piątek, 26 czerwca 2026

 
 
 
Na przełomie wieków sytuacja demograficzna państw zachodnich była znacznie gorsza od sytuacji państw aspirujących. Wówczas, mimo przewagi technologicznej, ekonomicznej i militarnej, mogliśmy zakładać, że w drugiej połowie stulecia nastąpi zmierzch ery Zachodu. Dziś, założenia te okazały się błędne.

W nowe tysiąclecie kolektywny Zachód wchodził mając niekwestionowaną przewagę w prawie każdym aspekcie życia gospodarczego i technologicznego, z jednym wyjątkiem: demografii. Państwa aspirujące wskazywały na tą słabość Zachodu, bowiem zarówno kraje Azji Wschodniej jak i obszaru MENA czy Azji Południowej mogły liczyć na to, że długofalowo to właśnie demografia zniweluje jego przewagę. Okazało się, że to błąd.

Na przestrzeni ostatniej dekady doszło do całkowitego przetasowania demograficznego na świecie, nie wynikającego ze wzrostu dzietności na Zachodzie, ale z załamania demograficznego państw aspirujących. Jeszcze na początku XXI wieku Europa była uważana za kontynent bez dzieci, ze skrajnie niskim poziomem dzietności, USA było na granicy poziomu zastępowalności pokoleń, a jednocześnie państwa aspirujące miały dzietność powyżej dwojga dzieci (z wyłączeniem Chin, które były jednak przekonane, że są w stanie szybko podnieść jej poziom).

Obecnie wśród największych gospodarek świata oraz państw aspirujących: 
  • Chiny mają poziom dzietności na poziomie 71% dzietności UE oraz 66% dzietności USA
  • Japonia ma poziom dzietności na poziomie 78% dzietności UE oraz 73% dzietności USA
  • Korea Południowa ma poziom dzietności na poziomie 57% UE oraz 53% USA
  • Turcja ma poziom dzietności porównywalny z unijnym oraz niewiele niższy niż USA, natomiast poziom ten bardzo szybko spada
  • Rosja ma poziom dzietności niewiele niższy od unijnego oraz USA
  • Iran prawdopodobnie ma poziom dzietności niższy niż UE i USA
  • Brazylia ma poziom dzietności niewiele wyższy niż UE i zbliżony do USA
  • Jedynie Indonezja i Indie mają przewagę nad państwami Zachodu, jednak w obu przypadkach z roku na rok przewaga ta topnieje
Powyższe dane pokazują, że procesy cywilizacyjne, które spowodowały spadek dzietności w państwach zachodnich, dotarły zarówno do ich konkurentów jak i jawnych wrogów. 

Zachód posiada natomiast trzy kluczowe przewagi nad swoimi potencjalnymi konkurentami.

Pierwszą z nich są pieniądze. Starzenie się społeczeństwa dotknęło państwa zachodnie, gdy były one bardzo bogate. Dzięki temu stać je było na inwestycje w politykę prorodzinną i utrzymanie poziomu dzietności na stałym (choć niskim) poziomie. Przykładowo, poziom dzietności UE w roku 2001 i 2022 był praktycznie ten sam, natomiast w USA spadł znacznie mniej (zarówno w ujęciu procentowym jak i nominalnym) niż w większości państw aspirujących. Dodatkowo zasoby ekonomiczne pozwalają na wzrost produktywności oraz robotyzację gospodarki, co w pewnym stopniu amortyzuje wpływ negatywnych procesów demograficznych. Natomiast państwa aspirujące zestarzeją się, zanim staną się bogate (nie dotyczy to Japonii i Korei Południowej); nie posiadają więc niezbędnych środków finansowych do jednoczesnego prowadzenia polityki wsparcia dzietności oraz wzrostu innowacyjności w gospodarce.

