piątek, 14 sierpnia 2026



Prezydent Rosji w czwartek pojawił się na pokładzie krążownika rakietowego Floty Pacyfiku w pełnym umundurowaniu marynarki wojennej, prezentując się jako dowódca czasu wojny. Nadzorował ćwiczenia wojskowe na rosyjskim Dalekim Wschodzie.

(...)

Dzień przed pojawieniem się Putina na pokładzie krążownika Ukraina przypuściła duży atak na Noworosyjsk, główną rosyjską bazę morską na Morzu Czarnym. Wcześniejsze ukraińskie ataki zmusiły Moskwę do wycofania dużej części swojej floty z okupowanego Krymu.

Atak uderzył w infrastrukturę morską i portową oraz zmusił terminale zbożowe do zawieszenia działalności. Władze rosyjskie ogłosiły stan wyjątkowy.

(...)

Putin wykorzystał swój pokaz również jako odpowiedź na rosnącą presję Zachodu na rosyjską flotę cieni. Nazwał ewentualne przejmowanie statków piractwem i rozbojem, a następnie ostrzegł, że jego kraj może podjąć działania odwetowe, gdziekolwiek uzna to za stosowne.

Dowódca Floty Pacyfiku adm. Wiktor Liina posunął się dalej, mówiąc, że Rosja jest gotowa dokonywać inspekcji i zatrzymań statków powiązanych z "nieprzyjaznymi" państwami.

(...)

Sąd Najwyższy Rosji w tym tygodniu wykluczył partię Jabłoko (jedyną zarejestrowaną partię otwarcie sprzeciwiającą się wojnie) z udziału we wrześniowych wyborach parlamentarnych. Powiązani z Kremlem stratedzy polityczni przekazali niezależnie serwisowi Meduza, że ​​antywojenna kampania ugrupowania zaczęła zyskiwać wystarczające poparcie, aby wzbudzić obawy o cele wyborcze rządzącej Jednej Rosji.

onet.pl\Kyiv Post


Łukaszenko tradycyjnie uprawia słowną akrobatykę. Na przykład w 2021 r. nazywał Zełenskiego "Wołodią" i "traktował go jak własne dziecko", a w 2023 r. wyzywał go od "wszy". 29 maja 2026 r. Łukaszenko poparł rosyjską propagandową narrację przedstawiającą Zełenskiego jako narkomana ("gdzieś zapalił, gdzieś wbił sobie igłę… i zaczyna wygłaszać oświadczenie. Po prostu mi go żal").

W czerwcu jednak publicznie przeprosił "Władimira Aleksandrowicza" za te słowa i zapewnił, że "włączenie się Białorusi w jakiejkolwiek roli do wojny, do konfliktu, jest niedopuszczalne", a Ukraina z jego strony "nie ma absolutnie czego" się obawiać.

Właśnie w tym czasie trwało tworzenie nowej brygady desantowo-szturmowej na granicy Białorusi z Ukrainą.

Dyplomatyczna akrobatyka to również ulubiony styl Łukaszenki. Od 2020 r., pozbawiony legitymizacji w kraju i polegający w utrzymaniu władzy na poparciu Putina, białoruski przywódca sam radykalnie zawęził sobie pole manewru dyplomatycznego.

Nawet jeśli brygada ta nigdy nie przekroczy granicy, sam fakt jej istnienia zmusza Ukrainę do utrzymywania znacznych rezerw na północy, odciągając je od rzeczywistych działań bojowych na wschodzie i południu.

Tę strategię wojskowego blefu reżim Łukaszenki stosuje od pierwszych dni wojny. Przez cały r. 2022 i później na Białorusi odbywały się to jedne, to inne ćwiczenia, które nie bez powodu niepokoiły Ukrainę. Przejawiało się to w powtarzających się pytaniach ukraińskich dziennikarzy: "No to co, jutro jednak armia białoruska zaatakuje?".

Przekonujące krzyczenie "zagrożenie, zagrożenie !" przez lata jest trudne. Efekt stopniowo wygasł. Utworzenia brygady nie można już jednak zignorować.

(...)

