piątek, 12 czerwca 2026


Szef okupacji obwodu chersońskiego Władimir Saldo oświadczył 11 czerwca, że siły ukraińskie uderzyły w kilka mostów łączących okupowany obwód chersoński z Krymem: most na Kanale Północnokrymskim w pobliżu okupowanej Preobrażenki i Myrna; most drogowy Perekop-Armiańsk; i most drogowy Stavky. Mosty Stawky, Myrne i Armiańsk biegną przez Kanał Północnokrymski i wzdłuż autostrady M-17 Armiańsk-Oleshky. Saldo dodał, że ukraińskie ataki na mosty spowodowały nieokreślone zniszczenia. Dowódca ukraińskiego pułku działającego w kierunku Chersonia poinformował 11 czerwca, że siły ukraińskie uderzyły przez Armiańsk w rosyjski szlak logistyczny na okupowany Krym, uszkadzając lub niszcząc około 50 rosyjskich wojskowych pojazdów ciężarowych przewożących paliwo i amunicję. Dowódca oświadczył, że siły rosyjskie skierowały logistykę na szlak armiański po ukraińskich atakach w nocy z 7 na 8 czerwca i 9 czerwca, /które/ uszkodziły most Chonhar. Saldo tymczasowo zamknął ruch przez most Chonhar w dniu 9 czerwca z powodu uszkodzeń powstałych w wyniku strajku. Dowódca stwierdził, że siły ukraińskie były w stanie uderzyć w tę koncentrację pojazdów przynajmniej częściowo dzięki wcześniejszym ukraińskim atakom na Mariupol i drogę do Berdiańska. Dowódca stwierdził, że poprzednie ataki zmusiły siły rosyjskie do zaopatrywania kierunku na Hulajpole za pomocą GLOC z Krymu, zamiast GLOC pochodzących z okupowanego obwodu donieckiego. Zdjęcia geolokalizowane i satelitarne opublikowane 10 czerwca pokazują następstwa ukraińskich ataków na dwa mosty na południe od Heniczeska i w pobliżu Armiańska. Rosyjski kanał monitorujący Telegram skomentował raport Saldo, twierdząc, że ukraińskie ataki miały miejsce w nocy z 10 na 11 czerwca; w nocy z 7 na 8 czerwca; a 9 czerwca tymczasowo wyłączył wszystkie szlaki lądowe prowadzące na okupowany Krym z okupowanego obwodu chersońskiego i że siły ukraińskie poważnie uszkodziły most Chonhar. Siły ukraińskie zwiększają swoją kampanię uderzeniową /średniego/ zasięgu przeciwko rosyjskim GLOC na okupowanej południowej Ukrainie, zakłócając zdolność Rosji do bezpiecznego korzystania z szlaków zaopatrzenia z południowo-zachodniej Rosji na okupowany Krym. Ciągłe ukraińskie ataki na rosyjskie GLOC będą prawdopodobnie miały kaskadowe skutki na polu bitwy i mogą skomplikować rosyjskie przygotowania do operacji ofensywnych.

(...)

Gubernator okupacyjny Sewastopola Michaił Razwożajew oświadczył 10 czerwca, że administracja okupacyjna Sewastopola nie była w stanie wydać nowej partii kodów QR na zakup paliwa, ponieważ ciężarówki z paliwem nie mogły dotrzeć do Sewastopola 9 czerwca z nieokreślonych powodów. (...) Krymskie władze okupacyjne w ostatnich tygodniach coraz bardziej zaostrzają ograniczenia w zakupie benzyny, ponieważ udana kampania strajkowa Ukrainy przeciwko rosyjskim arteriom transportowym spowodowała niedobory benzyny i podstawowych towarów na okupowanym Krymie.

understandingwar.org

czwartek, 11 czerwca 2026



Rozruchy w Belfaście po morderstwie przez uchodźcę

📅 Okres danych: 09.06.2026 – 11.06.2026
Zasięg w sieci: 15 MLN
🤖 Bot Spot: ok. 5% – narracja antyimigracyjna wykazuje ograniczone, ale wykrywalne cechy skoordynowanego wzmocnienia – te same obszerne posty z nazwiskiem sprawcy i jego trasą migracyjną pojawiały się na różnych profilach w krótkim odstępie czasu.

CZĘŚĆ 1 – BRIEF NARRACYJNY

Sudańczyk próbuje odciąć głowę niepełnosprawnemu mężczyźnie na środku ulicy w Belfaście – i w ciągu kilkunastu godzin dyskurs w Polsce przestaje dotyczyć Irlandii Północnej. Zaczyna dotyczyć paktu migracyjnego, który wchodzi w życie na dniach. Zasięg debaty sięga 15 milionów, a okno danych z 9-11 czerwca 2026 pokazuje coś rzadkiego: narrację, która nie potrzebuje żadnej obróbki, żeby uderzyć w emocje – wystarczy sam fakt.

Pole dyskursu rozkłada się nierównomiernie. Zdecydowana większość wpisów niosących jakąkolwiek treść merytoryczną legitymizuje protesty, wyraża oburzenie wobec sprawcy i sprzeciw wobec polityki imigracyjnej. Głosy kontestujące – skupione na antyspołecznym charakterze zamieszek, losowych ofiarach wśród lokalnych mieszkańców i chuligańskim wymiarze podpaleń – są obecne i widoczne, głównie na profilach lewicowych i w publikacjach OKO.press, ale nie przebijają się do szerszego obiegu. Trzeba przy tym zaznaczyć, że znaczna część zbioru to szum – jednozdaniowe okrzyki aprobaty, przekleństwa, kłótnie między użytkownikami pozbawione jakiejkolwiek treści narracyjnej. To nie jest dyskurs w klasycznym sensie, to wybuch.

Na osiach oceny obraz jest jednoznaczny. Teza, że system azylowy jest wadliwy i niebezpieczny, zbiera 78% [szacunkowe] poparcia w tej debacie. Efektywny odsetek odrzucających tezę o wadliwości systemu azylowego jest niższy niż wskazywałoby proste liczenie głosów po stronie lewicy.

