Miejscowość ta miała być zajęta przez Rosjan już na samym początku wojny – w marcu 2022 r. Jednak rosyjski minister obrony oficjalnie pogratulował żołnierzom jej oswobodzenia dopiero w listopadzie 2025 r. A miesiąc później… znów raportował o jej zdobyciu. Tym razem samemu Władimirowi Putinowi.
O najnowszym “wyzwoleniu” Małej Tokczmaczki tym razem poinformowały rosyjskie prowojenne kanały na Telegramie. Pierwsze doniesienia o kolejnym zwycięstwie pojawiły się wieczorem w środę. Jako jeden z pierwszych napisał o tym telegramowy kanał rosyjskiego projektu Lost Armour, który specjalizuje się m.in. w liczeniu strat ukraińskiego sprzętu pancernego.
– Żołnierze Zgrupowania Wojsk „Dniepr" oczyścili miejscowość Mała Tokmaczka i prowadzą walki w zabudowie Orichiwa.
Wiadomość podchwyciły też inne wydawnictwa propagandowe. Na przykład Readovka poświęciła jej osobny rozdział w swoim podsumowującym raporcie frontowym z 19 sierpnia, zatytułowany „Mem się skończył". Autor tego serwisu, Michaił Pszenicznikow, twierdzi, że siły zbrojne FR już zajęły Małą Tokmaczkę, prowadzą jej oczyszczanie i wkrótce ogłosi to rosyjskie Ministerstwo Obrony.
Zdobycie miejscowości zasugerował także popularny Z-bloger Boris Rożyn, autor kanału Colonelcassad. Duży telegramowy kanał Wypuskajtie Krakiena Z także oświadczył, że wieś całkowicie oczyszczono z sił ukraińskich i jest ona kontrolowana przez rosyjską armię.
(...)
Oficjalne i nieformalne rosyjskie źródła już nie po raz pierwszy ogłaszają pełną kontrolę nad Małą Tokmaczką. Moża nawet powiedzieć, że ogłaszają ją… regularnie.
Po raz pierwszy oświadczenie rosyjskiego ministerstwa obrony o „wyzwoleniu" Małej Tokmaczki padło na samym początku pełnowymiarowej wojny – 5 marca 2022 roku. Przez kolejne trzy i pół roku rosyjski resort obrony systematycznie informował o uderzeniach w pozycje sił ukraińskich w rejonie tej wsi.
16 listopada 2025 roku rosyjski resort obrony ponownie poinformowało o „zakończeniu wyzwalania" Małej Tokmaczki – tym razem z adnotacją „Pilne". Następnego dnia żołnierzom 42. Gwardyjskiej Dywizji Zmechanizowanej sił zbrojnych FR pogratulował osobiście minister obrony Andriej Biełousow:
– Uczyniliście poważny krok ku zwycięstwu i osiągnięciu celów specjalnej operacji wojskowej. Nie ma wątpliwości, że nastąpią kolejne sukcesy – zapewniał.
Zdobycia Małej Tokmaczki nie potwierdzili wówczas ani ukraińscy, ani niezależni zagraniczni analitycy. Dokładnie miesiąc później, 17 grudnia 2025 roku, przemawiając przed Władimirem Putinem, Biełousow ponownie oświadczył, że rosyjska armia opanowała ukraińską wieś.
Jeszcze częściej o zdobyciu Małej Tokmaczki lub bliskości tego raportowali Z-blogerzy. Na przykład w lipcu 2025 roku pisali o „przełamaniu potężnej obrony sił ukraińskich we wsi Mała Tokmaczka, która broniła się niemal rok". O zdobyciu „większej części wsi" rosyjscy blogerzy informowali potem w styczniu 2026 roku.
Liczba wzmianek o tej niewielkiej miejscowości stała się w rosyjskiej kronice wojennej tak częsta, że Mała Tokmaczka stała się popularnym memem. Symbolizuje długotrwałe, krwawe i mało skuteczne rosyjskie szturmy, które nie mają większego znaczenia strategicznego.
W maju 2026 roku 118. Samodzielna Brygada Zmechanizowana sił zbrojnych Ukrainy, która od pierwszych miesięcy pełnowymiarowej wojny broni Małej Tokmaczki, trafiła do Księgi Rekordów Ukrainy. Miejscowość ta stała się najdłużej utrzymywanym przez ukraińską armię odcinkiem frontu – walki o nią trwają już ponad półtora tysiąca dni.
Omawiane w kółko zdobywanie Małej Tokmaczki stało się na tyle absurdalne, że zaczęli wyśmiewać je nawet sami propagandyści. Szydzono, że wieś "jest czymś typu Troi albo Verdun", że Rosja zdobędzie "Kijów w trzy dni, a Tokmaczkę w pięć lat" i z samego Rożyna, który "już rok zdobywa Tokmaczkę".
Licząca przed wojną trzy tysiące mieszkańców Mała Tokmaczka to jeden z kluczowych zewnętrznych węzłów obrony miasteczka Orichiw. Obie miejscowości dzieli zaledwie kilka kilometrów. Po zdobyciu wsi Rosjanie od południowego wschodu wyjdą na obrzeża miasta.
Orichiw to ostatnie kontrolowane przez ukraińską armię miasto oddzielające Zaporoże od linii frontu na południowym wschodzie. Odległość między obrzeżami obu miast wynosi około 40 kilometrów. Nawet jednak w razie upadku Orichiwa pokonanie tego dystansu nie będzie dla rosyjskich pododdziałów łatwe. W drodze na Zaporoże muszą przedrzeć się przez kilka dużych wsi i osiedle Komyszuwacha, w którym w chwili pełnoskalowej inwazji sił zbrojnych FR na Ukrainę mieszkało około 5 tysięcy osób.
centrumeuropy.pl