Łukaszenko nie tylko tworzy nową brygadę, ale także nakazał ministrowi obrony wcielić niedbałych urzędników do wojska i wysłać na granicę z Ukrainą. Z kolei na naradzie po kompleksowej kontroli sił zbrojnych oświadczył, że Białoruś przygotowuje się do wojny: "nie może być mowy o czasie pokoju".

Ukraina również zachowuje się tak, jakby żadne z dotychczasowych "czerwonych linii" nie istniały. Na szczeblu politycznym po raz pierwszy odbyła się oficjalna wizyta białoruskiej przywódczyni demokratycznej Swiatłany Tichanowskiej w Kijowie oraz jej spotkanie z Władimirem Zełenskim; nawiązuje się współpraca między białoruskimi siłami demokratycznymi a władzami ukraińskimi. Wcześniej, jak się wydaje, przeszkadzały w tym właśnie te "czerwone linie" oraz niechęć Kijowa do prowokowania Łukaszenki.

Na płaszczyźnie wojskowo-dyplomatycznej sytuacja wygląda jeszcze bardziej klarownie. W czerwcu Zełenski postawił Łukaszence ultimatum: miał w ciągu tygodnia usunąć rozmieszczone na Białorusi stacje retransmisyjne dla bezzałogowych statków powietrznych (BPA), które korygują rosyjskie ataki na ukraińskie miasta, oraz zaprzestać dostaw produktów naftowych dla armii Federacji Rosyjskiej. Nie czekając na upływ terminu ultimatum, Łukaszenko wyleciał z Białorusi w atmosferze ścisłej tajemnicy, oficjalnie nazywając to "długotrwałą delegacją zagraniczną" (nie podając dokładnych terminów, kierunków ani celów podróży).

Później Zełenski oświadczył, że w terminie wyznaczonym w ultimatum przestały działać stacje przekaźnikowe dla rosyjskich dronów na terytorium Białorusi. Ani Kijów, ani Mińsk nie wyjaśniły, w jaki sposób do tego doszło. Natomiast Wadim Kabanczuk, przedstawiciel do spraw obrony i bezpieczeństwa narodowego Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Białorusi (odpowiednik ministra obrony w strukturze białoruskich sił demokratycznych), oświadczył, że retransmitery na Białorusi zostały zniszczone przez ukraińskie drony. Dostawy paliwa do Rosji z białoruskich rafinerii nie zostały jednak wstrzymane.

onet.pl\The Moscow Times

czwartek, 13 sierpnia 2026



Samsung ogłosił rekordowe wyniki finansowe, notując 19-krotny wzrost zysku operacyjnego w ujęciu kwartalnym. Zysk był tak duży, że udało się pod tym względem wyprzedzić dotychczasowego lider, tj. Nvidię i zostać najbardziej dochodową firmą technologiczną na świecie. Jak poinformował w miniony piątek Kim Yong-Kwan, szef działu Device Solutions (DS) odpowiadającego za półprzewodniki, zysk operacyjny tej jednostki za cały 2026 rok przewyższy sumę zysków wypracowanych przez blisko 40 lat działalności firmy w branży chipów tj. od czasu wejścia na ten rynek poprzez przejęcie Korea Semiconductor w 1974 roku.

Według wstępnych wyników opublikowanych 7 lipca, Samsung osiągnął w drugim kwartale 58,5 mld dolarów zysku operacyjnego, wyprzedzając ostatni kwartalny wynik Nvidii wynoszący 53,54 mld dolarów, przy czym sam dział DS odpowiadał już w pierwszym kwartale za około 94% całkowitego zysku operacyjnego koncernu (35,1 mld z 37,2 mld dolarów).

Rekordowe wyniki to efekt gwałtownego wzrostu popytu a co za tym idzie cen pamięci DRAM i NAND. A wszystko za sprawą boomu na AI, który w pierwszej połowie roku pchnął marże operacyjne producentów pamięci NAND do poziomu 40-50%, a ceny modułów LPDDR5X 12 GB sięgnęły około 145 dolarów.

