czwartek, 1 lutego 2024



Pierwszy cios zadała Argentyna. Kraj, który wcześniej znalazł się na progu bankructwa – dzięki nieodpowiedzialnej polityce gospodarczej kolejnych ekip rządowych – i miał coraz mniejsze szanse na kolejne transze pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, postanowił w pewnym momencie zapisać się do BRICS w nadziei, że Chińczycy wezmą go w zamian za ten gest na swój garnuszek. Czy tak by się faktycznie stało, można powątpiewać – ale tego się niestety nie dowiemy, bo zanim postawiono „kropkę nad i”, wybory w Argentynie wygrał Javier Milei. I niemal natychmiast ogłosił, że zamiast chińskiej „ryby” woli zachodnią „wędkę”.

Kolejny cios wyprowadziła Arabia Saudyjska, zdobycz potencjalnie znacznie bardziej atrakcyjna. Co prawda Rijad nie odżegnuje się całkiem od członkostwa w grupie, ale tajemniczo zwleka z jego potwierdzeniem. Hipoteza nr 1: sprytny gracz, jakim bez wątpienia jest książę koronny Mohammed bin Salman, nie chce stać się halabardnikiem w rosyjskim teatrzyku propagandowym. A zbyt szybkie wejście do BRICS dokładnie tym by groziło, w sytuacji, gdy to akurat Rosja w tym roku sprawuje rotacyjne przewodnictwo grupy. Hipoteza nr 2, bynajmniej nie stojąca z pierwszą w całkowitej sprzeczności: książę MbS i jego ludzie podbijają stawkę i usiłują wytargować dla siebie lepsze warunki w bilateralnych interesach z Chinami. Być może z Rosją też (a przy okazji w ramach OPEC+), a nawet z Indiami (choć te ostatnie chyba w najmniejszym stopniu zabiegały o wciągnięcie Saudów na pokład). Tak czy owak, na formalne przystąpienie Arabii Saudyjskiej pewnie jeszcze trochę poczekamy, o ile w ogóle nastąpi. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że kraj ten bardzo stara się budować strategiczną samodzielność, nie jest więc zainteresowany zbyt ścisłymi związkami z czymś, co może się przekształcić (nawet czysto hipotetycznie) w sojusz polityczny pod chińskim (czy chińsko-rosyjskim) przywództwem. Byłoby to zabójcze i dla saudyjskich aspiracji globalnych, i dla bieżących interesów gospodarczych, i przede wszystkim dla polityki bezpieczeństwa Rijadu, mocno opartej na współpracy z USA i jego sojusznikami.

Grupie pozostaje więc radość z przyłączenia się Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Egiptu, Etiopii i Iranu. Najmniej problemów (i najwięcej plusów) oznacza akcesja ZEA. Natomiast już Egipt i Etiopia to perspektywa wciągnięcia pozostałych państw grupy w bilateralny spór ciężkiego kalibru (o tzw. Tamę Wielkiego Odrodzenia, inwestycję kluczową dla bezpieczeństwa wodnego Etiopczyków, ale szalenie groźną dla Egipcjan). To nie wszystko: Etiopia właśnie faktycznie uznała niepodległość Somalilandu, jako pierwszy kraj świata, wynajmując sobie od tego quasi-państwa dostęp do portu w Berberze. To podwójny cios w interesy chińskie: regionalny (Pekin ma swoje interesy z Somalią, przeciwko której zbuntowali się niegdyś nowi partnerzy Etiopii) oraz globalny (bo Somaliland utrzymuje relacje z Tajwanem). A towarzysze z Pekinu tyle przecież zainwestowali w etiopską infrastrukturę (w tym w feralną tamę) oraz w tamtejsze elity polityczne… Pewnego ambitnego etiopskiego ministra, Tieuodrosa Adhanoma Gebreijesusa, wypromowali nawet na szefa Międzynarodowej Organizacji Zdrowia. A tu nagle taki despekt.

Absolutnym „troublemakerem” może okazać się w tym gronie Iran, ze swoimi ambicjami budowy antyizraelskiego (i de facto antyzachodniego) frontu, obejmującego Hezbollah, Hamas, Hutich oraz szereg radykalnych, warlordowskich milicji w Syrii czy Iraku. Na dokładkę mający świeżej daty spięcie z Pakistanem (kluczowym regionalnym sojusznikiem Pekinu) i coraz aktywniej wspierający Rosję, także militarnie, co niekoniecznie jest na rękę bardziej umiarkowanym członkom BRICS. 

energetyka24.com


W latach 1991–1992 Rosja i Chiny były wobec siebie zdystansowane. Moskwa marzyła od przyłączeniu się do Zachodu i utrzymaniu przez to pozycji mocarstwowej. Chiny skupiały się na wychodzeniu z półizolacji po masakrze na Tiananmen i rozwijały stosunki regionalne. Dystans skutkował chłodem we wzajemnych relacjach.

