czwartek, 16 października 2025



Kupiańsk, leżący na skrzyżowaniu ważnych szlaków komunikacyjnych, jest strategicznym punktem oporu wojsk ukraińskich. Jego potencjalny upadek spowoduje ostateczną utratę kontroli sił ukraińskich nad wschodnim brzegiem rzeki Oskił oraz otworzy Rosjanom ponownie drogę w kierunku Izium i Charkowa.

Opisywane miasto zostało odbite przez Ukraińców podczas pamiętnej kontrofensywy charkowskiej sprzed trzech lat. Rosyjska klęska w Kupiańsku umożliwiła przeprawę ukraińskich wojsk przez Oskił. O ile w dolnym biegu rzeki Oskił efekty wspomnianej kontrofensywy były okazałe (zajęto choćby Borową i Łyman), to impetu kontrofensywy pod samym Kupiańskiem nie wystarczyło na znaczne dalsze postępy. Linia frontu zatrzymała się na długie miesiące i lata pod Synkiwką, tworząc charakterystyczny łuk sięgający na przedpole Swatowego.

Pogranicze obwodu charkowskiego i ługańskiego zamieniło się więc w arenę wojny pozycyjnej. Sytuacja zaczęła się zmieniać latem 2024 r. kiedy siły rosyjskie postanowiły całkowicie zająć wschodni (lewy) brzeg rzeki Oskił. Atak prowadzony był dwutorowo, ruszając spod drogi H-26 i miejscowości Berestowe oraz Tabajiwka, siły napastnika chciały osiągnąć rzekę Oskił (co udało się jesienią 2024 r.). Drugi kierunek ataku nastąpił na Synkiwkę, okrzykniętą już wcześniej „wuhłedarem północnym”, gdzie w walkach pozycyjnych Rosjanie, bez żadnego efektu, tracili kilotony sprzętu i setki ludzi.

Synkiwka ostatecznie została zdobyta w dniu 30 sierpnia 2024 r. Stanowiło to bezpośrednie zagrożenie dla Kupiańska, gdyż Rosjanie, idąc za ciosem, podeszli bezpośrednio pod jego wschodnią bramę. Ukraińcy, którzy ryzykowali fizycznym odcięciem na lewym brzegu Oskiłu (most łączący lewo i prawobrzeżną część miasta został zniszczony jeszcze w 2023 r.) nie dali za wygraną i po serii ciężkich walk w marcu 2025 r. odepchnęli Rosjan spod Kupiańska i zatrzymali linię frontu ponownie pod Synkiwką. Flanka wschodnia została więc zabezpieczona.

W międzyczasie, gdy jeszcze w listopadzie 2024 r. Rosjanie, zdając sobie już sprawę z niemożności wykonania frontalnego ataku na Kupiańsk od wschodu, przeprawili się przez Oskił na północ od Kupiańska, rozbudowując tam przyczółki. Skutkiem tego było zajęcie w styczniu 2025 r. Dworicznej. Upadek miasteczka w kolejnych miesiącach skutkował zajęciem drogi P-79, która stanowiła północny wlot do Kupiańska. W okresie maj-lipiec 2025 r. Rosjanie zintensyfikowali swoje działania na północnej osi, walcząc na linii Zapadne - Kałynowe – Kindrasziwka. Umożliwiły one pod koniec lipca 2025 r. siłom rosyjskim, składającym się z 25. Brygady Strzelców Zmotoryzowanych i 69. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanychpodejście bezpośrednio pod administracyjne granice Kupiańska Jednakże wkroczenie na teren miasta na tym etapie okazało się niemożliwe.

Co więcej, Ukraińcy byli zdolni do odpychania sił wroga i przecinania drogi P-79. Głównym problemem Rosjan było skuteczne utrzymanie prowizorycznych mostów pontonowych na rzece Oskił, systematycznie niszczonych przez ukraińskie środki napadu powietrznego. Skutkowało to ospałym tempem rosyjskiego natarcia.