Wynik  finansowy uwzględni jednak wypłatę dla pracowników działu chipów w ramach programu podziału zysków w formie akcji, sięgającą w tym roku nawet 26,6 mld dolarów. Konkurencyjny SK hynix przedstawi swoje wyniki za drugi kwartał 29 lipca, a analitycy szacują, że łączny zysk operacyjny obu firm za ten okres sięgnie blisko 150 bilionów wonów.

twojepc.pl


Lenovo, a więc jeden z największych producentów komputerów PC na świecie (około 25% rynku konsumenckiego), ogłosił podczas konferencji ISC 2026, że rosnące ceny pamięci DRAM i NAND Flash to nie chwilowa anomalia, lecz trwały trend. Ich zdaniem bańka AI wcale tak szybko nie pęknie a zapoczątkowana pod koniec 2025 fala podwyżek ma potencjał utrzymać się co najmniej do końca tej dekady. Firma regularnie prowadzi badania kanałów dystrybucji u swoich dostawców pamięci i na tej podstawie ocenia, że popyt na pamięci DRAM i NAND rośnie szybciej niż możliwości produkcyjne ich wytwórców, czyli Samsunga, SK Hynix i Microna.

Firmy te co prawda intensywnie rozbudowują swoje fabryki, ale minie jeszcze sporo czasu nim uda się nasycić wciąż puchnący rynek centrów danych dla AI. Oznacza to bardzo wysokie ceny RAMów i  dysków SSD, które niebawem mogą stać się jeszcze droższe. Przy tym Lenovo uważa, że trend wzrostowy może się utrzymywać nawet po 2030 roku. Słowem jak nie koparki, to AI. No i jak tu żyć?

twojepc.pl

środa, 12 sierpnia 2026



W sobotę Zełenski po raz pierwszy spotkał się z prezydentem Serbii Aleksandarem Vuczićem, który odmówił przyłączenia się do unijnych sankcji wobec Rosji i utrzymuje przyjazne stosunki z Kremlem. Następnie Ukrainiec wkroczył w najbardziej drażliwy regionalny spór, oświadczając, że Ukraina nadal nie będzie uznawać niepodległości Kosowa, dawnej prowincji Serbii.

Na reakcję Kosowa nie trzeba było długo czekać. Niebiesko-żółty transparent z napisem "Wolna Ukraina", wielkości budynku, który wisiał na głównej arterii Prisztiny od 2022 r., został natychmiast zdjęty.

Burmistrz Perparim Rama oświadczył, że choć nadal solidaryzuje się z "narodami borykającymi się z wojną, przemocą i prześladowaniami, szacunek musi być wzajemny".

onet.pl\Politico


Wizyta Zełenskiego w Belgradzie służyła zabezpieczeniu ciągłości dostaw serbskiego uzbrojenia. W szczególności dotyczy to deficytowej amunicji do poradzieckich systemów artyleryjskich kalibrów 122 i 152 mm. Serbia należy do nielicznych państw wciąż produkujących te pociski. Według ustaleń „Financial Times” wartość tych dostaw tylko w dwóch pierwszych latach wojny wyniosła ok. 800 mln euro. Potencjalnie istotne znaczenie mogą mieć także możliwe dostawy części zamiennych do myśliwców MiG-29 oraz amunicji do granatników przeciwpancernych i broni strzeleckiej wzorów radzieckich. Współpraca z Belgradem pozwala Ukrainie ograniczyć zależność od Bułgarii, kluczowego partnera w zakresie dostaw sprzętu poradzieckiego, której nowy rząd wypowiada się sceptycznie w sprawie pomocy wojskowej dla Kijowa (choć kontynuuje dostawy komercyjne). Oficjalnie Serbia nie dostarcza ani nie sprzedaje Ukrainie uzbrojenia i sprzętu wojskowego (UiSW), faktycznie jednak po 2022 r. serbskie UiSW trafiają do Kijowa za pośrednictwem łańcucha firm zlokalizowanych m.in. w Polsce i Czechach.

(...)

Wizyta Zełenskiego dowodzi niejednoznacznego stanowiska Belgradu wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej. Serbia nie nałożyła sankcji na Rosję, utrzymuje z nią relacje polityczne i współpracę wywiadowczą, jest zależna od rosyjskiego gazu ziemnego, a pomiędzy oboma państwami funkcjonują połączenia lotnicze. Choć Belgrad uznaje integralność terytorialną Ukrainy, to Vučić publicznie akcentuje neutralność Serbii wobec wojny i zaprzecza, jakoby bezpośrednio wspierała wojskowo Kijów. Nie chce tym samym dodatkowo zadrażniać pogarszających się stosunków z Moskwą i ryzykować odpływu prorosyjskiej części swojego elektoratu.

