Negocjacje nie mogą zakończyć rosyjskiej wojny z Ukrainą; mogą ją tylko wstrzymać. Ponowna rosyjska inwazja w lutym 2022 r., po ośmiu latach śmiercionośnego „zawieszenia broni”, po pierwszym rosyjskim najeździe w 2014 r. pokazuje, że rosyjski prezydent Władimir Putin nie spocznie, dopóki nie podbije Kijowa. Opór Ukrainy wobec inwazji w tym roku dowodzi, że Ukraińcy łatwo się nie poddadzą. Konflikt jest nierozwiązywalny, dopóki na Kremlu rządzi putinizm. Negocjacje nie zmienią tej rzeczywistości. Mogą jedynie stworzyć warunki, w których Putin lub następca Putina będzie rozważał ponowny atak na niepodległość Ukrainy. Zanim będziemy naciskać na Ukrainę, by poprosiła Rosję o rozmowy, musimy przeanalizować warunki, jakie Ukraina może zaproponować Rosji, niebezpieczeństwa związane z oferowaniem takich warunków i, co ważniejsze, prawdopodobieństwo, że Putin je zaakceptuje.
Kiedy Putin ponownie najechał Ukrainę w lutym, miał już Krym oraz część Doniecka i Ługańska, i nikt realnie nie zamierzał mu ich odebrać. To mu nie wystarczało. Proponowanie mu powrotu do sytuacji, która jest dla niego tak niezadowalająca, że rozpoczął masową inwazję w celu jej zmiany, nie jest ratowaniem twarzy. Wyobraź sobie Putina siedzącego na jednym końcu długiego stołu i dumnie ogłaszającego narodowi rosyjskiemu, że kosztem ponad 100.000 zabitych i rannych Rosjan oraz dziewięciu miesięcy lub więcej dewastacji gospodarczej zapewnił sobie… prawie dokładnie to, co miał wcześniej. Nie. Robiąc to, Putin nie ratuje twarzy. Prawdopodobnie zaakceptowałby taki wynik, gdyby wymagały tego militarne realia sytuacji, ale nigdy nie uzna tego za atrakcyjną odskocznię.
Aby Putin mógł w jakikolwiek szczery sposób usprawiedliwić przyjęcie czegoś mniej niż jego maksymalistyczne cele, musiałby wykazać się ogromnymi zdobyczami – zdobyczami mierzonymi w dziesiątkach tysięcy kilometrów kwadratowych nowego terytorium Ukrainy na stałe przyłączonego do Rosji. Nie jest jasne, czy zaakceptowałby nawet to jako podstawę trwałego pokoju. Ale Zachód musi być uczciwy wobec siebie i swoich obywateli, a także wobec Ukraińców. Ceną za „postawienie Putina przy stole” z liniami frontu w konfiguracji zbliżonej do tej, w której się teraz znajdują, najprawdopodobniej będzie obiecanie mu ogromnych połaci ukraińskiej ziemi, a nie drobne zmiany w języku dyplomatycznym wokół tego co już, jak pokazał, uznał za niewystarczające.
Istotne jest również przypomnienie, że nigdy nie ustała wymiana ognia podczas tzw. „zawieszenia broni” w latach 2014-2022. Siły rosyjskie przez cały ten okres dokonywały nieustannych ataków militarnych na pozycje ukraińskie, a Putin wykorzystywał rosyjską obecność wojskową na Ukrainie jako dźwignię do wywierania nacisku na Kijów, by żądać dodatkowych ustępstw i wbijać kliny w ukraińską politykę i społeczeństwo oraz między Ukrainę a Zachód.
Dyskusje na temat celowości prowadzenia przez Ukrainę negocjacji z pozycji siły, podczas gdy jej siły wygrywają, opierają się na błędnym założeniu. Ukraina wyzwoliła prawie połowę ziemi, którą Rosja przejęła od czasu wznowienia inwazji w lutym 2022 r., co oznacza, że Rosja nadal ma ponad połowę terytorium, które nielegalnie okupuje. Ukraina ma impet w tym konflikcie, ale jeszcze nie ma przewagi. Jej pozycja negocjacyjna jest silniejsza niż wtedy, gdy siły rosyjskie nacierały na dodatkowe krytyczne miasta i regiony, ale nie jest jeszcze wystarczająco silna, aby stworzyć dobre warunki do negocjacji.
Zwolennicy rozmów muszą mieć jasność co do jeszcze jednej kluczowej kwestii – negocjacje na tym etapie konfliktu nie doprowadzą do dodatkowych rosyjskich ustępstw terytorialnych. Putin zapowiedział formalne przyłączenie do Rosji dużych obszarów Ukrainy, których nie kontroluje. Może zgodzić się na zawieszenie broni, które nieformalnie zgadza się, że Ukraina może mieć te regiony, ale nie zgodzi się na takie, które wymaga od niego dobrowolnego wycofania się z ziem, które, jak twierdzi, są teraz częścią Rosji. Nie na tym etapie wojny, kiedy przybywają rosyjskie posiłki, a Zachód zbliża się do mroźnej zimy, która, jak ma nadzieję Putin, złamie jego wolę dalszego wspierania Ukrainy. Działania Putina pokazują, że nie wierzy jeszcze, że przegrał tę wojnę, że ją przegra, a nawet, że walką nie będzie w stanie zdobyć więcej ziemi. Siły rosyjskie nawet teraz skłaniają się do wznowienia ofensywy w obwodzie donieckim. W tych warunkach Putin nie zgodzi się na ustępstwo, które wyda mu się całkowicie upokarzające, polegające na wycofaniu zapowiadanych aneksji czy wycofaniu wojsk z terenów, które obecnie kontrolują. Zawieszenie broni teraz zamrozi linie tam gdzie są, w najlepszym razie.