Drugą sprawą natomiast jest kwestia migracji. Państwa zachodnie odnotowują dodatnie saldo migracji, natomiast większość państw aspirujących odnotowuje saldo ujemne. Dodatkowo znaczna część imigrantów przyjeżdżających do państw Zachodu pochodzi właśnie z państw aspirujących. Oczywiście migracja ma też negatywne strony, szczególnie gdy jest prowadzona w sposób niekontrolowany. Jest jednak pozytywna migracja, przyciągająca ludzi pracowitych czy posiadających konkretne umiejętności; Zachód przyciąga znaczącą większość takich migrantów, nawet specjalistów w dziedzinie AI emigrujących z Iranu do… Europy. Jest to kolejny element polityki przetrwania do momentu (teoretycznego) wzrostu poziomu dzietności, na który nie mogą sobie pozwolić państwa aspirujące.

ukladsil.pl

Dla mnie podniesienie cen przez Microsoft i Apple z powodu drożejących półprzewodników to kanarek w kopalni. Ale nie dla Wall Street. Sesja z małymi spadkami. Na Nasdaq Composite formacja RGR jest w pełni uformowana, ale nie potwierdzona. 

/Formacja głowy i ramion należy do klasyki analizy technicznej i jest jedną z podstawowych struktur cenowych odwracających trend wzrostowy. Ta struktura cenowa składa się z trzech maksimów ukształtowanych na szczycie trendu wzrostowego.  Lewy szczyt (lewe ramię) i prawy szczyt (prawe ramię) są ukształtowane na nieco niższym poziomie niż środkowe maksimum ceny (głowa). - edukacjagieldowa.pl/

Na S&P 500 i Nasdaq 100 jest widoczna, ale nie udało się pokonać linii szyi. Jeśli się uda to będzie (wg analizy technicznej) zapowiedź dużych spadków, ale…  załamanie takiej formacji jest mocnym sygnałem kupna. Czekamy na przyszły tydzień (w USA tylko czterodniowy).

x.com/P_W_Kuczynski

czwartek, 25 czerwca 2026


Ministerstwo Obrony Rosji (MON) kontynuowało 25 czerwca swój niedawny schemat publikowania hiperszczegółowych, sfałszowanych raportów na temat zdobyczy Rosji w Kostyantyniwce w celu wywyższenia rosyjskich sukcesów. Kremlowski serwis informacyjny TASS opublikował także 25 czerwca wywiad z zastępcą dowódcy rosyjskiego 1. batalionu 1194. pułku strzelców zmotoryzowanych (4. Oddzielna Brygada Strzelców Zmotoryzowanych, 3. Armia Połączonej Armii [CAA], dawniej 2. Korpus Armii Ługańskiej Republiki Ludowej [LNR AC], Południowy Okręg Wojskowy [SMD]) opisujący rzekome postępy w Kostyantyniwce. Te ciągłe twierdzenia stanowią część wysiłków Kremla w zakresie wojny poznawczej, mających na celu wyolbrzymienie rosyjskiego postępu na całej linii frontu, wbrew wszelkim dostępnym dowodom.

Siły rosyjskie coraz częściej używają bomb szybujących w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużkiwka. Ukraińska brygada działająca w tym rejonie poinformowała 24 czerwca, że w zeszłym miesiącu siły rosyjskie zintensyfikowały ataki bombami szybującymi na Drużkiwkę. Rosyjski milbloger opublikował 24 czerwca materiał filmowy, który rzekomo przedstawia siły rosyjskie przeprowadzające ataki bombami szybującymi z przewodnikiem FAB-1500 i FAB-250 na pozycje ukraińskie w pobliżu Bilenke (na północ od Drużkiwki).


(...)


