niedziela, 2 lipca 2023


Konflikt między Iranem a Azerbejdżanem ma bardzo głębokie podłoże historyczno-geopolityczne. Ścierają się tu bowiem dwie wizje historii, które są całkowicie nie do pogodzenia, a które mają kolosalne znaczenie geopolityczne. Żeby to zrozumieć, trzeba się cofnąć do początków XVI w., gdy nowożytny Iran odrodził się pod rządami Ismaila I, założyciela dynastii Safawidów. Władca ten był mieszanego, kurdyjsko-turkmeńsko-bizantyjskiego pochodzenia pod względem etnicznym i posługiwał się językiem azerskim, w którym pisał również wiersze. Swoją stolicą uczynił Tebriz, miasto, które obecnie jest stolicą prowincji Azerbejdżanu Wschodniego w Iranie, a historycznie uznawane jest po prostu za stolicę Azerbejdżanu. Ponadto Ismail I uczynił szyizm religią obowiązującą, a jego głównym geopolitycznym przeciwnikiem było Imperium Osmańskie.

W tym czasie kategorie etniczno-językowe były bez znaczenia, a ciągłe wojny między Imperium Safawidów a Imperium Osmańskim toczyły się w dużej mierze na Kaukazie Południowym. Jednakże poza przejściowym opanowaniem tych terytoriów przez Osmanów na przełomie XVI i XVII w., to należały one do Iranu. W tym czasie tereny te zamieszkane były przez Ormian, ale Safawidzi postanowili ich przesiedlić w głąb swojego imperium, by ożywić handel, a na Kaukazie Płd. osiedlili ludność szyicką, by nie obawiać się o jej lojalność w czasie starć z sunnickimi Osmanami. Warto przy tym dodać, że granicą między Azerbejdżanem a Kaukazem Płd. była rzeka Araks, która dziś oddziela Iran od Nachiczewanu, Armenii i Azerbejdżanu. Sama nazwa Azerbejdżan znana była już w starożytności jako Azar Poyegan, Strażnicy Ognia. Dlatego Irańczycy twierdzą, że mieszkańcy Azerbejdżanu (tego na południe od rzeki Araks) to sturczeni Irańczycy.

Nazwa Azerbejdżan w odniesieniu do terenów na północ od rzeki Araks pojawiła się dopiero w końcu XIX w. pod wpływem ruchu młodotureckiego i związanego z nim projektu pantureckiego (zjednoczenia wszystkich ziem zamieszkanych przez ludność tureckojęzyczną).

Stanowiło to przeorientowanie geopolityczne z kryterium religijnego na etniczne, tym samym czyniąc z szyicko-tureckojęzycznej ludności Kaukazu Płd. sojuszników młodotureckich nacjonalistów. W tym czasie Kaukaz Płd. nie należał już do Iranu, lecz do Rosji, do której ziemie te zostały dołączone w wyniku wojen persko-rosyjskich zakończonych traktatami w Gulistanie (1813) i Turkmenczaju (1828).

W XIX-wiecznych spisach nie występują Azerowie lub Azerbejdżanie, lecz Tatarzy kaukascy lub po prostu muzułmanie. Przyjęcie nazwy Azerbejdżan miało jednak stanowić podstawę do roszczeń terytorialnych Wielkiej Turcji (rozciągającej się od mołdawskiej Gagauzji po chiński Turkiestan Wschodni), wobec Iranu i jego Azerbejdżanu.

Państwo takie jednak nie powstało, a w wyniku turecko-sowieckiego traktatu z 1920 r. Kaukaz Płd. znalazł się w granicach tworzonego państwa sowieckiego. Bolszewicka Rosja utrzymała jednak panturkijskie nazewnictwo wobec republiki ze stolicą w Baku, by również szachować Iran pretensjami terytorialnymi. Po wojnie koalicji sowiecko-brytyjskiej z Iranem w 1941 r. ZSRR powołał w listopadzie 1945 r. marionetkowe państwo o nazwie Autonomiczna Republika Azerbejdżanu ze stolicą w Tebrizie, które przetrwało rok. Gdy ZSRR rozpadł się, potencjał pretensji terytorialnych przeszedł na nową Republikę Azerbejdżanu. Wkrótce panturkiści przyjęli nowe nazewnictwo: Azerbejdżan Wschodni (Baku), Zachodni (Karabach, Sjunik, Erewań i Nachiczewan) oraz Południowy (Tebriz). Wskazywało to na rozmach pretensji terytorialnych Baku. Azerbejdżan przyjął przy tym pseudohistoryczną narrację o rzekomym rozdzieleniu Azerbejdżanu, którą w ostatnich miesiącach tamtejszy prezydent Ilham Alijew coraz częściej przywołuje.

