Pod koniec 2025 r. władze obwodu omskiego zamknęły poradnię ginekologiczną i przeznaczyły prawie 2 mln rubli (ok. 94 tys. zł) na remont budynku, aby przekazać go Ministerstwu Obrony i otworzyć tam przychodnię dla weteranów wojen, przede wszystkim uczestników inwazji na Ukrainę.
Wcześniej podobny los spotkał miejski szpital położniczy nr 5. W kwietniu 2022 r. pracownicy placówki usłyszeli podczas zebrania, że szpital może zostać wkrótce zamknięty. Niedługo później plotki się potwierdziły, a 11 listopada tego samego roku podmiot prawny placówki został oficjalnie zlikwidowany.
Kilka lat później regionalny minister zdrowia Dmitrij Markiełow tłumaczył zamknięcie porodówki problemami demograficznymi regionu i spadkiem zapotrzebowania na opiekę położniczą.
- Kiedy w szpitalu położniczym zaprojektowanym na setki porodów miesięcznie odbywa się ich wielokrotnie mniej, pojawia się systemowy kryzys jakości — tłumaczył urzędnik dziennikarzom.
Według samych pracowników zamkniętej porodówki nr 5 każdego roku odbywało się tam jednak ok. 2500 porodów.
Szpital położniczy rzeczywiście nie był w najlepszym stanie i wymagał remontu. Najpierw zamknięto go z powodu przebudowy, a potem okazało się, że zamiast porodówki powstanie tam szpital dla weteranów »specjalnej operacji wojskowej« — opowiedział "Nowej Gaziecie" założyciel "Omskiego Zrzeszenia Obywatelskiego" Danił Czebykin.
W 2024 r. na przebudowę i wyposażenie budynku przeznaczono 400 mln rubli z budżetu federalnego (ok. 18 mln 800 tys. zł), a kolejne 500 mln rubli (ok. 23 mln 500 tys. zł) wyłożyły władze obwodu omskiego. Następnie, decyzją premiera Rosji Michaiła Miszustina, przekazano jeszcze 385 mln rubli (ok. 18 mln zł) na dodatkowe wyposażenie szpitala w 513 jednostek sprzętu medycznego.
Na końcowym etapie prac elewację budynku pomalowano w kolory rosyjskiej flagi. W regionalnym Ministerstwie Zdrowia wyjaśniono dziennikarzom, że "placówka ma służyć pomocy medycznej weteranom i uczestnikom specjalnej operacji wojskowej". W listopadzie ubiegłego roku lokalne media poinformowały, że jeden z oddziałów zaczął już przyjmować pierwszych pacjentów.
(...)
Zdaniem aktywisty omscy urzędnicy są bardzo zadowoleni z rozwoju szpitali Ministerstwa Obrony w regionie i aktywnie wspierają kolejne podobne projekty, ponieważ wiążą się one z ogromnym potencjałem korupcyjnym. Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę wszczęto kilka głośnych spraw karnych dotyczących defraudacji przy realizacji zamówień wojskowych związanych z remontami, budową i wyposażaniem wojskowych szpitali. Według śledczych przy remoncie wojskowego szpitala garnizonowego w Permie zdefraudowano 35 mln rubli (ok. 1 mln 650 tys. zł).
(...)
Była pielęgniarka z Petersburskiego Instytutu Medycyny Ratunkowej im. Dżanelidzego opowiedziała "Nowej Gaziecie", że w ich placówce funkcjonował specjalny oddział dla rannych uczestników inwazji na Ukrainę.
- Nikt nie chce o tym mówić głośno, ale weteranów »specjalnej operacji« jest tak wielu, że wojskowe szpitale nie są już w stanie ich pomieścić — powiedziała kobieta.
Według niej wielu wojskowych pacjentów przeniesiono obecnie do wojskowego szpitala w Siewieromorsku w obwodzie murmańskim, ponieważ "zużyli praktycznie wszystkie antybiotyki i materiały medyczne", które były potrzebne do leczenia cywilnych pacjentów.
- Formalnie finansowanie leczenia wojskowych w placówkach Ministerstwa Zdrowia powinno być odrębne, ale w praktyce zasoby cywilnej ochrony zdrowia coraz częściej wykorzystywane są na potrzeby wojska — wyjaśniła Waleria Wetoszkina.
Jak twierdzi pielęgniarka z instytutu im. Dżanelidzego, przeniesienie rannych do Siewieromorska zostało przyjęte z ulgą zarówno przez personel, jak i pacjentów.
- Kiedy ich wywieźli, cały oddział odetchnął. Robili straszne awantury. Jasne, PTSD robi swoje, ale to przekraczało wszelkie granice: wykupywali alkohol, bez przerwy przyjeżdżały do nich dostawy, śmietniki były pełne pustych butelek, nie słuchali lekarzy ani pielęgniarek… Na całym oddziale unosił się zapach marihuany — opowiedziała kobieta.
(...)
Występując w Dumie Państwowej w lutym 2025 r., minister zdrowia Michaił Muraszko przyznał, że Rosja zmaga się z ogromnym niedoborem personelu medycznego: w kraju brakuje ponad 23 tys. lekarzy oraz 64 tys. pracowników średniego personelu medycznego.
Z powodu kryzysu kadrowego Rosjanie muszą miesiącami czekać na pomoc medyczną — wszyscy poza uczestnikami wojny, którzy od 2023 r. mają być obsługiwani poza kolejnością.
- Na tle zamykania szpitali w mniejszych miejscowościach i niedoborów kadrowych w systemie ochrony zdrowia władze wprowadzają uprzywilejowaną medycynę dla uczestników "specjalnej operacji wojskowej. Ogromna liczba ludzi zostaje praktycznie bez dostępu do leczenia i musi jeździć po pomoc do innych miejscowości albo nawet do samego Omska — powiedział omski aktywista Danił Czebykin.
onet.pl\Nowa Gazieta