czwartek, 30 kwietnia 2026



Prezydent USA Donald Trump poinformował w środę, że Amerykanie analizują możliwość zmniejszenia liczby żołnierzy w Niemczech, a decyzja w tej sprawie ma zapaść wkrótce. Dzień wcześniej skrytykował niemieckiego kanclerza za jego wypowiedź na temat wojny USA z Iranem.

"Stany Zjednoczone analizują i rozważają możliwe ograniczenie (liczebności) żołnierzy w Niemczech, a decyzja będzie podjęta w najbliższym czasie. Dziękuję za uwagę! Prezydent DONALD J. TRUMP" - napisał prezydent w serwisie Truth Social.

Dzień wcześniej Trump zarzucił niemieckiemu kanclerzowi Friedrichowi Merzowi, że w kontekście wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem "nie ma pojęcia, o czym mówi".

"Gdyby Iran posiadał broń nuklearną, cały świat byłby zakładnikiem. Robię teraz wobec Iranu coś, co inne kraje albo prezydenci powinni byli zrobić już dawno temu. Nic dziwnego, że Niemcom idzie tak źle - zarówno gospodarczo, jak i pod innymi względami!" - brzmi treść wpisu.

Merz ostrzegł w poniedziałek, że konflikt między USA a Iranem prawdopodobnie nie zakończy się szybko. Ocenił, że Irańczycy są "silniejsi niż sądzono", a Amerykanie "nie mają przekonującej strategii negocjacyjnej". Wskazując na Irak i Afganistan, kanclerz ostrzegł, że w przypadku wojen na Bliskim Wschodzie "nie wystarczy tylko w nie wejść, lecz trzeba jeszcze umieć z nich wyjść".

Trump krytykuje postawę sojuszników z NATO w obliczu wojny z Iranem, zarówno jeśli chodzi o użycie baz w niektórych państwach Europy, za cokierował pretensje zwłaszcza do Hiszpanii, Włoch, Wielkiej Brytanii i Niemiec, jak i brak pomocy w sprawie odblokowania cieśniny Ormuz. Amerykański prezydent wielokrotnie mówił, że choć USA pomagały sojusznikom, to sojusznicy im nie pomagają i zawiedliby także w ważnej sytuacji.

Na początku kwietnia dziennik "Wall Street Journal" podał, że USA rozważają opcję "ukarania" sojuszników takich jak Hiszpania czy Niemcy za brak wystarczającej pomocy w wojnie z Iranem poprzez przesunięcie wojsk z baz w tych krajach do państw takich jak Polska, Rumunia, Litwa, czy Grecja. Później Reuters napisał, że Trump rozmawia z doradcami na temat wycofania części wojsk USA z Europy z powrotem do kraju. Z kolei według ubiegłotygodniowych doniesień serwisu Politico w Białym Domu powstała lista "grzecznych i niegrzecznych" krajów NATO.

Jednocześnie kilka dni temu wiceszef Pentagonu Elbridge Colby oświadczył, że amerykańskie ministerstwo wojny (obrony) blisko współpracuje z Europejczykami, zwłaszcza z Niemcami, nad przekształceniem Sojuszu Północnoatlantyckiego w NATO 3.0.

Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35-37 tys. amerykańskich żołnierzy. W 2020 r. Trump zapowiedział wycofanie 9,5 tys. z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Część wojsk miała trafić do Polski, ale te plany nie zostały wówczas zrealizowane.

PAP

środa, 29 kwietnia 2026



Ograniczenia w komunikacji mobilnej w Moskwie przed defiladą 9 maja staną się "bardziej dotkliwe" - poinformowała rosyjskojęzyczna BBC, powołując się na źródła w firmach telekomunikacyjnych.

Według źródła BBC, wszelka komunikacja mobilna, prawdopodobnie wiadomości SMS, a nawet dostęp do "białych list", czyli zaaprobowanych przez władze stron internetowych, które Kreml może dowolnie kształtować, zostaną ograniczone 5, 7 i 9 maja.

Oczekuje się, że ograniczenia obejmą nie tylko centrum Moskwy, ale także odleglejsze dzielnice stołeczne.

