Za mało skupiamy się na uwadze i jej znaczeniu, a za bardzo na pamięci?
Trochę tak. Pamięć długotrwała jest pojemnościowo nieograniczona. Kiedy mamy informację zapisaną w pamięci, to ona tam sobie siedzi i raczej nie znika, o czym już wspomniałem. Ale musi się w pamięci znaleźć. Problemem są wąskie drzwi, przez które informacje trafiają do jej zasobów. Na to, czy te drzwi otwierają się szerzej, ma wpływ uważność, skupienie, powtarzanie. Chaos i rozproszenie uwagi przeszkadzają w zapamiętywaniu.
Żyjemy w czasach, do których ewolucyjnie nie jesteśmy przygotowani. Wciąż boimy się węży, a szanse na spotkanie z jadowitym gatunkiem są niewielkie. Za to nasze mózgi nie są przystosowane do bycia bombardowanymi aż tyloma informacjami. Wszystkiego jest za dużo, za szybko, za głośno, bez przerwy.
A mózgi wyewoluowały do życia w puszczy, lasach, dżungli – spokojniejszego otoczenia. Rzeczywistość radykalnie się zmieniła, zwłaszcza przez ostatnie sto lat, mózg – nie.
Mówi pan o przebodźcowaniu, a ja od niedawna optymalizuję i łączę czynności. Biegając na bieżni, oglądam filmy, zmywając i sprzątając, słucham podcastów. Czy ja nie dokładam mojemu mózgowi obciążenia?
Patrzmy na skutki. Jeśli pani się czuje z tym dobrze, nie jest pani bodźcami psychicznie zmęczona, to czemu nie? Owszem, warto dać mózgowi przerwę i świadome "mindfulnessowe" zmywanie naczyń może temu służyć.
Ja słucham w samochodzie audiobooków, ale są takie dni, kiedy nie mam na nie ochoty i ich nie włączam. Przyglądam się sobie, mojemu samopoczuciu, potrzebom i reaguję zgodnie z intuicją. Nie wymuszam niczego na sobie.
Czy pamięć warto ćwiczyć? Przyznam, że wyjątkowo mnie psychicznie męczy, kiedy muszę zapamiętać na kilkanaście sekund jakiś PIN, numer telefonu, kod.
Kiedy bada się osoby stosujące treningi pamięci pod kątem tego, w jakim stopniu wykonywane w ich ramach ćwiczenia znajdują przełożenie na codzienne życie, to okazuje się, że po pewnym czasie od zakończenia kursu lub w zadaniach innego typu wcale ta pamięć nie jest lepsza. Trenując zapamiętywanie ciągów liczb, poprawimy się w tej wąskiej dziedzinie. Jeśli na co dzień pracujemy z liczbami, to pamięć wyrobi się automatycznie. Pytanie, czy warto ją ćwiczyć po to, żeby sporadycznie poradzić sobie z zapamiętaniem na kilka chwil kodu do domofonu?
Warto być aktywnym umysłowo: czytać, oglądać, myśleć, pisać. Te czynności pozwalają ćwiczyć i pamięć, i uwagę.
Mam kilka obrazów, które chciałabym zapomnieć, ale nie jestem w stanie. Da się intencjonalnie pomóc sobie w zapomnieniu?
Wchodzimy w obszary bliższe PTSD, czyli zespołowi stresu pourazowego. Z badań na przykład nad zachowaniami ofiar wypadków samochodowych wynika – paradoksalnie – że dobrze działa ekspozycja na te obrazy, opowiadanie o nich ze szczegółami, przywoływanie ich pozwala na ich emocjonalne rozbrojenie.
Nawiązując do eksperymentu Daniela Wegnera, psychologa z Harvardu, w ramach którego grupa badanych miała za zadanie nie przywoływać obrazu białego niedźwiedzia, nie da się świadomie blokować myśli. Im bardziej chcemy je z głowy wyrzucić, tym bardziej będą one w niej obecne. Być może kluczem do pozbycia się z głowy pewnych obrazów jest oswojenie się z nimi.
gazeta.pl