wtorek, 12 maja 2026



Wiele wskazuje na to, że ogromne zapotrzebowanie na karty graficzne związane z rozwojem sztucznej inteligencji w wielu przypadkach zostało wygenerowane sztucznie i w niepotrzebnym nadmiarze. Tak wynika z najnowszego raportu serwisu The Information.

I tak oto w przypadku xAI — firmy, które opowiada m.in. za rozwój chatbota Grok — aktualne wykorzystanie układów graficznych wynosi zaledwie 11 proc. spośród zapasu aż 550 tysięcy układów graficznych od Nvidii. Cała reszta jest obecnie nieużywana i — jak nietrudno sobie to wyobrazić — sytuacja w najbliższych miesiącach raczej nie ulegnie zasadniczej zmianie.

To efekt zauważalnego wzrostu skali posiadanych serwerów, przez co zastosowanie tysięcy procesorów graficznych przekłada się na spadający stopień wykorzystania GPU. To także kwestia nie do końca zoptymalizowanego oprogramowania AI, które nie jest w stanie zagwarantować odpowiedniej wydajności na tak dużą skalę sprzętową.

Co ciekawe, również i inne koncerny nie wykorzystują całości lub nawet znakomitej większości zdolności sprzętowych serwerowni. W przypadku koncernów Meta i Google ten współczynnik jest obecnie na poziomie 43 oraz 46 proc.

komputerswiat.pl


Marszałek Sejmu nawiązał do swoich wypowiedzi dotyczących ekstradycji Ziobry i relacji Polski z USA. — Nikt racjonalny i rozsądny nie będzie uzależniał polityki wobec USA w oparciu o jedną osobę, taką, jaką jest Zbigniew Ziobro. Nie będziemy oczywiście tego łączyli, ale chcę jasno powiedzieć, że wstydem dla nas wszystkich jest to, że od wielu miesięcy ucieka przed odpowiedzialnością były minister sprawiedliwości. To po prostu wstyd — mówił marszałek Sejmu.

Jak dodał, nie wyobraża sobie "żeby do ekstradycji nie doszło, dlatego że USA są naszym przyjacielem".

onet.pl

poniedziałek, 11 maja 2026



— Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że panuje absolutne i totalne wkur***nie — słyszymy od ważnego polityka KO.

Chyba najbardziej charakterystyczne w całej tej historii jest to, że do tej pory nie zabrał głosu premier Donald Tusk. Zrobili to m.in. minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, wicepremier Krzysztof Gawkowski czy szef MSZ Radosław Sikorski.

Ten ostatni jest zresztą przekonany, że przychylność Białego Domu dla Zbigniewa Ziobry załatwił Adam Bielan:

"Gratuluję, @AdamBielan Nie zapomnij o Mejzie, Samerze, Kuczmierowskim i całej reszcie pisowskich aferzystów. Oni też potrzebują się zamelinować" — napisał dziś na "X" szef polskiej dyplomacji.

To, że to właśnie europoseł PiS odegrał kluczową rolę w ułatwieniu byłemu ministrowi sprawiedliwości wjazdu do USA, potwierdzają też nasze źródła po prawej stronie sceny politycznej. Choć nasi rozmówcy nie kryją zaskoczenia takim obrotem spraw:

— Bielan przez lata był skonfliktowany z Ziobrą. Jeżeli mu pomógł, to musiał w tym widzieć swój własny interes. Mógł go też o to poprosić prezes [Kaczyński]. Na to nie mam dowodów — słyszymy od naszego informatora.

Wróćmy jednak do samego premiera, który od wczoraj milczy. — Tusk nie chce zaogniać sytuacji. To bardzo delikatna i poważna sprawa. Zresztą niedawno napsuł Amerykanom krwi wywiadem w "Financial Times", pytając o to, czy ci będą nadal sumiennie wypełniać sojusznicze powinności — słyszymy od naszego rozmówcy z rządu.

Wiadomo, że w sprawie Ziobry w rządzie ma się odbyć dziś narada kilku ministrów. Wpuszczenie Zbigniewa Ziobry do USA wywołało szok, bo jeszcze niedawno ambasador Stanów Zjednoczonych Tom Rose miał zapewniać Radosława Sikorskiego, iż tak się nie stanie.

Zwłaszcza że były minister sprawiedliwości ma unieważniony paszport i posługuje się dokumentem podróży wydanym jeszcze przez rząd Viktora Orbana po tym, gdy Węgrzy udzielili Ziobrze schronienia. Okazuje się jednak, że zdobył amerykańską wizę. Wszystko wskazuje na to, że bez przychylności amerykańskiej administracji nie byłoby to możliwe.

— To oczywiście jest zaskakujące, ale jeśli byśmy się zastanowili nad tym, co działo się w ostatnich tygodniach, zdziwienie nieco ustępuje. Ekipa Trumpa do końca wspierała w kampanii skorumpowany rząd Orbana. W Budapeszcie przed wyborami pojawili się Rubio i Vance. W tym sensie pomoc Ziobrze, na którym ciążą poważne zarzuty, nie jest taka zaskakująca — mówi nam jeden z ministrów.

