czwartek, 25 czerwca 2026


Ministerstwo Obrony Rosji (MON) kontynuowało 25 czerwca swój niedawny schemat publikowania hiperszczegółowych, sfałszowanych raportów na temat zdobyczy Rosji w Kostyantyniwce w celu wywyższenia rosyjskich sukcesów. Kremlowski serwis informacyjny TASS opublikował także 25 czerwca wywiad z zastępcą dowódcy rosyjskiego 1. batalionu 1194. pułku strzelców zmotoryzowanych (4. Oddzielna Brygada Strzelców Zmotoryzowanych, 3. Armia Połączonej Armii [CAA], dawniej 2. Korpus Armii Ługańskiej Republiki Ludowej [LNR AC], Południowy Okręg Wojskowy [SMD]) opisujący rzekome postępy w Kostyantyniwce. Te ciągłe twierdzenia stanowią część wysiłków Kremla w zakresie wojny poznawczej, mających na celu wyolbrzymienie rosyjskiego postępu na całej linii frontu, wbrew wszelkim dostępnym dowodom.

Siły rosyjskie coraz częściej używają bomb szybujących w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużkiwka. Ukraińska brygada działająca w tym rejonie poinformowała 24 czerwca, że w zeszłym miesiącu siły rosyjskie zintensyfikowały ataki bombami szybującymi na Drużkiwkę. Rosyjski milbloger opublikował 24 czerwca materiał filmowy, który rzekomo przedstawia siły rosyjskie przeprowadzające ataki bombami szybującymi z przewodnikiem FAB-1500 i FAB-250 na pozycje ukraińskie w pobliżu Bilenke (na północ od Drużkiwki).


(...)


Rzecznik Ukraińskich Południowych Sił Obronnych, pułkownik Władysław Wołoszyn, oświadczył 25 czerwca, że siły rosyjskie nieznacznie ograniczyły ataki naziemne w kierunku Hulajpola, ponieważ siły rosyjskie przegrupowują siły i gromadzą personel w celu wznowienia ataków w sąsiednich kierunkach Ołeksandriwka i Orichów. Wołoszyn stwierdził, że siły rosyjskie zintensyfikowały ataki dronów i artylerii w kierunku Hulajpola, przeprowadzając dziennie około 100 do 120 ataków bombami szybującymi z przewodnikiem w porównaniu z poprzednią intensywnością 20 do 30 nalotów dziennie.

understandingwar.org

środa, 24 czerwca 2026



Przedstawiciele rządu zdają sobie sprawę, że po decyzji Nawrockiego Zełenski musiał odwołać przyjazd do Polski. Ale jednocześnie zauważają, że zrobił wszystko, aby nie doprowadzić do odwołania konferencji — dlatego przysyła do Polski premier Ukrainy Julię Swyrydenko. — Ważne jest, aby relacje z Polską miały konstruktywny charakter. Dziękuję wszystkim, którzy przygotowali merytoryczne propozycje na spotkanie w Gdańsku — powiedział Zełenski po naradzie z panią premier.

Premier Tusk zapewnił, że jest w stałym kontakcie z Julią Swyrydenko. — Z mojego punktu widzenia oznacza to być może nawet sprawniejsze przeprowadzenie konferencji, bez niepotrzebnych napięć i traktuję to jako gest na rzecz deeskalacji napięcia — oznajmił Tusk.

W tej sytuacji ludzie Nawrockiego ruszyli do kolejnych ataków. "Zaproszenia na Konferencję do Gdańska były wspólnie podpisane przez premiera Tuska i prezydenta Zełenskiego. Obaj mieli więc być gospodarzami i przyjmować gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia już gości, rezygnuje z udziału i wystawia tym samym premiera Tuska na pośmiewisko. Nie mam żadnej satysfakcji z tego, że Premier Rzeczypospolitej jest upokarzany na arenie międzynarodowej. W przypadku tego premiera nie jest to niestety pierwszy raz" — ogłosił w serwisie X Marcin Przydacz, minister Nawrockiego do spraw międzynarodowych.