Rzecznik Ukraińskich Południowych Sił Obronnych, pułkownik Władysław Wołoszyn, oświadczył 25 czerwca, że siły rosyjskie nieznacznie ograniczyły ataki naziemne w kierunku Hulajpola, ponieważ siły rosyjskie przegrupowują siły i gromadzą personel w celu wznowienia ataków w sąsiednich kierunkach Ołeksandriwka i Orichów. Wołoszyn stwierdził, że siły rosyjskie zintensyfikowały ataki dronów i artylerii w kierunku Hulajpola, przeprowadzając dziennie około 100 do 120 ataków bombami szybującymi z przewodnikiem w porównaniu z poprzednią intensywnością 20 do 30 nalotów dziennie.

understandingwar.org


Dokładnie to przewidywałem w czasie wojny irańskiej. Po pierwsze stworzenie nowej osi: Turcja-Pakistan-Arabia Saudyjska-Katar-Egipt, po drugie dogadywanie się tych państw z Iranem w kwestii regionalnego bezpieczeństwa.

x.com/WitoldRPL

środa, 24 czerwca 2026



Przedstawiciele rządu zdają sobie sprawę, że po decyzji Nawrockiego Zełenski musiał odwołać przyjazd do Polski. Ale jednocześnie zauważają, że zrobił wszystko, aby nie doprowadzić do odwołania konferencji — dlatego przysyła do Polski premier Ukrainy Julię Swyrydenko. — Ważne jest, aby relacje z Polską miały konstruktywny charakter. Dziękuję wszystkim, którzy przygotowali merytoryczne propozycje na spotkanie w Gdańsku — powiedział Zełenski po naradzie z panią premier.

Premier Tusk zapewnił, że jest w stałym kontakcie z Julią Swyrydenko. — Z mojego punktu widzenia oznacza to być może nawet sprawniejsze przeprowadzenie konferencji, bez niepotrzebnych napięć i traktuję to jako gest na rzecz deeskalacji napięcia — oznajmił Tusk.

W tej sytuacji ludzie Nawrockiego ruszyli do kolejnych ataków. "Zaproszenia na Konferencję do Gdańska były wspólnie podpisane przez premiera Tuska i prezydenta Zełenskiego. Obaj mieli więc być gospodarzami i przyjmować gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia już gości, rezygnuje z udziału i wystawia tym samym premiera Tuska na pośmiewisko. Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że Premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz" — ogłosił w serwisie X Marcin Przydacz, minister Nawrockiego do spraw międzynarodowych.

Nasz rozmówca z rządu, ważny minister zaangażowany w kontakty z Ukrainą: - Zełenski podjął właściwą decyzję. Jego przyjazd budziłby ogromne emocje. Z drugiej strony ranga premiera jako szefa delegacji jest nie do podważenia. W Gdańsku podpiszemy naprawdę ważne umowy.

Według premiera chodzi o ok. 200 porozumień i umów, w tym wiele bezpośrednio polsko-ukraińskich dotyczących biznesu po zakończeniu wojny. Tusk szacuje, że gra toczy się o setki miliardów dolarów.

onet.pl
 

Obecnie Rada Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) podzieliła się na dwie: jedną sojuszniczą z Ameryką, składającą się z krajów, które odwiedził sekretarz stanu Marco Rubio, a mianowicie Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Bahrajn, oraz drugą, sojuszniczą z Iranem, składającą się z Arabii Saudyjskiej, Kataru lub Omanu, której Rubio nie odwiedził.

x.com/hahussain

wtorek, 23 czerwca 2026



Iran nie przewiduje wydania zgody na przeprowadzenie przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA) inspekcji w zbombardowanych obiektach nuklearnych - oświadczył we wtorek rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei na konferencji prasowej.

Podkreślił, że nie istnieje żaden protokół regulujący takie inspekcje. - Strony porozumienia wstępnego (między USA i Iranem) dążą do wypełnienia wszystkich jego punktów, nim rozpoczną się rozmowy o kwestiach nuklearnych - powiedział Baghaei, cytowany przez AFP. Zaznaczył również, że w Szwajcarii nie doszło do spotkania Irańczyków z dyrektorem generalnym MAEA Rafaelem Grossim.

W podobnych duchu wypowiedział się we wtorek irański ambasador przy ONZ w Genewie Ali Bahreini. Według niego podczas negocjacji nie pojawił się temat wpuszczenia inspektorów MAEA do Iranu, a na tym etapie rozmów "jest za wcześnie, by poruszać kwestie irańskich instalacji nuklearnych".