Na początku marca w centrum Moskwy zaczęto regularnie wyłączać internet mobilny, co spowodowało, że przestały działać systemy nawigacyjne, terminale płatnicze, a nawet płatne toalety. Internet był niedostępny przez trzy tygodnie, ale został przywrócony 24 marca bez żadnego ostrzeżenia ani wyjaśnienia.

We wtorek rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło, że w paradzie na Placu Czerwonym 9 maja nie weźmie udziału kolumna pojazdów wojskowych - po raz pierwszy od 2007 roku. W rozmowie z dziennikarzami rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że "ze względu na zagrożenie terrorystyczne podejmowane są środki mające na celu zminimalizowanie niebezpieczeństwa". Dodał, że defilada odbędzie się, ale w ograniczonym formacie, innym niż w ubiegłym roku. "W minionym roku była to jubileuszowa defilada (z okazji 80. rocznicy zakończenia II wojny światowej - PAP), jaka powinna odbyć się w okrągłą rocznicę" - zaznaczył rzecznik Kremla, dodając, że uprzednio Władimir Putin ostrzegał przed "aktywnością terrorystyczną" ze strony "reżimu kijowskiego".

Doroczna defilada na Placu Czerwonym z okazji rocznicy zwycięstwa w II wojnie światowej odbywała się dotychczas z udziałem żołnierzy rosyjskiej armii i była połączona z prezentacją sprzętu wojskowego - pojazdów i samolotów. W tym roku, jak poinformowało rosyjskie ministerstwo obrony, planowany jest jedynie przelot samolotów zespołów akrobacyjnych oraz samolotów szturmowych Su-25.

Ukraińskie siły zbrojnie regularnie atakują cele w głębi Rosji, przede wszystkim obiekty energetyczne, przemysłowe i wojskowe. Władze w Kijowie zapowiadają intensyfikację takich operacji w nadchodzących miesiącach. 

PAP


Jeśli wiceprezydent USA J.D. Vance jest dumny z tego, że nie pomaga Ukrainie, to znaczy, że pomaga Rosji - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w opublikowanej w środę rozmowie z amerykańską telewizją Newsmax.

W połowie kwietnia wiceprezydent USA J.D. Vance oświadczył, że jednym z działań obecnej administracji, z których jest najbardziej dumny, jest to, że USA przestały płacić za broń dla Ukrainy i powiedziały Europie, że jeśli chce, to może kupować uzbrojenie dla Kijowa.

- To jedna z rzeczy, które zrobiliśmy za czasów tej administracji, z których jestem najbardziej dumny, że powiedzieliśmy Europie, że jeśli chce kupować broń, to może, ale USA już nie kupują broni i nie wysyłają jej na Ukrainę - oznajmił Vance.

Newsmax zapytała Zełenskiego o tę wypowiedź Vance'a. - Nie zgadzam się z wiceprezydentem. Jesteśmy otwarci. Nie jesteśmy wrogami. Rosja to wróg (...) i zawsze będzie wrogiem USA. (...) Nie są sojusznikami. I jeśli wiceprezydent jest dumny z tego, że nam nie pomaga, to znaczy, że pomaga Rosjanom. I nie sądzę, że to wzmacnia USA - powiedział Zełenski.

- Może wiceprezydent chciał powiedzieć, że to przyspieszy pokój, jeśli USA nie będą nam pomagać bronią. Ale z Rosją to tak nie działa, Rosja nie akceptuje słabości - dodał.

Administracja Donalda Trumpa po dojściu do władzy wstrzymała nowe wsparcie militarne dla Ukrainy. Amerykanie wciąż jednak pomagają Ukraińcom wywiadowczo. W ramach programu PURL sojusznicy finansują zakup broni i amunicji dla Ukrainy z amerykańskich składów.

Zełenski został też zapytany, czy Waszyngton zwracał się do Kijowa z prośbą o to, by Ukraińcy przestali atakować rafinerie i infrastrukturę energetyczną w Rosji w związku z wojną z Iranem.

