sobota, 13 czerwca 2026



Kiedy John Adams, drugi prezydent Stanów Zjednoczonych, w 1800 r. wprowadził się do Białego Domu, napisał do swojej żony: "modlę się, aby niebiosa obdarzyły ten dom i wszystkich, którzy będą w nim mieszkać w przyszłości, najlepszymi błogosławieństwami. Oby pod tym dachem rządzili wyłącznie uczciwi i mądrzy ludzie".

Te słowa do dziś wyryte są na gzymsie kominka w Państwowej Jadalni Białego Domu i stanowią część aury tej najsłynniejszej ze wszystkich rezydencji władz. W tę niedzielę obecny gospodarz Białego Domu — 45. i 47. prezydent USA Donald Trump — kończy 80 lat.

Dostojny spokój, który panował przez większość dwóch stuleci na rozległym terenie z bujnymi, zielonymi trawnikami i wysokimi wiązami, zniknął.

Od miesięcy trwają prace rozbiórkowe, koparki zgarniają gruz ze wschodniego skrzydła, na którym w ciągu najbliższych trzech lat ma powstać sala balowa zgodna z upodobaniami Trumpa — z co najmniej 650 miejscami siedzącymi i zamontowanym na dachu systemem obrony przed dronami.

— Słyszycie ten hałas budowy? To muzyka dla moich uszu. Przypomina mi o pieniądzach — oświadczył niedawno Trump, niegdyś nowojorski potentat na rynku nieruchomości. W ostatnich dniach hałasu było jeszcze więcej. Przy południowym wejściu monterzy budują arenę o wysokości prawie 30 m, której szczyt wystaje ponad dach Białego Domu i na której w niedzielę wieczorem 14 "tytanów" zmierzy się w krwawej walce.

Najlepsi zawodnicy federacji Ultimate Fighting Championship zaszczycą Trumpa w dniu jego jubileuszu — przy Białym Domu zorganizowana zostanie gala mieszanych sztuk walki (MMA). Prezydent będzie siedział w pierwszym rzędzie. Na arenę wpuszczonych zostanie 4500 zaproszonych gości, a ponad 10 tys. widzów zgromadzi się na południowym trawniku przed Białym Domem. Miliony ludzi na całym świecie będą oglądać to wydarzenie w telewizji.

Kiedy zapytano Trumpa, dlaczego na swoje 80. urodziny życzy sobie takiego widowiska, odpowiedział lakonicznie: "to proste: lubię to". Pięciogodzinna impreza z walkami symbolizuje to, jakie — według Trumpa — powinny być USA w przeddzień swoich 250. urodzin: męskie, bezlitosne i odważne.

(...) Według sondaży większość obywateli USA nie popiera organizacji gali MMA przed Białym Domem.

Gospodarzowi to nie przeszkadza. 

onet.pl\Die Welt


W strategicznym raporcie obejmującym lata 2026 i 2027 Frontex analizuje, gdzie pojawia się nowe napięcie migracyjne, które szlaki się przesuwają oraz gdzie rośnie zagrożenie ze strony siatek przemytniczych, przemytu broni i narkotyków.

Ostrzeżenia wykraczają daleko poza Grecję. Frontex zaleca Unii Europejskiej zawarcie porozumienia z Libią oraz wprowadzenie skuteczniejszych działań odstraszających. Agencja zakłada, że migracja staje się coraz częściej narzędziem politycznym — dotychczas przede wszystkim w rękach Rosji i Białorusi, w przyszłości jednak może być wykorzystywana również przez kraje Afryki Północnej i Libię.

Według ustaleń Frontexu migranci z pomocą finansową Moskwy oraz Białorusi są celowo kierowani ze wschodnich granic UE do Libii, by stamtąd przedostawać się do Europy jako "hybrydowa broń". — Mało prawdopodobne, by ludzie robili to wyłącznie z własnej inicjatywy, a tym bardziej, by sami byli w stanie pokryć takie koszty — powiedział niedawno Lars Gerdes, zastępca dyrektora wykonawczego Frontexu.

Obawy przed nową falą migracji narastają także w Atenach. Zaledwie kilka dni temu grecki minister ds. migracji Thanos Plevris oświadczył, że w samej Libii na szansę przedostania się do Europy czeka obecnie ponad 500 tys. osób.

(...)

Z perspektywy Frontexu centralne Morze Śródziemne pozostaje najbardziej newralgicznym szlakiem migracyjnym Europy. Kolejne strefy ryzyka agencja lokalizuje w zachodnioafrykańskim korytarzu Sahelu oraz w regionie Rogu Afryki. W krajach takich jak Erytrea, Etiopia czy Somalia możliwości przyjmowania uchodźców są w wielu miejscach praktycznie wyczerpane.

Szczególnie krytycznie Frontex ocenia unijną politykę powrotów. Przez całą analizę przewija się rozdźwięk między decyzjami o powrocie a faktyczną liczbą deportacji. Wprawdzie w 2025 r. państwa UE wydały ok. 490 tys. decyzji o powrocie — o 5 proc. więcej niż rok wcześniej — faktycznie odesłano ok. 151 tys. osób.

Nadzieję funkcjonariuszy granicznych budzi w tym zakresie nowa reforma azylowa. Dzięki nowym procedurom granicznym, szybszym decyzjom i zaostrzonym przepisom dotyczącym powrotów liczba rzeczywistych deportacji ma w kolejnych latach zdecydowanie wzrosnąć.

Frontex spodziewa się "stopniowej" poprawy — choć podkreśla, że nie nastąpi to z dnia na dzień. Wyraźne efekty reformy powinny być widoczne najwcześniej pod koniec 2026 r.

onet.pl\Die Welt