Rośnie narracja o Polsce jako kolejnym miejscu eskalacji, bezpośrednio powiązana z wejściem paktu migracyjnego 12 czerwca – ta narracja wyraźnie przyspiesza w drugiej dobie okna pomiarowego. Wygasa szybciej niż można było oczekiwać wątek solidarności i bohaterstwa skupiony wokół Maitiu Mág Tighearnána, Irlandczyka, który powstrzymał sprawcę kijem do hurlingu – wyparły go obrazy podpaleń i walki ulicznej. Kluczowym oknem operacyjnym jest wieczór 10-11 czerwca: narracja o wojnie domowej osiąga plateau, a najbliższe godziny zdecydują, czy wchłonie ją dyskurs wyborczy, czy zostanie stłumiona doniesieniami o pacyfikacji protestów.

Narracyjnie wygrywa obóz populistyczno-narodowy – w wersji brytyjskiej to nacjonalistyczne konta na platformie X i środowisko skupione wokół Tommy’ego Robinsona, w polskiej transpozycji Telewizja Republika i prawicowe konta na platformie X. Dominuje on nie dlatego, że ma wyłączny dostęp do faktów, ale dlatego, że jako pierwszy nadał zdarzeniu ramy interpretacyjne – akt przemocy jako dowód na systemową dysfunkcję – i nasycił nimi sieć z prędkością, której centrum i lewica nie mogą dorównać. Narracja lewicowa i liberalna pojawia się z opóźnieniem, jest defensywna i skupia się na krytyce zamieszek, nie proponując żadnej alternatywnej ramy emocjonalnej o porównywalnej sile.

CZĘŚĆ 2 – ANALIZA NARRACYJNA

🗺️ Mapa narracji – fazy i wektory

Pole rozkłada się na pięć narracji, a kluczem interpretacyjnym jest to, że cztery z nich są wariantami tego samego przekazu – różnią się jedynie zasięgiem geograficznym i operacyjnym, nie treścią. Jedyna narracja wyraźnie odrębna to głos kontestujący, który nie ma dość siły, żeby przebić się poza własne środowisko.

Największa nośność, 38% [szacunkowe], to narracja o ataku imigranta jako dowodzie wadliwości systemu azylowego, faza eskalacji. To narracja dominująca – obecna niemal we wszystkich wpisach niosących jakąkolwiek treść merytoryczną i stanowiąca wspólny mianownik dla pozostałych. Wywodzi się z brytyjskiej prawicy, z kont nacjonalistycznych na platformie X, ale jej nośnikiem w polskiej przestrzeni stały się konta prawicowo-patriotyczne i Telewizja Republika. Przekaz jest prosty i emocjonalnie maksymalny: uchodźca legalnie wpuszczony przez państwo próbował ściąć głowę niepełnosprawnemu mężczyźnie – to niezbity dowód, że system azylowy jest patologią. Narracja wchłonęła szczegóły trasy migracyjnej sprawcy – Sudan, ponton, Paryż, Dublin, Belfast – jako narzędzie uwiarygodnienia. Konkretność trasy nadaje jej pozory dziennikarskiego rygoru. Organiczna u podstaw, lecz wykazuje ograniczone cechy koordynacji w warstwie amplifikacji – jej wektor jest wyraźny: ku uogólnieniu, gdzie każda kolejna lokalna historia tego rodzaju staje się kolejnym potwierdzeniem tezy.

Druga narracja, 18% [szacunkowe], to zamieszki jako uprawniony opór społeczny, faza eskalacji. Wyodrębnia się z poprzedniej jako jej operacyjne rozwinięcie: protest mieszkańców Belfastu, łącznie z podpaleniami, jest tu waloryzowany jako akt samoobrony zbiorowości, której państwo odmówiło ochrony. Nośnikami są konta nacjonalistyczne i populistyczne z Irlandii Północnej i Polski, wzmocnienie odbywa się przez udostępnianie nagrań wideo. Narracja buduje tożsamość wspólnotową przez słowa-klucze: „przebudzenie”, „Europa się budzi”. Jej wektor jest odśrodkowy – ku eksportowi wzoru zachowań do innych krajów, w tym do Polski. Potencjał przebicia wysoki przy dalszej eskalacji.

Trzecia narracja, 12% [szacunkowe], to Belfast jako ostrzeżenie dla Polski przed paktem migracyjnym, faza kiełkowania-eskalacji. Jest niemal wyłącznie polska – bez odpowiednika w dyskursie brytyjskim. Jej epicentrum stanowią konta publicystyczne i komentatorskie o orientacji antyunijnej, mechanizm jest prosty: zestawienie zdarzenia w Belfaście z wchodzącym w życie 12 czerwca paktem migracyjnym jako przyczyny i nieuchronnego skutku. Narracja instrumentalna, wyraźnie powiązana z polską agendą wyborczą. Wykazuje cechy koordynacji narracyjnej – potencjał przebicia powyżej średniej ze względu na zbieżność z konkretnym datowanym zdarzeniem legislacyjnym.

Czwarta narracja, 6% [szacunkowe], to narracja kontestująca o zamieszkach jako chuligaństwie i rasistowskim pogromie, faza plateau. Mniejszościowa, obecna głównie na lewicowych i liberalnych profilach oraz w publikacjach OKO.press. Przekaz skupia się na antyspołecznym charakterze zamieszek i losowych ofiarach – ale nie proponuje alternatywnej ramy emocjonalnej o porównywalnej sile do narracji dominującej. W danych brak śladów, by przebijała się do szerszych odbiorców.