Nasz rozmówca z rządu, ważny minister zaangażowany w kontakty z Ukrainą: - Zełenski podjął właściwą decyzję. Jego przyjazd budziłby ogromne emocje. Z drugiej strony ranga premiera jako szefa delegacji jest nie do podważenia. W Gdańsku podpiszemy naprawdę ważne umowy.

Według premiera chodzi o ok. 200 porozumień i umów, w tym wiele bezpośrednio polsko-ukraińskich dotyczących biznesu po zakończeniu wojny. Tusk szacuje, że gra toczy się o setki miliardów dolarów.

onet.pl

wtorek, 23 czerwca 2026



Iran nie przewiduje wydania zgody na przeprowadzenie przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA) inspekcji w zbombardowanych obiektach nuklearnych - oświadczył we wtorek rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei na konferencji prasowej.

Podkreślił, że nie istnieje żaden protokół regulujący takie inspekcje. - Strony porozumienia wstępnego (między USA i Iranem) dążą do wypełnienia wszystkich jego punktów, nim rozpoczną się rozmowy o kwestiach nuklearnych - powiedział Baghaei, cytowany przez AFP. Zaznaczył również, że w Szwajcarii nie doszło do spotkania Irańczyków z dyrektorem generalnym MAEA Rafaelem Grossim.

W podobnych duchu wypowiedział się we wtorek irański ambasador przy ONZ w Genewie Ali Bahreini. Według niego podczas negocjacji nie pojawił się temat wpuszczenia inspektorów MAEA do Iranu, a na tym etapie rozmów "jest za wcześnie, by poruszać kwestie irańskich instalacji nuklearnych".

PAP


Prezydent USA Donald Trump oznajmił we wtorek, że Iran zgodził się na "najwyższy poziom" inspekcji programu nuklearnego przez długi czas. Dodał przy tym, że Teheran "zgodził" się też na dalsze otwarcie cieśniny Ormuz. Poinformował również, że uwalniane zamrożone aktywa Iranu zostaną przeznaczone na zakup żywności z USA.

"Pomimo ich protestów i fałszywych oświadczeń, (...) Iran w pełni i całkowicie zgodził się na inspekcje nuklearne na najwyższym poziomie, trwające przez wiele lat (w nieskończoność!!!). To zagwarantuje "nuklearną uczciwość"" - napisał Trump na platformie Truth Social. Jak dodał, gdyby Irańczycy nie wyrazili na to zgody, nie byłoby dalszych negocjacji.

"W oparciu o to i inne ważne ustępstwa Iranu, zgodziłem się zezwolić na pozostawienie cieśniny Ormuz OTWARTEJ, bez dalszej blokady morskiej. Jednak wszystkie okręty pozostają na miejscu, gdyby konieczne było ponowne wprowadzenie blokady, co wydaje się na tym etapie wysoce nieprawdopodobne" - ogłosił.

Trump poinformował też, że "uwalniane (przez administrację USA) pieniądze i/lub sankcje" trafiają do depozytu kontrolowanego przez USA i zostaną wykorzystane na zakup żywności oraz środków medycznych wyłącznie ze Stanów Zjednoczonych.

"To są rzeczy, których Iran rozpaczliwie potrzebuje. To kryzys humanitarny i uważam, że trzeba pomóc TERAZ, zanim będzie za późno. Rozmowy idą dobrze!" - zakończył.