Zupełnie innym aspektem całej sprawy są zmagania Prokuratury Krajowej, która od miesięcy próbuje ściągnąć Ziobrę do Polski. Wydawało się, że po zmianie rządu na Węgrzech będzie to proste. Jednocześnie im bliżej było przejęcia władzy przez Petera Magyara, tym głośniej mówiło się o scenariuszu ucieczki byłego ministra sprawiedliwości za ocean.

Swoje znaczenie mogło mieć to, że do tej pory polskim sądom nie udało się ostatecznie rozstrzygnąć, czy Ziobro powinien trafić do aresztu i czy powinien wobec niego zostać wydany Europejski Nakaz Aresztowania.

Obydwie sprawy — teoretycznie ze sobą niezwiązane — utknęły na dobrych kilka miesięcy. Zażalenie na areszt dla byłego ministra sprawiedliwości ma zostać rozpatrzone dopiero we wrześniu [siedem miesięcy od wydania pierwotnej decyzji]. Nie wiadomo też, kiedy zostanie rozstrzygnięta sprawa dotycząca ENA. To sprawia, że do dziś formalnie polityk PiS nie jest ścigany międzynarodowo.

A na dodatek okazało się, że sędzia, która ma ją rozpatrzyć, posiada akcje Telewizji Republika, co wynika z jawnego oświadczenia majątkowego. Ten fakt ujrzał światło dzienne już prawie trzy lata temu. Dziś ten wątek powraca. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zasugerował, że prokuratura może złożyć wniosek o wyłączenie sędzi. Zwłaszcza że Telewizja Republika ogłosiła, iż Zbigniew Ziobro będzie jej komentatorem z USA.

W rządzie słychać dziś wiele głosów, z których wynika, iż wyjazd byłego ministra sprawiedliwości do USA stanie się poważnym obciążeniem dla Waldemara Żurka.

onet.pl


Pisarz Dmitrij Głuchowski, autor popularnego cyklu fantastycznych powieści „Metro”, uznany przez reżim Putina za wroga, został wpisany na listę „agentów zagranicznych”, za „rozpowszechnianie fejków o armii” otrzymał łagodny wyrok 8 lat łagru. Zaocznie, gdyż od dawna przebywa poza granicami Rosji. Z okazji Dnia Zwycięstwa napisał: 

„Wyobraźcie sobie, że jedziecie z Moskwy samochodem z prędkością 100 kilometrów na godzinę. Na poboczu stoją ludzie, trzymają się za ręce, tworzą łańcuch. Pięć godzin jedziecie wzdłuż tego ludzkiego łańcucha, który nie przerywa się w żadnym miejscu. Jedziecie tak ponad pięćset kilometrów. Do granicy z Ukrainą. Ten łańcuch tworzy 350 tysięcy osób.

To ludzie, zabici na wojnie z Ukrainą. I to tylko po rosyjskiej stronie. To tylko ci, których nazwiska są znane i czyj zgon został potwierdzony.

Wyobraźcie sobie, że możecie zatrzymać się w dowolnym miejscu waszej pięciogodzinnej jazdy w stronę ukraińskiej granicy, poznać każdego z tych ludzi.

Oto prawdziwa parada Putina na 9 maja”.

labuszewska.pl


Departament Stanu dla Polskiego Radia w sprawie ucieczki Zbigniewa Ziobry do USA: 

„Stany Zjednoczone i Polskę łączą bliskie więzi polityczne, gospodarcze i społeczne, zakorzenione w wielowiekowej przyjaźni między naszymi narodami i rządami.
 
Ze względu na poufny charakter danych wizowych nie udzielamy żadnych informacji na ten temat.”

Biały Dom nie chciał wcześniej skomentować sprawy odsyłając mnie właśnie do Departamentu Stanu.

x.com/Marekwalkuski


Według doniesień "Daily Telegraph" Korea Północna wprowadziła kontrowersyjne zmiany w swojej konstytucji. Od tej pory wojsko ma obowiązek przeprowadzić atak nuklearny w odwecie w przypadku, gdyby przywódca Kim Dzong Un został zabity przez "zagranicznego wroga".

Zmiana konstytucji nastąpiła po tym, jak pod koniec lutego Stany Zjednoczone i Izrael zabiły w Iranie najwyższego przywódcę Alego Chameneia i wielu jego najbliższych doradców.

Nowelizacja została uchwalona na pierwszej sesji XV Najwyższego Zgromadzenia Ludowego, która rozpoczęła się w Pjongjangu 22 marca.

O zapisach w czwartek poinformowała członków rządu Korei Południowej południowokoreańska służba wywiadowcza.

onet.pl

niedziela, 10 maja 2026



Paweł Jeżowski: - (...) chodzi mi o to, czy Amerykanie w ogóle mogą sobie pozwolić ze względów logistycznych, geostrategicznych, żeby opuścić bazy hiszpańskie i włoskie.

Marek Meissner: Nie, nie mogą. Nie mogą. I tutaj jest bardzo ciekawy tekst brytyjskiego analityka, byłego, MI6. 

Ekipa MAGA w Waszyngtonie zdecydowała, że skoro Europejczycy nie doceniają Trumpa w wystarczającym stopniu, amerykańskie bazy na kontynencie muszą zniknąć. To strategiczne rozumowanie człowieka, który podpala własną kuchnię.