PAP


Prezydent USA Donald Trump oznajmił we wtorek, że Iran zgodził się na "najwyższy poziom" inspekcji programu nuklearnego przez długi czas. Dodał przy tym, że Teheran "zgodził" się też na dalsze otwarcie cieśniny Ormuz. Poinformował również, że uwalniane zamrożone aktywa Iranu zostaną przeznaczone na zakup żywności z USA.

"Pomimo ich protestów i fałszywych oświadczeń, (...) Iran w pełni i całkowicie zgodził się na inspekcje nuklearne na najwyższym poziomie, trwające przez wiele lat (w nieskończoność!!!). To zagwarantuje "nuklearną uczciwość"" - napisał Trump na platformie Truth Social. Jak dodał, gdyby Irańczycy nie wyrazili na to zgody, nie byłoby dalszych negocjacji.

"W oparciu o to i inne ważne ustępstwa Iranu, zgodziłem się zezwolić na pozostawienie cieśniny Ormuz OTWARTEJ, bez dalszej blokady morskiej. Jednak wszystkie okręty pozostają na miejscu, gdyby konieczne było ponowne wprowadzenie blokady, co wydaje się na tym etapie wysoce nieprawdopodobne" - ogłosił.

Trump poinformował też, że "uwalniane (przez administrację USA) pieniądze i/lub sankcje" trafiają do depozytu kontrolowanego przez USA i zostaną wykorzystane na zakup żywności oraz środków medycznych wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych.

"To są rzeczy, których Iran rozpaczliwie potrzebuje. To kryzys humanitarny i uważam, że trzeba pomóc TERAZ, zanim będzie za późno. Rozmowy idą dobrze!" - zakończył.

PAP

Rosyjskie zdobycze w Kostyantyniwce ograniczają się do infiltracji małych grup, które nie skutkują skonsolidowaną kontrolą terytorialną. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył 23 czerwca, że siły rosyjskie nacierają na wszystkie obszary linii frontu i że siły rosyjskie praktycznie docierają do Kostyantynivki. Putin odrzucił oficjalne oświadczenia Ukrainy, że miasto jest kwestionowaną “szarą strefą”, ale przyznał, że siły ukraińskie utrzymują pozycje w budynkach i kontratakują. 23 czerwca rosyjskie Ministerstwo Obrony kontynuowało swój niedawny schemat publikowania hipertaktycznych szczegółów rzekomych zdobyczy Rosji w Kostyantyniwce w celu wywyższenia postępu Rosji. Sytuacja taktyczna Ukrainy w Kostyantynówce pogarsza się, ale rosyjskie Ministerstwo Obrony i Putin fałszywie uznają zajęcie Kostyantynówki za nieuchronne. Zastępca dowódcy ukraińskiego 19. Korpusu Armii Jurij Madyar poinformował 23 czerwca, że siły ukraińskie oczyściły obszary na południe od Kostyantyniwki przy minimalnej liczbie rosyjskich żołnierzy pozostawionych w tym obszarze. Madyar oświadczył, że siły ukraińskie rozpoczynają działania mające na celu wypchnięcie rosyjskich żołnierzy ze środkowej i zachodniej Kostyantyniwki. Madyar stwierdził, że siły rosyjskie na kierunku Kostyantynówki doświadczają około 53 strat dziennie w porównaniu z około trzema stratami dziennymi Ukrainy i że siły rosyjskie muszą przejść od 20 do 30 kilometrów, aby zbliżyć się do Kostyantynówki, ponieważ siły ukraińskie mocno uderzają w okolice /frontu/. Madyar zaprzeczył rosyjskim twierdzeniom, jakoby siły rosyjskie otoczyły siły ukraińskie w mieście, donosząc, że w Kostyantynówce jest znacznie więcej ukraińskich żołnierzy niż Rosjan. Rosyjski milbloger zauważył również, że siły rosyjskie mają trudności z zaopatrzeniem pozycji w pobliżu północnej Kostyantyniwki i polegają na zrzutach dronów. Siły rosyjskie coraz częściej infiltrują Kostyantynówkę, jednak te infiltracje nie oznaczają kontroli terenu w sensie doktrynalnym i nie umożliwią siłom rosyjskim osiągnięcia szybkiego przełomu operacyjnego przeciwko Pasowi Twierdz. Doniesienia, że siły ukraińskie oczyszczają pozycje rosyjskie na południowej flance Kostyantynówki, sugerują ponadto, że siły rosyjskie nie są w stanie skonsolidować swoich pozycji po infiltracji i będą potrzebować większej siły roboczej, aby faktycznie przekształcić infiltracje w nadające się do użytku pozycje na linii frontu. Trwające wysiłki Rosji w zakresie wojny poznawczej wokół kierunku Kostyantynówki, w tym promocja materiałów filmowych generowanych przez sztuczną inteligencję, w których zarzuca się sukcesy w terenie, mają na celu nasycenie przestrzeni informacyjnej fałszywymi twierdzeniami na temat sukcesów rosyjskiej armii i zdolności do załamania linii ukraińskich w najbliższej przyszłości.