PAP

Rosyjskie zdobycze w Kostyantyniwce ograniczają się do infiltracji małych grup, które nie skutkują skonsolidowaną kontrolą terytorialną. Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył 23 czerwca, że siły rosyjskie nacierają na wszystkie obszary linii frontu i że siły rosyjskie praktycznie docierają do Kostyantynivki. Putin odrzucił oficjalne oświadczenia Ukrainy, że miasto jest kwestionowaną “szarą strefą”, ale przyznał, że siły ukraińskie utrzymują pozycje w budynkach i kontratakują. 23 czerwca rosyjskie Ministerstwo Obrony kontynuowało swój niedawny schemat publikowania hipertaktycznych szczegółów rzekomych zdobyczy Rosji w Kostyantyniwce w celu wywyższenia postępu Rosji. Sytuacja taktyczna Ukrainy w Kostyantynówce pogarsza się, ale rosyjskie Ministerstwo Obrony i Putin fałszywie uznają zajęcie Kostyantynówki za nieuchronne. Zastępca dowódcy ukraińskiego 19. Korpusu Armii Jurij Madyar poinformował 23 czerwca, że siły ukraińskie oczyściły obszary na południe od Kostyantyniwki przy minimalnej liczbie rosyjskich żołnierzy pozostawionych w tym obszarze. Madyar oświadczył, że siły ukraińskie rozpoczynają działania mające na celu wypchnięcie rosyjskich żołnierzy ze środkowej i zachodniej Kostyantyniwki. Madyar stwierdził, że siły rosyjskie na kierunku Kostyantynówki doświadczają około 53 strat dziennie w porównaniu z około trzema stratami dziennymi Ukrainy i że siły rosyjskie muszą przejść od 20 do 30 kilometrów, aby zbliżyć się do Kostyantynówki, ponieważ siły ukraińskie mocno uderzają w okolice /frontu/. Madyar zaprzeczył rosyjskim twierdzeniom, jakoby siły rosyjskie otoczyły siły ukraińskie w mieście, donosząc, że w Kostyantynówce jest znacznie więcej ukraińskich żołnierzy niż Rosjan. Rosyjski milbloger zauważył również, że siły rosyjskie mają trudności z zaopatrzeniem pozycji w pobliżu północnej Kostyantyniwki i polegają na zrzutach dronów. Siły rosyjskie coraz częściej infiltrują Kostyantynówkę, jednak te infiltracje nie oznaczają kontroli terenu w sensie doktrynalnym i nie umożliwią siłom rosyjskim osiągnięcia szybkiego przełomu operacyjnego przeciwko Pasowi Twierdz. Doniesienia, że siły ukraińskie oczyszczają pozycje rosyjskie na południowej flance Kostyantynówki, sugerują ponadto, że siły rosyjskie nie są w stanie skonsolidować swoich pozycji po infiltracji i będą potrzebować większej siły roboczej, aby faktycznie przekształcić infiltracje w nadające się do użytku pozycje na linii frontu. Trwające wysiłki Rosji w zakresie wojny poznawczej wokół kierunku Kostyantynówki, w tym promocja materiałów filmowych generowanych przez sztuczną inteligencję, w których zarzuca się sukcesy w terenie, mają na celu nasycenie przestrzeni informacyjnej fałszywymi twierdzeniami na temat sukcesów rosyjskiej armii i zdolności do załamania linii ukraińskich w najbliższej przyszłości.


understandingwar.org

poniedziałek, 22 czerwca 2026



Paradoksalnie cały konflikt może przynosić polityczne korzyści samemu Zełenskiemu. Ukraińskie media społecznościowe zapełniły się memami dotyczącymi Karola Nawrockiego i zwracanych odznaczeń. Dominują komentarze broniące prezydenta Ukrainy.

Jeszcze miesiąc temu wielu Ukraińców otwarcie krytykowało Zełenskiego za afery korupcyjne i błędy polityczne. Część domagała się nawet jego odejścia z urzędu. Dziś ci sami ludzie stają po jego stronie.

Powód jest prosty: w czasie wojny społeczeństwo instynktownie jednoczy się wokół przywódcy, jeśli uzna, że został zaatakowany przez zewnętrznego przeciwnika.

Widać to również w badaniach opinii publicznej. Jeszcze w maju notowania prezydenta spadały. Dziś sytuacja wygląda znacznie lepiej - w pewnym stopniu przypomina to reakcję społeczną obserwowaną wcześniej podczas sporów Zełenskiego z Donaldem Trumpem.

