wtorek, 8 sierpnia 2023


Wagżanowo w Buriacji to największa baza wojskowa w całej Rosji. Skład, który leży nieopodal buriackiej stolicy Ułan Ude, zajmuje powierzchnię około 13 km kw. i jest znacznie większy niż 24 inne znane rosyjskie bazy sprzętu wojskowego.

We wrześniu 2021 r., czyli pięć miesięcy przed rozpoczęciem wojny Rosji w Ukrainie, około 3 tys. 840 pojazdów opancerzonych było przechowywanych w bazie pod gołym niebem. W ósmym miesiącu rosyjskiej inwazji — w listopadzie 2022 r. — w bazie znajdowało się już tylko około 2,6 tys. wozów, a w maju 2023 r. — 2 tys. 270. Od początku wojny w Ukrainie z Wagżanowa usunięto 1 tys. 570, czyli 40,8 proc., pojazdów opancerzonych. Co więcej, większość z nich (32 proc.) opuściła skład po ogłoszeniu mobilizacji pod koniec 2022 r.

Oto co stało się ze starym radzieckim sprzętem.

Rosyjskie ministerstwo obrony dzieli sprzęt wojskowy na cztery grupy. Pierwsza kategoria, która obejmuje najcenniejszy sprzęt, jest przechowywana w specjalnych wentylowanych i ogrzewanych pomieszczeniach, druga — w nieogrzewanych hangarach. Trzecia grupa jest umieszczana w namiotach, czwarta — stoi pod gołym niebem.

Sprzęt w Wagżanowie był przechowywany przede wszystkim na świeżym powietrzu. Zdjęcia satelitarne z listopada 2022 r. pokazują, że połowa wojskowego wyposażenia miała widoczne uszkodzenia. Podobne ślady można było zobaczyć na około 50 proc. sprzętu, który pozostał w bazie do maja 2023 r. W Wagżanowie znajduje się również 10 hangarów, które mogą pomieścić do 400 pojazdów opancerzonych.

Portal The Moscow Times znalazł zdjęcia czołgów przechowywanych w Wagżanowie w mediach społecznościowych byłych żołnierzy bazy w Buriacji. Eksperci wojskowi zidentyfikowali je jako czołgi T-62, które były produkowane w ZSRR w latach 1962-1975.

Przed wybuchem wojny Rosji w Ukrainie Moskwa regularnie pozbywała się przestarzałych pojazdów opancerzonych. W latach 2014-2022 rosyjskie władze podpisały w tym celu 35 kontraktów o wartości 232,2 mln rubli (według aktualnego kursu, 9 mln zł).

Liczba umów dotyczących usuwania czołgów zaczęła spadać w 2017 r. W tym czasie generał Aleksander Szewczenko, szef głównego departamentu pojazdów opancerzonych ministerstwa obrony powiedział, że władze pozbędą się tylko połowy z 10 tys. planowanych do likwidacji pojazdów. Reszta sprzętu może przydać się "ze względu na zmiany w sytuacji międzynarodowej" — powiedział wówczas wojskowy. W 2022 r. ministerstwo obrony Rosji zaprzestało zawierania umów na utylizację sprzętu wojskowego.

Na tle oświadczeń prezydenta Władimira Putina, który zapewniał, że część starego radzieckiego sprzętu jest nadal lepsza od broni z Zachodu, zaczęły pojawiać się doniesienia medialne o wycofywaniu ekwipunku z czasów ZSRR z eksploatacji. W październiku 2022 r. firma 103 BTRZ otrzymała polecenie modernizacji 800 czołgów T-62.

Pojazdy przechodzące modernizację były wyposażane w dodatkową ochronę, nowocześniejsze silniki, a także systemy optoelektroniczne i kamery termowizyjne. Minister obrony Siergiej Szojgu regularnie odwiedza przedsiębiorstwa zajmujące się naprawą i unowocześnieniem sprzętu wycofanego z użytku. Rosyjski polityk przeprowadził niedawno inspekcję fabryki Remdiesel w Tatarstanie. W tym roku odwiedził także zakłady w regionach Niżnego Nowogrodu i Omska.