Udało się go przezwyciężyć głównie dzięki dwóm czynnikom. Po pierwsze, handlowi bronią. Rosyjski kompleks wojenno-przemysłowy stał na krawędzi bankructwa, jedynym ratunkiem był dla niego eksport broni. Chiny, obłożone embargiem, miały przeciwny problem: musiały od kogoś kupić w miarę nowoczesny wojskowy sprzęt. Uzupełniające się potrzeby szybko zbliżyły do siebie Moskwę i Pekin. Broń pozostała najważniejszym towarem ich wymiany handlowej przez całe lata 90 i na przełomie XX i XXI wieku.

Drugim czynnikiem było rosyjskie rozczarowanie efektami zbliżenia z Zachodem. Rosja, w nieustannym poczuciu „zdradzenia” przez Zachód, przypomniała sobie o innych wektorach polityki zagranicznej, przede wszystkim o Chinach. Dla Pekinu scenariusz prozachodniej Rosja był koszmarem strategicznym, więc chętnie powitał rosyjskie wybudzenie się z prozachodniej „drzemki”. W 1994 roku obie stolice podpisały „konstruktywne”, a w 1996 roku – „strategiczne partnerstwo” (notabene, ChRL podpisała z RP „strategiczne partnerstwo” w 2011 roku). Istotą rosyjsko-chińskiego zbliżenia z połowy lat 90. były wzmacnianie własnej pozycji wobec Zachodu, a ponad to logika dobrosąsiedzka. W jej ramach podpisano między innymi układ o niecelowaniu w siebie bronią atomową, zdemilitaryzowano granicę i zaczęto jej demarkację.

Polityczne stosunki rosyjsko-chińskie sinusoidalnie falowały w zależności od koniunktury międzynarodowej i relacji w trójkącie ze Stanami Zjednoczonymi, ale nigdy nie spadły do poziomu z początku lat 90. XX wieku. Bombardowania Serbii z 1999 roku ponownie zbliżyły Rosję i Chiny, zamach na WTO w 2001 roku oddalił je na skutek prozachodniej wolty Putina. Impuls do kolejnego  zbliżenia dało rozczarowanie brakiem rezultatów zbliżenia proamerykańskiego na Kremlu i  amerykańska inwazja na Irak w 2003 roku. W 2004 roku Putin w Pekinie ostatecznie rozwiązał  nabrzmiałą kwestię granicy, zgodził się bowiem na kompromis. To porozumienie zamknęło graniczną „puszkę Pandory”.

W pierwszej dekadzie XXI wieku Moskwę z Pekinem połączyła podobna interpretacja sytuacji międzynarodowej (niechęć do „hegemonizmu” Stanów Zjednoczonych). Przełożyła się na współdziałanie taktyczne, między innymi wspólne manewry wojskowe (od 2005 roku) oraz wspólne wysiłki, by usunąć Amerykanów z Azji Środkowej. Rosji marzyło się wzajemne rozgrywanie krajów Dalekiego Wschodu. Chiny miały nadzieję uczynić Rosję własnym zapleczem surowcowym. Próby zintegrowania indywidualnych interesów skutkowały „tańcami na (nieistniejącej) rurze”, konkretnie na ropociągu WSTO, z ciągłymi targami o przebieg trasy i warunki dostaw surowca. Sprawę przesądził kryzys gospodarczy w 2008 roku: mocno dotknięta nim Rosja musiała przyjąć warunki Chin. Od tej pory stopniowo godziła się na rolę głównego dostawcy ropy do Chin, aż w ostatnich latach została największym eksporterem ropy.

W 2012 roku Putin powrócił na fotel prezydencki, a stanowisko sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin objął Xi Jinping. Obaj przywódcy doprowadzili do zacieśnienia relacji rosyjsko-chińskich, choć z przechyłem na korzyść Pekinu.

Protesty na placu Błotnym w Moskwie (2011/2012), ukraiński Euromajdan (2013–2014) i jego konsekwencje oraz częściowe sankcje Zachodu nałożone na FR stopniowo dystansowały Rosję od Zachodu, a przynajmniej od jego anglosaskiego rdzenia. Blakły rosyjskie nadzieje na porozumienie się z nim na własnych warunkach. Gwoździem do trumny była reakcja Zachodu na inwazję na Ukrainę w 2022 roku.