- Tak naprawdę sami nakręciliśmy tę aferę. Co Zełenskiego obchodzi jakiś order? Pomogliśmy mu, dając możliwość pokazania się jako wielki patriota i obrońca państwa. Tylko głupi polityk by z tego nie skorzystał - mówi jeden z polskich analityków zajmujących się Europą Środkowo-Wschodnią.

wp.pl

sobota, 20 czerwca 2026



"Polski prezydent nareszcie odebrał Order Orła Białego sławiącemu nazistów degeneratowi z Kijowa. Myślę, że nie będzie to problemem dla szefa banderowców - będzie więcej miejsca na jego zielonej bluzie na hitlerowski Krzyż Żelazny" - napisał na X były prezydent Rosji, obecnie zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa, Dmitrij Miedwiediew. Polityk jest znany ze swoich propagandowych wypowiedzi.

"Polska w końcu odkrywa sympatyków nazistów na Ukrainie" - wtóruje mu Kiriłł Dmitijew, doradca Władimira Putina i jego specjalny wysłannik w rozmowach z USA o wojnie w Ukrainie.

Przypomnijmy, że w swojej propagandzie Kreml uzasadniał rozpoczęcie "specjalnej operacji wojskowej" w Ukrainie walką z nazistami, co było wielokrotnie wyśmiewane i podważane przez komentatorów, ekspertów oraz historyków. 

Karol Nawrocki odebrał Order Orła Białego po tym, jak Wołodymyr Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Operacji Specjalnych Ukrainy imię "Bohaterów UPA". - Ofiar naszych przodków nie wolno zdradzić milczeniem. To groby, o których nie wolno zapomnieć. To rany historii, które wymagają prawdy, pamięci i szacunku. My Polacy pamiętamy o swoich, nie porzucamy ich i zawsze się o nich upominamy - uzasadnił polski prezydent. 

(...)

Prezydenckie postanowienie musi jeszcze uzyskać kontrasygnatę premiera Donalda Tuska. Po ogłoszeniu decyzji Nawrockiego szef rządu ocenił, że narastający spór między Warszawą a Kijowem działa na korzyść Rosji i niepokoi sojuszników Polski.

Jak jednak przyznawał wcześniej, w jego ocenie decyzja Zełenskiego była błędna i niepotrzebnie wywołała emocje. Po rozmowie z ukraińskim prezydentem podkreślał jednak, że ten nie miał zamiaru obrazić Polaków ani zaszkodzić relacjom między oboma państwami.

"Polski premier Tusk staje w obronie sympatyków nazistów ujawnionych przez prezydenta Nawrockiego" - ocenił z kolei Kiriłł Dmitijew.

gazeta.pl

piątek, 19 czerwca 2026



Karol Nawrocki, podejmując decyzję o odebraniu prezydentowi Ukrainy Orderu Orła Białego, ma rację moralną. Tyle tylko, że właśnie zrobił coś, co zamyka jakiekolwiek szanse na to, by Zełenski wycofał się ze swojej, obiektywnie oburzającej, decyzji o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii nazwy "Bohaterów UPA".

Sprowadzając owe szanse do zera, prezydent Nawrocki, zamiast uprawiać dyplomację, uprawia antydyplomację.

Można oczywiście powiedzieć, że strona ukraińska miała dostatecznie dużo czasu, żeby zmienić swoją decyzję. Problem polega na tym, że powiedzieć tak może tylko ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o dyplomacji.

Dyplomacja nie polega bowiem na tym, że zmusza się partnera do czegoś i to jeszcze na oczach całego świata, tylko na tym, że doprowadza się do sytuacji, w której, wywierając czasem nawet brutalną (ale zawsze dyskretną) presję, tworzy się okoliczności, w których partner może udawać, że podjął pożądaną przez nas decyzję z własnej, nieprzymuszonej woli.

Prezydent Nawrocki, publicznie grożąc Zełenskiemu odebraniem Orderu Orła Białego, zrobił coś dokładnie przeciwnego.

