Kiedy John Adams, drugi prezydent Stanów Zjednoczonych, w 1800 r. wprowadził się do Białego Domu, napisał do swojej żony: "modlę się, aby niebiosa obdarzyły ten dom i wszystkich, którzy będą w nim mieszkać w przyszłości, najlepszymi błogosławieństwami. Oby pod tym dachem rządzili wyłącznie uczciwi i mądrzy ludzie".
Te słowa do dziś wyryte są na gzymsie kominka w Państwowej Jadalni Białego Domu i stanowią część aury tej najsłynniejszej ze wszystkich rezydencji władz. W tę niedzielę obecny gospodarz Białego Domu — 45. i 47. prezydent USA Donald Trump — kończy 80 lat.
Dostojny spokój, który panował przez większość dwóch stuleci na rozległym terenie z bujnymi, zielonymi trawnikami i wysokimi wiązami, zniknął.
Od miesięcy trwają prace rozbiórkowe, koparki zgarniają gruz ze wschodniego skrzydła, na którym w ciągu najbliższych trzech lat ma powstać sala balowa zgodna z upodobaniami Trumpa — z co najmniej 650 miejscami siedzącymi i zamontowanym na dachu systemem obrony przed dronami.
— Słyszycie ten hałas budowy? To muzyka dla moich uszu. Przypomina mi o pieniądzach — oświadczył niedawno Trump, niegdyś nowojorski potentat na rynku nieruchomości. W ostatnich dniach hałasu było jeszcze więcej. Przy południowym wejściu monterzy budują arenę o wysokości prawie 30 m, której szczyt wystaje ponad dach Białego Domu i na której w niedzielę wieczorem 14 "tytanów" zmierzy się w krwawej walce.
Najlepsi zawodnicy federacji Ultimate Fighting Championship zaszczycą Trumpa w dniu jego jubileuszu — przy Białym Domu zorganizowana zostanie gala mieszanych sztuk walki (MMA). Prezydent będzie siedział w pierwszym rzędzie. Na arenę wpuszczonych zostanie 4500 zaproszonych gości, a ponad 10 tys. widzów zgromadzi się na południowym trawniku przed Białym Domem. Miliony ludzi na całym świecie będą oglądać to wydarzenie w telewizji.
Kiedy zapytano Trumpa, dlaczego na swoje 80. urodziny życzy sobie takiego widowiska, odpowiedział lakonicznie: "to proste: lubię to". Pięciogodzinna impreza z walkami symbolizuje to, jakie — według Trumpa — powinny być USA w przeddzień swoich 250. urodzin: męskie, bezlitosne i odważne.
(...) Według sondaży większość obywateli USA nie popiera organizacji gali MMA przed Białym Domem.
Gospodarzowi to nie przeszkadza.
onet.pl\Die Welt
Te słowa do dziś wyryte są na gzymsie kominka w Państwowej Jadalni Białego Domu i stanowią część aury tej najsłynniejszej ze wszystkich rezydencji władz. W tę niedzielę obecny gospodarz Białego Domu — 45. i 47. prezydent USA Donald Trump — kończy 80 lat.
Dostojny spokój, który panował przez większość dwóch stuleci na rozległym terenie z bujnymi, zielonymi trawnikami i wysokimi wiązami, zniknął.
Od miesięcy trwają prace rozbiórkowe, koparki zgarniają gruz ze wschodniego skrzydła, na którym w ciągu najbliższych trzech lat ma powstać sala balowa zgodna z upodobaniami Trumpa — z co najmniej 650 miejscami siedzącymi i zamontowanym na dachu systemem obrony przed dronami.
— Słyszycie ten hałas budowy? To muzyka dla moich uszu. Przypomina mi o pieniądzach — oświadczył niedawno Trump, niegdyś nowojorski potentat na rynku nieruchomości. W ostatnich dniach hałasu było jeszcze więcej. Przy południowym wejściu monterzy budują arenę o wysokości prawie 30 m, której szczyt wystaje ponad dach Białego Domu i na której w niedzielę wieczorem 14 "tytanów" zmierzy się w krwawej walce.
Najlepsi zawodnicy federacji Ultimate Fighting Championship zaszczycą Trumpa w dniu jego jubileuszu — przy Białym Domu zorganizowana zostanie gala mieszanych sztuk walki (MMA). Prezydent będzie siedział w pierwszym rzędzie. Na arenę wpuszczonych zostanie 4500 zaproszonych gości, a ponad 10 tys. widzów zgromadzi się na południowym trawniku przed Białym Domem. Miliony ludzi na całym świecie będą oglądać to wydarzenie w telewizji.
Kiedy zapytano Trumpa, dlaczego na swoje 80. urodziny życzy sobie takiego widowiska, odpowiedział lakonicznie: "to proste: lubię to". Pięciogodzinna impreza z walkami symbolizuje to, jakie — według Trumpa — powinny być USA w przeddzień swoich 250. urodzin: męskie, bezlitosne i odważne.
(...) Według sondaży większość obywateli USA nie popiera organizacji gali MMA przed Białym Domem.
Gospodarzowi to nie przeszkadza.
onet.pl\Die Welt