Piąta i ostatnia narracja, 3% [szacunkowe], to narracja o solidarności i bohaterstwie wobec ataku, faza wygasania. Wątek Maitiu Mág Tighearnána – Irlandczyka, który powstrzymał sprawcę kijem do hurlingu – pojawił się w pierwszych godzinach i generował pozytywny przekaz o odwadze i wspólnotowej solidarności. Organiczna, bez cech koordynacji. Szybko wyparły ją obrazy przemocy i zamieszek, a okno operacyjne dla tej narracji zamknęło się w ciągu pierwszej doby.

⚡ Epicentra i amplifikatory

Narrację o ataku jako dowodzie wadliwości systemu azylowego wygenerowały nacjonalistyczne konta na platformie X w Irlandii Północnej i Wielkiej Brytanii – to tam jako pierwsze pojawiły się imię sprawcy, dane o jego trasie migracyjnej i sformułowania, które następnie były powielane przez inne konta. W danych widoczne jest konto Tommy’ego Robinsona jako pierwotne źródło zdjęcia sprawcy szeroko udostępnianego w polskim obiegu. Amplifikowały ją polskie konta prawicowe na platformie X, Telewizja Republika oraz – na Facebooku – oficjalny profil Konfederacji udostępniający materiały europosłanki Ewy Zajączkowskiej-Hernik, a w warstwie organicznej polskie konta udostępniające i tłumaczące angielskojęzyczne materiały.

Narrację o zamieszkach jako uprawnionym oporze społecznym wygenerowały lokalne grupy i konta w Belfaście i Irlandii Północnej – w tym osoby twierdzące, że mieszkają w okolicy zdarzenia – które jako pierwsze relacjonowały przebieg protestów i waloryzowały je jako uzasadnioną reakcję. Amplifikowały ją polskie konta nacjonalistyczne i środowiska skupione wokół portali prawicowych, które przejęły materiały wideo i fotograficzne z zamieszek i wyeksportowały narrację do polskiego obiegu informacyjnego.

Narrację o Belfaście jako ostrzeżeniu dla Polski wygenerowały polskie konta publicystyczne i komentatorskie o orientacji antyunijnej i antyimigracyjnej na platformie X – to tam narracja „Belfast = Polska za chwilę” formowała się najwcześniej i w najbardziej rozbudowanej formie. Amplifikowali ją politycy i sympatycy Konfederacji oraz szerokie grono polskich użytkowników Facebooka i platformy X bez wyraźnej afiliacji partyjnej, którzy powielali ramę w komentarzach pod postami informacyjnymi głównych mediów.

🔓 Podatność kontrnarracyjna

Narracja o ataku jako dowodzie wadliwości systemu azylowego jest nisko podatna na kontrnarrację. Opiera się na konkretnym, drastycznym i udokumentowanym zdarzeniu – trudno ją podważyć bez wchodzenia w pozycję defensywną. Jej luka polega na selektywności: pomija indywidualny profil sprawcy (doniesienia o problemach psychicznych) oraz fakt, że ofiara i sprawca mieszkali w tym samym socjalnym bloku, co wskazuje na współdzieloną marginalizację, a nie na imigrację jako jedyną zmienną. Kontrnarracja jest możliwa przez wzmocnienie głosu rodziny ofiary, która publicznie sprzeciwiła się zamieszkom. Aktorami zdolnymi ją osłabić byliby wiarygodni lokalni politycy lub przedstawiciele służb – lecz w danych ich głosy są marginalne.

Narracja o zamieszkach jako uprawnionym oporze jest wysoko podatna na kontrnarrację. Ma wyraźną wewnętrzną sprzeczność: zamieszki dotknęły losowych ofiar – spalono domy i samochody lokalnych mieszkańców, podpalono sklep prowadzony przez tureckich imigrantów, zaatakowano policję. Ta sprzeczność między deklarowanym celem a faktycznymi ofiarami jest sygnalizowana nawet przez część uczestników dyskursu prawicowego. Kontrnarracja mogłaby ją eksploatować, zestawiając deklaracje o „obronie ojczyzny” z obrazami płonących domów cywilnych i wypowiedziami rodziny ofiary. Aktorami zdolnymi ją osłabić są lokalne władze i dziennikarze z doświadczeniem reportażowym w regionie.

Narracja o Belfaście jako ostrzeżeniu dla Polski jest średnio podatna na kontrnarrację. Opiera się na uproszczeniu rzeczywistości prawnej paktu – Polska wynegocjowała tymczasowe wyłączenia i mechanizm opt-out, co narracja całkowicie pomija. Kontrnarracja oparta na rzetelnym wyjaśnieniu mechanizmów prawnych jest możliwa, lecz wymaga dużego wysiłku translacyjnego. Złożone przepisy są słabą konkurencją dla prostego emocjonalnego obrazu. Aktorami zdolnymi ją osłabić są eksperci prawni i decydenci polityczni gotowi wyjść z precyzyjną komunikacją.

🧠 Dominujące emocje w dyskursie

Oburzenie moralne (28% [szacunkowe]) to najsilniejsza emocja w zbiorze. Paliwem jest bezpośredni opis ataku – wydłubanie oczu, próba dekapitacji, niepełnosprawna ofiara. Oburzenie jest niestratyfikowane politycznie: pojawia się u użytkowników prawicowych i u tych bez wyraźnej afiliacji. Podatność na instrumentalizację bardzo wysoka – oburzenie moralne jest bramą do akceptacji dalszych, bardziej agresywnych wniosków narracyjnych.

Gniew i aprobata przemocy odwetowej (22% [szacunkowe]) to emocja obecna zarówno u uczestników zamieszek, jak i u obserwatorów zdalnych oklaskujących podpalenia. Paliwem są obrazy wideo z zamieszek i jednoznaczne sformułowania – „dobrze”, „brawo”, „tak trzymać” – które powtarzają się w danych z wysoką częstotliwością. Gniew w fazie eskalacji jest podatny na prowokację i może zostać użyty do zaognienia konfliktu ponad to, co wynikałoby z organicznej dynamiki – podatność na instrumentalizację przez aktorów zewnętrznych wysoka.