Amerykańskie bazy w Europie nigdy nie były przysługą. Stanowią logistyczny kręgosłup każdej wojny, którą Stany Zjednoczone toczą na wschód od Gibraltaru. Ramstein przewozi ładunki. Z Aviano startują samoloty. Rota obsługuje okręty i statki. Bez nich Pentagon nie może wpływać na Bliski Wschód. Zamiast tego ktoś w Pentagonie wziął PowerPointa. 

Fantazja zakłada, że alternatywą są lotniskowce majestatycznie pływające po Zatoce Perskiej. Tylko, że ta era się kończy. Nowoczesny lotniskowiec to trofeum warte 13 miliardów dolarów, które Irańczycy bardzo chcą zamienić w złom za pomocą kilkuset tanich pocisków wystrzelonych z własnego wybrzeża. Już nawet Chiny to zauważyły. 

Druga fantazja głosi, że Ameryka po prostu walczy z domu. Wyobraź sobie alternatywę: 20.000 lotów transatlantyckich przewożących części zamienne, amunicję, zbiorniki paliwa, samo paliwo, mechaników i pilotów rezerwowych z Norfolk i Dower do miejsc, gdzie akurat kończy się wojna. C17 zużywa 35.000 dolarów na paliwo na godzinę lotu, a lot w obie strony ze wschodniego wybrzeża Ameryki do Zatoki Perskiej zajmuje 11 godzin. Pomnóż to przez każdą śrubkę, każdy pocisk, każdy zapasowy silnik. Wojna stanie się wtedy nieustającym lotniczym korkiem, a rachunek napłynie z każdą sekundą. Pytanie, czy nam C17 i C5 wystarczy na tego typu fantazje. 

Odpowiedź brzmi: absolutnie nie. 

Potrzebujesz więc lądu, a koniecznie lądu w pobliżu miejsc prowadzenia działań wojennych. Nowoczesne samoloty bojowe to nie Spitfire'y, które tankujesz i odlatujesz z marszu. F35 wymaga całego Walmartu części zamiennych, małego miasta techników, klimatyzowanych hangarów i łańcucha dostaw rozciągającego się na pół globu. Drony potrzebują operatorów, sieci, satelitów i stałego zasilania w komponenty, których żaden przewoźnik nie jest w stanie zmagazynować. Współczesna wojna przybywa kontenerowcami i mieszka w magazynie. Zamknięcie baz oznacza utratę magazynów przez Waszyngton. Utrata magazynów oznacza kolejną konfrontację z Iranem, która odbędzie się albo telefonicznie, albo z Kansas z rozkładem lotów, który doprowadzi do bankructwa cały amerykański budżet, zanim wyląduje pierwszy pocisk. 

MAGA uważa, że zamknięcie bazy Ramstein jest karą dla Europy. To jest kara dla Ameryki. Europa będzie miała utrudnienia. Ameryka pozostanie bezbronna. I tak po tysiącu obelg, tysiącu szyderw, tysiącu nocnych postów o pasożytowaniu na sojusznikach, Europa pisze po cichu najgrzeczniejszy i najbardziej złośliwy list w historii dyplomacji. Dziękuje Ameryce za jej służbę, życzy żołnierzom bezpiecznej podróży do domu. Z wielkim ciepłem sugeruje, że Waszyngton mógłby teraz zwrócić uwagę na sąsiadów w Ameryce Łacińskiej, gdzie słabnące supermocarstwo zająć może zająć się tym, czym zajmuje się słabnące supermocarstwo. Hiszpania miała swoje stulecie, Wielka Brytania miała swoje imperium, Sowieci mieli swoje parady. Każdy z nich kończył tak samo - jako cień samego siebie, a historycy mogli się spierać tom za tomem o to, kiedy dokładnie nastąpiła zgnilizna i dlaczego nikt nie zauważył jej na czas. Ameryka jest mile widziana, by dołączyć do nich na półce.

Transkrypcja z materiału wideo pt. "Czy Trump zniszczy imperium USA jak Neron zniszczył Rzym?" z kanału "KREMLINKA SHOW" na YouTube z 10 maja 2026.

youtube.com


Przełomu nie ma. Pomimo kilku udanych ukraińskich kontrataków Rosjanie nadal utrzymują inicjatywę na większości odcinków frontu. Natomiast jest kilka powodów do optymizmu. Ukraińskie działania na Zaporożu z początku roku wyraźnie pokrzyżowały rosyjskie plany, co nadal wpływa na przebieg obecnej "ofensywy".

Do tego dochodzą ukraińskie uderzenia dronowe (średni zasięg) na rosyjską logistykę i OPL . Wiele wskazuje na to, że będzie ich o wiele więcej. Ukraińskie siły lądowe przestały się kurczyć, co może świadczyć o poprawie sytuacji mobilizacyjnej.

Największa poprawa nastąpiła jednak w organizacji pola walki i zaplecza logistycznego Ukrainy, co przekłada się na bardziej stabilną sytuację na froncie.