Gdy już to zrobił, powinien czekać, by dać czas dyplomacji. Jej świętą zasadą jest bowiem to, że nikt nie może w niej tracić twarzy. Oczekiwanie, że Zełenski wycofa się ze swojej decyzji w ciągu kilkunastu dni po publicznie wyrażonej groźbie odebrania Orderu Orła Białego, było — dyplomatycznie rzecz ujmując — niezbyt mądre. To kolejny dowód tego, że prezydent i jego doradcy uprawiają antydyplomację.

Decyzję Karola Nawrockiego może jeszcze oczywiście zatrzymać Donald Tusk. Problem polega na tym, że z powodów wewnętrznych zrobić tego w zasadzie nie może.

(...)

Kwestią, która wymaga wyjaśnienia, jest to, jakie racje kierowały prezydentem. Istnieją dwa wytłumaczenia. 

(...)

Moralne zwycięstwo to, dodajmy, niezwykle oryginalny polski wkład w historię światowej dyplomacji.

Światowa dyplomacja albo przynajmniej dyplomacja uprawiana przez poważne państwa to sztuka, w której sukces jest sukcesem, a porażki nikt sobie nie lukruje opowieściami, że może i nic mu nie wyszło, ale miał rację. Moralne zwycięstwo, dawanie świadectw i na końcu Gloria victis, czyli Chwała zwyciężonym, to coś, czym pocieszają się narody, które, czy to z racji swojej głupoty, czy też z uwagi na głupotę swoich przywódców, po prostu wygrywać nie potrafią. Moralne zwycięstwa to domena narodów drugiej ligi.

onet.pl

czwartek, 18 czerwca 2026


Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły ukraińskie uderzyły w Moskiewską Rafinerię Ropy Naftowej (znaną również jako Rafineria Kapotnya) /MRRN - red./ w pobliżu Moskwy i wznieciły pożar w pięciu lokalizacjach rafinerii, w tym w połączonej jednostce rafinacji ropy naftowej, wtórnej jednostce przetwórczej i farmie zbiornikowej. Siły ukraińskie uderzyły wcześniej w MRRN w dniach 15-16 czerwca. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) stwierdziło, że rosyjska obrona powietrzna zestrzeliła w nocy 17-18 czerwca 555 ukraińskich dronów, a później 18 czerwca stwierdziło, że w ciągu ostatniego dnia siły rosyjskie zestrzeliły 992 drony i cztery rakiety. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że ataki na miasto Moskwa były odpowiedzią na rosyjski atak na Ławrę Kijowsko-Peczerską w dniach 14-15 czerwca. Materiał geolokalizowany opublikowany 18 czerwca przedstawia ukraińskie stałopłaty przelatujące nad Moskwą i pożar w MRRN. Wszystkie cztery lotniska w węźle lotniczym Moskwa City — Wnukowo, Domodiedowo, Żukowski, a Szeremietiewo — uziemiły loty w wyniku ukraińskich uderzeń. Miejscowi podali, że pożar w MRRN spowodował “deszcz ropy”. Burmistrz Moskwy Siergiej Sobianin przyznał 18 czerwca, że siły ukraińskie uderzyły i wznieciły pożar w MRRN. Gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobjow przyznał 18 czerwca, że ukraińskie drony uderzyły w obwód moskiewski w nocy z 17 na 18 czerwca i rankiem 18 czerwca, powodując pożary i niszcząc infrastrukturę.

(...)

Relacje rosyjskich mediów państwowych na temat nalotów podkreślały wysiłki Kremla w zakresie kontroli informacji, bagatelizując jednocześnie skutki samych uderzeń. Źródło medialne rosyjskiej opozycji Meduza poinformowało 18 czerwca, że główne rosyjskie media państwowe, kanały telewizyjne Perviy Kanal i NTV, nie relacjonowały w swoich dziennych audycjach ukraińskich uderzeń w Moskwie, że kanał Rossija-1 cytował jedynie oficjalne oświadczenia i że żaden z kanałów nie opublikował odrębnego raportu o strajku. Meduza zauważyła, że zamiast tego rosyjskie kanały informacyjne skupiały się przede wszystkim na konieczności karania mieszkańców, którzy filmują ataki i ich następstwa.