Według holenderskiej grupy analityków wojskowych Oryx, do lata 2023 r. Rosja straci ponad 2 tys. czołgów na polach bitwy w Ukrainie. Wycofany sprzęt jest wykorzystywany nie tylko do nadrobienia strat w pojazdach opancerzonych, ale także do regularnej wymiany ognia — twierdzi ekspert wojskowy Paweł Łuzin. — Ponadto lufy i przekładnie mogą być usuwane ze składowanych czołgów i używane do remontu innych pojazdów — kontynuuje ekspert.

Dekonserwacja starych czołgów to praktyka stosowana na całym świecie. Cała flota amerykańskich czołgów, w tym tysiące czołgów M1 Abrams, jest przechowywana na wolnym powietrzu — powiedział inny ekspert wojskowy The Moscow Times, który chciał zachować anonimowość.

— W całym kraju znajduje się co najmniej 15 zakładów zajmujących się naprawą czołgów oraz ich dekonserwacją i modernizacją — dodał. — Oznacza to, że pojazdy są sprawdzane, w razie potrzeby specjaliści wymieniają silniki i skrzynie biegów, potwierdzają żywotność części, instalują nowoczesne wyposażenie. Wozy będą wykorzystywane jako wsparcie piechoty, a nie jako czołgi. Kalibry są inne i przestarzałe, ale w magazynach znajduje się masa takich pocisków.

Siły Zbrojne Ukrainy również używają starego sprzętu. Połowa floty broni NATO, która trafia do Ukraińców, pochodzi z lat 1950-1960 — podkreśla ekspert.

(...)

onet.pl/The Moscow Times

Rosyjskie porty i statki na Morzu Czarnym — w tym tankowce przewożące miliony baryłek ropy do Europy — mogą być atakowane przez ukraińskie wojsko w celu osłabienia kremlowskiej machiny wojennej. To wiadomość przekazana w poniedziałek przez wysokiego rangą urzędnika w Kijowie po niedawnych dwóch atakach na rosyjskie statki.

Tak Ukraińcy wypowiadają wojnę rosyjskiej żegludze w tym rejonie. Tłumaczymy, dlaczego to także ostrzeżenie dla Zachodu.

— Wszystko, co Rosjanie przemieszczają tam i z powrotem na Morzu Czarnym, jest naszym ważnym celem wojskowym — mówi POLITICO Oleg Ustenko, doradca ekonomiczny prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, twierdząc, że był to odwet za wycofanie się Rosji z wynegocjowanego przez ONZ porozumienia w sprawie zboża na Morzu Czarnym i za rozpoczęcie serii ataków rakietowych na magazyny rolne i porty.

— Ta historia zaczęła się od tego, że Rosja zablokowała korytarz zbożowy, grożąc atakiem na nasze statki i niszcząc nasze porty — przekonuje Ustenko, dodając, że ukraińska infrastruktura morska "jest nieustannie atakowana".

W weekend Ukraina ogłosiła wody wokół rosyjskich portów Morza Czarnego "strefą zagrożenia wojennego" od 23 sierpnia br. "do odwołania". Strefa ta obejmuje główne rosyjskie porty, takie jak Noworosyjsk, Anapa, Gelendżyk, Tuapse, Soczi i Taman.

Powoduje to gwałtowny wzrost stawek ubezpieczeniowych dla statków. Może też zagrozić funkcjonowaniu jednej z głównych rosyjskich tras eksportowych ropy naftowej i produktów ropopochodnych — kluczowej dla zapewnienia Kremlowi wystarczającej ilości gotówki na prowadzenie wojny z Ukrainą.

— Po tym weekendzie Morze Czarne wydaje się bardziej niebezpiecznym miejscem dla żeglugi międzynarodowej, a już wcześniej było bardzo niebezpieczne — ocenia Byron McKinney, dyrektor w S&P Global Market Intelligence. — Wiele statków po prostu nie zapuszcza się w ten rejon. Ubezpieczenie praktycznie nie istnieje. Tam, gdzie istnieją stawki ubezpieczeniowe, są one bardzo wysokie i będą nadal wzrastać – tłumaczy ekspert.

W sobotę rosyjska federalna agencja morska Rosmorrechflot poinformowała, że rosyjski tankowiec Sig został trafiony przez siły ukraińskie podczas żeglugi w pobliżu okupowanego przez Ukrainę Półwyspu Krymskiego.