Nie zmienia to faktu, że rosyjskim celem na wiosnę i lato pozostaje podejście pod aglomerację Kramatorsk–Słowiańsk. Na tym kierunku Rosjanie nadal powoli, ale jednak posuwają się do przodu.

x.com/konrad_muzyka


Przywódca Rosji Władimir Putin powiedział w sobotę, że sądzi, iż konflikt z Ukrainą zbliża się do końca. Na pytanie o to, czy jest gotów podjąć negocjacje z Europą, odparł, że preferowanym przez niego mediatorem w takich rozmowach powinien być były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder.

Putin oznajmił na konferencji prasowej na Kremlu po sobotnich obchodach Dnia Zwycięstwa, że ewentualne spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim byłoby możliwe tylko po uzgodnieniu trwałego porozumienia pokojowego.

Wyjaśnił, że premier Słowacji Robert Fico, który złożył wizytę w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa, przekazał mu wiadomość od Zełenskiego o gotowości do spotkania. "Ale słyszymy to nie po raz pierwszy" - dodał.

Jak relacjonuje dpa, rosyjski przywódca oznajmił też, że jest gotowy na bezpośrednie rozmowy z Zełenskim, ale w stolicy Rosji. "Każdy, kto chce się ze mną spotkać, musi przyjechać do Moskwy" - powiedział. Z drugiej strony dodał jednak, że możliwe byłoby spotkanie z Zełenskim "w kraju trzecim", gdyby zawarte zostało "długotrwałe porozumienie pokojowe" - podaje dpa.

Niemiecka agencja zwraca uwagę, że Zełenski wykluczył podróż do Moskwy.

Odpowiadając na pytanie o to, czy pomoc Zachodu dla Ukrainy nie idzie za daleko, Putin powiedział: - Zaczęli intensyfikować konfrontację z Rosją, która wciąż dziś trwa. Sądzę, że ta sprawa zbliża się do końca, ale sytuacja jest nadal poważna.

Dodał, że Moskwa jest wdzięczna Stanom Zjednoczonym za ułatwianie podjęcia rozmów, ale negocjacje pokojowe to "sprawa tylko Rosji i Ukrainy".

"Financial Times" napisał w czwartek, cytując szefa Rady Europejskiej Antonio Costę, że UE przygotowuje się na ewentualne rozmowy pokojowe z Putinem, a prezydent Zełenski zaaprobował ten plan.

Zapytany przez dziennikarzy, czy jest skłonny zaangażować się w rokowania z Europejczykami, Putin powiedział: - Dla mnie osobiście były kanclerz RFN Schroeder jest preferowanym (mediatorem).

Dpa przypomina, że Schroeder i Putin są uważani za przyjaciół. Jak jednak komentuje radio Swoboda, Schroeder jest politykiem, który w Niemczech utracił wiarygodność.

Według "Financial Timesa" przywódcy krajów unijnych rozważają podjęcie negocjacji pokojowych z Putinem, ponieważ państwa Wspólnoty są coraz bardziej sfrustrowane rozmowami, jakie w tej sprawie prowadzi administracja prezydenta USA Donalda Trumpa. Ponadto Europa obawia się, że rozmowy prowadzone pod egidą Waszyngtonu niebezpiecznie marginalizują UE i może ona zostać zmuszona do zaakceptowania porozumienia, które uważa za niewłaściwe.

PAP


W niedzielę okazało się, że poszukiwany przez Polskę były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyjechał z Węgier, gdzie właśnie zmienił się rząd. Jak sam potwierdził, jest w USA.

- Oczywiście, mamy odpowiednie umowy ze Stanami Zjednoczonymi, ale najpierw chciałbym mieć taką absolutną pewność, że Zbigniew Ziobro na stałe zagościł w USA - oświadczył w rozmowie z Radomirem Witem minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.

Minister przekazał, że polski rząd będzie chciał ustalić, na jakiej podstawie prawnej Ziobro mógł przylecieć do USA. - Ja zaraz po wyborach jeszcze ponowiłem pisma do ministra sprawiedliwości i ministra spraw wewnętrznych Węgier. Dostaliśmy jednozdaniowe odpowiedzi, że Węgry postępują zgodnie z prawem. Naszym zdaniem łamały prawo unijne - powiedział.

- Musimy mieć pewność, że Zbigniew Ziobro jest w Stanach Zjednoczonych na stałe, a nie tylko przelotem, a następnie procedury ekstradycyjne uruchomić - mówił Żurek.

Prokurator generalny wspomniał, że w sprawie Ziobry toczyły się rozmowy z USA. - Polski MSZ rozmawiał ze Stanami Zjednoczonymi o tym, że być może Ziobro planuje taki ruch, i mieliśmy informacje, które uspokajały nas w jakiś sposób, że Stany Zjednoczone nie chcą pomagać Zbigniewowi Ziobrze, więc zastanawia mnie, dlaczego i kto podjął taką decyzję [o wpuszczeniu Ziobry - red.] w ostatniej chwili właściwie - powiedział Żurek w rozmowie z Witem.

Podkreślił, że "zaskoczeniem było to, że ktoś w Stanach Zjednoczonych Ziobrze pomógł". 

(...)

