wtorek, 2 czerwca 2026



WELT: - Paul Bija od ponad 40 lat jest rządzącym w sposób dyktatorski prezydentem Kamerunu. Jego przeciwnicy, którzy być może mają nadzieję, że jego prezydentura dobiegnie końca ze względu na wiek, od lat są rozczarowani — Bija ma 93 lata i nadal rządzi. Jaka jest różnica w porównaniu z Rosją pod rządami Putina?

Jekaterina Schulmann /jest cenioną rosyjską politolożką - red./: Model polityczny Rosji jest, zgodnie z typologią reżimów, jednym z najbardziej banalnych spośród istniejących systemów. Rosja jest opartą na zasobach autokracją personalistyczną. Posiada zasoby naturalne, wydobywa je z ziemi, sprzeda gdzieś, a zyskami zaspokaja potrzeby swoje i swojego otoczenia. Pozostawia ludziom niewiele — tyle, by byli jednocześnie biedni i wdzięczni. To wszystko. Cała władza skupia się w rękach przywódcy i jego najbliższego otoczenia. Nie widzę najmniejszej różnicy w stosunku do Kamerunu.

Wielu politologów określa tę formę reżimu jako naturalną, w pewnym sensie jako pierwotny stan systemów. Powstaje ona zupełnie sama. Utrzymanie demokracji jest natomiast jak mycie zębów: jeśli tego nie robisz, dostajesz próchnicy. Oznacza to, że musisz regularnie przeprowadzać wybory, wymieniać przywódców, przestrzegać praw — czyli sięgać po szczoteczkę dwa razy dziennie. Ale to wymaga wysiłku.

- Chociaż takie prognozy pojawiały się już wielokrotnie, wydaje się, że w Rosji rzeczywiście wiele się teraz zmienia. Gospodarka ma się źle, Ukraina coraz częściej atakuje rosyjskie miasta. Czy znaleźliśmy się w punkcie zwrotnym?

Rzeczywiście, ostatnio obserwujemy pewne przemiany w kraju. Rok 2022 był szokiem dla systemu, Rosja zaatakowała Ukrainę. Rok 2023 stał się rokiem dostosowania: w kraju zapanowała pewna euforia, ponieważ dostosowanie do nowych okoliczności zakończyło się sukcesem, a ten szokujący rok nie doprowadził do załamania systemu. Wszystko było w porządku: front i gospodarka funkcjonowały, dochody rosły. Rok 2024 stał się okresem dostosowania do normalności. Zrozumiano, że wojna tak szybko się nie skończy, ale to nie miało znaczenia, bo przecież żyło się nieźle.

- Jak długo trwała ta akceptacja?

Rok 2025 stał się tym, w którym zdolność adaptacyjna zaczęła osiągać swoje granice. System zmęczył się ciągłą koniecznością dostosowywania się. Do tego doszły zawiedzione nadzieje: Donald Trump, wbrew początkowym oczekiwaniom, nie doprowadził do zakończenia wojny na warunkach rosyjskich. To w 2025 r. sytuacja uległa zmianie.

(...)

- Jak wojna zmieniła rosyjskie przywództwo?

Są pewne zjawiska, które obserwuję od początku tego roku. Śledzę oznaki narastającej dysfunkcji administracyjnej. Nie wypatruję oznak protestów, bo ich nie będzie. Zamiast tego obserwuję, czy machina jest w stanie sama się utrzymać i czy polecenia władz są wykonywane.
I widzę, że od około dwóch lat nasilają się represje wobec samego aparatu, wobec elit. Aresztowania idą w parze z konfiskatami. A te konfiskaty mają obecnie miejsce na masową skalę. Majątek lokalnych gubernatorów, byłych posłów lub sędziów jest konfiskowany, inni są skazywani, popadają w niełaskę, trafiają do więzienia. To podważa poczucie bezpieczeństwa elit.

(...)