Doszło do tego że Rosjanie na początku września 2025 r. w celu aprowizacji i przerzucenia kolejnych żołnierzy bezpośrednio pod północną granicę Kupiańska, wykorzystali rurociąg. Mianowicie żołnierze wroga wchodzili do rurociągu w zalesionym terenie w pobliżu Łymana Perszyjego pod Synkiwką i przemieszczali się nim aż do Radkiwki, graniczącej od północy z Kupiańskiem. Wedle oświadczeń Ukraińskiego Sztabu Generalnego, po kilku dniach tego procederu, rurociąg miał zostać zniszczony. Nie był to pierwszy przypadek, kiedy siły rosyjskie wykorzystywały podziemne rurociągi do przemieszczania się w terenie. Działo się tak też podczas natarcia na ukraińskie pozycje obronne w Awdijiwce w obwodzie donieckim w styczniu 2024 r. oraz w Sudży w obwodzie kurskim w marcu 2025 r.

Rosyjska taktyka walki polegała na infiltracji miasta małymi grupami szturmowymi, liczącymi 2-3 żołnierzy, wspieranych dronami i artylerią. Dodatkowo pozycje ukraińskie są bombardowane nieustannie bombami kierowanymi FAB, i atakami dronami Łancet oraz Orlan-10.

Wedle relacji ukraińskiego dowództwa Rosjanie stosują powyższą taktykę, aby wykorzystać luki w ukraińskich liniach obronnych, cierpiących na niedobór żołnierzy. Rosyjscy wojskowi poruszają się w niewielkich grupach i nierzadko noszą cywilne ubrania, skradzione z lokalnych domów. Do połowy września 2025 r. Rosjanie zajęli dzięki tej taktyce północne dzielnice miasta i ruszyli dwutorowym atakiem w kierunku centrum i południa.

Pomimo wyraźnych problemów z zapewnieniem ciągłości logistyki spowodowanych działaniami ukraińskimi polegającymi na niszczeniu mostów pontonowych, Rosjanie budynek po budynku przemieszczali się na południe, w efekcie czego do końca września 2025 r. osiągnęli zarówno miejsce zniszczonego mostu na rzece Oskił, jak i trasę H-26 na zachodniej osi miasta.

Oznaczało to postawienie w trudnym położeniu ukraińskich pozycji, obecnych nadal w centrum Kupiańska, w krytycznym położeniu, zagrożonym fizycznym odcięciem. W kolejnych dniach pojawiły się informacje o wzmożonych walkach w centrum miasta, a 11 października Ukraińcy wycofali się z Kupiańska (3. Brygada Szturmowa).

Niezwykle trudna pozycja wojsk ukraińskich w Kupiańsku nie załamała do końca ich woli walki, gdyż w dniach 11-13 października Ukraińcy przeprowadzili kontruderzenie na północ od Kupiańska na linii Tyszczenkiwka – Radkiwka, podchodząc pod szosę P-79. Manewr ten potwierdzili również rosyjscy milblogerzy. Uderzenie to ma na celu nie tylko przecięcie wspomnianej drogi, która i tak jest w tzw. szarej strefie, ale realnie pozwala myśleć o całkowitym odcięciu Rosjan w Kupiańsku, gdyż ich logistyka oparta jest jedynie o drogi polne usytuowane wzdłuż Oskiłu. Do rzeki siły ukraińskie dzieli dystans 3,5 km.

defence24.pl


9 października Ministerstwo Handlu ChRL ogłosiło rozszerzenie nadzoru nad sprzedażą zagraniczną towarów o podwójnym zastosowaniu cywilno-wojskowym, m.in. metali ziem rzadkich i technologii do ich produkcji oraz zaawansowanych akumulatorów litowo-jonowych i anod z grafitu syntetycznego, a także wybranych materiałów supertwardych. Część regulacji ma charakter eksterytorialny. Od 1 grudnia eksport produktów wytworzonych poza krajem, w których tamtejsze pierwiastki ziem rzadkich stanowią co najmniej 0,1% wartości, bądź powstałych przy użyciu chińskich technologii z tego obszaru będzie możliwy wyłącznie po uzyskaniu licencji. Co do zasady nie będą one przyznawane, jeśli ostateczny odbiorca to firmy zbrojeniowe. Z kolei wnioski dotyczące komponentów zaawansowanych półprzewodników (14 nm i poniżej) oraz sprzętu do ich produkcji mają być rozpatrywane indywidualnie.

