czwartek, 6 lipca 2023


Wrażliwość Rosjan na inflację wynika z dwóch okoliczności.

Po pierwsze — to doświadczenie XX w., które w jakiś sposób zapisało się w pamięci rodzinnej niemal każdego Rosjanina. W ciągu ostatniego stulecia oszczędności poddanych imperium dewaluowały czterokrotnie — z powodu I wojny światowej i rewolucji, kolektywizacji i industrializacji, II wojny światowej oraz przejścia do gospodarki rynkowej pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX w.

Z drugiej strony ważną rolę odgrywają tu również wspomnienia pierwszych dziesięciu lat Federacji Rosyjskiej, z jej wyniszczającym i ciągłym wzrostem cen.

Od samego początku reżim Putina działał wbrew tym wspomnieniom i obawom. Jego poddani cieszyli się dwiema dekadami stosunkowo łagodnej inflacji. Inwazja na Ukrainę była jednak przez większość rozumiana jako początek zupełnie nowej ery. Intuicja sugerowała, że era stabilnych cen wkrótce się skończy.

Tak się jednak nie stało. W pierwszych tygodniach panika cenowa wydawała się zbyt silna i wyprzedzała wydarzenia. Jednak w maju 2022 r. inflacja gwałtownie zwolniła, a w czerwcu ceny zaczęły spadać. Jesienią inflacja powróciła, ale do końca wiosny 2023 r. jej tempo było śmiesznie niskie. Wydawało się, że nic nie ma wpływu na rosyjskie ceny konsumpcyjne — ani bojkoty importu i eksportu, ani obniżka cen ropy o połowę w ciągu roku od czerwca 2022 r., ani spadek wartości rosyjskiej waluty.

Obraz byłby mniej paradoksalny, gdybyśmy pamiętali, że rosyjska polityka finansowa jest kontynuowana od ponad 30 lat. Ci, którzy obecnie rządzą, pochodzą z tego samego kręgu, który był u steru gospodarki na początku lat 90. Tłumienie wzrostu cen było ich priorytetem od samego początku.

Można zapamiętać lata 90. jako czas nurkującego rubla, można też zapamiętać je jako dekadę niemal nieprzerwanego spowolnienia inflacji. W 1992 r. wskaźnik cen konsumpcyjnych był 26 razy wyższy, w 1995 r. 2,3 razy wyższy, w 1998 r. 84 proc. wyższy, w 1999 r. 36 proc. wyższy, a w 2000 r. 20 proc. wyższy.

Pod koniec lat 90. polityka finansowa Federacji Rosyjskiej była już dość kompetentna i zrównoważona, jednak gospodarka musiała się jeszcze do niej przyzwyczaić. Inflacja spadała powoli, jakby z opóźnieniem. Mając to na uwadze, można założyć, że w dobie wojny z Ukrainą i zerwania z Zachodem odreagowanie starych zasad również nie nastąpi z dnia na dzień, a ceny nie pójdą od razu w górę.

Jednak po 24 lutego 2022 r. indeks cen rósł o 2 proc. lub więcej co tydzień. W kwietniu 2022 r. roczna stopa inflacji konsumenckiej wzrosła do 17,8 proc. Nie było ku temu żadnych warunków wstępnych, poza obawami ludzi. Rosjanie zachowywali się tak, jak myśleli, że powinni się zachowywać, gdy wybuchnie wojna — spieniężali depozyty, kupowali cukier, sól, herbatę, kawę, zapałki, kaszę gryczaną, makaron, lekarstwa, proszki do prania. Firmy, zgodnie z tą samą logiką, czekały na niedobory i konfiskaty, więc albo podniosły ceny, albo ukryły towary.

Kompetentne działania rządowych finansistów i technokratów uratowały jednak reżim. Widząc, że nie będzie kartek, zamrożenia depozytów rublowych i konfiskat, ludzie mniej lub bardziej się uspokoili.