- Otrzymaliśmy wiadomości od partnerów, żebyśmy może ze względu na to wyzwanie na Bliskim Wschodzie nie atakowali pewnej infrastruktury, infrastruktury energetycznej w Rosji. Oczywiście powiedziałem: nie, będziemy odpowiadać (na rosyjskie ataki). Zaprowadźmy rozejm energetyczny. Ale nikt tego nie zaproponował. (...) My jesteśmy na to otwarci. Ale jeśli Rosja nas atakuje, będziemy odpowiadać w każdy sposób - odparł ukraiński prezydent.

Potwierdził, że Ukraina wysłała wsparcie do pewnych krajów na Bliski Wschód i przekazał, że o takie wsparcie wystąpiły też "niektóre instytucje w USA". - Oczywiście jesteśmy partnerami i zdecydowaliśmy, że to zrobimy, w tym (dotyczyło to) amerykańskich baz - dodał.

- Więc myślę, że pomogliśmy USA. Jeśli USA sądzą, że nas nie prosili, to OK - powiedział Zełenski.

Przyznał też, że skoncentrowanie się Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie osłabia presję na Moskwę. - Problem polega na tym, że priorytet USA przesunął się teraz na Bliski Wschód. Obawiam się, że jeśli będziemy mieć tylko rozmowy, Rosja nie będzie odczuwać najważniejszej rzeczy, jaką może nam dać Ameryka: presji - podkreślił prezydent.

PAP


Doradca przywódcy Rosji Jurij Uszakow poinformował, że prezydenci USA i Rosji, Donald Trump i Władimir Putin, odbyli w środę ponad półtoragodzinną rozmowę telefoniczną. Dodał, że poruszono tematy Iranu, ewentualnego rozejmu w wojnie z Ukrainą i możliwych projektów ekonomicznych i energetycznych.

Putin zaproponował zawieszenie broni w walkach w Ukrainie podczas Dnia Zwycięstwa, do czego Trump odniósł się przychylnie - przekazał Uszakow, cytowany przez agencję Reutera.

W Rosji Dzień Zwycięstwa jest obchodzony 9 maja. Święto upamiętnia zwycięstwo stalinowskiego ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej, jak w Moskwie określa się tę część II wojny światowej, w której ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej (1941-45).

Doradca Putina ds. polityki zagranicznej dodał, że Trump uważa, iż osiągnięcie porozumienia kończącego wojnę w Ukrainie jest bliskie.

Putin wyraził poparcie dla decyzji Trumpa o przedłużeniu rozejmu w wojnie z Iranem - poinformował Uszakow. Zaznaczył, że w rozmowie zwrócono szczególną uwagę na sytuację w Iranie i Zatoce Perskiej.

Podczas rozmowy Putin potępił też próbę zamachu na Trumpa - uzupełnił Uszakow. 

PAP


Dostęp do baz w Europie jest kluczowy dla operacji przeciwko Iranowi - oświadczył w środę w Izbie Reprezentantów przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine. Odniósł się w ten sposób do pytania dotyczącego krytyki prezydenta Donalda Trumpa pod adresem sojuszników z NATO.

Caine odpowiedział na pytanie republikańskiego kongresmena Mike'a Turnera, który chciał, by generał w obliczu krytyki pod adresem sojuszników z NATO podkreślił wagę dostępu do baz w Europie podczas wojny z Iranem.

- Z czysto wojskowego punktu widzenia, sojusznicy i sojusze są bardzo ważne, a pan lepiej niż ja wyartykułował wagę dostępu, baz i praw do przelotu - powiedział najwyższy rangą dowódca i doradca wojskowy prezydenta. - Co do tego kim są ci sojusznicy i jaka jest ich jakość, zostawię to cywilnym przywódcom, ale z pewnością doceniamy tych sojuszników, którzy nam pomogli - dodał. Dopytywany, czy wsparcie to było niezbędne, odpowiedział twierdząco.

Krytykę sojuszników ze strony prezydenta Trumpa potępiło też podczas wysłuchania kilku Demokratów, w tym wiceprzewodniczący komisji ds. sił zbrojnych Adam Smith. Podkreślił, że NATO jest sojuszem obronnym i że nielogicznym jest żądanie od sojuszników dołączenia do lekkomyślnej wojny rozpoczętej bez konsultacji z nimi.