Strach o Polskę i przyszłość (14% [szacunkowe]) to emocja silna szczególnie w wypowiedziach polskich komentatorów ekstrapolujących zdarzenie na sytuację w Polsce. Paliwem są frazy takie jak „tak będzie u nas”, „to przyjdzie do Polski”, „moje córki, żony, matki” – wskazują na głęboko osobisty charakter lęku. Zbieżność zdarzenia z wejściem paktu migracyjnego wzmacnia tę emocję w czasie rzeczywistym. Podatność na instrumentalizację bardzo wysoka.

Rozczarowanie i nieufność wobec instytucji (9% [szacunkowe]) to emocja skierowana ku mediom – OKO.press, BBC, Onet – policji i rządom: zarówno brytyjskiemu Starmera, jak i polskiemu Tuska. Paliwem są oskarżenia o cenzurę: usuwanie wpisów na Wykop, blokady na Facebooku, prośba policji o nieudostępnianie nagrania – wszystko to było interpretowane jako dowód systemowego przemilczania problemu. Podatność na instrumentalizację przez aktorów zewnętrznych bardzo wysoka.

Solidarność wspólnotowa (3% [szacunkowe]) to jedyna emocja pozytywna w zbiorze. Obecna przede wszystkim w pierwszych godzinach dyskursu wokół postaci Maitiu Mág Tighearnána i wątkach zbiórki środków dla ofiary. Szybko wyparły ją emocje negatywne. Mogłaby być paliwem dla kontrnarracji opartej na wzorcu bohaterstwa i wspólnotowego wsparcia – lecz okno operacyjne dla niej już się zamknęło.

🎯 Oczekiwania społeczne i okna operacyjne

Surowe rozliczenie sprawcy (18% [szacunkowe]) – okno: kilka dni. Znaczna część komentujących oczekuje szybkiego i dotkliwego wyroku wobec Hadiego Aloida – wyraźnie surowszego niż standardowy w brytyjskim wymiarze sprawiedliwości. Oczekiwanie powiązane z frustracją wobec polityki poprawności i permisywizmu systemu prawnego, kierowane przede wszystkim pod adres sądów i rządu Starmera. Okno operacyjne jest krótkie – wyrok lub informacja o jego odraczaniu może stać się paliwem dla nowej fali komentarzy. Niezaspokojone, narracja o bezkarności imigrantów uzyska nowe potwierdzenie.

Zaostrzenie polityki imigracyjnej i deportacje (14% [szacunkowe]) – okno: dni do tygodni. Oczekiwanie kierowane pod adres rządu Starmera, a w polskim obiegu – również polskiego rządu w kontekście paktu migracyjnego. Wyraża się w formułach „deportować wszystkich”, „zamknąć granice”, „wypowiedzieć pakt”. Jego niezaspokojenie będzie interpretowane jako dowód słabości lub zdrady przez elektorat prawicowy i zaogni narrację o konieczności samodzielnej obrony.

Rzetelna narracja mediów o sprawcy i kontekście (6% [szacunkowe]) – okno: dni. Część komentujących wyraża frustrację sposobem relacjonowania zdarzenia przez media głównego nurtu: unikanie podania narodowości sprawcy, nacisk na zamieszki zamiast na pierwotne przestępstwo, język „ataku z użyciem noża” zamiast opisów odpowiadających brutalności czynu. Niezaspokojone, wzmocni narrację o mediach jako narzędziu systemowego przemilczania i zwiększy zaufanie do prawicowych źródeł alternatywnych.

📌 Wnioski analityczne

Okno zdarzeniowe zamknęło się, ale okno narracyjne pozostaje otwarte – i to jest kluczowe ryzyko operacyjne. Zamieszki wygasną lub zostaną stłumione policyjnie w ciągu doby, ale narracja polityczna, szczególnie w Polsce i w kontekście paktu migracyjnego, będzie żywa przez znacznie dłuższy czas. Każde kolejne przestępstwo z udziałem imigranta w Europie zostanie doczepione do ramki „belfast”, nawet jeśli kontekst będzie zupełnie inny. Komunikacja instytucjonalna powinna z wyprzedzeniem zbudować język dla takich scenariuszy, zamiast reagować ad hoc.

Zjednoczenie protestantów i katolików w Belfaście to sygnał strukturalny, który wyprzedza narrację. Kilka komentarzy wskazuje, że po raz pierwszy od lat Falls Road i Shankill Road idą ramię w ramię – o ile może to być przesada retoryczna, demontaż historycznych podziałów przez narrację antyimigracyjną jest sygnałem wczesnego ostrzegania o mobilizacyjnym potencjale tej narracji wykraczającym poza dotychczasowe podziały.

Polska jest wtórnym polem bitwy tej narracji, ale intensywność zaangażowania emocjonalnego jest tu niemal tak wysoka jak w samym Belfaście. Instrumentalizacja zdarzenia przez polskie środowiska antyimigracyjne i antyunijne jest pełna i szybka. Każda wypowiedź polskich decydentów lub jej brak w najbliższych dniach będzie interpretowana przez pryzmat tej narracji – precyzyjna komunikacja dotycząca rzeczywistego zakresu paktu migracyjnego, skierowana do szerokiej publiczności, jest pilna.

Platformy moderacyjne same stają się elementem narracyjnym – i to jest pułapka bez dobrego wyjścia. Usuwanie wpisów na Wykop, prośba policji o nieudostępnianie nagrania, blokady na Facebooku – wszystkie te działania są opisywane jako dowód spisku lub cenzury. Moderacja legitymizuje narrację o przemilczaniu, brak moderacji pozwala na wirusowe szerzenie drastycznych treści. Każda decyzja platformy zostanie użyta narracyjnie przeciwko niej lub przeciwko instytucjom.

resfutura.pl


Czwartym powodem jest to, że jakkolwiek nasz kraj udzielił Ukrainie bardzo dużej pomocy wojskowej, to już obecnie bardziej skupia się na podkreślaniu swoich minionych zasług, zamiast na realnej pomocy finansowej.