Katalog metali objętych restrykcjami poszerzy się o holm, erb, tul, europ i iterb. Na mocy nowych przepisów obywatele ChRL nie będą też mogli bez uprzedniej zgody władz brać udziału w zagranicznych projektach dotyczących poszukiwania, wydobycia i przetwarzania metali ziem rzadkich ani produkcji magnesów. Rządzący uzasadniają zaostrzenie kontroli eksportu wymienionych towarów i technologii względami bezpieczeństwa narodowego i interesem Chin oraz międzynarodowymi zobowiązaniami w zakresie zapobiegania rozprzestrzenianiu broni.

Ruch Pekinu stanowi wyraźną eskalację w wojnie gospodarczej przeciwko Zachodowi, a eksterytorialny wymiar regulacji ma charakter bezprecedensowy dla ChRL. Podobnie jak poprzednia runda restrykcji z wiosny nowe przepisy posłużą jako forma szantażu ekonomicznego wobec cywilnych sektorów przemysłu państw rozwiniętych, a ograniczenia dla zbrojeniówki będą zapewne trwałe.

Komentarz

Posunięcie uderza w globalny, w tym europejski, przemysł zbrojeniowy i plany zwiększenia zdolności obronnych państw UE. Może doprowadzić do spowolnienia rozbudowy zdolności militarnych Stanów Zjednoczonych i europejskich członków NATO, a w krótkim okresie – negatywnie wpłynąć na możliwości zaopatrzenia Ukrainy. Dla Chin to również ostatnia szansa, aby spowolnić proces zwiększania amerykańskiej produkcji zbrojeniowej, ponieważ zgodnie z decyzją Kongresu USA od 1 stycznia 2027 r. w tamtejszych systemach uzbrojenia nie będą wykorzystywane żadne komponenty zawierające metale ziem rzadkich ani magnesy chińskiego pochodzenia.

Działania Pekinu mogą być po części elementem negocjacji z Waszyngtonem przed spotkaniem Xi Jinpinga i Donalda Trumpa na marginesie szczytu APEC na przełomie października i listopada. Władze postanowiły wywrzeć jak największą presję na amerykańską administrację (szczególnie poprzez potencjalne ograniczenie surowców niezbędnych dla sektora procesorów), licząc, że ta się ugnie i pójdzie na daleko idący kompromis. Nie można wykluczyć, że Chiny będą m.in. oczekiwały ustępstw politycznych, w tym deklaracji Trumpa dotyczącej Tajwanu. Niemniej należy uznać, że część regulacji, zwłaszcza te uderzające w przemysł obronny na Zachodzie, zostanie wdrożona bez względu na wynik bilateralnych negocjacji, ponieważ są korzystne strategicznie dla ChRL. Przepisy wprowadzone przez Pekin w obszarze metali ziem rzadkich są analogiczne do ograniczeń amerykańskich w zakresie półprzewodników, lecz w przeciwieństwie do posunięć Waszyngtonu nie są bezpośrednio wymierzone jedynie w głównego rywala, lecz obejmują cały świat. Dzięki temu mogą być bardziej szczelne i skuteczne.

Krok Pekinu ogranicza możliwość rozwijania łańcuchów dostaw metali ziem rzadkich poza Chinami. Władze innych państw oraz niektóre firmy globalne podejmują próby dywersyfikacji źródeł i uniezależnienia się od importu z ChRL. Nowe regulacje utrudnią ten proces, m.in. poprzez zawężenie dostępu do chińskich technologii, know-how i komponentów. Na typ etapie nie wiadomo, jak głęboko w łańcuchy dostaw będą ingerowały przepisy. Konieczność uzyskania chińskich licencji eksportowych przez podmioty wytwarzające za granicą będzie je skłaniało do rekonfiguracji produkcji tak, by ograniczyć obciążenia regulacyjne i uniknąć ewentualnych opóźnień czy zakazów. Może to też zmusić niektóre z nich do przeniesienia większej części produkcji do Chin.

osw.waw.pl


Podczas spotkania Rutte, podobnie jak Hegseth, zażądał dalszych środków na zakup broni dla Ukrainy. Miał ku temu wszelkie powody: według najnowszego raportu "Ukraine Support Tracker" [dotyczącego wsparcia Ukrainy] Instytutu Gospodarki Światowej (IfW) w Kilonii, pomoc wojskowa Europy dla Ukrainy załamała się tego lata: w lipcu i sierpniu średni miesięczny poziom — w tym zakupy broni w USA — spadł o 57 proc. w porównaniu z pierwszą połową 2025 r.