understandingwar.org

poniedziałek, 22 czerwca 2026



Paradoksalnie cały konflikt może przynosić polityczne korzyści samemu Zełenskiemu. Ukraińskie media społecznościowe zapełniły się memami dotyczącymi Karola Nawrockiego i zwracanych odznaczeń. Dominują komentarze broniące prezydenta Ukrainy.

Jeszcze miesiąc temu wielu Ukraińców otwarcie krytykowało Zełenskiego za afery korupcyjne i błędy polityczne. Część domagała się nawet jego odejścia z urzędu. Dziś ci sami ludzie stają po jego stronie.

Powód jest prosty: w czasie wojny społeczeństwo instynktownie jednoczy się wokół przywódcy, jeśli uzna, że został zaatakowany przez zewnętrznego przeciwnika.

Widać to również w badaniach opinii publicznej. Jeszcze w maju notowania prezydenta spadały. Dziś sytuacja wygląda znacznie lepiej - w pewnym stopniu przypomina to reakcję społeczną obserwowaną wcześniej podczas sporów Zełenskiego z Donaldem Trumpem.

- Tak naprawdę sami nakręciliśmy tę aferę. Co Zełenskiego obchodzi jakiś order? Pomogliśmy mu, dając możliwość pokazania się jako wielki patriota i obrońca państwa. Tylko głupi polityk by z tego nie skorzystał - mówi jeden z polskich analityków zajmujących się Europą Środkowo-Wschodnią.

wp.pl


Pakistańscy i katarscy mediatorzy określili wyniki trwającej 18 godzin, pierwszej rundy rozmów między Amerykanami i Irańczykami w szwajcarskim kurorcie Bürgenstock jako „zachęcający postęp”. Sam fakt spotkania na wysokim szczeblu i przejścia od ogólnego porozumienia o zawieszeniu broni do rozmów o jego uszczegółowieniu, nawet na poziomie technicznym, jest istotnym wydarzeniem. Stany Zjednoczone reprezentowali wiceprezydent JD Vance, wysłannik prezydenta Steve Witkoff i „pierwszy zięć” Jared Kushner. Na czele delegacji irańskiej stali przewodniczący parlamentu Mohammad Ghalibaf i szef dyplomacji Abbas Araqchi.

Trudno było się spodziewać, aby negocjacje następujące nie tylko po bardzo intensywnej wojnie, ale także dekadach wrogości były łatwe. Negocjatorzy, premierzy Pakistanu i Kataru, będą mieli sporą szansę na Pokojową Nagrodę Nobla, jeśli przezwyciężą brak zaufania i doprowadzą do możliwego do zrealizowania porozumienia. Każde, nawet symboliczne ustępstwo Republiki Islamskiej ma swoją cenę i będzie musiało zostać wynegocjowane. Stąd brak zgody reprezentantów Republiki Islamskiej na wspólne zdjęcie z Amerykanami i niezadowolone miny, gdy nawet przypadkiem znajdowali się w jednym kadrze z przedstawicielami Waszyngtonu. Na uściski dłoni jest tym bardziej jeszcze za wcześnie.