- Chciałbym, żeby politycy w USA, którzy roztaczają parasol ochronny, również brali pod uwagę, że opinia publiczna nie przyjmie jako dobrą monetę, że Amerykanie udzielają pomocy takiej osobie - dodał minister.

(...)

Wniosek o ENA dla Ziobry utknął w sądzie.

- Faktycznie mówił minister Żurek o tym, że obrońcy Zbigniewa Ziobry robią właściwie wszystko, co się da, łącznie z pismami bez podpisu [wysyłanymi do sądu - red.], żeby to nie poszło dalej. Mało tego, ja słyszę w obozie władzy, że nadal ludzie Ziobry są w prokuraturze i być może to też przekłada się na to, że ta sprawa akurat nie została zamknięta - opisywała dziennikarka TVN24 Maja Wójcikowska.

Prowadzący program Radomir Wit zwrócił uwagę, że orzeczenia sądowe w sprawie ENA dla Ziobry bywały dla niego korzystne. - Trudno mieć pretensje do wymiaru sprawiedliwości, że jest w jakikolwiek sposób stronniczy, skoro beneficjentami tych decyzji w pozytywnym sensie są właśnie politycy Prawa i Sprawiedliwości - powiedział.

tvn24.pl


Jarosław Wolski: No to słuchajcie, mamy w końcu twarde dane dotyczące liczby poległych, co ciekawe: z obu stron. I mamy w końcu twarde dane dotyczące liczby poległych Rosjan. Ta liczba oczywiście jest zaniżona, o czym za chwilę, ale mamy już pewien fundament, który co bardzo mnie cieszy, potwierdza wszystkie znane wcześniej szacunki, w tym szacunki, które wam podawałem w grudniu, w styczniu, w listopadzie, październiku, i tak dalej, ponieważ wam to mniej więcej co kwartał aktualizuje.

No i jak to wygląda? No wygląda tak, że Media Zona i BBC dotarły do rosyjskich dokumentów, nie jakiś tam fałszywek, nie jakiś tam fabrykantów, tylko do normalnych rosyjskich dokumentów dotyczących praw spraw spadkowych. Tak? Czyli jeżeli ktoś umarł, poległ na wojnie, no to jest sprawa spadkowa, ponieważ większość osób ma rodziny, które chcą spadku. I udało się dotrzeć do takich spraw spadkowych. I uwaga, w Rosji jest osobna kategoria związana z działaniami bojowymi, z działaniami wojennymi i takich spraw spadkowych od momentu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę jest, słuchajcie, 350.000 ponad, a właściwie 352.000, czyli uwaga, minimum, minimum, takie najmniejsze jakie jest możliwe, to jest 352.000 poległych Rosjan w konflikcie ukraińskim od lutego 2022 roku. Ale oczywiście ta liczba jest zaniżona. 

Dlaczego?

Ponieważ Rosjanie ujmują tutaj w szacunkach, w szacunkach tylko tych, którzy są po pierwsze obywatelami Federacji Rosyjskiej, a po drugie, gdzie ta sprawa spadkowa jest rozpoczęta, czyli jest rodzina, która domaga się spadku. I teraz co nam ucieka i gdzie jest duża czarna liczba, która zaniża faktyczą liczbę poległych Rosjan? 

No więc tak, nie mamy tutaj ujętych najemników, którzy nie mają rosyjskiego obywatelstwa. A pamiętajcie, że Rosjanie szeroko otwarli się na rekrutację w republikach środkowo-azjatyckich, szeroko otwarli się na rekrutację, w przede wszystkim Afryce. Oczywiście mamy całkiem sporą liczbę poległych Koreańczyków z północy. Mówi się o ponad 5000.

Do tego mamy oczywiście zaginionych. Zaginieni to jest bardzo wygodna kategoria dla Rosjan, ponieważ nie są wliczani, (...) do poległych. Natomiast no... był człowiek - nie ma człowieka. No i oczywiście w tej kategorii spraw spadkowych nie są ujęci ci, którzy polegli albo zmarli, a sprawa spadkowa nie ruszyła, ponieważ na przykład nie mają rodziny, żadnej. I tu jest też całkiem spora liczba tego typu osób. 

Do tego oczywiście nie dolicza się celowego opóźnienia spraw spadkowych, czyli ktoś zginął, umarł, natomiast dowódzwo jego pułku przez jeszcze kilka miesięcy, zwykle dwa, trzy miesiące, nie wysyła zawiadomień, opóźnia całą buhalterię, całą papierologię. Po co? No po to, żeby oczywiście schować sobie do kieszeni żołd poległego żołnierza. I to jest, słuchajcie, dość ciekawa sprawa, ponieważ regularnie te wszystkie zeki, zetki, bataliony szturmowe, tam żołnierze są bici, są często torturowani. Wymuszany jest przez dowództwo dostęp do ich kont albo do ich kart bankowych. No i w momencie jak taki żołnierz polegnie, to zanim jest to zaraportowane, to dowództwo sobie jeszcze ciągnie z jego konta pieniądze, nieraz przez nawet kwartał. Więc bardzo często samo dowództwo, zwłaszcza batalionów karnych, batalionów szturmowych, w Rosji, no jest taką typową praktyką, że jak ktoś nie płaci łapówek, to trafia na zerówkę, do mięsnego szturmu, a że wcześniej mają... są wymuszani... biciem i torturami... do udzielenia dostępu do własnych kont bankowych, no to bardzo często zachodzi tutaj po prostu taki a nie inny przestępczy proceder, typowy dla armii Federacji Rosyjskiej.