— Tankowiec został trafiony w maszynownię, blisko linii wodnej na prawej burcie, prawdopodobnie w wyniku ataku drona morskiego — mówili wówczas urzędnicy.

Ministerstwo obrony Ukrainy stwierdziło, że dopóki Rosjanie będą "terroryzować spokojne ukraińskie miasta i niszczyć zboże, skazując setki milionów ludzi na głód", "nie będzie już bezpiecznych wód ani spokojnych portów na Morzu Czarnym i Azowskim".

W zeszłym miesiącu Rosja wysłała prawie 59 mln baryłek ropy naftowej, jedną trzecią całego eksportu, ze strategicznego portu Noworosyjsk nad Morzem Czarnym. Z tego 32 mln baryłek trafiło do krajów UE. Tak wynika z danych firmy wywiadowczej Kpler. Port obsługuje również inne paliwa, takie jak olej napędowy, benzyna i nafta, a także zboże przeznaczone na rynek globalny.

Noworosyjsk jest również miejscem, w którym kończy się rurociąg naftowy Caspian Pipeline Consortium, dostarczający do 1,3 mln baryłek ropy dziennie z Kazachstanu, które następnie trafiają na rynki światowe.

W Noworosyjsku znajduje się też główna baza Floty Czarnomorskiej. W zeszłym tygodniu ukraiński dron morski uderzył i uszkodził rosyjski wojskowy okręt desantowy "Olenegorski Górnik".

— Obecność rosyjskich wojsk w pobliżu portów handlowych może zwiększyć ryzyko dla statków cywilnych — ostrzega Alexis Ellender, analityk towarowy z Kpler.

— Ci, którzy działają na rynkach żeglugowych, mówią, że oczywiście nie spodziewają się, że Ukraina zaatakuje żeglugę handlową, ale istnieje ryzyko, że instalacje lub statki padną ofiarami krzyżowego ognia, a przez rosyjskie porty Morza Czarnego przepływa dużo statków handlowych — przekonuje. — Na tych szlakach pływa wiele greckich statków i chociaż niektórzy właściciele niechętnie przewożą rosyjskie ładunki, to jest tam cała międzynarodowa mieszanka.

Rosnące ryzyko, jakie konflikt stwarza dla ruchliwych międzynarodowych dróg wodnych, będzie oznaczać trudne decyzje dla branży żeglugowej, a także dla handlowców, którzy będą kuszeni, aby nadal kupować tanią rosyjską ropę naftową zgodnie z warunkami limitu cenowego 60 dol. amerykańskich za baryłkę ustalonego w zeszłym roku przez G7.

— Greckie i tureckie tankowce nadal operują w tej strefie, kupując rosyjską ropę w ramach ograniczeń cenowych, a w pobliżu ataku dronów w Noworosyjsku było sporo statków należących do zagranicznych właścicieli — komentuje McKinney. — Najciekawsze pytanie, jakie można obecnie zadać, dotyczy tego, co się stanie w przyszłości — czy poszczególni właściciele lub kraje zaniechają dalszych działań, jeśli ich wielomilionowe aktywa będą teraz zagrożone przez zabłąkany pocisk lub cokolwiek innego — zastanawia się analityk.

Międzynarodowa Izba Żeglugi, która reprezentuje armatorów i operatorów, odmówiła komentarza na temat tego, czy ostatnie wybuchy na Morzu Czarnym zniechęcą jej członków do prowadzenia tam interesów.

Ustenko uważa jednak, że zachodnie firmy powinny już zdawać sobie sprawę z tego, że z Rosją nie da się prowadzić interesów jak zwykle.

— Z prawnego i moralnego punktu widzenia dalsze dostarczanie rosyjskiej ropy przez te statki jest całkowicie nieuzasadnione — mówi. — Teraz jest to także nieopłacalne z ekonomicznego punktu widzenia, ponieważ ryzyko jest niezwykle wysokie. W tych okolicznościach ceny ubezpieczeń znacznie wzrosną, sprawiając, że dostawy staną się nieopłacalne. Statek i załoga będą narażone na ogromne ryzyko.

onet.pl/Politico