/Mamy własne, gigantyczne wydatki bezpieczeństwa - red./

Jak stwierdza rozmówca Onetu w polskiej dyplomacji, istnieje bardzo już nikła szansa, by Polska odegrała jakąkolwiek istotną rolę w rozmowach na temat pokoju w Ukrainie. Częściowo dzieje się tak oczywiście dlatego, że przy stole rozmów nie chcą nas mocarstwa. Niestety, nie mniejszą przyczyną jest nasza własna głupota.

onet.pl


Donald Tusk odniósł się we wtorek do nieobecności Polski na londyńskim spotkaniu Zełenskiego z liderami państw E3. - Dzisiaj rano długo rozmawiałem z kanclerzem Merzem, który wyjaśniał mi motywacje i przedstawił w szczegółach (...) przebieg rozmów w Londynie. Powiedziałem, że z punktu widzenia Polski żadne ustalenia, w których Polska nie uczestniczy, nie będą przez nas respektowane, nie będą nas zobowiązywały, a Polska jest absolutnie niezbędnym ogniwem, żeby o przyszłości Ukrainy i regionu rozmawiać na serio - powiedział Tusk.

Brytyjski rząd chce współpracować z europejskimi partnerami - zapewniło we wtorek Downing Street w oświadczeniu przesłanym PAP w reakcji na słowa polskiego premiera. "Jest wiele dowodów na wielomiesięczną współpracę Zjednoczonego Królestwa z wieloma różnymi państwami w ramach 'koalicji chętnych', a także na to, że Zjednoczone Królestwo jest zdeterminowane, by nadal współpracować z szerszym gronem europejskich partnerów" - podkreślił w oświadczeniu rzecznik premiera Keira Starmera. "Głównym celem pozostaje solidarność z Ukrainą" - dodał.

Z kolei rzecznik brytyjskiej ambasady w Warszawie przekazał, że "Zjednoczone Królestwo i Polska są zdeterminowane, by wspólnie przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Rosji, czego dowodem jest podpisanie w ubiegłym miesiącu traktatu z Northolt". Chodzi o umowę o bezpieczeństwie i obronności podpisaną przez premierów Tuska i Starmera.

Tusk informował wcześniej, że w poniedziałek rozmawiał też z premierką Włoch Giorgią Meloni, która "nie jest zachwycona faktem, że istnieje taki format jak E3". Zapowiedział też, że w najbliższych dniach zostanie zorganizowane spotkanie w formacie "piątki", a więc z udziałem Polski i Włoch.

We wtorek prezydent Finlandii Alexander Stubb spotkał się w estońskim Tallinnie z przywódcami państw bałtyckich oraz nordyckich, a także z prezydentem Ukrainy. Jak przekazała agencja STT, według Stubba Wielka Brytania, Francja i Niemcy są właściwymi podmiotami do reprezentowania Europy w rozmowach z Rosją i Ukrainą na temat zakończenia wojny. Prezydent Finlandii nie wierzy, aby UE wyznaczyła do rozmów pokojowych jedną osobę. Ostatnio w niektórych zachodnich mediach sugerowano, że właśnie Stubb byłby odpowiednim politykiem do tej roli.

/Możemy zauważyć pewną izolację Polski, być może pozorną, co świadczy o szkodliwości histerycznych, głośnych i medialnych reakcji na "aferę UPA" - red./

PAP

środa, 10 czerwca 2026



Krzysztof Stanowski i atak na urzędniczkę

📅 Okres danych: 07.06.2026 – 09.06.2026
Zasięg w sieci: 6 MLN
🤖 Bot Spot: ok. 2% – dyskurs wykazuje nieliczne cechy automatyzacji – głównie masowe powielanie identycznych postów przez konta o cechach koordynacji, zarówno po stronie atakującej Stanowskiego, jak i broniącej go.

CZĘŚĆ 1 – BRIEF NARRACYJNY

Sześć milionów zasięgu w ponad dwa dni za sprawą jednego zdania o przywiązaniu kobiety do słupa – tyle kosztowała Krzysztofa Stanowskiego publiczna tyrada wobec urzędniczki Urzędu Skarbowego w Sopocie, która nałożyła mandat na gdańską pizzerię Sabroso za stosowanie stawki VAT 8% zamiast 23% na pizzę z krewetkami. Stanowski w materiale Kanału Zero nazwał jedną z nich „babskiem obrzydliwym” i zaproponował trzymanie jej nago na rynku, przypiętej do słupa. Reakcja instytucjonalna przyszła szybciej niż w typowej aferze medialnej: dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku złożył zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a minister finansów Andrzej Domański nazwał słowa Stanowskiego „absolutnie obrzydliwym, plugawym komentarzem”. Osobne zawiadomienie złożył OMZRiK.

Na osiach oceny obraz jest jednoznaczny – to nie jest spór, to konsensus z głośną mniejszością. Zdecydowana większość wpisów to krótkie emocjonalne reakcje bez spójnej linii argumentacyjnej, a narracja o uzasadnieniu słów Stanowskiego zbiera 18% [szacunkowe] poparcia wobec 82% [szacunkowe] krytyki. Sygnałem ostrzegawczym jest nie tyle skala potępienia, ile milczenie współpracowników Stanowskiego z Kanału Zero – cisza, która przy każdym kolejnym agresywnym wpisie staje się coraz głośniejsza i zmienia charakter incydentu w schemat.

Narracyjnie wygrywa obóz liberalno-progresywny i środowiska feministyczne. Dysponują spójnym, łatwo kodowanym przekazem o mizoginii i mowie nienawiści, który dobrze się skraca do nagłówka i nie wymaga od odbiorcy żadnej wiedzy kontekstowej. Obóz broniący Stanowskiego ma rację w kwestii absurdu przepisów podatkowych, ale argument ten ginie pod ciężarem dosłowności cytatu.

