piątek, 26 kwietnia 2019
Mieszkańcom des Moines w stanie Iowa wstrząsy gospodarcze nie są obce. Kiedy w latach 80. XX w. do Ameryki dotarła fala japońskiego importu, ich miasto było jednym z miejsc najbardziej narażonych na nową konkurencję.
Jeszcze w 1974 r. 4500 mieszkańców tej miejscowości pracowało przy produkcji maszyn i urządzeń rolniczych, a taka sama liczba zatrudniona była przy produkcji opon i dętek. Do 1990 r. pozostała tylko połowa tych miejsc pracy. Jednocześnie w ciągu tych 16 lat powstało tysiące nowych miejsc pracy: w branży ubezpieczeniowej, budownictwie czy w gastronomii. W 1990 r. stopa bezrobocia w Des Moines wynosiła mniej niż 4 proc., czyli poniżej średniej krajowej wynoszącej 5,6 proc.
Nie wszyscy jednak poradzili sobie równie dobrze. Mary Kate Batistich i Timothy Bond z Uniwersytetu Purdue oszacowali ostatnio, że „wstrząs japoński” odpowiada za około jedną piątą spadku udziału afro-amerykańskiej siły roboczej w amerykańskim rynku pracy między 1970 r. a 1990 r. Jeżeli natomiast chodzi o wymiar lokalny, to Kerwin Kofi Charles, Erik Hurst i Mariel Schwartz z Uniwersytetu w Chicago stwierdzili, że spadki zatrudnienia w przemyśle przetwórczym w latach 80. XX w. nie były związane ze wzrostem lokalnych stóp bezrobocia.
Jednak wyniki badań nad wpływem handlu z Chinami na gospodarkę amerykańską w latach 90. XX w. i pierwszej dekadzie XXI w. wskazują już na negatywne konsekwencje w tym zakresie. W dobrze znanym artykule z 2016 r. David Autor, David Dorn i Gordon Hanson stwierdzili, że import z Chin zlikwidował szereg stanowisk pracy. Skazał wielu na bezrobocie, czego konsekwencją były m.in. gorsze perspektywy udanego życia, w tym zawarcia związku małżeńskiego.
(...)
O ile wcześniejsze wstrząsy – najpierw ze strony Japonii, a następnie ze strony gospodarek -„tygrysów” Azji Wschodniej – dotknęły obszary, które w tamtym czasie były stosunkowo odporne na zmiany, o tyle wstrząs chiński uderzył w miejsca, które były mniej zdolne do dostosowania się.
Teza ta opiera się na idei cyklów produkcyjnych – od innowacyjności do zalewu normalizacji. Ciekawe gadżety są nowością, kiedy pojawiają się po raz pierwszy, ale w końcu stają się banalne. W miarę jak procesy stabilizują się i stają się coraz bardziej znormalizowane, a niegdyś nowatorskie gadżety stają się towarami, lokalizacja produkcji również przesuwa się z ośrodków innowacji z lepiej wykształconą ludnością w kierunku społeczności, które mogą nie poradzić sobie tak dobrze w przypadku likwidacji miejsc pracy.
Zatrudnienie w amerykańskim przemyśle przetwórczym rozkwitło na początku XX w. w miejscach, gdzie ludzie charakteryzowali się lepszym wykształceniem i gdzie liczba patentów przypadająca na osobę przekraczała średnią krajową. Ale w miarę upływu dziesięcioleci i rozprzestrzeniania się zatrudnienia w przemyśle, powiązanie z patentami i edukacją osłabło.
Katherine Eriksson i współautorzy jej opracowania stwierdzają, że import z Japonii i Azji Wschodniej w latach 70. i 80. XX w. dotknął miejsc i produktów, które charakteryzowały się w USA ponadprzeciętną liczbą patentów na osobę, ponadprzeciętnym poziomem dochodów i wykształcenia oraz stopą bezrobocia poniżej średniej.
Wstrząs chiński był inny. Branże dotknięte to na przykład produkcja zabawek i obuwia. Autorzy badania twierdzą, że wstrząs chiński był tak szkodliwy, ponieważ pozbawił stanowisk pracy ludzi, którzy już walczyli o przetrwanie. Pracownicy w miejscach, z których przemysł już się wynosił, okazali się przy tym najmniej sprawni zawodowo.
Inni autorzy, jak np. Dorn i Hanson opisują z kolei, w jaki sposób najbardziej dotknięte konkurencją miejsca produkcji wpłynęły negatywnie np. na dostawców, szkodząc tym samym całym społecznościom. Nicholas Bloom z Uniwersytetu Stanford wraz z trzema współautorami stwierdził, że chociaż import z Chin wspierał niektóre nowe miejsca pracy (np. poprzez zapewnienie tańszych surowców), to jednak nie zwiększył ich na obszarach, na których zlikwidowano wrażliwe miejsca pracy. O ile takie miejsca jak Des Moines uniknęły wstrząsu chińskiego i niektóre miasta zyskały dzięki tańszym surowcom, o tyle inne zostały pozostawione same sobie.
obserwatorfinansowy.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