Natomiast mówimy jeszcze, oczywiście, o jednej kategorii bardzo mocnej nieujętej, czyli byłych żołnierzy Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. A pamiętajcie, że potwierdzone straty za sam 2022 rok to jest 40.000 żołnierzy obu tych republik. Tam było 38.000 poległych i pewna liczba zaginionych. Jak zaczęto to liczyć dokładniej, to po latach wychodzi na to, że w pierwszym roku Doniecka i Ługańska Republika Ludowa straciły 40.000 żołnierzy. To są bardzo duże straty. No i w związku z powyższym powstaje pewna czarna liczba nieujęta w tych sprawach spadkowych, tych 352.000. I jaka to jest ta czarna liczba? No to jest dość szeroki zakres. Natomiast w wielu źródłach szacuje się na od minimum 80-ciu do ponad 200.000. To jest dość szeroki zakres. Jasne wiem. Natomiast co nam to mówi? Mówi nam to, że minimalna ilość poległych po stronie rosyjskiej, minimalna to jest grubo ponad 440.000. Gdybyśmy doliczyli żołnierzy koreańskich, gdybyśmy doliczyli jeszcze parę innych kategorii, lekką ręką możemy mówić o 450.000 poległych żołnierzy rosyjskich albo walczących dla Rosji. 

Ale na tym nie koniec.

W Rosji jest pewien stały współczynnik strat, o którym wam wielokrotnie wspominałem, czyli ilość rannych przypadających na jednego zabitego. No i teraz w przypadku Ukrainy to się waha między pięciu a dziewięciu rannych na jednego zabitego, co świadczy o tym, że Ukraińcy mają bardzo dobrze rozwiniętą czerwoną taktykę, ewakuację medyczną. No, generalnie Ukraińcy dbają o swoich rannych i starają się ich starają się ich ewakuować. No, w Rosji to wygląda inaczej, ponieważ w Rosji mamy ten szacunek też w ramach pewnego zakresu. Natomiast to jest słuchajcie upiorny, przerażający zakres, czyli jeden zabity na dwóch rannych i to są słuchajcie statystyki z wielkiej wojny ojczyźnianej. To są jak Stalingrad, jak Kursk, może nie jak Syczewka czy Rżew, bo tam było gorzej nawet, tam było często 1 do jednego, ale generalnie 1 do dwóch to są takie czarne dni rosyjskiej wielkiej wojny ojczyźnianej. A potem mamy statystyki z dwóch ostatnich lat - jeden zabity Rosjanin na czterech rannych i to rannych takich, którzy byli odnotowani, musieli być ewakuowani z frontu. I teraz ponieważ lekko rannych często nikt nie liczy i oni są wysyłani do szturmu - do skutku, i to też są statystyki rodem wzięte z wielkiej wojny ojczyźnianej czyli w Rosji zabezpieczenie medyczne, śmiertelność żołnierzy - litość zabitych w stosunku do rannych, słuchajcie, nie zmieniła się od II wojny światowej. To jest coś niesamowitego. Natomiast co nam to mówi? No mówi nam to to, że jeżeli mamy dwóch rannych i to takich rannych, że stanowili ubytek osobowy na jednego zabitego albo mamy czterech rannych, część lżej... na jednego zabitego. No drodzy widzowie oznacza to, że minimalna ilość zabitych i takich, którzy musieli zostać zdemobilizowani na skutek ran po stronie rosyjskiej to jest ponad milion. I tu już nie ma dyskusji, czy tak, czy nie. Może tak, może nie. Mamy twarde dane. Tak, jeżeli mamy przynajmniej 440.000 albo 450.000 poległych i jeżeli znamy te dwa stosunki zabitych do rannych, to mówimy w tym momencie o milionie wyłączonych żołnierzy, wyłączonych, bo nie żyją albo odnieśli ciężkie rany. To jest, słuchajcie, HE-KA-TOM-BA i chciałbym wam przypomnieć, że Rosjanie mają ponad milion ubytku osobowego zamian za co? 

Za nic. 

Kosztem 1 miliona zabitych i Rosja nie zrealizowała żadnego z ogłaszanych celów politycznych, z którymi rozpoczęła tą wojnę. Przypominam, że Rosjanie te cele podali oficjalnie, tak... w grudniu 2021 roku żądania rosyjskie wobec USA, wobec NATO, potem szereg żądań wobec Ukrainy. Rosjanie to podali wprost. Czuli się tak mocni. Co z tego zrealizowano? Nic. Zero, null, nothing. Tak, mamy obecność w Finlandii, Szwecji, w NATO. NATO jest jeszcze mocniejsze na granicach Ukrainy. Mamy gwałtowne zbrojenia państw bałtyckich, Polski. Mamy rozwój uzbrojenia rakietowego, uzbrojenia okrętowego, lotniczego. Czyli to, co Rosjanie chcieli odepchnąć od swoich granic. To co wobec czego Rosjanie chcieli wręcz stworzyć pewną strefę buforową, w którym NATO nie mogłoby posiadać tych systemów, nie mogłoby ćwiczyć użycie tych systemów. A to wszystko jest kupowane na potęgę i umieszczane zaraz przy granicy Rosji. 