CZĘŚĆ 2 – ANALIZA NARRACYJNA

🗺️ Mapa narracji – fazy i wektory

Pole rozkłada się na pięć narracji, a kluczem interpretacyjnym jest dysproporcja między tym, co zajmuje przestrzeń dyskursu, a tym, co nią w rzeczywistości rządzi. Narracja potępienia jest głośna i instytucjonalnie zakorzeniona. Narracje obrońców są trwalsze, niż wskazywałyby ich procentowe udziały, bo opierają się na realnym resentymencie.

Największą nośność, 38% [szacunkowe], ma narracja o tym, że Stanowski dopuścił się mowy nienawiści i nawoływania do przemocy wobec kobiety – faza: eskalacja. Wywodzi się z mediów liberalnych i organizacji monitorujących mowę nienawiści, a jej pierwszymi nośnikami były konta dziennikarskie i instytucjonalne na platformie X. Koncentruje się na dosłowności sformułowania o przywiązaniu kobiety do słupa i traktuje je jako wezwanie do przemocy, a nie retoryczną hiperbolę. Narracja rośnie – zasilana kolejnymi zawiadomieniami do prokuratury i głosami polityków koalicji – i idzie ku żądaniu prawnej i zawodowej odpowiedzialności Stanowskiego. Potencjał przebicia do mainstreamu jest wysoki: temat jest prosty i emocjonalnie intensywny.

Druga narracja, 18% [szacunkowe], to techniczna linia o tym, że urzędniczka wykonywała prawo, ale prawo jest absurdalne, a wina leży po stronie PiS – faza: plateau. Jej epicentrum stanowi przypomnienie, że podatek od owoców morza jako towaru luksusowego wprowadził PiS w 2020 roku. Niosą ją prawnicy podatkowi, przedsiębiorcy i konta antypisowskie. Narracja jest faktograficznie poprawna i wewnętrznie spójna – co paradoksalnie ogranicza jej zasięg w dyskursie, który rządzi się emocjami, nie logiką. Nie rośnie, bo jest zbyt techniczna, ale nie wygasa, bo zakorzeniona w realnym problemie.

Trzecia narracja, 14% [szacunkowe], to obrona Stanowskiego w trybie antybiurokratycznym: urzędnicy nękają przedsiębiorców i zasługują na krytykę – faza: plateau. Głęboko rezonuje wśród odbiorców Kanału Zero o nastawieniu antysystemowym. Nośnikami są komentatorzy i fani na Facebooku i X. Jest stała w skali – nie rośnie po kolejnych głosach potępiających, co sugeruje odporną bazę – ale nie wychodzi poza swój segment, bo skrajność sformułowań Stanowskiego kompromituje merytoryczny rdzeń argumentu.

Czwarta narracja, 7% [szacunkowe], atakuje OMZRiK jako organizację skompromitowaną przez swojego założyciela Rafała Gawła, skazanego prawomocnie i ukrywającego się za granicą – faza: kiełkowanie. Jest kontrnarracyjna wobec zawiadomienia do prokuratury i próbuje podważyć wiarygodność oskarżającego. Zasięg ograniczony do bańki pro-Stanowskiej.

Piąta narracja, 5% [szacunkowe], wskazuje na propisowski charakter Kanału Zero i selektywność oburzenia Stanowskiego – faza: kiełkowanie. Wymaga od odbiorcy wiedzy kontekstowej i bez dodatkowego impulsu medialnego nie przebije się szerzej.

⚡ Epicentra i amplifikatory

Narrację o mowie nienawiści i przemocy wobec kobiety wygenerował OMZRiK oraz konta o orientacji liberalnej na platformie X, które jako pierwsze opublikowały cytaty z nagrania i nadały sprawie ramy narracyjne. Amplifikatorami stały się posłanki koalicji rządzącej, dziennikarze portali liberalnych, konta feministyczne i serwisy informacyjne – Gazeta.pl, Wirtualnemedia.pl – które przekazały materiał do szerszego obiegu i nadały sprawie wymiar ogólnokrajowy.

Narrację o absurdzie prawa i odpowiedzialności PiS wygenerowały komentarze techniczne na portalach branżowych i prawnicze konta na X, które wskazały konkretną regulację z 2020 roku. Amplifikatorami są konta antysystemowe, które wzmocniły wątek pomijając aspekt zachowania Stanowskiego, oraz część obrońców Stanowskiego, dla których argumentacja prawna służy jako tarcza.

Narrację o skompromitowaniu OMZRiK wygenerowały konta prawicowe wprost atakujące organizację przez pryzmat sprawy Gawła. Amplifikatorami są komentatorzy, którzy pod każdym postem OMZRiK automatycznie wklejają pytanie „kiedy Gaweł wróci do Polski”, co w danych nosi cechy koordynacji.

🔓 Podatność kontrnarracyjna

Narracja o mowie nienawiści jest nisko podatna na kontrnarrację. Jedyna luka to argument o figurze retorycznej – część komentatorów twierdzi, że sformułowanie o przywiązaniu do słupa jest hiperbolicznie rozumianą kpiną, nie dosłownym wezwaniem. Argumentu tego nie da się jednak wiarygodnie rozwinąć bez podważenia całego kontekstu wypowiedzi, tym bardziej że Stanowski po publikacji wzmocnił stanowisko, a nie je złagodził. Przeprosiny zamknęłyby tę narrację – ich brak ją napędza.

Narracja o absurdzie prawa i winie PiS jest wysoko podatna na kontrnarrację. Wyraźny kontrargument – że Stanowski milczał, gdy PiS te przepisy wprowadzał – jest zarazem bronią i słabością obozu broniącego Stanowskiego. Nagłośnienie tego milczenia mogłoby trwale zmienić postrzeganie Stanowskiego z antysystemowego krytyka na koniunkturalistę. Ministerstwo Finansów mogłoby z kolei osłabić tę narrację, komunikując planowane zmiany w polityce kontrolnej KAS – przenosząc ciężar z osoby urzędniczki na system.