Generał Caine mówił też o obecnym wsparciu USA dla Ukrainy. Zaznaczył, że jest ono kontynuowane w formie dzielenia się informacjami wywiadowczymi. 

PAP


Koszt operacji Epicka Furia, czyli wojny z Iranem, trwającej od 28 lutego, to dotychczas 25 mld dolarów - powiedział w środę Izbie Reprezentantów Jules Hurst, urzędnik odpowiedzialny za finanse Pentagonu. Większość z tych kosztów to koszt zużytej amunicji.

Hurst podał te szacunkowe koszty wojny z Iranem podczas wysłuchania przed komisją ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów. Wysłuchanie dotyczyło projektu budżetu obronnego, opiewającego na rekordowe 1,5 bln dolarów.

- W tej chwili wydajemy około 25 mld dolarów na operację Epicka Furia. Większość z tego to amunicja, ale część to koszt naprawy i zastąpienia uszkodzonego sprzętu - powiedział Hurst, dyrektor finansowy ministerstwa.

Były to pierwsze oficjalne liczby podane przez Pentagon i dotyczące wojny z Iranem. Hurst zapowiedział też, że resort obrony wkrótce zwróci się do Kongresu z prośbą o uchwalenie dodatkowych środków w związku z wojną. Szef Pentagonu Pete Hegseth sugerował wcześniej, że pakiet ten może wynieść 200 mld dolarów.

Jest to osobny pakiet od budżetu Pentagonu, o który wnioskuje Biały Dom. Budżet ten miałby wynieść 1,5 bln dolarów, czyli o 50 proc. więcej niż w tym roku. Hegseth zapowiedział, że pieniądze zostaną przeznaczone m.in. na zwiększenie produkcji kluczowych typów amunicji, m.in. rakiet PAC-3 do systemów Patriot, pocisków SM-3 i SM-6 do tarczy przeciwrakietowej Aegis i THAAD, pocisków Tomahawk, czy Precision Strike Missile (PrSM). Według analizy think tanku CSIS, podczas wojny z Iranem USA zużyły około 30-50 proc. całego arsenału tych pocisków.

Hegseth krytykował też administrację poprzedniego prezydenta Joe Bidena za przekazanie Ukrainie "setek miliardów dolarów w sprzęcie" bez odpowiedniego nadzoru.

PAP


Apple zazwyczaj kojarzy nam się z firmą produktową, jednak w praktyce jest to także ogromna firma logistyczna. Sprawne zarządzanie łańcuchem dostaw jest obecnie jedną z największych przewag Apple nad konkurencją — zwłaszcza obecnie, gdy dostęp do podstawowych komponentów, takich jak pamięć komputerowa, dzieli świat technologii na zwycięzców i przegranych. W znacznej mierze jest to zasługa właśnie Tima Cooka, który zaczął budować to logistyczne imperium jeszcze w czasach, gdy był podwładnym Steve'a Jobsa.

To przewaga mało widowiskowa, ale fundamentalna. Apple przez lata potrafiło utrzymywać wysokie marże, kontrolować premiery, sprawnie skalować produkcję i jednocześnie pilnować jakości. Ta precyzja niczym ze szwajcarskiego zegarka przełożyła się bezpośrednio na wyniki firmy — jej skala i stabilność są zbudowane właśnie na logistycznym fundamencie Tima Cooka.

businessinsider.com.pl

wtorek, 28 kwietnia 2026



25 kwietnia Rosjanie przeprowadzili kolejny zmasowany atak powietrzny na Ukrainę. Najbardziej poszkodowany został Dniepr, na który uderzenia ponawiano przez ponad 20 godzin. Łącznie zginęło tam pięć osób, a rannych zostało przeszło 50. Uszkodzono budynki mieszkalne, obiekty przemysłowe i składy paliwa. Wskutek zmasowanego ataku do zniszczeń infrastruktury energetycznej, przemysłowej i transportowej doszło także w Białej Cerkwi, Charkowie, Chersoniu oraz mniejszych miejscowościach w obwodach czerkaskim, czernihowskim i zaporoskim. W obwodzie odeskim uszkodzono infrastrukturę portową w delcie Dunaju oraz statek. Zgodnie z komunikatami ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) agresor wykorzystał łącznie 619 dronów, w tym 400 uderzeniowych „szahedów”, oraz 47 rakiet. Obrońcy zgłosili unieszkodliwienie 580 bezzałogowców i 30 pocisków manewrujących. Nie udało im się natomiast zestrzelić żadnej rakiety balistycznej, co według DSP ma być najbardziej odczuwalną konsekwencją niedoboru pocisków przechwytujących do systemów Patriot.