Mamy Ukrainę, która przesunęła się na zachód. Mamy Ukrainę, dla której produkuje zachód uzbrojenie, dostarcza uzbrojenie. Mamy Ukrainę, która jest niepodległa, która jest prozachodnia, która walczy z Rosją, która zdaje Rosji ciężkie straty. Inaczej rzecz ujmując, ta wojna jest dla Putina i dla Rosji po prostu jedną wielką geopolityczną katastrofą. chcieli odbudować imperium, (...), odsunąć NATO od swoich granic, wywalczyć sobie bufor, a wygląda na to, że została im tylko Białoruś po prostu. 

I teraz kolejna sprawa jest taka, że te straty są bardzo duże, ale dopiero w tym roku Rosjanie właściwie na koniec zeszłego roku, tak dokładnie, Rosjanie weszli na poziom strat, których nie są w stanie uzupełniać, ponieważ do tej pory Rosjanie byli w stanie te straty niestety uzupełniać i mieli większy napływ przeszkolonych rekrutów, ochotników i szkolonych żołnierzy niż ubytek miesięczny. Natomiast na skutek bardzo wysokich strat z zeszłego roku, i powrotnych i bezpowrotnych, Rosjanie znaleźli się w sytuacji, w której mniej więcej od października-listopada zeszłego roku straty przekraczają możliwości uzupełnień. Te możliwości uzupełnień rosyjskie z różnych powodów, między innymi całkowitego wyczyszczenia sobie systemu kolonii karnych możliwych do wysłania na front. Spadły do poziomu 20 22.000 żołnierzy miesięcznie. Natomiast Rosjanie ponoszą starty bezpowrotne miesięczne rzędu około 30.000 żołnierzy. Czasami 35.000, ale to zwykle oscyluje w około 30. A to oznacza, że Rosjanie są pod kreską i Rosjanie są pod kreską już tak naprawdę kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy od października zeszłego roku. I to zaczyna być dostrzegalne. I tutaj nie ma dobrego wyjścia dla Rosjan, ponieważ jeżeli dalej ten trend będzie się utrzymywać, to w połowie roku albo zacznie im brakować powoli żołnierzy, albo będą musieli ogłosić powszechną mobilizację. Powszechna mobilizacja może oznaczać pewne napięcia w Rosji. Ja tutaj osobiście przyznaję rację takim specjalistom od Rosji jak na przykład pan Marcin Łuniewski, którzy twierdzą, że pozycja Putina jest obecnie na tyle silna i jest na tyle niezagrożona, że raczej nie spodziewają się jakiegoś puczu czy jakiś rozruchu w Rosji. To co się może Putinowi przydarzyć to ewentualnie wypadnięcie z okna albo trafienie jakimś przypadkowym dronem, czego się zresztą Putin obawia, (...). Natomiast no nie wygląda na to, żeby społeczeństwo rosyjskie się zbuntowało, ponieważ jest trzymane wyjątkowo krótko przy pysku i ostatni raz tak krótko przy pysku było trzymane tak naprawdę za czasów Stalina. Niemniej gigantyczne straty rosyjskie. 

No dobrze, no ale mamy jedną stronę medalu, mamy evers, jest i revers, więc trzeba w takim razie powiedzieć o stratach ukraińskich. 

Jakie są te straty ukraińskie? Duże, małe? Co o nich wiemy?

No więc mamy taką stronę UA losses /ualosses.org - red./ czyli straty. Nie wiem kto tą stronę prowadzi. Nie widzę, żeby się pod tym podbijała jakaś agencja rządowa. Ta strona się pozycjonuje jako strona ochotników zliczających, więc trzeba mieć dużą dozę uwagi, czy to nie jest jakaś rosyjska wrzutka. Niemniej ta strona zlicza zaginionych żołnierzy i jeńców wojennych oraz poległych Ukraińców, o których pojawiły się nekrologii w gazetach. W przeciwieństwie do Rosji Ukraińcy publikują takie dane. Publikują takie dane dość regularnie. W Rosji są one zwykle wyrywkowe w lokalnych gazetach. Zwykle są z pewnym opóźnieniem. Niektórzy w ogóle nie są podawani do informacji. Na przykład więźniowie systemu obozów wysłani na szturm. Natomiast w przypadku Ukraińców, no to w zasadzie każdy poległy jest ogłoszony, że jest bohaterem Ukrainy, w sensie: poległ za Ukrainę... i jest podawane nazwisko, jest nagrobek, jest pochówek na koszt państwa i tak dalej. I to jest w związku z tym policzalne. I z tego upiornego liczenia wygląda na to, że Ukraińcy stracili od 2022 roku 127.000 żołnierzy poległych. Żołnierzy poległych za Ukrainę, żołnierzy walczących z Rosją, z agresją rosyjską, żołnierzy ukraińskich, którzy bohatersko dali życie za swoją ojczyznę. Natomiast oprócz tych 127.000 mamy 6000 jeńców, czyli w zasadzie trzeba sobie z tych 127.000 odjąć, czyli już mamy 121.000 i mamy oprócz tego 56.000 zaginionych bez wieści. I teraz ci zaginieni bez wieści, to tu jest kilka kategorii. Są w większości to są oczywiście polegli żołnierze ukraińscy, których jeszcze nie udało się zidentyfikować. Ja wiem, że to brzmi przerażająco, ale jak w jakiś opornik ukraiński wpada rosyjska tonówka czy półtonówka, no to niestety identyfikacja szczątek żołnierzy jest możliwa już tylko po DNA. [westchnienie] Tak więc jest 56.000 zaginionych i większość z nich to są właśnie rozszarpani ukraińscy żołnierze. Przepraszam za brutalizm, no ale tak to wygląda. Ci, którzy siedzą w systemach obozów rosyjskich są jeńcami, ale nie zostali podani do informacji ukraińskiej jako jeńcy. A takich jest całkiem sporo, ponieważ Rosjanie potrafią 2 lata i trzymać żołnierzy ukraińskich. Rekordziści cztery lata byli trzymani, zanim zostali nagle w ramach wymiany zwolnieni. Okazało się, że człowiek, o którym wszyscy myślą, że od dawna nie żyje, jednak żyje, tylko był w łagrze trzymany, w więzieniu, i katowany. 