Dla Chin przełomem okazała się prezydentura Donalda Trumpa. Od 2018 roku w Waszyngtonie ostatecznie przerzucono się na politykę powstrzymywania Chin – uznano je za główne wyzwanie dla statusu Stanów Zjednoczonych jako globalnego mocarstwa. To ustawiło oba państwa na konfrontacyjnym kursie.

Powyższe okoliczności pchnęły ku sobie Moskwę i Pekin. W sferze propagandowej nową jakość w relacjach dwustronnych wyrażono demonstracyjnym „graniem” polityczną przyjaźnią Putina i Xi Jinpinga oraz wypuszczaniem w świat bombastycznych wspólnych oświadczeń. Najważniejszymi z nich są deklaracja o utworzeniu Wszechstronnego koordynacyjnego partnerstwa strategicznego Nowej Ery z 2019 roku oraz tak zwana deklaracja 4 lutego z 2022 roku (skonstatowano w niej „brak granic” w partnerstwie chińsko-rosyjskim).

Choć publicznie głoszono równorzędność relacji, w rzeczywistości Rosja pogodziła się z asymetrią na rzecz Chin. Uznała to za tymczasową cenę za konieczność wytrzymania rywalizacji z Zachodem. Rosja poszła na ustępstwa chociażby w Azji Środkowej. Kreml próbował blokować tam wpływy chińskie, lecz po hybrydowej rosyjskiej agresji na Ukrainę w 2014 roku Moskwa osłabła do tego stopnia, że nie czuła się na siłach mocować się jednocześnie z Zachodem i Chinami. Wybrała konfrontację z Zachodem i konieczność porozumienia się z Pekinem. Swoją decyzją otworzyła drogę do mocarstwowego podziału obowiązków w Azji Środkowej: Rosja utrzymała przewagę w sferach polityki i wojska, Chiny skupiły się na gospodarce. Niepisany układ pozostał w mocy po 2022 roku, Chiny, coraz silniejsze w Azji Środkowej, nie spróbowały bowiem dotychczas usunąć rosyjskich wpływów w sferze politycznej i wojskowej. W sferze gospodarczej umocniły swoją przewagę: z danych urzędów statystycznych krajów regionu wynika, że w 2023 roku Chiny wyprzedziły Rosję i najważniejszym partnerem handlowym Azji Centralnej. Rosnące wpływy chińskie w tym regonie przełożyły się na wyraźny wzrost ekonomicznego zaangażowania Pekinu na Kaukazie Południowym i Europie Wschodniej (czytaj dalej), choć pozostało ono znacznie mniejsze pomiędzy Chinami a Morzem  Kaspijskim.

Rosyjsko-ukraińska wojna na pełną skalę była ważną próbą dla relacji rosyjsko-chińskich. Partnerzy ją przetrwali. Chińczykom agresja na Ukrainę nie przeszkadzała, bo zwycięstwo Rosji jeszcze bardziej osłabiłoby post-zimnowojenny porządek międzynarodowy. Rosja jednak ugrzęzła, a zjednoczenie Zachodu poskutkowało wzmocnieniem globalnego przywództwa Stanów Zjednoczonych zamiast jego podminowaniem. Niemniej Pekin nie wystawił Putina do wiatru i nie porozumiał się z Waszyngtonem. Dla ekipy obecnie rządzącej w Zhongnanhai rywalizacja z Ameryką ma charakter fundamentalny, a Rosja, jak to ujął Wang Xiaoquan z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, to dla Chin „połowa nieba” (ban bian tian) w kwestii bezpieczeństwa. Dzięki przyjaźni z FR Chiny zyskały wsparcie mocarstwa atomowego z prawem weta w RB ONZ, a przy okazji zabezpieczenie granicy. Zhongnanhai nie mógł (i nie może) się dąsać na Putina za to, że ten nie wygrał (jeszcze) wojny ukraińskiej: alternatywa, w postaci potencjalnej porażki Rosji powodowałaby, że globalne przywództwo Stanów Zjednoczonych jeszcze by się wzmocniło, a samej Rosji groziłyby poważne perturbacje wewnętrzne. Najgorszy scenariusz dla Chin zakłada, że pokonana Rosja spróbowałaby porozumieć się z Zachodem.

