piątek, 12 czerwca 2026



Na pytanie, czy traci kontrolę nad republikanami w Senacie, prezydent Trump odpowiedział: "Nie wiem, naprawdę nie wiem, ja tylko robię to, co słuszne".

Nie zabrzmiało to zbyt pewnie. Ale trudno, żeby było inaczej. Dodatkowe finansowanie nowej sali balowej czy specjalny fundusz dla "ofiar wymiaru sprawiedliwości" nie spotkały się z entuzjazmem na Kapitolu. Senatorowie okazali się sceptyczni wobec kandydata na nowego dyrektora wywiadu narodowego, Billa Pulte. Wątpliwości mają także co do Todda Blanche'a w roli pełnoprawnego prokuratora generalnego (na razie pełni to stanowisko tymczasowo).

Tymczasem Izba Reprezentantów zaczyna kwestionować politykę zagraniczną prezydenta - przegłosowując pomoc dla Ukrainy, czy próbując ograniczyć swobodę Trumpa w kontynuowaniu wojny z Iranem.

To sytuacja nowa. Mimo niewielkiej przewagi republikanów w obydwu izbach (219 do 212 w Izbie reprezentantów i 53 do 47 w Senacie), do tej pory udawało im się utrzymać dyscyplinę w kolejnych głosowaniach. Z jednej strony, dowodziło to skuteczności partyjnych liderów, Johna Thune'a i Mike'a Johnsona. Z drugiej, pokazywało siłę samego Trumpa - jego kontroli nad partią wynikającej z osobistej popularności, zasięgów w mediach społecznościowych i zgromadzonych zasobów finansowych. Każdy republikański polityk, który myślał o sprzeciwieniu się Trumpowi, musiał się liczyć z tym, że te zasoby zostaną wykorzystane przeciwko niemu.

Co zatem sprawiło, że dziś prezydenckie priorytety upadają w kolejnych głosowaniach? I jakie konsekwencje może to mieć dla przyszłości samego Trumpa?

Dla wielu republikańskich polityków kluczowym wydarzeniem tego roku będą wybory połówkowe (midterm elections) na jesieni. Dla samego prezydenta one również są istotne - utrata kontroli nad jedną bądź dwoma izbami Kongresu może znacząco ograniczyć jego swobodę manewru podczas ostatnich dwóch lat w Gabinecie Owalnym.

Notowania Trumpa wyglądają kiepsko - poparcie dla jego prezydentury spadło z ponad 50 proc. na początku tej kadencji do niespełna 39 proc. obecnie. Prawie 60 proc. ocenia go negatywnie. Po ponad 500 dniach prezydentury lepsze notowania miał Joe Biden, ale nawet i sam Trump w pierwszej kadencji.

Szczególnie źle wypadają notowania obecnego lokatora Białego domu w kwestiach gospodarczych - wyborcy spodziewali się poprawy warunków życia, a dostali rosnącą inflację (w ujęciu rocznym przekroczyła ostatnio 4 proc., co ponownie oddala perspektywę obniżenia stóp procentowych i tańszych kredytów) oraz bardzo wysokie ceny na stacjach paliw.

Wbrew kolejnym deklaracjom Trumpa wojna z Iranem nie wydaje się bliska zakończenia. 

(...)

Tymczasem prezydent wydaje się niewzruszony zarzutami o zaprzeczenie własnym obietnicom ani słabnącymi notowaniami. Przekonuje tylko, że konflikt w Iranie wcale nie trwa tak długo, bo przecież wojny w Iraku czy Wietnamie ciągnęły się o wiele dłużej. Pytany, czy bierze pod uwagę problemy finansowe Amerykanów podczas negocjacji z Iranem, odpowiedział, że "ani trochę", bo liczy się tylko to, by Iran nie miał broni nuklearnej. Trump skupia się za to na budowie sali balowej, łuku triumfalnego i renowacji sadzawki przed mauzoleum Lincolna.

To jedno ze źródeł oporu wobec Trumpa na Kapitolu. W momencie, kiedy notowania republikanów i tak już nie wyglądają najlepiej (48 proc. do 42 proc. dla demokratów według średniej sondażowej Real Clear Politics), nie ma entuzjazmu wobec najbardziej kontrowersyjnych propozycji Trumpa.

Na początku tego roku kluczowym tematem była polityka deportacyjna. W wielu miastach trwały protesty przeciwko masowym deportacjom, a w Minneapolis doszło do śmierci dwójki amerykańskich obywateli z rąk służb imigracyjnych.

Demokraci, którzy właśnie zaczęli odbudowywać swoją pozycję po wielu miesiącach zmagania się z wyborczą porażką w 2024, postanowili wydać republikanom bitwę i uzależnić uchwalenie budżetu dla Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego od nowych regulacji dla straży granicznej i służby celno-imigracyjnej (które mu podlegają).

Impas trwał ponad dwa miesiące. W końcu partie porozumiały się: uchwalono budżet dla departamentu, ale z pominięciem służb imigracyjnych. Republikanie zdecydowali, że przegłosują środki dla tych ostatnich bez udziału demokratów, wykorzystując mechanizm rekoncyliacji budżetowej. W amerykańskim senacie potrzeba 60 głosów w głosowaniu proceduralnym, poprzedzającym właściwe głosowanie, stąd konieczność szukania ponadpartyjnego kompromisu. Przy rekoncyliacji - aktualizacji istniejącego budżetu - tego wymogu nie ma.

(...)