— To krytyczna sytuacja — powiedział szwedzki minister obrony Pal Jonson. — Widzimy, że w kwestii wsparcia dla Ukrainy obrano złą drogę. Sytuacja się pogarsza, ale chcemy, aby się poprawiła — dodał. Do października Zełenski poprosił o zakup broni z USA o łącznej wartości 3,5 mld dol. [12,7 mld zł], ale do sierpnia zebrano tylko 1,9 mld euro [ponad 8 mld zł].

Lista broni, o którą poprosiła Ukraina, jest tajna. Na początku w inicjatywie PURL uczestniczyło tylko sześć krajów NATO. Według Rutte obecnie jest to "ponad połowa członków sojuszu". Nie ujawnił jednak, czy Francja, Wielka Brytania, Hiszpania i Włochy również dołączyły do inicjatywy i ile zamierzają przeznaczyć na ten cel.

Presja wewnętrzna na te cztery kraje była duża, podobnie jak niezadowolenie z powodu ich wielomiesięcznej odmowy okazania solidarności.

Berlin już na początku przeznaczył 500 mln euro [2,12 mld zł] na zakup broni z USA, podobnie jak Holandia. Szwecja, Norwegia i Dania również sfinansowały pakiet o wartości 500 mln euro [2,12 mld zł]. Łączna kwota 1,9 mld euro [ponad 8 mld zł] od lipca jest jednak znacznie niższa od oczekiwań i potrzeb Kijowa. Jednak po spotkaniu ministrów obrony zobowiązania te powinny jeszcze wzrosnąć.

onet.pl


9 października Izrael, Hamas oraz mediatorzy (m.in. Steve Witkoff) podpisali w Egipcie dokument dotyczący zakończenia wojny w Gazie, który przewiduje m.in. cofnięcie (w ramach Strefy) izraelskich wojsk, dopuszczenie pomocy humanitarnej oraz wymianę Izraelczyków przetrzymywanych przez Hamas (ok. 20 żyjących) na część Palestyńczyków więzionych lub przetrzymywanych przez Izrael (niemal 2 tys.). Postanowienia te – stanowiące realizację pierwszej fazy kompleksowego planu zakończenia konfliktu w Strefie Gazy, przedstawionego przez Donalda Trumpa pod koniec września – są od 13 października realizowane przez obie strony. Plan zakłada m.in., że Trump symbolicznie stanie na czele ciała nadzorującego powojenną administrację Gazy.

Również 13 października prezydenci USA, Turcji i Egiptu oraz emir Kataru w obecności przedstawicieli 26 innych państw sygnowali w mieście Szarm el-Szejk w Egipcie deklarację Trumpa na rzecz trwałego pokoju i dobrobytu (premier Izraela zrezygnował z przyjazdu). Dokument popiera wysiłki amerykańskiego przywódcy na rzecz zakończenia wojny w Gazie i zapowiada współpracę na rzecz stabilizacji regionu.

Pomimo stwierdzeń Trumpa, że udało mu się doprowadzić do ostatecznego końca wojny, oraz wstępnych sukcesów planu, czyli wstrzymania większości działań wojennych i wymiany przetrzymywanych ludzi między stronami, perspektywy pokoju w Gazie pozostają niepewne.