(...)

Sjunik to niewielka prowincja Armenii o powierzchni 4,5 tys. km2 oraz populacji 150 tys. mieszkańców. Gdy w 1920 r. Sowieci zawierali traktat z Ataturkiem w Karsie, oddając mu pół Armenii, uzgodnili również, że Sjunik, podobnie jak Karabach oraz Nachiczewan, wcielone zostaną do Azerbejdżańskiej SRR. Ormianie pod wodzą gen. Garegina Nyżdeh sprzeciwili się jednak temu i proklamowali Republikę Górskiej Armenii. Ponieważ Armia Czerwona ponosiła ogromne straty w walce z armeńskimi obrońcami, zawarto kompromis i Sjunik pozostał w Armeńskiej SRR, a Nyżdeh wycofał się do Iranu.

Po rozpadzie ZSRR pantureckie projekty odżyły, a Sjunik stał się przeszkodą dzielącą Turcję i Nachiczewan z Azerbejdżanem i dalej przez Morze Kaspijskiej ze zdominowaną przez państwa turkijskie Azją Centralną.

Zwycięska dla Ormian wojna z Azerami spowodowała w 1993 r. opanowanie Karabachu wraz z okolicznymi terenami, co znacznie wydłużyło granicę Iranu z terenami będącymi pod kontrolą Ormian. Natomiast Azerowie zmuszeni byli do podróżowania tranzytem przez Iran, by dostać się do Nachiczewanu i Turcji. To oczywiście dawało Iranowi narzędzie nacisku na północnego sąsiada.

Sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie w wyniku stoczonej w 2020 r. wojny 44-dniowej, gdy granica terytorium kontrolowanego przez Armenię z Iranem została zredukowana do 44-kilometrowego odcinka,  a w niektórych miejscach odległość między terenami kontrolowanymi przez Azerbejdżan po wschodniej i zachodniej stronie Armenii była jeszcze mniejsza.

Co więcej, Azerbejdżan zaczął żądać otwarcia eksterytorialnego korytarza przez Sjunik, a w zawartym 10.11.2020 r. przy pośrednictwie rosyjskim porozumieniu o zawieszeniu broni znalazł się zapis o przeprowadzeniu przez Sjunik drogi, która byłaby „ochraniana” przez Rosjan.

Armenia znalazła się pod tym względem pod silną presją i to również ze strony Rosji, która w ten sposób chce sobie zabezpieczyć drogę lądową do Turcji w celu omijania sankcji nałożonych na nią w związku z wojną na Ukrainie.

Już po zakończeniu wojny 44-dniowej Azerbejdżan kilkukrotnie atakował wschodnią granicę państwową Armenii, by ją przesunąć na zachód. Granica ta nie uległa bowiem nigdy delimitacji, co zresztą sprawiło, że teoretycznie zobowiązani do przyjścia Armenii z pomocą „sojusznicy” z Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego z Rosją na czele wymigali się od pomocy. Armenia już od kilku lat ma przy tym świadomość iluzoryczności gwarancji jej bezpieczeństwa ze strony Rosji, ale wciąż brak jej jasnej alternatywy. Zmuszona jest więc balansować między Rosją, Zachodem i Iranem, jednocześnie starając się dokonać normalizacji stosunków z Turcją i Azerbejdżanem.

Przesuwanie granicy armeńsko-azerbejdżańskiej na zachód spowodowało, że Azerbejdżan przejął kontrolę nad fragmentami drogi prowadzącej z Iranu przez Meghri i Kapan w Sjuniku do Goris i Erewania. Jest to przy tym bardzo intensywnie eksploatowany szlak handlowy, po którym jeżdżą głównie tiry irańskie.

Irańscy kierowcy zaczęli się skarżyć na problemy, jakich napotykają ze strony Azerów, a Iran zaczął protestować i ogłosił, że jakiekolwiek zmiany granic Armenii to dla niego przekroczenie „czerwonej linii”.

W szczególności irańska Gwardia Rewolucyjna nie pozostawiła żadnych wątpliwości, że gotowa jest do interwencji zbrojnej, jeśli Azerbejdżan będzie starał się doprowadzić do pozbawienia Iranu granicy z Armenią. Wojska irańskie zostały skoncentrowane przy azerbejdżańskiej granicy i zaczęły ćwiczyć forsowanie granicznej rzeki Araks. Iran otworzył też konsulat w Kapanie, głównym mieście Sjunika. Paradoksalnie, interesy Iranu w tym zakresie zbieżne są z interesami USA oraz UE, które również nie są zainteresowane jakimś eksterytorialnym korytarzem przez Sjunik, a już na pewno nie chcą, by Azerbejdżan próbował zająć Sjunik zbrojnie. Niemniej nie wydaje się, by Armenia mogła obecnie liczyć na znaczące wsparcie ze strony Zachodu w obronie Sjunika. Oczywiście z całą pewnością nie może liczyć również na Rosję. Zostaje więc Iran.