(...)

Rzecznik ukraińskiej brygady działającej w rejonie taktycznym Kostyantyniwka-Drużkiwka poinformował 17 czerwca, że siły rosyjskie koncentrują siłę roboczą w pobliżu Kostyantyniwki, próbując masowo posuwać się naprzód przy użyciu małych grup piechoty. Dowódca ukraińskiego 19. Korpusu Armii poinformował 18 czerwca, że rosyjskie jednoosobowe grupy infiltracyjne rozprzestrzeniły się po każdej części Kostyantynówki, ale siły rosyjskie nie utrzymują kontroli nad żadnym konkretnym obszarem miasta. Dowódca oświadczył, że siły rosyjskie zamierzają przedostać się do Kostyantynówki i ominąć ją z flank. Oficer ukraińskiego 19. Korpusu Armii poinformował 17 czerwca, że liczba rosyjskiego personelu w Kostyantynówce utrzymuje się mniej więcej na poziomie 123-125 i że siły rosyjskie atakują głównie od zachodu, wschodu i północnego wschodu od miasta.

(...)

Ukraińska brygada działająca w zachodnim obwodzie zaporoskim poinformowała 17 czerwca o odparciu przez siły ukraińskie rosyjskiego ataku zmotoryzowanego na ponad 30 pojazdów, głównie motocykli i pojazdów terenowych (ATV), w kierunku Małej Tokmachki (na południowy wschód od Orichowa). Brygada podała, że siły ukraińskie zniszczyły ponad 20 motocykli, do 12 quadów i 10 rosyjskich żołnierzy.


understandingwar.org

wtorek, 16 czerwca 2026



W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja przeprowadziła intensywny, ponad czterogodzinny atak z powietrza na Kijów i inne ukraińskie miasta. W wyniku uderzenia drona w płomieniach stanął dach Soboru Zaśnięcia Matki Bożej części kompleksu klasztornego Ławra Peczerska, którego najstarsze fragmenty powstały w XI w. Od 1990 r. obiekt znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Według dyrekcji klasztoru udało się uratować zabytkowe ikony i inne bezcenne artefakty, spłonęło ok. 800 m kw. dachu Soboru Zaśnięcia Matki Bożej.

Jak w rozmowie z PAP ocenił prof. Roman Baecker, z Wydziału Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, rosyjski atak na Ławrę Peczerską jest przykładem ślepej zasady odwetu – za wszelką cenę i nieuwzględniającego żadnych kosztów. Jak przypomniał ekspert, w ub. tyg. ukraińskie drony uderzyły w historyczne muzeum wojenne na Krymie i zniszczyły panoramę „Obrona Sewastopola”, porównywalną do Panoramy Racławickiej. – Ten ogromny obraz był jednym z symbolicznych elementów tradycji rosyjskiej obrony przed wrogiem zewnętrznym. Atak na Ławrę Peczerską jest odpowiedzią na ten krymski. To jednak odpowiedź całkowicie nieracjonalna – wskazał i wyjaśnił, że zaatakowano zabytkowy kompleks klasztorny ważny dla całego prawosławia, a więc nie tylko dla ukraińskiego. Ławra Peczerska jest bowiem ważnym symbolem także dla rosyjskich prawosławnych. W 2013 r. odbyły się w niej centralne uroczystości 1025. rocznicy chrztu Rusi z udziałem Putina i patriarchy Cyryla. Do 2023 r. zarządzali nią prorosyjscy mnisi należący do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego nie ukrywający swojej sympatii do Putina i byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

(...)