- Dziewiątego maja Putin zasugerował, że wojna w Ukrainie zbliża się ku końcowi. Czy to możliwe? Czy mógłby zakończyć wojnę?

Tak, absolutnie! Niektórzy z moich kolegów są przekonani, że Putin nie może tego zrobić, ponieważ zainwestował tak wiele, i dlatego musi kontynuować. Ja jednak nie widzę ani jednej przeszkody politycznej dla zakończenia wojny w dowolnym momencie. Biorąc pod uwagę wszystko, co wiemy o nastrojach w Rosji, zakończenie wojny bez względu na warunki wywołałoby euforię. Dopóki Krym pozostaje rosyjski, wszystko inne nie ma znaczenia.

Rosjanie są całkowicie obojętni wobec zdobytych terytoriów. Gdyby Putin zakończył wojnę, a następnie przeprowadził wybory parlamentarne, miałby zapewnione 80 proc. poparcia, i to uczciwe, prawdziwe 80 proc. Ludzie byliby tak wdzięczni, tak szczęśliwi. Ta euforia nie trwałaby wiecznie, ale z pewnością dałaby impuls starzejącemu się systemowi. Tak więc, tak, Putin mógłby zakończyć wojnę. Drugie pytanie: czy Putin to zrobi? Nie mam pojęcia. Mówię to jako ekspertka. Nie wiem. Nie uważam tego za szczególnie prawdopodobne, ale jest to całkowicie możliwe.

onet.pl\Die Welt


Ciekawe, co o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy powie kapituła tego odznaczenia. Ta opinia nie jest wiążąca dla prezydenta Nawrockiego, ale będzie to akt symboliczny, biorąc pod uwagę, iż zasiada tam Zofia Romaszewska i Bronisław Wildstein. Czy także te postacie przejdą na skrajnie antyukraińskie pozycje? Order wręczył Wołodymyrowi Zełeńskiemu prezydent Andrzej Duda. I wówczas w ukraińskiej armii działała Brygada Szturmowa "Azow", odwołująca się do historii UPA. "Azow" budzi kontrowersje w Polsce (była na ten temat ostra dyskusja na łamach Wyborczej) Ale nikomu nie przyszło wtedy do głowy, aby odcinać się tak brutalnie od Ukrainy. Wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę decyzję PAD. Co się zmieniło od tego czasu? Nic, Ukraina, i wtedy, i dziś, nie odcina się od UPA. Może zmieniło się to, że Rosjanie są bardziej skuteczni w dzieleniu Polaków i Ukraińców, USA też się odwraca od Kijowa, a niektórzy politycy są zbyt ulegli wobec Waszyngtonu. Tylko to mogło się zmienić, bo stosunek do UPA w Ukrainie pozostaje niezmiennie ten sam.

/Duda był bardziej zależny od Kaczyńskiego, a Nawrocki pozycjonuje się na prawo od PiS, przynajmniej udaje - red./

x.com/DWielowieyska


Wygląda na to, że Trump sam wpadł w pułapkę, którą można nazwać "pułapką Obamy".

Dla przypomnienia: były prezydent Barack Obama wynegocjował w 2015 r. porozumienie, które nałożyło na irański program nuklearny daleko idące ograniczenia i rygorystyczne wymogi. Obejmowało ono również ścisły nadzór prowadzony przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA).

Podczas swojej pierwszej kadencji Trump zerwał tę umowę, a od tamtej pory przy każdej okazji wyśmiewa Obamę za — jak sam to określa — "głupie porozumienie".

To, co Trump rozumie jako porozumienie Obamy z Iranem, jest w dużej mierze karykaturą stworzoną przez niego samego — zwraca jednak uwagę amerykański politolog Jonathan Cristol.

Jednocześnie postawił się w trudnej sytuacji. Jeśli odrzucił wcześniejszą umowę, to jego własne porozumienie musi okazać się skuteczniejsze i bardziej przekonujące.

