poniedziałek, 27 kwietnia 2026



Poniedziałkowe ceny obowiązywały od ostatnich dwóch dni. Jeszcze w piątek kierowcy za litr dziewięćdziesiątki piątki płacili maksymalnie 6,03 zł, za benzynę 98 - 6,62 zł, a za litr diesla - 6,79 zł.

Analitycy portalu e-petrol.pl pod koniec ubiegłego tygodnia prognozowali, że od połowy tego tygodnia benzyna i olej napędowy będą drożeć, a przed majówką koszty tankowania mogą być wyraźnie wyższe.

31 marca, pierwszego dnia wprowadzenia maksymalnych cen, litr benzyny 95 kosztował maksymalnie 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, zaś oleju napędowego - 7,60 zł.

Zgodnie z przepisami, resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka obowiązuje do najbliższego dnia roboczego włącznie. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.

Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.

Do 30 kwietnia obowiązuje rozporządzenie obniżające VAT na paliwo z 23 do 8 proc. oraz rozporządzenie obniżające akcyzę. Akcyza jest obniżona o 29 gr za litr benzyny i 28 gr za litr oleju napędowego, czyli do najniższego poziomu dopuszczonego przez Unię Europejską. 

PAP


Portal podkreślił, że proces dyplomatyczny utknął w martwym punkcie, a irańskie kierownictwo jest podzielone w sprawie ewentualnych ustępstw dotyczących programu atomowego. „Irańska propozycja ominęłaby tę kwestię, umożliwiając szybsze zawarcie porozumienia” – czytamy w artykule.

Jedno ze źródeł portalu poinformowało, że Aragczi jasno powiedział w ostatni weekend mediatorom z Pakistanu, Egiptu, Turcji i Kataru, że w irańskim kierownictwie nie ma zgody co do tego, jak się odnieść do żądań USA. Stany Zjednoczone chcą, by Iran zawiesił co najmniej na 10 lat program wzbogacania uranu, a już wzbogacony uran został wywieziony z kraju.

Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz i amerykańskiej blokady morskiej. Polegałoby ono na uzgodnieniu długoterminowego zawieszenia broni lub trwałym zakończeniu wojny.

Zgodnie z tą propozycją negocjacje nuklearne rozpoczęłyby się dopiero na późniejszym etapie, po otwarciu Ormuzu i zniesieniu blokady morskiej.

Stany Zjednoczone otrzymały tę propozycję, nie wiadomo jednak, czy chcą ją rozważyć – pisze Axios.

Przedstawicielka Białego Domu Olivia Wales powiedziała portalowi: - To są poufne rozmowy dyplomatyczne, a Stany Zjednoczone nie prowadzą negocjacji za pośrednictwem prasy. Jak powiedział prezydent (Donald Trump), USA trzymają karty w ręku i zawrą tylko takie porozumienie, które przede wszystkim uwzględnia dobro Amerykanów; nigdy nie zgodzą się, by Iran miał broń nuklearną.

Axios zauważa, że zdjęcie blokady cieśniny i zakończenie wojny pozbawiłoby Trumpa narzędzi wpływu podczas przyszłych rozmów na temat usunięcia z Iranu zapasów wzbogaconego uranu oraz zawieszenia przez Teheran jego dalszego wzbogacania, a są to dla niego dwa podstawowe cele wojny.

W wojnie USA i Izraela z Iranem obowiązuje od 8 kwietnia zawieszenie broni. 

PAP


W przypadku złota roczna produkcja kopalń stanowi zaledwie ułamek (ok. 1,6 proc.) całego dotychczas wydobytego i zgromadzonego kruszcu. W 2025 r. produkcja złota było nieco wyższa (+1% rdr) i osiągając poziom 3672 ton złota była rekordowa od czasu zbierania danych przez Światową Radę Złota (WGC). Tymczasem według jej najlepszych dostępnych szacunków (stan na koniec 2025 r.), w całej historii wydobyto około 219 890 ton złota, z czego dwie trzecie miało miejsce po 1950 r.

(...)

Złoto jest cenne nie dlatego, że jest go mało, ale dlatego, że jego podaż na rynku jest tak przewidywalna i mała w stosunku do tego, co już posiadamy. O wyjątkowości kruszcu decyduje jego względna stałość: fakt, że nowa produkcja stanowi zaledwie ułamek historycznego wydobycia. Tej stabilności, wykuwanej przez stulecia, nie da się zmanipulować ani zmienić – i to właśnie w niej ludzkość odnajdują rzadko spotykane dziś zaufanie i zastosowanie, w jubilerstwie, inwestycjach, polityce monetarnej czy przemyśle.

Jak pokazują dane WGC, największą część światowego wydobycia wykorzystuje obecnie branża jubilerska, pochłaniająca ponad 44% (ponad 97,65 tys. ton). Na drugim miejscu pod tym względem są inwestorzy prywatni (złote monety i sztabki), posiadający 23,2% wydobytego metalu (ok. 51 tys. ton).