Komentarz
  • Porozumienie Izrael–Hamas i szczyt w Egipcie stanowią najpoważniejszą próbę zakończenia wojny od czasu zerwania w marcu przez stronę izraelską zawieszenia broni (wynegocjowanego w styczniu przy wsparciu ustępującej i wstępującej administracji amerykańskiej). To efekt osobistego zaangażowania Trumpa, upublicznionego – pod postacią 20-punktowego kompleksowego planu – w czasie wizyty premiera Binjamina Netanjahu w Waszyngtonie 29 września br. Na determinację prezydenta Stanów Zjednoczonych w dążeniu do zakończenia konfliktu mogło wpłynąć kilka czynników: nadzieje (niespełnione) na Pokojową Nagrodę Nobla, izraelski atak na stolicę Kataru (ważnego sojusznika USA) 9 września br. oraz wzbierająca w amerykańskim społeczeństwie fala krytyki wobec izraelskich działań w Gazie.
  • Obecną próbę doprowadzenia do końca wojny wyróżnia skala zaangażowania autorytetu Trumpa, jak również włączenie w proces państw trzecich. Prezydent firmuje ją swoim nazwiskiem, przemówił w tej sprawie w Knesecie (13 października), wystąpił de facto w roli gospodarza szczytu w Egipcie i ma symbolicznie stanąć na czele gremium nadzorującego powojenną administrację Gazy. Rangę procesu podnosi udział Egiptu, Turcji i Kataru, które są sygnatariuszami deklaracji, uczestniczyły w negocjowaniu porozumienia oraz mają monitorować jego realizację. Rozbudowana oprawa medialna szczytu i wielokrotne zapewnienia przywódcy USA, że to koniec wojny (a nie zawieszenie broni), mają na celu ograniczenie pola manewru Netanjahu – przede wszystkim uniemożliwienie mu wznowienia konfliktu po odzyskaniu przez Izrael swoich obywateli.
  • Starania prezydenta Stanów Zjednoczonych wydają się mieć – krótkoterminowo – szansę powodzenia. Nie dają jednak gwarancji, że plan wyjdzie poza pierwszą fazę, a Izrael – dotąd zainteresowany kontynuowaniem wojny – nie będzie jego dalszych stadiów opóźniał, rozmywał czy jednostronnie reinterpretował (przypisując zarazem winę drugiej stronie). W tym kontekście zwraca uwagę nieobecność Netanjahu w Egipcie oraz fakt, że nie jest on sygnatariuszem przyjętej tam deklaracji. Oznacza to, że Izrael przyjął na siebie zobowiązania wynikające wyłącznie z – wdrażanej aktualnie – „pierwszej fazy” i formalnie zachowuje swobodę dalszych poczynań.
  • Konieczność angażowania przez Trumpa tak rozbudowanych środków (przy niepewności rezultatów) obrazuje ograniczenia USA w zakresie wywierania skutecznej presji na Izrael – i to mimo że jest on pod wieloma względami od nich zależny, a Waszyngton w ciągu ostatnich dwóch lat wydał na jego obronę (bezpośrednio i pośrednio) 31–34 mld dolarów (dane Uniwersytetu Browna).
  • Kolejne etapy planu, mające prowadzić do trwałego pokoju, sformułowane są ogólnikowo i nie zawierają harmonogramu ani mechanizmów wymuszających na stronach ich realizację. Obejmują m.in.: rezygnację przez Hamas z rządzenia Gazą, jego rozbrojenie, amnestię dla bojowników, którzy zrezygnują z walki, oraz prawo opuszczenia Gazy dla pozostałych, otwarcie przejścia granicznego z Egiptem, zniszczenie „całej infrastruktury wojskowej, terrorystycznej i ofensywnej, włącznie z tunelami”, dalsze cofnięcie sił izraelskich (które nadal pozostaną w granicach Strefy), powojenną „przebudowę” Gazy, przejęcie administrowania Strefą przez technokratyczne ciało (złożone z Palestyńczyków), nad którym nadzór sprawować będzie Rada Pokoju z Trumpem na czele i m.in. Tonym Blairem w składzie, wreszcie – czasowe wprowadzenie do Gazy „Międzynarodowych Sił Stabilizujących”, złożonych m.in. z jednostek z państw arabskich. Założeń tych nie skonkretyzowano jednak w żadnym formalnym porozumieniu, więc nie mają mocy wiążącej. Ponadto ustawiają one w znacznie korzystniejszej pozycji Izrael, który będzie miał prawo recenzowania działań Hamasu, sam zaś – w myśl zapisów 20-punktowego planu – ma zobowiązać się wyłącznie do nieokupowania całej Strefy.
osw.waw.pl


Według doniesień portalu Naval News, w Pearl Harbor – miejscu, które pozostaje symbolem amerykańskiej potęgi morskiej i jej najboleśniejszego ciosu – trwa modernizacja na miarę XXI wieku. Nabrzeża M1 i M2, stare doki i infrastruktura z czasów zimnej wojny dostają drugie życie, tym razem dla jednostek o futurystycznych kształtach, takich jak USS Zumwalt (DDG 1000), który zawijał do portu w Pearl Harbor, zanim trafił do stoczni Huntington Ingalls w Pascagoula na przebudowę pod kątem nowego uzbrojenia.