nlad.pl

Przesadzone rosyjskie pochwały za pokonanie małego ukraińskiego desantu sugerują, że albo rosyjskie dowództwo wojskowe szczerze obawia się ukraińskiego ataku na wschodni brzeg obwodu chersońskiego, albo desperacko pragnie informacyjnego zwycięstwa po zbrojnym buncie Grupy Wagnera, albo jedno i drugie. Źródła rosyjskie twierdziły wcześniej, że grupa około 70 ukraińskich żołnierzy zajmowała pozycje w pobliżu mostu Antoniwskiego, a dowództwo rosyjskiej Grupy Wojsk „Dniepr” konsekwentnie nakazywało siłom rosyjskim eliminację ukraińskiego „przyczółka” pomimo znacznych strat osobowych i sprzętowych. Według doniesień rosyjska Grupa Sił „Dniepr” ma kwaterę główną w Rostowie nad Donem, prawdopodobnie w kwaterze głównej SMD. Siły Wagnera w szczególności otoczyły kwaterę główną SMD podczas zbrojnego buntu 24 czerwca, a rosyjskie MON prawdopodobnie próbuje odzyskać reputację kwatery głównej. Milbloger związany z Kremlem również wyraził zaniepokojenie, że siły ukraińskie będą nadal przeprowadzać naloty małych jednostek przez rzekę Dniepr i rozpoczną atak na dużą skalę w celu dotarcia do miejscowości Oleshky, aby przedrzeć się do południowo-zachodniego obwodu chersońskiego. ISW nie stara się prognozować ukraińskich operacji, ale wypowiedzi milbloggera sugerują, że rosyjskie dowództwo wojskowe może być coraz bardziej zaniepokojone potencjalnym ukraińskim lądowaniem na wschodnim brzegu obwodu chersońskiego.

Siły rosyjskie prawdopodobnie odpowiadają na ukraińskie operacje wokół Bachmuta, ściągając siły z innych części Ukrainy. Rzecznik ukraińskiej Wschodniej Grupy Sił płk Serhij Czerewaty poinformował 1 lipca, że ​​siły rosyjskie niedawno przerzuciły nieokreślony pułk Rosyjskich Sił Powietrznych (WDW) z kierunku Lyman (obszar na zachód od Kreminny) na kierunek bachmucki. Geolokalizowane nagranie opublikowane 30 czerwca pokazuje 137 Pułk Powietrznodesantowy Gwardii (106 Dywizja Powietrznodesantowa) operujący na południe od Rozdolivki (18 km na północ od Bakhmutu). Rosyjski milbloger twierdził również, że elementy 98. Dywizji WDW działają teraz na kierunku Bachmutu. ISW wcześniej obserwowało elementy 237 Pułku Powietrznodesantowego (76 Dywizja WDW) i 331 Pułku Powietrznodesantowego (98 Dywizja WDW) działających w kierunku Lymana, chociaż ISW nie widział ostatnio żadnego wizualnego potwierdzenia elementów żadnej z formacji w pobliżu Bachmutu. Czerewaty poinformował, że siły rosyjskie zastąpiły pułk WDW na kierunku Lyman nieokreślonymi siłami obrony terytorialnej, co wskazuje, że siły rosyjskie mogą przerzucać w rejon Bachmutu więcej jednostek elitarnych i zastępować jednostki elitarne formacjami słabszymi. Ukraińska wiceminister obrony Hanna Malyar powiedziała wcześniej, że siły rosyjskie przerzuciły część swoich najbardziej zdolnych bojowo jednostek z kierunku Chersoń na kierunki Bachmutu i Zaporoża w tygodniu następującym po rozpoczęciu ukraińskiej kontrofensywy 4 czerwca. Cherevaty stwierdził, że Bakhmut nadal oferuje siłom rosyjskim większą wartość propagandową niż korzyści militarne i zasugerował, że siły rosyjskie mogą koncentrować siły elitarne w rejonie Bakhmutu, aby zachować rzekome zwycięstwo informacyjne wynikające ze schwytania Bachmuta 21 maja. Jeśli rosyjskie posiłki wysłane już do Bachmutu okażą się niewystarczające, aby utrzymać rosyjskie zdobycze na tym obszarze, rosyjskie dowództwo może stanąć przed trudnym wyborem, czy zaryzykować stworzenie poważnych zagrożeń w obwodach chersońskim lub ługańskim, czy też rozpocząć wycofywanie sił z południowej Ukrainy.

(...)