Jednym z głównych celów uderzeń pozostawała infrastruktura portowa w rejonie Odessy. Uszkodzone zostały kolejne elementy wyposażenia nabrzeży oraz statki pod banderami Saint Kitts i Nevis (24 kwietnia), Panamy (25 kwietnia), Palau (26 kwietnia) i Nauru (27 kwietnia). 26 kwietnia w Czarnomorsku trafiony został zbiornik z 6 tys. ton ropy, w następstwie czego nastąpił jej wyciek do morza. Zniszczenia objęły także obiekty przemysłowe i zabudowę mieszkalną Odessy. 24 kwietnia zginęły dwie osoby, a rannych zostało 17, zaś trzy dni później ucierpiało 14 osób, w tym dwoje dzieci.

Rosjanie kontynuowali niszczenie infrastruktury kolejowej i energetycznej – ze szczególną intensywnością w rejonach przyfrontowych. Kolejne uszkodzenia obiektów i taboru odnotowano w Zaporożu (22 i 24 kwietnia), Krzywym Rogu (23 i 24 kwietnia), Korosteniu (23 i 26 kwietnia) oraz mniejszych miejscowościach w obwodach sumskim (24 i 26 kwietnia) i połtawskim (27 kwietnia). Do zniszczeń obiektów energetycznych, głównie podstacji i linii przesyłowych, dochodziło codziennie we wszystkich obwodach przyfrontowych i przygranicznych. W rezultacie powtarzających się ataków ustabilizowanie dostaw energii na ich terenie nie jest możliwe. 22, 23 i 26 celem wrogich dronów był Dniepr. W drugim z wymienionych uderzeń na to miasto zginęły trzy osoby, a 13, w tym dwoje dzieci, zostało rannych. Według danych ukraińskich od wieczora 21 kwietnia do rana 28 kwietnia najeźdźcy wykorzystali łącznie – wliczając zmasowany atak z 25 kwietnia – 1457 dronów (w tym 950 „szahedów”) i 52 rakiety. Obrońcy zadeklarowali unieszkodliwienie 1297 bezzałogowców oraz 30 wspomnianych wyżej pocisków manewrujących.

28 kwietnia ukraińskie drony po raz kolejny uderzyły w rafinerię w Tuapse w Kraju Krasnodarskim, gdzie doszło do pożaru. Rosjanie wciąż borykają się ze skutkami poprzednich ataków na ten obiekt (ostatnio 20 kwietnia), m.in. z wyciekiem do morza produktów ropopochodnych. 26 kwietnia zaatakowana została rafineria w Jarosławiu, gdzie według ukraińskiego Sztabu Generalnego doszło do uszkodzenia instalacji do destylacji ropy, a 23 kwietnia pompownia Gorkij koło Kstowa w obwodzie niżnonowogrodzkim (zdjęcia satelitarne potwierdziły pożar dwóch zbiorników) oraz obiekt przemysłowy w Nowokujbyszewsku w obwodzie samarskim. 25 kwietnia ukraińskie bezzałogowce zaatakowały odległe o 1750 km Czelabińsk i Jekaterynburg na Uralu. Nie osiągnęły wprawdzie celów (szczątki jednego z dronów uszkodziły blok mieszkalny w Jekaterynburgu, raniąc dziewięć osób), niemniej potwierdziły, że obrońcy systematycznie zwiększają swoje zdolności atakowania zaplecza wroga. Do pierwszego ukraińskiego uderzenia na cel odległy o 1750 km doszło w lutym br. Celem tym była wówczas Uchta w Republice Komi.