Według planów US Navy, wszystkie trzy niszczyciele typu Zumwalt – które jeszcze kilka lat temu uchodziły za kosztowny eksperyment – oraz dwa do trzech okrętów podwodnych typu Virginia w wersji Block V z modułem VPM mają rozpocząć stałe bazowanie na Hawajach od połowy 2028 r., po zakończeniu rozbudowy infrastruktury w Pearl Harbor.

Tutaj nie chodzi tylko o logistykę. To przestawienie ciężaru całej amerykańskiej obecności na oceanicznym froncie. Nie tyle zmiana portu, co zmiana filozofii. Zamiast czekać, aż chińska flota wyjdzie na otwarte wody, Amerykanie chcą mieć swoje „młoty” już w środku Indo-Pacyfiku. W założeniu ma to skrócić czas reakcji z kilku dni do kilkunastu godzin. Tam, gdzie do tej pory dominowały lotniskowce, pojawi się nowa kategoria okrętów – mniejszych, trudniejszych do wykrycia, lecz zdolnych do uderzenia z prędkością ponad pięciokrotnie większą od dźwięku.

(...)

Okręty typu Zumwalt przez lata były niemal morskim żartem – drogim eksperymentem, który zamiast rewolucji przyniósł tylko kłopoty. Teraz stają się poligonem doświadczalnym dla całej koncepcji broni hipersonicznej.

Dwa z nich już przechodzą modernizację w stoczni Huntington Ingalls w Pascagoula, trzeci dołączy w 2026 roku. Po przebudowie trzy jednostki będą mogły przenosić łącznie 36 pocisków Conventional Prompt Strike (CPS). To broń, której znaczenia wciąż do końca nie zrozumieliśmy – błyskawiczna, trudna do przechwycenia, zaprojektowana do zniszczenia celu na lądzie w czasie krótszym niż jedna reklama w telewizji.

Do tego dochodzą nowe systemy rozpoznania, łączności i obrony powietrznej. Niszczyciele typu Zumwalt mają być samodzielnymi platformami uderzeniowymi, działającymi z dala od wsparcia lotniskowców. W praktyce: miniaturowe „superokręty”, które mogą uderzyć pierwsze i przetrwać kontratak.

Nie mniej istotny jest wątek okrętów podwodnych o napędzie jądrowym. Zespół z Pearl Harbor w tej dekadzie mają tworzyć jednostki typu Virginia, w tym wersja Block V z modułem VPM. Ten fragment kadłuba, dodany w środkowej sekcji, to nic innego jak dodatkowe 28 komór dla pocisków manewrujących Tomahawk; po przezbrojeniu w wariancie z CPS przewiduje się 12 pocisków hipersonicznych na okręt. Pierwszymi jednostkami w tym wariancie mają być USS Arizona (SSN-803) oraz USS Barb (SSN-804) jak podaje US Navy.

(...)

Żeby przyjąć tę nową flotę, US Navy rozbudowuje bazę i stocznię Pearl Harbor do rozmiarów niespotykanych od II wojny światowej. Modernizowane są doki, instalacje elektryczne o mocy 4160 V oraz miejsca do cumowania i napraw. To infrastruktura przygotowywana na długie lata obecności floty. Prace prowadzi NAVFAC – dowództwo inżynieryjne Marynarki Wojennej USA, odpowiedzialne za budowę i utrzymanie obiektów brzegowych. Modernizacja ma potrwać do 2028 roku, równolegle z przebudową nabrzeży M1, M2, B24 i B26. W gruncie rzeczy nie chodzi jednak o samo miejsce, lecz o kierunek: Pacyfik przestaje być oceanem rozległym i pustym. Staje się głównym polem rywalizacji.

portalstoczniowy.pl