specjalny wysłannik Kremla Kiriłł Dmitrijew przybył w sobotę do Miami na Florydzie, gdzie mają odbyć się rozmowy między delegacjami USA i Rosji - poinformowała agencja AFP, powołując się na źródła w kręgach rosyjskich. Media podają, że stronę amerykańską będą reprezentować Steve Witkoff i Jared Kushner.

Na krótko przed przylotem do Miami Dmitrijew na platformie X odniósł się do artykułu dziennika "Wall Street Journal", w którym opisana jest m.in. budowa jego relacji z Witkoffem. Przedstawiciel Władimira Putina zarzucił amerykańskiej gazecie podjęcie kolejnej próby zrujnowania wysiłków na rzecz pokoju w Ukrainie.

Jego zdaniem więziony przez Rosję Marc Fogel został uwolniony na prośbę Amerykanów, a nie, jak to opisała gazeta, w prezencie dla Witkoffa za dobrą postawę w trakcie rozmowy z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Zaprzeczył również jakoby strona rosyjska miała prosić, aby wysłannik USA udał się na Kreml bez służb, a także doniesieniom o kawiorze jakoby sprezentowanym Witkoffowi przez Rosjan.

Portal Politico podał wcześniej, że delegacje USA i Rosji spotkają się w weekend w Miami w ramach rozmów na temat zakończenia wojny w Ukrainie. W skład rosyjskiej delegacji ma wejść Dmitrijew, a stronę amerykańską będą reprezentować wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner.

Rozmowy odbędą się krótko po negocjacjach w Berlinie z udziałem Ukrainy oraz Witkoffa i Kushnera, a także po szczycie w stolicy Niemiec, na którym europejscy przywódcy ogłosili, że USA i Europa zobowiązały się do współpracy nad zapewnieniem Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa w razie zakończenia wojny.

W piątek Witkoff rozmawiał w Miami z ukraińską delegacją z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Rustemem Umierowem.
Według dziennika "Financial Times" Dmitrijew jest jednym z architektów ujawnionego przez media w listopadzie planu pokojowego dla Ukrainy, współtworzonego przez "grupę rosyjskich i amerykańskich urzędników", który przez Ukrainę i jej sojuszników został oceniony jako nie do zaakceptowania.

PAP


Przez ponad cztery godziny Władimir Putin odpowiadał na pytania wybranych obywateli, propagandystów oraz nielicznych dziennikarzy podczas dorocznego telewizyjnego maratonu. Występował jako opiekun narodu, zatroskany o stan szkół, dróg i szpitali. Pokazywał się jako przystępny przywódca, który potrafi rozmawiać o miłości, literaturze i rodzinie. I jako niemal wszechwiedzący władca, który na każdy temat — czy to oszustw telefonicznych, czy handlu z Chinami — potrafi wyrecytować wszystkie fakty.

Putin wpadał w złość tylko wtedy, gdy rozmowa schodziła na Europę. Wiele z jego wypowiedzi były doskonale znanymi kłamstwami. Twierdził np., że to nie Rosja, tylko Zachód rozpoczął wojnę w Ukrainie. Albo że to nie Rosjanie zagraża Europejczykom, tylko odwrotnie.

Tym razem Putin miał dla Europejczyków nowe przesłanie: wasz wielki przyjaciel i obrońca, Stany Zjednoczone, zostawiły was na lodzie! Kremlowski despota obrał sobie za cel sekretarza generalnego NATO, Marka Rutte, który niedawno wprost ostrzegał przed wojną z Putinem: Jesteśmy następnym celem Rosji.

Rosyjski prezydent odpowiedział kpiną, powołując się na Narodową Strategię Bezpieczeństwa prezydenta USA Donalda Trumpa. — USA są kluczowym graczem i głównym sponsorem NATO [...]. W nowej strategii bezpieczeństwa Rosja nie jest wymieniana ani jako wróg, ani jako cel. Ale sekretarz generalny NATO przygotowuje się na wojnę przeciwko nam. Czy ty w ogóle umiesz czytać?

Zdaniem Putina bez wsparcia Stanów Zjednoczonych NATO nie jest w stanie przeciwstawić się jego krajowi, a czasy, gdy Amerykanie próbowali powstrzymać Rosję, już minęły.

Faktycznie, w najważniejszym dokumencie strategicznym rządu USA nie pada ani jedno krytyczne słowo pod adresem Rosji. Trump zapowiada jedynie zakończenie wojny w Ukrainie, a następnie przywrócenie bezpieczeństwa w Europie — lecz nie pojawia się żadna krytyka wobec Rosji jako strony prowadzącej wojnę. Zupełnie inaczej Trump traktuje Unię Europejską: Biały Dom nazywa UE zagrożeniem dla krajów Europy i zapowiada poparcie dla "oporu" wobec Unii.

W świetle tych wydarzeń Putin prezentuje się jako pewny zwycięstwa również w Ukrainie. Chwalił się postępami "na całej linii frontu", zachwalał masową produkcję dronów i oświadczył, że w tym roku ponad 400 tys. Rosjan "dobrowolnie" zgłosiło się do służby wojskowej. Równie wymowne było to, o czym nie wspomniał: o kryzysie gospodarczym w swoim kraju i setkach tysięcy zabitych żołnierzy.

Putin nie kryje swoich planów na przyszły rok: wojna za wszelką cenę.

onet.pl