Podczas pierwszej rundy negocjacji nie zabrakło też negocjacyjnego teatru na użytek wewnętrzny i zewnętrzny. JD Vance podkreślał historyczne znaczenie rozmów i wielki sukces administracji Trumpa, bo w końcu to Waszyngton ogłosił sukces w wojnie, który ma pozwolić wykaraskać się z kłopotliwej porażki. Stąd optymizm i uśmiechy czy źle przyjmowane przez Irańczyków pohukiwania Trumpa. Irańczycy się nie uśmiechali, mimo tego, że zwycięsko wychodzą z przegranej wojny. Negocjatorzy i decydenci w Teheranie muszą być nie tylko ostrożni, ale także powściągliwi, żeby nie pokazać, iż dostrzegają ogromną, zapisaną we wstępnym porozumieniu szansę dla Republiki Islamskiej.

(...)

Największą przeszkodą utrudniającą rozpoczęcie rozmów w Szwajcarii była sytuacja w Libanie. W obliczu porażki strategicznej wyraźnie wynikającej z porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem, Beniamin Netanjahu ignorował Waszyngton tak długo, jak było to możliwe, i spróbował osiągnąć co najmniej sukces operacyjny. Takim zwycięstwem miało być zdobycie zbudowanego wewnątrz pasma wzgórz Ali al-Taher kompleksu dowodzenia dywizji Badr Hezbollahu. Pomimo nalotów z powietrza i intensywnych, ponawianych szturmów sił pancernych Cahalowi nie udało się zająć twierdzy. Raz za razem siły izraelskie wkraczały w „strefy śmierci” zorganizowane przez Hezbollah, ponosząc dotkliwe straty.

Pomimo powtarzanych przez prasę izraelską doniesień o sukcesach, uwięzieniu w tunelach dziesiątek, a niekiedy setek członków Hezbollahu czy Irańczyków z IRGC, nic nie wskazuje na to, że Izraelczycy przełamali obronę przed wycofaniem się z położonej u podnóża wzgórz wioski Tibnit, w której gromadzili siły przed kolejnymi atakami na Ali al-Taher.

W reakcji na wydarzenia w Szwajcarii w Libanie weszło w życie zawieszenie broni. Izraelczycy zobowiązali się wycofać z kilku miejsc jako „gest dobrej woli” wobec Bejrutu. Równocześnie Cahal zaprosił dziennikarzy izraelskich i zaprezentował tunele Hezbollahu zdobyte w rejonie wioski Majdal Zoun w zachodnim sektorze południowego Libanu. Dramatyczne opowieści z tuneli głęboko we wnętrzach gór i zdjęcia zalegających w nich części dronów świetnie wpiszą się w oczekiwania Izraelczyków przekonanych, że wojna jest jedynym sposobem zapewnienia sobie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.

Liban niekiedy określany jest mianem „przycisku” pozwalającego „wysadzić w powietrze” proces negocjacyjny. W razie niepowodzeń w rozmowach będą mogli użyć go Irańczycy, uruchamiając Hezbollah, czy Amerykanie za pośrednictwem Izraela. Obecnie Waszyngtonowi i Teheranowi zależy na rozmowach, a więc na wygaszeniu walk, a największym wyzwaniem jest powstrzymanie Beniamina Netanjahu. Bibi lawiruje między presją Białego Domu a politykami własnej koalicji i opozycji, którzy zgodnie obarczają go odpowiedzialnością za fiasko w wojnie z Iranem i podkreślają, że wystarczy pozwolić Cahalowi na użycie większej ilości sił, aby pokonać Hezbollah, nawet wbrew interesom Stanów Zjednoczonych.

dnbw.substack.com