26 kwietnia Ukraińcy przeprowadzili jeden z największych od 2022 r. nalotów na Sewastopol. Według lokalnej administracji uszkodzonych zostało ponad 200 różnego rodzaju obiektów, w tym energetycznych i kolejowych (na trasie do Inkermanu wstrzymano ruch pociągów elektrycznych), zginęła jedna osoba, a cztery zostały ranne. Rosyjska obrona powietrzna zgłosiła unieszkodliwienie 71 atakujących miasto dronów. Zgodnie z przekazem SBU podległe jej Centrum Operacji Specjalnych „Alfa” trafiło okręty desantowe „Jamał” i „Filczenkow” (właściwa nazwa jednostki to „Nikołaj Filczenkow”), rozpoznawczy „Iwan Churs”, stację radiolokacyjną oraz myśliwiec MiG-31 na lotnisku Belbek k. Sewastopola. Informacji tych jak dotąd nie potwierdzono, podobnie jak doniesień ukraińskiego Sztabu Generalnego o skutkach ataków na Krym 22 i 23 kwietnia.

osw.waw.pl


— Coś zaczęło się dziać wczoraj po południu. A rano okazało się, że Donalda nie będzie na posiedzeniu rządu. To był znak. Doszły też do nas sygnały, że dziś po południu ogłosi coś bardzo ważnego — słyszymy od naszego informatora z rządu.

Posiedzenie gabinetu w zastępstwie Donalda Tuska prowadził dziś wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Miał on być jednym z nielicznych członków rządu, którzy byli wtajemniczeni w całą sprawę. Niektórzy ministrowie o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta dowiedzieli się chwilę przed oficjalnym ujawnieniem tej informacji. A inni dopiero z mediów społecznościowych. Jak słyszymy, w trakcie dzisiejszego posiedzenia rządu ten temat nie pojawił się nawet na sekundę.

— Myślę, że oprócz Donalda wiedzieli wicepremierzy, Tomek Siemoniak, czyli koordynator służb specjalnych, oczywiście Radek Sikorski, szef MSWiA Marcin Kierwiński, Żurek jako szef prokuratury, bo ta też miała tu swoją rolę — słyszymy od jednego z ministrów.

Doszło też do cichej współpracy komunikacyjnej pomiędzy rządem i Pałacem Prezydenckim. Obydwa ośrodki władzy kilkanaście godzin milczały na temat wizyty w Warszawie specjalnego wysłannika prezydenta USA ds. kontaktów z Białorusią Johna P. Coale’a. Dopiero dziś rano MSZ ogłosił, że Radosław Sikorski spotkał się z Amerykaninem. Chwilę później swój komunikat wypuściła Kancelaria Prezydenta, publikując zdjęcie Coale’a z Karolem Nawrockim.

Embargo miało jeden podstawowy cel. — To na wielu etapach w ostatnich kilkudziesięciu godzinach mogło się wykoleić. Dopóki nie mieliśmy Poczobuta dowiezionego do granicy w Białowieży, nie można było mówić o sukcesie. Poza tym naprawdę nie było pewne, czy on sam ostatecznie zdecyduje się wyjechać z Białorusi — mówi nam ważny urzędnik.

Przed laty Andrzej Poczobut był namawiany przez białoruskie władze do ukorzenia się i napisania prośby o zwolnienie oraz ułaskawienie do Aleksandra Łukaszenki. Nigdy tego nie zrobił, bo był niewinny. A później Białorusini kilka razy zwodzili polskie służby. Jak ujawnił dziś premier Donald Tusk, niedawno Mińsk w ostatniej chwili wycofał się z wymiany.

onet.pl


Prezydent USA Donald Trump we wtorek oświadczył, że Iran poinformował Amerykanów o tym, że jest "w stanie upadku" i chce, by USA jak najszybciej otworzyły cieśninę Ormuz.

"Iran właśnie nas poinformował, że jest "w stanie upadku". Chcą, żebyśmy "otworzyli cieśninę Ormuz" jak najszybciej, a oni próbują rozwiązać sytuację ze swoimi władzami (Wierzę, że będą w stanie to zrobić!). Dziękuję za uwagę! Prezydent DONALD J. TRUMP" - napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.