Vučić będzie instrumentalizował współpracę z Ukrainą w relacjach z UE. Brak harmonizacji z unijną polityką wobec Rosji był – obok regresu praworządności – jedną z przyczyn, dla których część państw członkowskich sprzeciwiło się otwarciu trzeciego klastra negocjacji akcesyjnych w lipcu br. Vučić ma nadzieję, że dzięki wizycie Zełenskiego zbuduje w oczach zachodnich partnerów wizerunek „cichego sojusznika” Ukrainy. Liczy również na zyskanie „wyrozumiałości” UE dla prawdopodobnych nadużyć władzy w przyszłych wyborach parlamentarnych, których rozpisania domagają się uczestnicy trwających od listopada 2024 r. protestów społecznych (...). W rzeczywistości nie chce całkowicie zrezygnować z relacji z Moskwą (m.in. współpracy energetycznej).

Poparcie Zełenskiego dla integralności terytorialnej Serbii wywołało ostrą krytykę w Kosowie. Starania broniącej się Ukrainy o pozyskanie serbskiej amunicji spotykają się z pewnym zrozumieniem Prisztiny. Zaskoczeniem nie jest też brak uznania niepodległości Kosowa – to od lat niezmienne stanowisko Kijowa. Jednocześnie wyrażenie w Belgradzie poparcia dla integralności terytorialnej Serbii wzbudziło ostry sprzeciw. Po raz pierwszy w ostatnich kilkunastu miesiącach kosowscy politycy i komentatorzy zjednoczyli się i przypomnieli zbrodnie, których Albańczycy doświadczyli z rąk serbskich w latach 90. XX wieku, porównując je do rosyjskich na Ukrainie. Z centralnego placu stolicy usunięto ukraińską flagę. Kosowo przypomniało, że kraj ten od początku potępia rosyjską inwazję, wprowadził – w przeciwieństwie do Serbii – sankcje przeciwko agresorowi i na miarę swoich możliwości przekazał Ukrainie wsparcie wojskowe. Wypowiedzi Zełenskiego skrytykowało także MSZ Albanii, a w niedzielę antyrządowi demonstranci w Tiranie wznosili hasła przeciwko ukraińskiej głowie państwa.

osw.waw.pl

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się z ukraińskim naczelnym dowódcą generalnym generałem Mychajło Drapatym, zastępcą szefa sztabu generalnego generałem majorem Ihorem Skybyukem, oraz dowódcą sił szturmowych powietrznodesantowych generałem majorem Olehem Apostolem 12 sierpnia, aby omówić wyniki ukraińskiej operacji kontrofensywnej w kierunku Ołeksandrówki, która trwała od 29 stycznia do 12 sierpnia 2026 r. Zełenski poinformował, że operacja miała na celu zakłócenie rosyjskiej ofensywy wiosna-lato 2026 i zepchnięcie sił rosyjskich z obwodu dniepropietrowskiego. Dowództwo Ukraińskich Sił Szturmowych Powietrznodesantowych poinformowało 12 sierpnia, że siły ukraińskie wyzwoliły ponad 745 kilometrów kwadratowych terytorium w kierunku Ołeksandrówki i oczyściły ponad 300 kilometrów kwadratowych rosyjskich infiltratorów od 29 stycznia 2026 roku. ISW ocenia, że siły ukraińskie wyzwoliły około 626,69 kilometrów kwadratowych w kierunku Ołeksandriwki i północnej części kierunku Hulyaipole (gdzie siły ukraińskie również kontratakowały) w okresie od 29 stycznia do 12 sierpnia 2026 r., ale konserwatywna metodologia mapowania ISW prawdopodobnie nie docenia ukraińskich postępów.


understandingwar.org


W lipcu Chiny sprowadziły 43,73 mln ton węgla, czyli o 23 proc. więcej niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. Import był również wyższy niż w czerwcu, kiedy wyniósł 42,78 mln ton, a lipcowy wynik okazał się najwyższy od początku 2026 roku, choć nadal pozostawał poniżej historycznego rekordu z listopada 2024 roku, gdy dostawy przekroczyły 54 mln ton. Jak zwraca uwagę Reuters, wzrost importu nastąpił po zaostrzeniu kontroli bezpieczeństwa w chińskich kopalniach, które rozpoczęto po katastrofie w prowincji Shanxi z 22 maja, w której zginęły 82 osoby.