Jak dotąd nic jednak na to nie wskazuje. Spór dotyczący irańskiego programu nuklearnego może nawet zostać odsunięty na późniejsze etapy rozmów.

Ta wojna od początku nie cieszyła się poparciem społecznym. Dlatego Trump potrzebuje naprawdę przekonującego porozumienia, aby zneutralizować negatywne nastroje polityczne związane z konfliktem — mówi amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa Jonathan Schroden.

onet.pl\BILD


Sojusznicy Trumpa opisują atmosferę wypalenia panującą w Białym Domu, spowodowaną niemal całkowitym skupieniem się na zakończeniu wojny z Iranem, która trwa już dwa razy dłużej, niż sugerował prezydent. Prywatnie zastanawiają się, czy zmiany kadrowe wyrwałyby administrację z tego marazmu.

"Administracja jest całkowicie pochłonięta tym konfliktem. Są praktycznie w kropce albo zmęczeni, bo nic się nie dzieje" — powiedział ktoś bliski Białemu Domowi, który chciał zachować anonimowość, żeby opowiedzieć o prywatnych rozmowach. "Nawet jeśli są jakieś sukcesy, nikt o nich nie mówi. Po prostu nie ma innego wyjścia — utknęliśmy w tych ruchomych piaskach Iranu" — dodał.

(...)

Trump nadal publicznie stwarza wrażenie, że wszystko idzie zgodnie z planem. W poniedziałek powiedział stacji NBC News, że nie ma nic przeciwko decyzji Iranu o zawieszeniu rozmów ze Stanami Zjednoczonymi.

"Ja też nie mam specjalnej ochoty na rozmowy. Za dużo gadamy" — powiedział.

(...)

Negocjacje Trumpa z Kongresem w sprawie wielu jego najważniejszych priorytetów legislacyjnych nie idą lepiej. Pomimo umocnienia swojej pozycji w Partii Republikańskiej poprzez pomoc w odsunięciu od władzy urzędujących senatorów Johna Cornyna (R-Teksas) i Billa Cassidy'ego (R-Luizjana), większość w Senacie nie jest bliższa uchwalenia ustawy SAVE America Act, skupiającej się na wyborach, którą Trump uznał za swój priorytet. Kongres nie uwzględnił również jego apelu o uchwalenie ponadpartyjnej ustawy mieszkaniowej ani o sfinansowanie jego projektu sali balowej, w tym podziemnego bunkra, który według niego jest niezbędny dla bezpieczeństwa.

W poniedziałek administracja wycofała się z planu utworzenia "Anti-Weaponization Fund" o wartości 1,8 mld dol. w obliczu sprzeciwu Republikanów i niekorzystnego orzeczenia sądu z zeszłego tygodnia.

Zwolennicy Trumpa twierdzą, że jego administracja działa na pełnych obrotach, a niepowodzenia wynikają z tego, że słaby przewodniczący większości senackiej nie chce znieść obstrukcji parlamentarnej ani zwolnić sekretarza Senatu; z tego, że liberalni sędziowie udaremniają wolę narodu; oraz z tego, że niewdzięczni przywódcy innych państw odmówili pomocy Stanom Zjednoczonym w zapewnieniu, by Iran nigdy nie wszedł w posiadanie broni jądrowej.

Jednak gdy druga kadencja dobiega już prawie połowy, porażki się piętrzą.

"Czy tak kończy się MAGA — cichym westchnieniem, a nie hukiem?" — powiedział Steve Bannon, były główny strateg Trumpa w Białym Domu, dodając, że "Teksas pokazuje, że prezydent wciąż ma pełną moc — trzeba ją wykorzystać, zaczynając od usunięcia Thune'a".

(...)

Obchody 250-lecia Ameryki mogą być jednymi z ostatnich dobrych dni dla administracji — powiedział druga osoba w Białym Domu, zwracając uwagę na nadchodzącą lawinę wezwań do sądu, jeśli Demokraci przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów.