Problemy Trumpa w Kongresie nie wynikają tylko z przedwyborczych obaw części republikanów. Są też po części odwrotną stroną sukcesu prezydenta, który w ostatnich tygodniach udowodnił swoją dominującą rolę w partii. Jeśli ktoś zastanawiał się, czy kiepskie sondaże i niepowodzenia w Iranie zachwiały pozycją Trumpa wśród republikanów, ostanie prawybory pozbawiają złudzeń: tam, gdzie Trump chciał kogoś wyeliminować, odnosił sukces.

Szanse na ubieganie o reelekcję stracił senator z Luizjany Bill Cassidy, który głosował z impeachmentem Trumpa w 2021 roku. W przyszłym Kongresie zabraknie też Thomasa Massiego, który spierał się z prezydentem o "wielką, piękną ustawę" czy akta Epsteina. Prezydent przyłożył również rękę do porażki Johna Cornyna, jednego z najważniejszych republikańskich senatorów. Zamiast niego kandydatem z Teksasu będzie bliższy Trumpowi Ken Paxton. Siła popularności Trumpa i ogromne pieniądze, które jest w stanie przekierować na rzecz konkretnego kandydata, okazały się wystarczające.

Politycy republikańscy otrzymali jasny sygnał: nie ma co myśleć o przyszłości bez poparcia Trumpa, przynajmniej na razie. Ale efektem ubocznym tego sukcesu prezydenta jest problem na nadchodzące miesiące: do początku przyszłego roku w Kongresie będzie zasiadała grupa polityków, którym Trump zrujnował dalszą karierę. Nie mają już powodu, by być wobec niego lojalni, nie muszą się przejmować jego gniewem. Mają szansę, by się odegrać.

Dla prezydenta to poważny problem. Przy tak niewielkiej przewadze republikanów, wystarczy garstka tych, którzy uznają, że zdystansowanie się wobec Trumpa pomoże im politycznie i druga garstka tych, których nic już z Trumpem nie wiąże, by głosowanie poszło nie po myśli Białego Domu. Zarówno w sprawach wizerunkowo bolesnych, choć pozbawionych znaczenia (Trump nie podpisze pakietu pomocy dla Ukrainy, nawet jeśli Kongres go przegłosuje), jak i tych bardzo istotnych.

interia.pl

Szef okupacji obwodu chersońskiego Władimir Saldo oświadczył 11 czerwca, że siły ukraińskie uderzyły w kilka mostów łączących okupowany obwód chersoński z Krymem: most na Kanale Północnokrymskim w pobliżu okupowanej Preobrażenki i Myrna; most drogowy Perekop-Armiańsk; i most drogowy Stavky. Mosty Stawky, Myrne i Armiańsk biegną przez Kanał Północnokrymski i wzdłuż autostrady M-17 Armiańsk-Oleshky. Saldo dodał, że ukraińskie ataki na mosty spowodowały nieokreślone zniszczenia. Dowódca ukraińskiego pułku działającego w kierunku Chersonia poinformował 11 czerwca, że siły ukraińskie uderzyły przez Armiańsk w rosyjski szlak logistyczny na okupowany Krym, uszkadzając lub niszcząc około 50 rosyjskich wojskowych pojazdów ciężarowych przewożących paliwo i amunicję. Dowódca oświadczył, że siły rosyjskie skierowały logistykę na szlak armiański po ukraińskich atakach w nocy z 7 na 8 czerwca i 9 czerwca, /które/ uszkodziły most Chonhar. Saldo tymczasowo zamknął ruch przez most Chonhar w dniu 9 czerwca z powodu uszkodzeń powstałych w wyniku strajku. Dowódca stwierdził, że siły ukraińskie były w stanie uderzyć w tę koncentrację pojazdów przynajmniej częściowo dzięki wcześniejszym ukraińskim atakom na Mariupol i drogę do Berdiańska. Dowódca stwierdził, że poprzednie ataki zmusiły siły rosyjskie do zaopatrywania kierunku na Hulajpole za pomocą GLOC z Krymu, zamiast GLOC pochodzących z okupowanego obwodu donieckiego. Zdjęcia geolokalizowane i satelitarne opublikowane 10 czerwca pokazują następstwa ukraińskich ataków na dwa mosty na południe od Heniczeska i w pobliżu Armiańska. Rosyjski kanał monitorujący Telegram skomentował raport Saldo, twierdząc, że ukraińskie ataki miały miejsce w nocy z 10 na 11 czerwca; w nocy z 7 na 8 czerwca; a 9 czerwca tymczasowo wyłączył wszystkie szlaki lądowe prowadzące na okupowany Krym z okupowanego obwodu chersońskiego i że siły ukraińskie poważnie uszkodziły most Chonhar. Siły ukraińskie zwiększają swoją kampanię uderzeniową /średniego/ zasięgu przeciwko rosyjskim GLOC na okupowanej południowej Ukrainie, zakłócając zdolność Rosji do bezpiecznego korzystania z szlaków zaopatrzenia z południowo-zachodniej Rosji na okupowany Krym. Ciągłe ukraińskie ataki na rosyjskie GLOC będą prawdopodobnie miały kaskadowe skutki na polu bitwy i mogą skomplikować rosyjskie przygotowania do operacji ofensywnych.

(...)

Gubernator okupacyjny Sewastopola Michaił Razwożajew oświadczył 10 czerwca, że administracja okupacyjna Sewastopola nie była w stanie wydać nowej partii kodów QR na zakup paliwa, ponieważ ciężarówki z paliwem nie mogły dotrzeć do Sewastopola 9 czerwca z nieokreślonych powodów. (...) Krymskie władze okupacyjne w ostatnich tygodniach coraz bardziej zaostrzają ograniczenia w zakupie benzyny, ponieważ udana kampania strajkowa Ukrainy przeciwko rosyjskim arteriom transportowym spowodowała niedobory benzyny i podstawowych towarów na okupowanym Krymie.

understandingwar.org