No i mamy oczywiście dezerterów. Dezerterów nie samowolne oddalenia, bo samowolki to jest coś coś normalnego w armii ukraińskiej. Na szczęście ponad 80% żołnierzy, którzy mają samowolki w armii ukraińskiej wraca i dalej podejmuje walkę. Natomiast mamy też pewien odsetek twardych dezerterów, czyli takich, którzy po prostu zwiali z jednostek albo w czasie ataku rosyjskiego czy w czasie spokojniejszym. I oni też się często znajdują w tej kategorii zaginionych bez wieści. Czyli mamy 127.000 totalnej liczby. Mamy tutaj zabitych, zidentyfikowanych z imienia i nazwiska. Mamy tutaj 6000 jeńców i mamy 56.000 ludzi, którzy wyparowali. Większość z nich bezdyskusyjnie polegli. Część to są dalej jeńcy, część się rozpłynęła i to są po prostu dezerterzy. I teraz Zełeńskiemu się wyrwało swego czasu, że 80.000 prawdopodobnie poległych Ukraińców i to by się zgadzało, ponieważ jeżeli sobie odejmiemy od tych 127.000 56.000 to mamy mniej więcej 71.000. Odejmując jeszcze 6000 to oczywiście schodzimy na niższy poziom, no ale nie oszukujmy się, większość z tych 56.000 to są po prostu ludzie, którzy polegli. Niemniej, jakbyśmy nie liczyli, mamy jednego zabitego Ukraińca na czterech albo pięciu zabitych Rosjan. W związku z tym ta statystyka jest bardzo na dużą niekorzyść Rosji i oczywiście mamy potem pewną liczbę rannych. U Ukraińców większa liczba, często są to starty powrotne, u Rosjan mniejsza liczba, często straty bezpowrotne. Natomiast jakbyśmy nie patrzyli, to straty ukraińskie, takie twarde w zabitych minimum czterokrotnie niższe, jeżeli chodzi o rannych, są prawdopodobnie dwukrotnie niższe od Rosjan. Tak licząc totalnie. Oczywiście pamiętajcie też, że po stronie Ukrainy giną najlepsi Ukraińcy. Tak, giną ci bohaterowie, ci patrioci, którzy bronią swoje ojczyzny. Po stronie Rosji też mamy bohaterów. Też mamy rosyjskich bohaterów, rosyjskich patriotów, którzy giną w tej wojnie. Jasne. Natomiast mamy całkiem sporą ilość ludzkich śmieci. Gwałciciele, mordercy, kanibale, pedofile, i tak dalej. No tego typu element jest wyciągany i w ramach batalionu szturmu Zet i innych jest wrzucany. No i oddziały Wagnera, które kiedyś były elitą, a potem ta elita stała się ich kadrą. No i tam dawni Wagnerowcy zaciągnęli dosłownie szlam mułu też systemów łagrów najpierw, potem w ramach rekrutacji dla najemników. Duży, duży, duży problem. Rosjanie sobie wyczyścili system obozów, więc spora część tych rosyjskich to są ludzie niechciani, ludzie niekochani, ludzie niczyi. Tak, trzeba o tym pamiętać. Na przypadku Ukrainy to w zasadzie mówimy o tych, którzy chcieli walczyć, oddali życie za ojczyznę albo zostali zmobilizowani, ale nie uciekli z linii frontu, nie oddalili się i oddali swoje życie za ojczyznę. Więc tak czy siak bohaterowie. 

No dobrze, kończymy temat strat. Przechodzimy dalej.

Transkrypcja materiału pt. "UKRAINA RAPORT Z WOJNY 10 MAJA 2026 - 440 tys. GRUZ200 i 1 mln GRUZ 200/300" z kanału "WoW - Wolski o Wojnie" Jarosława Wolskiego.

youtube.com