Wrażliwość Rosjan na inflację wynika z dwóch okoliczności.
Po pierwsze — to doświadczenie XX w., które w jakiś sposób zapisało się w pamięci rodzinnej niemal każdego Rosjanina. W ciągu ostatniego stulecia oszczędności poddanych imperium dewaluowały czterokrotnie — z powodu I wojny światowej i rewolucji, kolektywizacji i industrializacji, II wojny światowej oraz przejścia do gospodarki rynkowej pod koniec lat 80. i na początku lat 90. XX w.
Z drugiej strony ważną rolę odgrywają tu również wspomnienia pierwszych dziesięciu lat Federacji Rosyjskiej, z jej wyniszczającym i ciągłym wzrostem cen.
Od samego początku reżim Putina działał wbrew tym wspomnieniom i obawom. Jego poddani cieszyli się dwiema dekadami stosunkowo łagodnej inflacji. Inwazja na Ukrainę była jednak przez większość rozumiana jako początek zupełnie nowej ery. Intuicja sugerowała, że era stabilnych cen wkrótce się skończy.
Tak się jednak nie stało. W pierwszych tygodniach panika cenowa wydawała się zbyt silna i wyprzedzała wydarzenia. Jednak w maju 2022 r. inflacja gwałtownie zwolniła, a w czerwcu ceny zaczęły spadać. Jesienią inflacja powróciła, ale do końca wiosny 2023 r. jej tempo było śmiesznie niskie. Wydawało się, że nic nie ma wpływu na rosyjskie ceny konsumpcyjne — ani bojkoty importu i eksportu, ani obniżka cen ropy o połowę w ciągu roku od czerwca 2022 r., ani spadek wartości rosyjskiej waluty.
Obraz byłby mniej paradoksalny, gdybyśmy pamiętali, że rosyjska polityka finansowa jest kontynuowana od ponad 30 lat. Ci, którzy obecnie rządzą, pochodzą z tego samego kręgu, który był u steru gospodarki na początku lat 90. Tłumienie wzrostu cen było ich priorytetem od samego początku.
Można zapamiętać lata 90. jako czas nurkującego rubla, można też zapamiętać je jako dekadę niemal nieprzerwanego spowolnienia inflacji. W 1992 r. wskaźnik cen konsumpcyjnych był 26 razy wyższy, w 1995 r. 2,3 razy wyższy, w 1998 r. 84 proc. wyższy, w 1999 r. 36 proc. wyższy, a w 2000 r. 20 proc. wyższy.
Pod koniec lat 90. polityka finansowa Federacji Rosyjskiej była już dość kompetentna i zrównoważona, jednak gospodarka musiała się jeszcze do niej przyzwyczaić. Inflacja spadała powoli, jakby z opóźnieniem. Mając to na uwadze, można założyć, że w dobie wojny z Ukrainą i zerwania z Zachodem odreagowanie starych zasad również nie nastąpi z dnia na dzień, a ceny nie pójdą od razu w górę.
Jednak po 24 lutego 2022 r. indeks cen rósł o 2 proc. lub więcej co tydzień. W kwietniu 2022 r. roczna stopa inflacji konsumenckiej wzrosła do 17,8 proc. Nie było ku temu żadnych warunków wstępnych, poza obawami ludzi. Rosjanie zachowywali się tak, jak myśleli, że powinni się zachowywać, gdy wybuchnie wojna — spieniężali depozyty, kupowali cukier, sól, herbatę, kawę, zapałki, kaszę gryczaną, makaron, lekarstwa, proszki do prania. Firmy, zgodnie z tą samą logiką, czekały na niedobory i konfiskaty, więc albo podniosły ceny, albo ukryły towary.
Kompetentne działania rządowych finansistów i technokratów uratowały jednak reżim. Widząc, że nie będzie kartek, zamrożenia depozytów rublowych i konfiskat, ludzie mniej lub bardziej się uspokoili.
Dalsze przedłużające się zawieszenie inflacji wydawało się zastanawiające. W kwietniu 2023 r. wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniósł zaledwie 2,3 proc. w ujęciu rocznym. W krajach, które nie prowadzą wojny i mają bardziej komfortową sytuację, taki poziom byłby uważany za bardzo niski.
Kilka czynników połączyło się w Rosji w paradoksalny sposób. Szokujące załamanie importu spowodowane zachodnim bojkotem zostało zrównoważone spadkiem aktywności konsumenckiej. Rosjanie, oszołomieni wydarzeniami, zaopatrzyli się w artykuły gospodarstwa domowego, a dobra były kupowane znacznie rzadziej. W niektórych miesiącach 2022 r. zakupy były o 10 proc. niższe niż w 2021 r.
W 2023 r. aktywność zakupowa zaczęła rosnąć, zwłaszcza w pierwszym kwartale. Jednak nawet teraz pozostaje ona na poziomie z 2014 r.
Wycofanie się globalnych marek z rosyjskich rynków krajowych ma nie tylko negatywne konsekwencje dla Rosjan. Rządowy think tank CMACP uważa koniec "przepłacania za markę" — zastępowanie "markowych" produktów produktami o podobnych właściwościach konsumenckich, ale niemarkowymi — za ważną korzyść dla Rosji.
Prokremlowski ośrodek badawczy raportuje również wzrost podaży na rosyjskich rynkach towarów, które miały być eksportowane, ale zostały objęte zachodnim embargiem. A nadwyżka rubli w gotówce, zamiast zawyżać ceny w metropolii, wyraźnie napłynęła na podbite terytoria.
Wszystko to razem zapewniło paradoksalne zatrzymanie inflacji w kraju objętym wojną i sankcjami.
(...)
onet.pl/The Moscow Times