"Członkowie Kongresu, którzy nigdy nie byli w mniejszości, nie mają pojęcia, jak bardzo to potrafi być gów****, ich sztaby też tego nie przeżyły… nikt z nich. I to nie w tym proktologicznym sensie. Wezwaniom do sądu można się sprzeciwiać tylko przez pewien czas" — powiedziała ta osoba. "Myślę, że jeśli tak się stanie, nastąpi brutalne przebudzenie".

onet.pl\Politico


Trump upokorzył Netanjahu - tak przynajmniej w Izraelu odczytywane są wydarzenia ostatnich godzin.

👉 Post Beniamina Netanjahu, w którym informuje, że  Izrael nie zaatakuje Bejrutu, jeżeli Hezbollah nie będzie atakował cywili i miast w Izraelu.

👉Wypowiedź Netanjahu kilka godzin wcześniej, w której ogłosił atak na Hezbollah w Bejrucie.

👉Jedno z kilku nagrań Hezbollahu pokazujących ataki dronów FPV na żołnierzy Izraelskich wokół zamku Beaufort w Libanie. Celem byli żołnierze doborowego batalionu górskiego Szaked wchodzącego w skład brygady Givati. Zginął co najmniej 1 żołnierz, lekarz batalionu, a 7 zostało rannych w różnym stopniu, w tym dowódca batalionu. 

🗣️ W praktyce oznacza to jedynie czasową deeskalację. Nie jest to zawieszenie broni. Hezbollah zgodził się nie atakować Izraela, a Izrael zgodził się nie atakować Bejrutu. Wojna w Libanie południowym będzie trwała. 

x.com/JarekKociszewsk


Izrael. N12: Reakcje na oświadczenie Trumpa | Lapid: „Państwo wasalne na pełnych obrotach”; Lieberman: „To nie jest premier – to marionetka!”; Ben Gvir: „Panie premierze, to czas powiedzieć prezydentowi Trumpowi – nie”; Bennett: „Rząd, który stracił kontrolę nad izraelską suwerennością”

x.com/wszewko


Rozmowa dotyczyła działań Izraela w Libanie i miała miejsce po tym, jak Netanjahu wydał rozkaz zaatakowania uznawanego za bastion Hezbollahu południowego przedmieścia Bejrutu. W odpowiedzi Iran stwierdził, że "nie będzie tolerował" wzrostu napięcia w Libanie, może zaatakować cele w północnym Izraelu i wycofać się z negocjacji z USA. W ocenie Trumpa byłaby to eskalacja uniemożliwiająca porozumienie z Teheranem, które Biały Dom od dłuższego czasu próbuje wynegocjować.

Jak podaje Axios, powołując się na osoby zaznajomione z treścią rozmowy, w trakcie ostrej wymiany zdań Trump miał oskarżyć Netanjahu o niewdzięczność i zakazać mu dalszych uderzeń na Liban.

Trump miał też przekazać Netanjahu, że dalsze działania w Libanie będą coraz bardziej izolować Izrael na arenie międzynarodowej.

Jedna z osób zaznajomionych z treścią rozmowy, przekazała, że słowa amerykańskiego prezydenta do izraelskiego premiera można podsumować następująco: "Jesteś pier******* wariatem. Gdyby nie ja, siedziałbyś w więzieniu. Ratuję ci tyłek. Wszyscy cię teraz nienawidzą. Wszyscy teraz nienawidzą Izraela".

Axios podaje, że Trump miał też krzyczeć na Netanjahu, używając wulgaryzmów. Zdaniem serwisu była to "jedna z najgorszych rozmów" między oboma przywódcami.

Po rozmowie Trump ogłosił, że przywódcy Izraela i Hezbollahu zgodzili się wstrzymać walki w Libanie. Biały Dom oznajmił też, że żadne izraelskie wojska nie wejdą do Bejrutu i że rozmowy z Iranem nadal trwają.

onet.pl