Narracja o urzędnikach nękających przedsiębiorców jest średnio podatna na kontrnarrację. Jej luka merytoryczna to fakt, że urzędniczka działała na podstawie odgórnych wskaźników efektywności, nie z własnej inicjatywy. Ujawnienie mechanizmu nabycia sprawdzającego i zmiana wytycznych przez Ministerstwo Finansów podważyłyby obraz „złośliwej tropicielki podatników” i zastąpiły go obrazem pracownicy zmuszonej do realizowania absurdalnych celów statystycznych.

🧠 Dominujące emocje w dyskursie

Oburzenie moralne (28% [szacunkowe]) to emocja dominująca, obecna głównie po stronie krytykującej Stanowskiego. Dotyczy przekroczenia granicy między krytyką działań urzędnika a publicznym upokorzeniem człowieka ze względu na płeć. Nośnikami są dziennikarze, aktywistki i komentatorzy polityczni. Paliwem jest dosłowność cytatu, która nie wymaga interpretacji. Podatność na instrumentalizację jest wysoka – emocję łatwo wzmocnić sformułowaniami nawiązującymi do bezpieczeństwa kobiet i przemocy symbolicznej.

Pogarda i szyderstwo (22% [szacunkowe]) to emocja rozproszona po obu stronach – wobec Stanowskiego ze strony krytyków, wobec urzędniczki ze strony obrońców, wobec OMZRiK ze strony prawicy. Paliwem jest polaryzacja, która zamienia każdy temat w okazję do wyrównania rachunków z wrogiem politycznym. Nośnikami są konta o niskim progu hejtu i wysokiej częstotliwości postowania. Podatność na instrumentalizację jest ograniczona – emocja jest zbyt rozlana, by zbudować wokół niej spójny przekaz.

Resentyment antybiurokratyczny (17% [szacunkowe]) to emocja po stronie broniącej Stanowskiego lub rozumiejącej jego oburzenie. Paliwem są własne doświadczenia przedsiębiorców z aparatem skarbowym – historia z pizzerią jest czytelnym symbolem państwa, które ściga małych zamiast dużych. Nośnikami są drobni przedsiębiorcy i ich sympatycy. Podatność na instrumentalizację jest bardzo wysoka – emocja jest politycznie płynna i może być przejęta przez dowolny ruch populistyczny.

Cynizm i bezsilność (7% [szacunkowe]) to emocja tła, wyrażana przez komentatorów przekonanych, że Stanowski nie poniesie żadnych konsekwencji i sprawa wygaśnie przy następnym newsie. Paliwem jest pamięć poprzednich skandali bez konsekwencji. Podatność na instrumentalizację jest ograniczona w krótkim horyzoncie, ale niebezpieczna długoterminowo jako pożywka dla apatii obywatelskiej wobec instytucji.

Strach i niepokój o bezpieczeństwo (5% [szacunkowe]) to emocja wśród komentatorów wskazujących, że nagłośnienie tożsamości urzędniczki może narazić ją na rzeczywistą przemoc ze strony niezrównoważonych odbiorców Kanału Zero. Paliwem są konkretne przykłady nagonek internetowych kończących się fizycznym zagrożeniem. Nośnikami są przede wszystkim kobiety. Podatność na instrumentalizację jest wysoka – emocja może być kanalizowana przez organizacje praw kobiet lub prokuraturę do budowania presji prawnej.

🎯 Oczekiwania społeczne i okna operacyjne

Oczekiwanie reakcji prawnej na wypowiedź Stanowskiego (18% [szacunkowe]) – okno: 3-5 dni. Część dyskursu – głównie środowiska liberalne i feministyczne – oczekuje wszczęcia postępowania prokuratorskiego. Impuls instytucjonalny już padł: dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku złożył zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, minister finansów Domański publicznie potępił słowa Stanowskiego, osobne zawiadomienie złożył OMZRiK. Okno jest krótkie – decyzja prokuratury o wszczęciu lub odmowie wszczęcia dochodzenia musi zapaść zanim narracja osiągnie plateau. Odmowa wzmocni cynizm i bezsilność kosztem oburzenia moralnego, utrwalając przekaz o bezkarności figur medialnych.

Oczekiwanie przeprosin lub wycofania słów przez Stanowskiego (9% [szacunkowe]) – okno: 1-2 dni. Okno faktycznie już się zamknęło – Stanowski wzmocnił stanowisko, nazywając krytyczki „seksistkami”. Brak przeprosin przenosi narrację w tryb konfliktu tożsamościowego, co sprzyja dalszej eskalacji i trwałemu przypisaniu mu etykiety mizogina. To może mieć konsekwencje dla sponsorów i partnerów biznesowych Kanału Zero w średnim horyzoncie.

Oczekiwanie stanowiska Ministerstwa Finansów w sprawie praktyki KAS (8% [szacunkowe]) – okno: 5-10 dni. Segment techniczny i przedsiębiorczy dyskursu oczekuje oficjalnego komentarza w sprawie procedury nabycia sprawdzającego i polityki wystawiania mandatów. Oczekiwanie jest sygnalizowane wprost przez Agatę Jagodzińską, przewodniczącą Związkowej Alternatywy w KAS, której publiczne oświadczenie pojawia się w danych. Spełnienie oczekiwania mogłoby przenieść ciężar dyskursu z osoby Stanowskiego na kwestię systemową – co byłoby korzystne dla obozu rządowego i szkodliwe dla narracji antyrządowej.

📌 Wnioski analityczne

Milczenie współpracowników Stanowskiego jest ważniejszym sygnałem niż skala potępienia zewnętrznego. Cisza dziennikarzy i redaktorów Kanału Zero – przy każdym kolejnym agresywnym wpisie szefa – zmienia charakter incydentu w schemat i sugeruje dyskomfort wewnątrz redakcji albo kalkulację, że każda reakcja zwiększa zasięg afery. To okno operacyjne: pytania bezpośrednie do znanych dziennikarzy Kanału Zero mogą stworzyć nowy cykl narracyjny niezależnie od udzielonej odpowiedzi.