Trzecimi zasobami złota będącego w obiegu mogą pochwalić się banki centralne, przechowujące około 17,6% (ok. 38,6 tys. ton) dotychczas wydobytego złota jako gwarancję stabilności rezerw walutowych. Czwarta i ostatnia kategoria to popyt ze strony zaawansowanego przemysłu oraz nowych technologii (ok. 15%), gdzie doskonałe właściwości fizykochemiczne złota wykorzystywane są np. do masowej produkcji elektroniki.

(...)

Zasobach, które oznaczają całkowity potencjał geologiczny, wymagający dalszych badań lub wyższych cen do rentownej eksploatacji, według danych Metals Focus wynosiły na koniec poprzedniego roku 132,11 tys. ton. Ponadto według badaczy istnieje potężny naukowy potencjał na pozyskanie kruszcu ukrytego chociażby na dnie oceanicznym lub pod najgrubszymi lodowcami Antarktydy, a może nawet na Księżycu.

Biorąc to wszystko pod uwagę, eksperci Światowej Rady Złota odpowiadają, że mało prawdopodobne, aby ludzkości zabrakło kiedykolwiek złota. Po pierwsze złoto nigdy nie zniknie w sensie fizycznym. Ten wyjątkowy pierwiastek naturalnie się nie rozkłada i poddaje się nieskończonemu procesowi bezpiecznego odzysku. Olbrzymią rolę zaczyna tym samym odgrywać potężny rynek zaawansowanego recyklingu (obejmujący m.in. skomplikowane elektrośmieci oraz używaną biżuterię), który bez problemu buforuje niedobory rynkowe.

Po drugie wraz z dalszymi wzrostami ceny metali, dynamiczną rozbudową robotyki w kopalniach, zmianami w prawie, jak np. te w Argentynie, które umożliwiają eksplorowanie lodowców, czy wdrażaniem analiz potężnych zbiorów danych dzięki sztucznej inteligencji (lepsze modelowanie geologiczne), dotychczas zupełnie nieopłacalne pokłady naturalnie uzyskają pełnoprawną rangę zyskownych rezerw operacyjnych.

bankier.pl


Trwa 59. dzień wojny USA i Izraela z Iranem, w której od 8 kwietnia obowiązuje zawieszenie broni. W weekend w Islamabadzie miała się odbyć kolejna runda rozmów pokojowych Iranu z USA. Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi przyleciał w niedzielę z Omanu do Pakistanu, ale - jak poinformowały władze pakistańskie - do spodziewanych negocjacji pokojowych z delegacją amerykańską nie doszło, a spotkanie zostało odwołane. To doprowadziło do kolejnego wzrostu cen ropy naftowej. 

Amerykańska ropa naftowa WTI kosztuje 95,3 dol. za baryłkę. To wzrost o 0,97 proc. względem poziomu sprzed weekendu. Z kolei ropa Brent przez weekend wyraźnie rosła. Kontakty terminowe poszły w górę o 2 proc., a baryłka kosztowała prawie 108 dol. Poniedziałkowe otwarcie przynosi jednak sporą przecenę. Baryłka kosztuje 100,4 dol. Względem piątkowego zamknięcia to o 4,7 proc. mniej. Eksperci oraz inwestorzy zakładają jednak dalszy wzrost cen ropy.

Analitycy Goldman Sachs znacznie podnieśli prognozy cen ropy Brent na koniec tego roku z 80 do 90 dolarów za baryłkę, a nawet to zależy od normalizacji eksportu z Zatoki Perskiej do końca czerwca. "Jeśli zapasy spadną do krytycznie niskiego poziomu, czego nie widzieliśmy przez ostatnie kilka dekad, prawdopodobne są nieliniowe wzrosty cen" - ostrzegają w analizie.

Z kolei Maciej Przygórzewski, główny dealer walutowy InternetowyKantor.pl zauważa, że "rynek coraz mniej wierzy w koniec wojny". "Teoretycznie wszystko jest w porządku. Mamy zawieszenie broni. Mamy rozmowy pokojowe. Mamy jednak również dwustronną blokadę Cieśniny Ormuz i upływający czas. Kontynuacja tego konfliktu tylko pogłębia problemy z dostępem do surowców energetycznych. W tym tygodniu przedłużono zawieszenie broni, ale rynki nie traktują tego jako dobrej wiadomości. W rezultacie mamy kolejne wzrosty cen ropy" - wylicza w komentarzu. 

"Inwestorzy zaczynają rozgrywać scenariusz wydłużającego się konfliktu. Analitycy sądzili, że skoro przesunięto z powodu tego konfliktu wizytę w Chinach na połowę maja, to do tego czasu konflikt ulegnie rozwiązaniu. Na to się jednak nie zanosi" - dodaje. 

gazeta.pl