Kontrole przełożyły się na ograniczenie pracy części zakładów wydobywczych, co szybko stało się widoczne w krajowej produkcji. Według danych Narodowego Biura Statystycznego Chin w czerwcu wydobycie spadło o 9,7 proc. rok do roku do około 380,9 mln ton, natomiast średnia dzienna produkcja obniżyła się do 12,7 mln ton, czyli najniższego poziomu od lipca 2025 roku. W całym pierwszym półroczu wydobyto 2,37 mld ton węgla, o 1,7 proc. mniej niż przed rokiem. Niedobór krajowego surowca został częściowo uzupełniony większymi zakupami za granicą.

(...)

Wzrost importu następuje jednocześnie w okresie szybkich zmian w chińskiej elektroenergetyce. Jak podała pod koniec lipca chińska Narodowa Administracja Energii, elektrownie węglowe wyprodukowały w pierwszej połowie roku ok. 2500 TWh energii elektrycznej, a ich udział w całkowitej generacji spadł do 49,7 proc. Był to pierwszy przypadek, gdy w ujęciu półrocznym węgiel odpowiadał za mniej niż połowę produkcji energii elektrycznej w Chinach. Jeszcze w 2016 roku jego udział wynosił 65,5 proc. Nie oznacza to jednak, że chińskie elektrownie węglowe produkują mniej energii. Według analizy Centre for Research on Energy and Clean Air ich generacja w pierwszym półroczu wzrosła o 3,4 proc. rok do roku. Udział węgla zmalał, ponieważ jeszcze szybciej przybywało energii z innych źródeł, przede wszystkim odnawialnych. OZE wyprodukowały w tym czasie blisko 2000 TWh energii i odpowiadały za 41,2 proc. całkowitej generacji. Elektrownie wiatrowe i fotowoltaiczne dostarczyły łącznie ok. 1250 TWh, pokrywając 24,6 proc. krajowego zużycia energii elektrycznej.

Zmiany są jeszcze bardziej widoczne w mocy zainstalowanej. Na koniec czerwca łączna moc elektrowni wiatrowych i fotowoltaicznych w Chinach wynosiła ok. 1950 GW i była o 16,8 proc. większa niż rok wcześniej. Sama fotowoltaika osiągnęła ok. 1274 GW, praktycznie zrównując się pod względem mocy zainstalowanej z chińską energetyką węglową, która dysponowała ok. 1275 GW.

Równolegle Pekin nie rezygnuje jednak z rozbudowy energetyki węglowej. Według CREA i Global Energy Monitor w pierwszej połowie 2026 roku w Chinach uruchomiono ok. 30 GW nowych mocy węglowych, podczas gdy wyłączono jedynie 2,7 GW, a budowa kolejnych 25,4 GW rozpoczęła się w pierwszych sześciu miesiącach roku. Coraz większa część elektrowni węglowych jest przygotowywana również do bardziej elastycznej pracy, aby uzupełniać produkcję w okresach niższej generacji z wiatru i fotowoltaiki, choć węgiel nadal pozostaje jednym z podstawowych źródeł energii dla chińskiego przemysłu.

energetyka24.com


IEA /Międzynarodowa Agencja Energetyczna - red./ prognozuje, że globalne zużycie energii elektrycznej zwiększy się o 3,6 proc. w 2026 r. i o 3,8 proc. w 2027 r., wobec 3 proc. w 2025 r.

Głównymi motorami wzrostu pozostaną rozwój przemysłu, postępująca elektryfikacja gospodarki, rosnąca liczba pojazdów elektrycznych, klimatyzatorów i pomp ciepła, a także szybka rozbudowa centrów danych. Według prognoz światowa konsumpcja energii elektrycznej osiągnie około 30,7 tys. TWh w 2027 r.