Dalsze przedłużające się zawieszenie inflacji wydawało się zastanawiające. W kwietniu 2023 r. wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł zaledwie 2,3 proc. w ujęciu rocznym. W krajach, które nie prowadzą wojny i mają bardziej komfortową sytuację, taki poziom byłby uważany za bardzo niski.

Kilka czynników połączyło się w Rosji w paradoksalny sposób. Szokujące załamanie importu spowodowane zachodnim bojkotem zostało zrównoważone spadkiem aktywności konsumenckiej. Rosjanie, oszołomieni wydarzeniami, zaopatrzyli się w artykuły gospodarstwa domowego, a dobra były kupowane znacznie rzadziej. W niektórych miesiącach 2022 r. zakupy były o 10 proc. niższe niż w 2021 r.

W 2023 r. aktywność zakupowa zaczęła rosnąć, zwłaszcza w pierwszym kwartale. Jednak nawet teraz pozostaje ona na poziomie z 2014 r.

Wycofanie się globalnych marek z rosyjskich rynków krajowych ma nie tylko negatywne konsekwencje dla Rosjan. Rządowy think tank CMACP uważa koniec "przepłacania za markę" — zastępowanie "markowych" produktów produktami o podobnych właściwościach konsumenckich, ale niemarkowymi — za ważną korzyść dla Rosji.

Prokremlowski ośrodek badawczy raportuje również wzrost podaży na rosyjskich rynkach towarów, które miały być eksportowane, ale zostały objęte zachodnim embargiem. A nadwyżka rubli w gotówce, zamiast zawyżać ceny w metropolii, wyraźnie napłynęła na podbite terytoria.

Wszystko to razem zapewniło paradoksalne zatrzymanie inflacji w kraju objętym wojną i sankcjami.

(...)

onet.pl/The Moscow Times

Ciężar odpierania ukraińskiej kontrofensywy ponoszą formacje wojskowe ściągane z całej Rosji, co podkreśla do jakiego stopnia wojna zaburzyła ustaloną strategię obronną tego kraju - przekazało w czwartek brytyjskie ministerstwo obrony.

Jak wskazano w codziennej aktualizacji wywiadowczej, w obwodzie zaporoskim, na południu Ukrainy, silnie umocnionych linii broni 58. Armia Ogólnowojskowa, która zwykle zabezpiecza niestabilny rosyjski region Kaukazu, a w okolicach Wełykiej Nowosiłki front utrzymują, 5. Armia Ogólnowojskowa i piechota morska, które rutynowo stacjonują 7000 km dalej jako równowaga dla potęgi Chin.

Z kolei wokół Bachmutu, na wschodzie Ukrainy, obrona jest obecnie w dużej mierze tworzona przez pułki powietrznodesantowe stacjonujące zwykle w zachodniej Rosji, które zwykle działają jako elitarne siły szybkiego reagowania w przypadku napięć z NATO.

"Sposób, w jaki Rosja akceptuje ryzyko w całej Eurazji, podkreśla, jak wojna zaburzyła ustaloną strategię narodową Rosji" - uważa brytyjski resort obrony.

onet.pl

Według NBC, która powołuje się na czterech byłych i dwóch obecnych przedstawicieli administracji, w kwietniu z Ławrowem spotkali się m.in. były dyplomata i szef ośrodka Center for Foreign Relations (CFR) Richard Haass, ekspert ds. Europy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego w gabinecie Obamy Charles Kupchan oraz ekspert od spraw rosyjskich, były dyplomata Thomas Graham. Wszyscy to członkowie CFR.

Podczas rozmowy w Nowym Jorku miały zostać poruszone najbardziej drażliwe tematy, w tym "los kontrolowanych przez Rosję terytoriów, których Ukraina może nigdy nie wyzwolić". Miała być to jednak tylko jedna z szeregu rozmów toczących się głównie między byłymi oficjelami z USA i "prominentnymi Rosjanami" bliskimi Kremla.