Rosyjscy propagandyści prawdopodobnie prowadzą kampanię informacyjną mającą na celu zniszczenie reputacji Grupy Wagnera jako wyjątkowo skutecznej siły bojowej, wspierającej wysiłki rosyjskiego Ministerstwa Obrony (MON), w celu demontażu Grupy Wagnera i włączenia byłych bojowników Wagnera do struktur MON. Rosyjski państwowy kanał telewizyjny Rossija-1 wyemitował 30 czerwca fragment trywializujący skuteczność Grupy Wagnera na Ukrainie, kwestionujący „skonstruowany mit o [wysokim] poziomie skuteczności Grupy Wagnera”. Materiał sugerował, że istnieje popularne i błędne przekonanie w Rosji, że siły Wagnera są niezwykle skuteczne i argumentował, że regularne siły rosyjskie są skuteczniejsze niż prywatna firma wojskowa Wagner. Kanał Rossija-1 argumentował, że regularne siły rosyjskie zdobyły geograficznie większe i ważniejsze miasto Mariupol (w 71 dni) - znacznie szybciej niż siły Grupy Wagnera były w stanie zdobyć Bachmut (w 224 dni). Wielu rosyjskich blogerów – w tym powiązanych z Wagnerem – potępiło raport jako bezwstydne przepisywanie historii i część „podłego programu” mającego na celu „skazanie wyczynów [PMC Wagner] na zapomnienie”. (...)

understandingwar.org

1. Rosjanie za wszelką ceną zamierzają utrzymać dotychczas okupowane terytoria. Działaniami na poziomie operacyjnym dążyć będą do poprawy położenie swoich wojsk poprzez wypieranie wojsk ukraińskich głównie na północy. Na kierunkach wschodnim i południowym działaniami obronnymi będą usiłowali załamać operacje zaczepne Ukraińców. Jednocześnie będą odbudowywali odwody strategiczne dla likwidacji zagrożeń, głównie na kierunkach wschodnim i południowym. Ale takie zdolności osiągną nie wcześniej jak jesienią 2023 roku. Celem Rosjan jest uzyskanie przewagi strategicznej, ale już nie do prowadzenia strategicznej operacji zaczepnej, ale jako odstraszania i efektywnej obrony okupowanych części Ukrainy. Ma to być elementem w negocjacjach, które mają zakończyć działania zbrojne co może nastąpić już jesienią 2023 za sprawą wysiłków wielkiej dwójki, USA i Chin.

2. Ukraińcy w pierwszej fazie operacji zaczepnej (kontrofensywy) zamierzają prawdopodobnie rozbić wojska rosyjskie w rejonie Łuku Donbaskiego po czym przejść do obrony na dogodnych rubieżach terenowych. W tym samym czasie zamierzają wzmocnić obronę na kierunku północnym z zadaniem utrzymania rejonów wyzwolonych w 2022 w ramach wrześniowej operacji. Jednocześnie realizować przygotowanie wojsk do operacji na Zaporożu.

W drugiej fazie operacji zaczepnej po przeniesieniu wysiłku ze wschodu, do końca lata lub wczesnej jesieni połączonym działaniem od północy (od linii Zaporoże, południe Donieck) i od zachodu (zza Dniepru) rozbić i okrążyć część rosyjskiego zaporoskiego zgrupowania obronnego i wyjść na brzeg Morza Azowskiego w rejonie Berdiańska rozcinając połączenie lądowe Krymu z Rosją. Po czym przejść do obrony na opanowanym terenie z blokadą Krymu.

W przypadku pomyślnego rozwoju sytuacji w obszarze Łuku Donbaskiego Ukraińcy mogą przyspieszyć drugą fazę operacji. Pod warunkiem, że dysponują odwodem strategicznym. Po zakończeniu obu faz operacji zaczepnej przejść do strategicznej operacji obronnej wzdłuż nowej linii frontu.

Warunkami powodzenia planów Ukraińców są zapewnienie ciągłych dostaw uzbrojenia i środków walki z Zachodu oraz kontynuowanie mobilizacji i szkolenia nowych formacji wojskowych oraz uzupełnienia strat w tych ,które brały udział w ofensywie(kontrofensywie). Nieustannie odtwarzać i utrzymywać silne odwody operacyjne na trzech aktywnych kierunkach oraz odwód strategiczny w przypadku konieczność reagowania na rosyjskie próby otworzenia nowego kierunku ich ofensywy. Drugim to koncentrowanie uderzeń silnymi zgrupowaniami na obronę rosyjską w celu jej przełamywania. Unikać się powinno rozpraszania wysiłku i prowadzenia uderzeń wzdłuż oddalonych od siebie kierunków.

autor: gen. broni w st. spocz. Waldemar Skrzypczak

defence24.pl