Według IEA najsilniejszy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną będzie obserwowany w Azji. W Chinach wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną ma przyspieszyć z 5,2 proc. w 2025 r. do 5,5 proc. w 2026 r. Sprzyjać temu będą m.in. wyższa aktywność przemysłowa i szybko rosnąca liczba ładowarek do samochodów elektrycznych.

Jeszcze większego odbicia oczekuje się w Indiach. Po wyjątkowo niskim wzroście popytu, wynoszącym zaledwie 1,6 proc. w 2025 r., w tym roku zapotrzebowanie na energię w tym kraju ma się zwiększyć o około 7 proc.

Rosnące zapotrzebowanie widoczne będzie także w Stanach Zjednoczonych. Zużycie energii elektrycznej ma tam wzrosnąć w 2026 r. o blisko 2 proc. Głównymi motorami tego wzrostu są centra danych, klimatyzacja i przemysł.

Z kolei w Unii Europejskiej zużycie energii elektrycznej ma zwiększyć się o około 2 proc., m.in. dzięki postępującej elektryfikacji oraz większemu zapotrzebowaniu na ogrzewanie i klimatyzację.

Nie wszędzie jednak popyt na energię rośnie. Szczególnie wrażliwe na ceny energii są gospodarki rozwijające się, takie jak Bangladesz i Pakistan, które w dużym stopniu opierają się na imporcie LNG. Obecny kryzys na Bliskim Wschodzie skłonił te kraje do działań ograniczających zużycie paliw, co przełożyło się na niższą konsumpcję energii elektrycznej.

Na światowe rynki energii silnie wpływa też kryzys w Cieśninie Ormuz. Gwałtowny wzrost cen LNG zwiększył koszty produkcji energii w elektrowniach gazowych, a w konsekwencji podbił hurtowe ceny prądu w wielu regionach.

W drugim kwartale 2026 r. średnie hurtowe ceny energii elektrycznej na rynku spot w UE i Japonii były o ponad 30 proc. wyższe niż rok wcześniej. Znacznie mniej podatne na szok LNG okazały się Stany Zjednoczone, gdzie ceny pozostały zbliżone do ubiegłorocznych poziomów.

W Indiach ceny wzrosły o mniej niż 10 proc., m.in. ze względu na niewielki udział LNG w miksie energetycznym. Odmienna sytuacja wystąpiła natomiast w Australii, gdzie hurtowe ceny prądu spadły o około 45 proc. rok do roku. Sprzyjały temu wysoka produkcja z OZE oraz szybko rosnące magazyny energii, ograniczające wykorzystanie elektrowni gazowych w okresach szczytowego zapotrzebowania.

IEA zwraca jednocześnie uwagę na dodatkowe ryzyko związane z warunkami pogodowymi. Agencja ostrzega, że silniejsze od oczekiwań zjawisko El Niño w 2026 r. mogłoby jeszcze bardziej zwiększyć światowy popyt na energię elektryczną, przede wszystkim za sprawą większego zapotrzebowania na klimatyzację i chłodzenie.

El Niño może jednocześnie negatywnie wpływać na podaż energii. W niektórych regionach, m.in. w Ameryce Łacińskiej i Azji Południowo-Wschodniej, może ograniczać produkcję z elektrowni wodnych i farm wiatrowych. W takiej sytuacji systemy mogą być zmuszone do większego wykorzystania węgla i gazu, aby uniknąć niedoborów energii.

Rosnący popyt na energię elektryczną będzie więc zdaniem IEA coraz mocniej wiązać się z pogodą, geopolityką i tempem rozwoju OZE. W najbliższych latach wyzwaniem nie będzie już tylko zwiększenie mocy wytwórczych, ale przede wszystkim stworzenie systemu zdolnego elastycznie reagować na gwałtowne zmiany podaży i popytu.

Najważniejszą zmianą strukturalną pozostaje jednak dalsza ekspansja odnawialnych źródeł energii. IEA przewiduje, że już w 2026 r. produkcja energii elektrycznej z OZE po raz pierwszy przewyższy produkcję z węgla.

Udział OZE w światowym miksie energetycznym ma wzrosnąć z 33 proc. w 2025 r. do 37 proc. w 2027 r. Zdaniem IEA rosnąca rola źródeł zależnych od warunków pogodowych oznacza jednak nowe wyzwania dla systemów elektroenergetycznych. Konieczne będą inwestycje w sieci przesyłowe i dystrybucyjne, magazyny energii oraz rozwiązania zwiększające elastyczność popytu i podaży.