Spotkania te miały na celu utrzymać kanały komunikacji z Rosją oraz wybadać grunt pod potencjalne przyszłe negocjacje dotyczące pokoju. Wśród rozmówców była też była wiceszefowa Pentagonu Mary Beth Long. Według NBC doszło do nich za wiedzą, lecz nie z polecenia administracji Bidena. Uczestnicy rozmów z Ławrowem zdali z nich relację Białemu Domowi.

NBC News komentuje, że do spotkań dochodzi na tle sygnałów, że USA i ich sojusznicy chcieliby, by Rosja i Ukraina jesienią podjęły negocjacje po zakończeniu ukraińskiej kontrofensywy. Telewizja wskazuje m.in. na niedawne doniesienia o potajemnej wizycie szefa CIA Billa Burnsa w Kijowie, podczas której dyrektor agencji miał omawiać z prezydentem Ukrainy plany kontrofensywy i rozpoczęcia negocjacji z Rosją.

Uczestnicy rozmów z Ławrowem, Haass i Kupchan, opublikowali w kwietniu na łamach pisma "Foreign Affairs" artykuł, w którym wzywali do zwiększenia pomocy wojskowej Ukrainie, by zwiększyć szanse jej ofensywy, lecz jednocześnie do podjęcia rozmów pokojowych z Rosją po jej zakończeniu. Nakreślony przez nich scenariusz mówi o wprowadzeniu zawieszenia broni, które prawdopodobnie zamieniłoby wojnę w zamrożony konflikt, na kształt tego na Półwyspie Koreańskim.

Jak zaznacza NBC, choć nieoficjalne rozmowy z udziałem osób spoza władz — tzw. Track II diplomacy — mają długą historię i tradycję, to w kontekście wojny na Ukrainie wywołują podziały w środowisku ekspertów. Telewizja cytuje m.in. byłego ambasadora USA w Moskwie Michaela McFaula, który stwierdził, że wątpliwe jest, by można znaleźć po stronie rosyjskiej odpowiednich rozmówców mających dostęp do Putina. Dodał też, że prowadzenie takich rozmów podważa deklarację prezydenta Bidena: "nic o Ukrainie bez Ukrainy".

onet.pl

Przed napaścią na Ukrainę za dolara płacono w Rosji od 70 do 80 rubli, w pierwszych dniach wojny wybuchła panika i kurs dolara podskoczył nawet do 120 rubli, potem jednak interweniował rosyjski bank centralny, nakładając szereg restrykcji na rosyjskie banki. Do tego doszły sankcje w praktyce odcinające moskiewski rynek od reszty świata. W efekcie okazało się, że podaż rubla zniknęła, bo nie ma kto go sprzedawać, więc przez parę kolejnych miesięcy jego notowania w sposób sztuczny znacząco się umocniły. Od tamtej pory jednak bank centralny stopniowo wycofuje się z restrykcji, tak więc rubel znowu traci na wartości. W ostatnich dniach ten trend nabrał większego tempa i znów jesteśmy na poziomach, które widzieliśmy tylko w czasie paniki pierwszych dni wojny. Tyle że teraz żadnej paniki nie ma.

Wzrost kursu dolara powyżej 90 rubli przykuwa uwagę także dlatego, że niedawno jeden z rosyjskich wicepremierów mówił, że optymalny dla Rosji przedział notowań to 80 do 90 rubli za dolara. Wypowiedź ta nie musiała być szczera, chodziło w niej o przekonanie opinii publicznej o tym, że wcześniejsze osłabienie waluty z okolic 60 do 80 rubli za dolara wcale nie musi być złe dla rosyjskiej gospodarki. Teraz jednak kurs opuścił już przedział narysowany przez rosyjskiego polityka tą bardziej niepokojącą stroną.