Prezydent nie ujawnił, kto dokładnie przekazał Amerykanom taką wiadomość, ani co konkretnie było jej treścią. Iran nie potwierdził, że chce otworzyć Ormuz - zaznaczył Axios.

Jak podały w poniedziałek amerykańskie media, Iran przedstawił USA nową propozycję pokojową, która koncentruje się na rozwiązaniu na początek kryzysu wokół cieśniny Ormuz i amerykańskiej blokady morskiej. Zgodnie z tą propozycją negocjacje nuklearne rozpoczęłyby się dopiero na późniejszym etapie. Według doniesień medialnych Trump i jego zespół ds. bezpieczeństwa narodowego są sceptyczni wobec irańskiej propozycji.

PAP


Wiceprezydent USA J.D. Vance obawia się, że Amerykanom zaczyna brakować uzbrojenia - napisał w poniedziałek magazyn "Atlantic". Vance kwestionuje też za zamkniętymi drzwiami sposób przedstawiania przez Pentagon przebiegu wojny z Iranem.

"Podczas zamkniętych spotkań J. D. Vance wielokrotnie kwestionował sposób, w jaki ministerstwo obrony (wojny) przedstawia wojnę w Iranie i podawał w wątpliwość, czy Pentagon nie bagatelizuje tego, co wygląda na drastyczne uszczuplenie zapasów amerykańskich rakiet" - czytamy.

Dwóch wysokich rangą urzędników administracji poinformowało "Atlantic", że wiceprezydent kwestionuje dokładność informacji na temat wojny przekazywanych przez Pentagon.

W rozmowach z prezydentem USA Donaldem Trumpem wyraził również obawy dotyczące dostępności niektórych systemów rakietowych - przekazały źródła.
Pismo zaznaczyło, że konsekwencje znaczącego zmniejszenia rezerw mogą być katastrofalne. Te same zapasy byłyby wykorzystywane przez amerykańskie siły, gdyby miały bronić Tajwanu przed Chinami, Korei Południowej przed Koreą Północną i Europy przed Rosją.

Jak podał waszyngtoński think tank CSIS, Stany Zjednoczone mogły już wykorzystać ponad połowę przedwojennych zapasów czterech kluczowych rodzajów uzbrojenia.

Zarówno szef Pentagonu Pete Hegseth, jak i przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine, zapewniają, że zapasy uzbrojenia są solidne.

Doradcy Vance'a przekazali, że wiceprezydent przedstawił swoje obawy, nie oskarżając Hegsetha lub Caine’a o wprowadzanie prezydenta w błąd.
Vance nie chce, by ta sprawa nabrała charakteru osobistego i nie chce tworzyć podziałów w gabinecie. Niektórzy jednak twierdzą, że wizja przedstawiana przez Hegsetha jest tak pozytywna, że wprowadza w błąd.

Magazyn zauważył, że Trump powtarza wiele pozytywnych wypowiedzi Hegsetha i Caine'a na temat wojny. Kilka tygodni temu ogłosił, że szkody wyrządzone Iranowi przez siły amerykańskie już stanowią zwycięstwo w wojnie i zapewniał, że amerykańskie zapasy kluczowej broni są "praktycznie nieograniczone".

Według niektórych rozmówców optymistyczne nastawienie Hegsetha i chwilami wojowniczy stosunek do prasy zdają się mieć na celu przekazanie prezydentowi tego, co chce usłyszeć. Zaznaczono, że briefingi prasowe Pentagonu odbywają się o godz. 8 rano, gdy wiadomo, że Trump ogląda telewizję Fox News.

Pozytywne wypowiedzi przywódców Pentagonu w najlepszym razie przedstawiają obraz, który jest niepełny - uważają osoby zaznajomione z ocenami wywiadowczymi. Według tych wewnętrznych szacunków Iran posiada nadal dwie trzecie swoich sił powietrznych, większość potencjału wyrzutni rakietowych oraz większość małych, szybkich łodzi, które mogą stawiać miny i utrudniać ruch w cieśninie Ormuz.

PAP