Kolejny rozmówca PAP, Bartosz Cichocki, były ambasador RP w Kijowie, Instytut Wschodniej Flanki, zapytany o to, czy atak na Ławrę pogorszy i tak już pogarszające się nastroje w Rosji, wyraził zdanie, że rosyjska propaganda znajdzie sposób, żeby przedstawić to swojemu społeczeństwu tak, żeby wyciągnąć z tego korzyść. Jak dodał, będzie miała o tyle łatwej, że Kijów odebrał Ławrę Patriarchatowi Moskiewskiemu i nadal są tam relikwie świętych prawosławia moskiewskiego.

– Tam faktycznie był konflikt. Gdy rozmawiałem z ludźmi, opowiadali przedziwne rzeczy. Mieli umysły opanowane przez mocarstwową propagandę rosyjską. Kijów musi pomyśleć nie tylko o metodach prawno-prokuratorsko-sądowych, ale też o tym, jak te umysły odzyskać, szerząc prawdę. Tutaj jest duża rola dla Cerkwi Prawosławnej Ukrainy – przekonywał Cichocki.

(...)

Podczas Pomarańczowej Rewolucji w grudniu 2004 r. część duchowieństwa Ławry błogosławiła prorosyjskiego kandydata Wiktora Janukowycza. Na przełomie 2013 i 2014 r., w czasie Euromajdanu, deklarowała lojalność wobec obalanej władzy. Symbolem tego impasu stało się wystąpienie ówczesnego namiestnika Ławry, metropolity Pawła, który publicznie porównał Wiktora Janukowycza do Chrystusa niosącego krzyż, a protestujących z Majdanu nazwał „siłami demonicznymi”.

Gdy po aneksji Krymu w marcu 2014 r. wybuchł konflikt w Donbasie, metropolita Paweł odmawiał nazywania Rosji agresorem.

(...)

Sytuacja zaostrzyła się jeszcze bardziej w 2019 r., gdy Prawosławny Kościół Ukrainy uzyskał niezależność od Patriarchatu Moskiewskiego. Ławra zamieniła się wtedy w punkt zapalny, przed którym dochodziło do protestów ukraińskich aktywistów domagających się usunięcia stamtąd prorosyjskich mnichów.

Napięcia nasiliły się jeszcze bardziej po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. Po jednym z incydentów w czasie nabożeństwa Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła przeszukania obiektów cerkiewnych i w niektórych celach zakonników ujawniono literaturę negującą istnienie Ukrainy, rosyjskie paszporty, a także duży depozyt gotówki w hrywnach i rublach.

Wiosną 2023 r. ukraiński resort kultury wypowiedział umowę dzierżawy Dolnej Ławry, odmawiając przedłużenia prawa do bezpłatnego użytkowania obiektów przez ukraińską cerkiew patriarchatu moskiewskiego. Odbył się też proces metropolity Pawła, nazywanego przez ukraińskie media „Paszą Mercedesem”, ze względu na jego słabość do luksusu. Sąd objął go aresztem domowym, a prokuratura przedstawiła zarzuty wzniecania nienawiści na tle religijnym oraz usprawiedliwiania rosyjskiej agresji.

PAP


- Jeśli Wołodymyr Zełenski poczuł się urażony, to przepraszam go za te słowa. Być może nie należało tego mówić, biorąc pod uwagę, że prowadzi on wojnę. Może nie trzeba było mówić o tym tak ostro – powiedział Łukaszenka.

Dodał, że była to reakcja na słowa dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Roberta Browdiego z 26 maja, że ukraińskie wojsko określiło już pierwszych 500 celów na terytorium Białorusi. Browdi powiedział też Łukaszence, żeby „nie lazł Ukrainie w oczy”.

Łukaszenka w odpowiedzi zagroził atakiem na jeden „bardzo poważny” cel w Ukrainie, którego współrzędne Białoruś jakoby posiada.

- Podkreślam jeszcze raz, że nie należy się spodziewać jakichkolwiek działań militarnych ze strony Białorusi, a szczególnie z mojej strony - Alaksandr Łukaszenka.

PAP