Bloomberg cytuje analityków, którzy twierdzą, że za ostatnią słabością rubla mogą stać słabsze wpływy z eksportu ropy i gazu, ponieważ surowce te tanieją, a także być może w jakimś stopniu ucieczka kapitału z Rosji za granicę w reakcji na niedawny, krótkotrwały bunt Prigożyna.

Swoją drogą, w kontekście wojny ciekawe jest też to, że rosyjski rubel od miesięcy powoli, ale systematycznie traci nie tylko do amerykańskiego dolara, ale też do ukraińskiej hrywny.

businessinsider.com.pl

(...) siły ukraińskie rozpoczęły skoordynowaną serię ataków mających na celu degradację rosyjskiej logistyki i naziemnych linii komunikacyjnych (GLOC) w całym teatrze działań. Szef sztabu obrony Wielkiej Brytanii, admirał Sir Antony David Radakin, oświadczył 4 lipca, że ​​siły ukraińskie prowadzą operację „głodzenia, rozciągania i uderzania” sił rosyjskich w celu przełamania rosyjskich linii obronnych. Szeroko zakrojona seria uderzeń na rosyjskie GLOC i logistykę byłaby odpowiednim elementem takiej strategii i częściowo przypomina kampanię przechwytywania, jaką siły ukraińskie przeprowadziły w ramach kontrofensywy chersońskiej. ISW wcześniej oceniło, że siły ukraińskie wydają się skupiać na tworzeniu asymetrycznego gradientu wyniszczenia, który chroni ukraińską siłę roboczą kosztem wolniejszego tempa zdobyczy terytorialnych, jednocześnie stopniowo zużywając rosyjską siłę roboczą i sprzęt. Ewentualna kampania przechwytywania na Ukrainie wspierająca ten wysiłek miałaby kumulatywne skutki, a jej wyniki nie byłyby od razu widoczne.

(...)

Rosja może stawiać na pierwszym miejscu produkcję niektórych rodzajów uzbrojenia i sprzętu ze względu na ograniczenia rosyjskiej bazy przemysłowej przemysłu obronnego (DIB). Hromow poinformował, że Rosja może wyprodukować 100 pocisków w ciągu miesiąca, w tym do 10 pocisków Iskander, 30 pocisków Kalibr /wersja z morza/ i do 60 pocisków manewrujących. Hromow stwierdził, że Rosja jest w stanie utrzymać to tempo produkcji niektórych systemów uzbrojenia dzięki zintensyfikowanym całodobowym działaniom w wojskowych przedsiębiorstwach przemysłowych i unikaniu sankcji. Hromow stwierdził, że spółka akcyjna Grupy Kałasznikow, Zakłady Mechaniczne Iżewsk w Iżewsku w Republice Udmurckiej wyprodukowała masowo 900 dronów Lancet w bliżej nieokreślonym czasie, z czego 850 zostało już użytych przez siły rosyjskie na Ukrainie. (...) Rosyjscy blogerzy po raz kolejny zaczęli twierdzić, że siły rosyjskie borykają się obecnie z niedoborami amunicji artyleryjskiej w niektórych sektorach frontu na Ukrainie. (...) Nie jest jasne, dlaczego Rosja jest w stanie utrzymać produkcję bardziej złożonych systemów, które wymagają komponentów bardziej objętych zachodnimi sankcjami, takich jak pociski rakietowe, podczas gdy walczy o produkcję prostszych rodzajów sprzętu i amunicji. Rosyjscy urzędnicy mogą przedkładać produkcję pocisków i amunicji krążącej nad pojazdami opancerzonymi i pociskami artyleryjskimi, chociaż takie nadanie priorytetu nie powinno od razu ograniczać produkcji tych innych systemów i amunicji w normalnych warunkach. Możliwe, że wąskie gardła lub ograniczenia organizacyjne lub kapitał ludzki w rosyjskim DIB zmuszają rosyjskich urzędników do wyboru, które systemy i uzbrojenie mają być produkowane w tempie zbliżonym do tego, czego wymagają rosyjskie operacje na Ukrainie.

understandingwar.org