Dlatego chociaż oficjalnie Chiny prezentują wobec wojny „prorosyjską neutralność”, w rzeczywistości wspierają Rosję: masowo kupują od niej surowce oraz eksportują części podwójnego zastosowania. Robią to bez stawiania kropki nad „i”, by nie narazić się na sankcje wtórne i nie tracić elastyczności w polityce zagranicznej (ChRL nie udzieliła nowych pożyczek Rosji ani nie przedsięwzięła nowych inwestycji zagranicznych w FR, przynajmniej formalnie zastosowała się do sankcji zachodnich). Jednocześnie skokowo wzrosła bilateralna wymiana handlowa między Rosją a Chinami: ze 147 mld USD w 2021 roku do 190 mld USD w 2022 roku. W 2023 roku prawdopodobnie przekroczy 220 mld USD. Chiny zakupiły w 2022 roku rekordowe ilości rosyjskiej ropy, a także gazu (głównie LNG) i węgla. W 2022 Chiny, zwiększyły import ropy z Rosji o 45% w porównaniu do 2021 roku; analogicznie import gazu ziemnego wzrósł aż o 155%, a węgla o 54%. Pekin tymi transakcjami pomógł utrzymać Moskwę przy życiu (w 2021 roku ropa i gaz dawały 45% wpływów do rosyjskiego budżetu). Według danych Atlantic Council na mniej więcej 1/3 obecnego rosyjskiego importu składają się obecnie produkty z Chin; dodatkowo chiński eksport na Białoruś i do Azji Środkowej (masowo płynie stamtąd kontrabanda do Rosji) wzrosły w 2022 roku w porównaniu do roku 2021 aż o 140%.

Chińskie firmy zajęły miejsce zachodnich w wielu sektorach, na przykład elektronicznym (chińskie półprzewodniki opanowały obecnie 95% rosyjskiego rynku; przed wojną miały udział około 40%). Chińczycy pośrednio pomogli Rosjanom budować okopy, znacznie zwiększyli bowiem eksport koparek, ładowarek łopatowych, ciężarówek: w 2021 roku Chiny wyeksportowały do Rosji 2,8 tys. ciężarówek, po pierwszych siedmiu miesiącach 2022 roku liczba ta wzrosła do 32 tys.; rosyjski import dużych ciężarówek zwiększył się o 1114% (!) w porównaniu do 2021 roku. W 2023 roku chiński eksport pojazdów o silnikach wysokoprężnych (dieslowych) i średnioprężnych do Rosji zwiększył  się w porównaniu do roku 2022 o… 4708%. Obrazu dopełnia znaczący wzrost juana w rosyjskim rynku walutowym – na początku 2022 roku wynosił ok. 1%, by wzrosnąć do 48% pod koniec 2022 roku2. Rosyjski urząd statystyczny przestał po agresji publikować dane na temat handlu zagranicznego, lecz na podstawie statystyk zagranicznych oraz tych z rosyjskiego urzędu celnego należy założyć, że w 2023 roku udział Chin w handlu FR może przekroczyć 30%. Jeśli te przypuszczenia się potwierdzą, Pekin po raz pierwszy w historii wyprzedzi Unię Europejską.

Chiny pomagają Rosji też wojskowo, choć czynią to mniej otwarcie. Dostarczają sąsiadce materiały podwójnego zastosowania: cywilne drony, oprogramowanie, procesory, podzespoły i inne substytuty półprzewodników, konieczne do produkcji zaawansowanych pocisków Iskander i Kalibr. Jako że Zachód objął sankcjami między innymi chipy, chińskie dostawy mają kluczowe znaczenie. W 2022 roku ChRL zapewniła Rosji aż 70–75% różnego rodzaju procesorów. Do tego dochodzi ponad 100 tys. kamizelek kuloodpornych, hełmów i mundurów, oficjalnie „dla policji”, „karabinków myśliwskich”, a także prochu bezdymnego (w ilości wystarczającej do wyprodukowania 80 mln sztuk amunicji), a nawet kilka pojazdów lekko opancerzonych. Całej tej pomocy Chiny udzielają skrycie, chowając się za mniej lub bardziej wiarygodnymi wymówkami, a handel prowadzą przez firmy prywatne i państwa trzecie. Zarazem wsparcie ChRL ma granice, Pekin nie dostarczył Rosji (jeszcze) masowo amunicji, czołgów ani samolotów.

W sferze niematerialnej Chiny dyplomatycznie, ideologicznie i politycznie wspierają Putina w pozostaniu przy władzy, i z tymi działaniami się nie kryją. W marcu 2023 roku Xi Jinping odwiedził Moskwę. W trakcie wylewnego pożegnania z Putinem, przed kamerami, mówił o nagłych i gwałtownych zmianach na świecie, bezprecedensowych w ciągu ostatnich stu lat (sięgnął do zasobu swoich sloganów politycznych), które to zmiany wspólnie napędzają Pekin i Moskwa. W październiku 2023 r., podczas szczytu Pasa i Szlaku w Pekinie, gospodarze rozłożyli przed rosyjskim dyktatorem czerwony dywan. Symbolicznie potraktowali Putina niemal jak współgospodarza, mimo że celem szczytu była promocja chińskich dokonań.

Michał Lubina Adrian Brona - Niedźwiedź i smok a sprawa polska