Największym beneficjentem energetycznej transformacji będzie fotowoltaika. Produkcja energii ze słońca według IEA ma wzrosnąć w 2026 r. o około 600 TWh, czyli mniej więcej tyle samo, co w rekordowym 2025 r. Podobnego wzrostu oczekuje się też w 2027 r. W efekcie za rok fotowoltaika wyprzedzi energetykę wiatrową i stanie się drugim największym odnawialnym źródłem energii elektrycznej na świecie, ustępując jedynie energetyce wodnej.

Według IEA w 2026 r. wzrośnie też produkcja energii jądrowej, choć wolniej, niż wcześniej oczekiwano. Powodem są m.in. opóźnienia w uruchamianiu nowych reaktorów oraz planowane remonty istniejących jednostek.

energetyka24.com


Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka (UNHCHR) zaapelowało w środę do Rosji o zniesienie zakazu udziału jedynej antywojennej partii opozycyjnej "Jabłoko" w zaplanowanych na wrzesień wyborach parlamentarnych - przekazała agencja AFP.

"Jesteśmy głęboko zaniepokojeni wykluczeniem partii Jabłoko, jednej z najstarszych rosyjskich partii politycznych, z wrześniowych wyborów parlamentarnych" - napisało UNHCHR na platformie X, wzywając rosyjskie władze do zniesienia tego zakazu.

W poniedziałek Sąd Najwyższy Rosji zakazał partii Jabłoko udziału w wyborach, pozbawiając wyborców sprzeciwiających się trwającej od czterech i pół roku wojnie na Ukrainie możliwości opowiedzenia się za jej zakończeniem poprzez głosowanie - podkreśliła agencja AFP.

Sąd przychylił się tym samym do wniosku skrajnie prawicowej partii Rodina (Ojczyzna)- popierającej Kreml - która zaskarżyła wcześniejszą decyzję Centralnej Komisji Wyborczej zezwalającą Jabłoku na udział w wyborach.

(...)

Przed wrześniowymi wyborami ugrupowanie otrzymało poparcie kilku przedstawicieli opozycji przebywających obecnie za granicą, w tym Julii Nawalnej, wdowy po opozycjoniście Aleksieju Nawalnym, który zmarł w 2024 roku w więzieniu. Oboje zostali w Rosji uznani za "ekstremistów".

Sondaż przeprowadzony na początku tego roku dawał jednak Jabłoku zaledwie 3 proc. poparcia. To wynik poniżej 5-procentowego progu wyborczego wymaganego do wejścia do Dumy. Od 20 lat członkowie partii nie zasiadają w Dumie Państwowej (izbie niższej parlamentu), a w reszcie kraju są obecni zaledwie w kilku regionalnych parlamentach.

PAP


Miliony osób w całej Europie obserwowały w środę wieczorem pierwsze od 1999 roku całkowite zaćmienie Słońca widoczne w jej kontynentalnej części. Największe emocje zjawisko to wzbudziło na Islandii i w Hiszpanii, gdzie całkowita faza zaćmienia trwała najdłużej i była najlepiej widoczna.

Zaćmienie Słońca zaczęło się o 17.34 czasu polskiego - jako częściowe - nad Morzem Beringa. Pas zaćmienia całkowitego przebiegał od półwyspu Tajmyr na północy Rosji przez Ocean Arktyczny, Grenlandię, Islandię, Ocean Atlantycki, Hiszpanię, skrawek Portugalii i aż do archipelagu Balearów na Morzu Śródziemnym.

Zjawisko trwało globalnie 264 minuty, przy czym najdłużej faza całkowita była widoczna na Islandii, przy klifach Latrabjar (2 minuty i 13 sekund). O godz. 19.46 w pobliżu Islandii nastąpiło maksimum zaćmienia - faza całkowita trwała tam 2 minuty i 18 sekund. W Hiszpanii całkowite zaćmienie było widoczne krócej przez dwie minuty, ale za to można było je obserwować ok. 40 proc. terytorium kraju.

PAP