Ta uwaga jest niezwykle ważna, ponieważ siły Putina nadal zajmują strategicznie ważne obszary, nawet po sukcesach Ukrainy w zachodnim Chersoniu. Rosja nadal kontroluje Zaporoską Elektrownię Jądrową – największą w Europie i główne źródło ukraińskiej energii oraz rosnące zagrożenie dla środowiska w nieodpowiedzialnych rękach Rosjan. Nadal kontroluje ważny węzeł komunikacyjny Melitopola, miasta leżącego na ważnych liniach komunikacyjnych z Rosji na wschodzie do dolnego Dniepru na zachodzie i od kontrolowanego przez Ukraińców obwodu zaporoskiego na północy po Krym na południu. Jeśli Rosja zatrzyma Melitopol, zbuduje z niego potężną wysuniętą bazę, z której będzie mogła przeprowadzać przyszłe inwazje w celu zajęcia krytycznych ukraińskich miast Zaporoża i Dniepru i być może ponownego przekroczenia samego Dniepru, aby narazić całą Ukrainę na niebezpieczeństwo. Obecne linie pozostawiają prawie cały ukraiński przemysł wydobywczy i przetwórczy w rosyjskich rękach. Przemysł ten, skoncentrowany na wschodzie wokół miast Donieck i Ługańsk z ważnymi połączeniami transportowymi i przetwórczymi przez Mariupol, stanowił znaczną część ukraińskiej gospodarki sprzed 2014 roku. Przekazanie ich Rosji grozi uczynieniem z Ukrainy trwałego gospodarczego dłużnika, zależnego od społeczności międzynarodowej w zakresie długoterminowej pomocy. To nie są tylko różne terytoria ukraińskie gdzieś na wschodzie.
Co więcej, nawet przyznanie tych ziem nie zakończyłoby wojny. Putin nie napadł na Ukrainę, aby zdobyć terytorium. Najechał, ponieważ odrzuca ideę niezależnego państwa ukraińskiego i ukraińskiej narodowości. Zaatakował, ponieważ nie chce tolerować rządu w Kijowie, który de facto nie znajduje się pod rosyjską kontrolą. Wbudował te idee głęboko w swoją ideologię i nie usunie ich. Putin nigdy nie przestanie próbować odzyskać kontrolę nad Ukrainą w taki czy inny sposób. Ani Ukraina, ani Zachód nie są w stanie zmienić ambicji Putina – muszą więc stworzyć rzeczywistość, w której nawet sam Putin zrozumie, że nie wolno mu ścigać ich wojną, i w której nie ma możliwości kontynuowania walki, nawet gdyby chciał.
Jak może powstać taka rzeczywistość? Zachód powinien pomóc Ukrainie wyzwolić obszary, które są strategicznie ważne dla jej bezpieczeństwa i dobrobytu gospodarczego, a następnie zbudować ukraińską armię i gospodarkę do poziomu, który odstraszy przyszłe inwazje rosyjskie. Moskwa będzie nadal poszukiwać środków innych niż inwazja, aby osłabić prozachodnie rządy Ukrainy i zmusić Ukraińców do zrzeczenia się niepodległości. Sukces Ukrainy i Zachodu polega na przekształceniu tej gorącej wojny w zimną wojnę na warunkach, które pozostawiają Ukrainie wystarczająco silną, by przetrwać i ostatecznie ją wygrać.
Zwolennicy negocjacji mogą teraz twierdzić, że właśnie to robią. Ale źle ocenili swój moment. Zamrożenie konfliktu w miejscu, w którym się obecnie znajduje, wcześniej zaprasza do ponownej rosyjskiej inwazji i poważnie podważa zdolność Ukrainy do zwycięstwa zarówno w odnowionej gorącej wojnie, jak i w nowej zimnej wojnie.
Pozwolenie Rosji na zachowanie niektórych lub wszystkich obszarów, które obecnie posiada, skazuje (...) miliony Ukraińców na trwające starania Kremla o ich rusyfikację; identyfikację, tortury i zabijanie ludzi, którzy nadal są lojalni wobec Kijowa; porywanie ukraińskich dzieci i ich przymusowe adoptacje do rosyjskich rodzin; i kontynuowanie kampanii czystek etnicznych, którą prowadzi Putin, aby wyeliminować ukraińską tożsamość narodową, gdzie tylko się da.
Obecnych linii nie da się zatem ani obronić, ani zaakceptować. Ukraina musi iść naprzód, a Zachód musi pomóc Kijowowi w stworzeniu warunków na ziemi, które są trwałe w perspektywie długoterminowej. Ukraina musi najpierw ustalić fakty militarne na podstawie tego, co jest jej potrzebne do przetrwania, a dopiero potem, przy wsparciu swoich partnerów, zwrócić się do Rosji o skodyfikowanie tych faktów w umowie dyplomatycznej.
understandingwar.org