Argument o PiS jako twórcy absurdalnych przepisów nie jest bronią Stanowskiego – jest jego słabością. Powtarzające się w danych przypomnienia, że Stanowski milczał, gdy PiS te przepisy wprowadzał i egzekwował, tworzą narrację o selektywnym oburzeniu obliczonym na budowanie zasięgów, nie na zmianę prawa. Jeśli ta narracja zostanie spopularyzowana przed wygaśnięciem tematu, może trwale zmienić postrzeganie Stanowskiego z antysystemowego krytyka na koniunkturalistę.

Przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS Agata Jagodzińska aktywnie zarządza narracją i to w sposób nieoczywisty: wcześniej wypowiadała się w materiale Kanału Zero, dziękując redakcji za zajęcie się tematem odgórnych wskaźników mandatowych. Teraz publicznie potępia słowa Stanowskiego – co czyni ją aktorem, który przeszedł z obozu sojuszników na stronę krytyków. To sygnał, że KAS traktuje atak Stanowskiego jako zagrożenie dla morali pracowników niezależnie od wcześniejszych sympatii. Ministerstwo Finansów stoi przed wyborem: brak reakcji zostanie zinterpretowany jako porzucenie własnych urzędników wobec medialnej nagonki.

OMZRiK wzmacnia narrację krytyczną wobec Stanowskiego, ale jednocześnie ją komplikuje. Jego zawiadomienie do prokuratury jest łatwe do zdyskredytowania przez obóz Stanowskiego przez pryzmat wyroku i ucieczki za granicę założyciela organizacji. Kluczowy jest tu kontrast z zawiadomieniem złożonym przez dyrektora Izby Administracji Skarbowej – instytucję państwową, której wiarygodności nie da się podważyć tym samym argumentem. To zawiadomienie IAS, nie OMZRiK, jest faktycznym ciężarem prawnym sprawy i powinno być centralnym punktem narracji krytycznej wobec Stanowskiego.

resfutura.pl

wtorek, 9 czerwca 2026



Jak wynika z analizy danych Instytutu Studiów nad Wojną przeprowadzonej na początku maja, Ukraina drugi miesiąc z rzędu odzyskała więcej terytorium, niż straciła na rzecz Rosjan. Szumnie zapowiadana rosyjska ofensywa w Donbasie utknęła. Kolejne próby przełamania ukraińskich pozycji przynoszą Moskwie ogromne straty przy minimalnych zyskach.

Wydaje się, że Kijów postanowił wykorzystać tę sytuację, żeby przyspieszyć proces negocjacyjny. Prezydent Zełenski wysłał list otwarty do Putina z propozycją rozmów. Putin propozycję odrzucił. Jak jednak prezydent Ukrainy przyznał w wywiadzie dla Sky News, skontaktował się z nim powiązany z Kremlem oligarcha Roman Abramowicz. Miał on, powołując się na Władimira Putina, sondować możliwość zawarcia kompromisu między Kijowem a Moskwą.

(...)

Serhij jest dowódcą jednego z pułków w ukraińskiej armii. Na froncie od początku wojny.

- To normalny ruch polityczny, żeby pokazać całemu światu, że chcemy pokoju, a Putin jest agresorem - ocenia.

- A wierzysz, że teraz może być zawieszenie broni? Rosja może się zgodzić?

- Nie wierzę już nikomu, przyjacielu, poza swoją bronią i towarzyszami broni obok mnie. Dowódca naszego korpusu powiedział niedawno, że przy tej dynamice na froncie za pięć, sześć miesięcy możemy zdobyć inicjatywę i zacząć zmieniać bieg wojny. W to właśnie wierzę. Bo widzę, jak pracują nasi chłopcy i jak zdychają rosyjscy żołnierze.

Tego dnia Donald Trump ogłosił, że niedługo będzie pokój. Serhij to słyszał, ale o Trumpie woli nie mówić.

Oleh stracił na froncie nogę i rękę.

- Po kontrofensywie z 2023 r. przestałem już robić prognozy i czegokolwiek oczekiwać - mówi. - Rosjanie będą atakować tak długo, jak długo ich kierownictwo będzie wierzyć, że ostatecznie zdołają nas złamać. Nawet teraz, mimo strat poniesionych przez rosyjską armię w ciągu ostatniego roku i żałosnego tempa postępów, Rosjanie działają tak samo jak wcześniej.

W zachodnich analizach od miesięcy powtarza się ten sam motyw: strukturalne problemy rosyjskiej gospodarki, gigantyczny deficyt budżetowy, nieuchronny kryzys. Na Ukrainie ten motyw słyszeli wszyscy. I wszyscy już przestali go traktować jak prognozę.

- Od dwóch lat czytam o tych problemach - mówi Oleh, ale jak dotąd nie znajduje to odzwierciedlenia ani na polu walki, ani w gotowości Kremla do ustępstw czy konkretnych rozmów. Jedynie ponownie zaczęły pojawiać się rozmowy o nowej mobilizacji w Rosji. Niezależnie od polityki nam pozostaje tylko dalej się bronić.

(...)

Na początku zeszłego tygodnia w Kijowie Kyryło Budanow - szef biura prezydenta Ukrainy, dawny dowódca wywiadu wojskowego - zorganizował Forum Bezpieczeństwa i Strategii. Uczestniczyłem w nim.

Budanow to człowiek, który przez lata prowadził operacje, które wpłynęły na bieg tej wojny. Teraz, jako polityk, również jest konkretny.

Rozmowa z Anne Applebaum była centralnym punktem forum. Budanow mówił:

(...)

Z tego, co mówił Budanow, wyłonił się też obraz Rosji, który rzadko pojawia się w mediach - nie triumfalistyczny i nie katastroficzny. Obraz kraju, który zaczyna odczuwać wojnę inaczej niż jeszcze trzy czy dwa lata temu.

Rosjanie widzą wojnę na własnym terytorium. Drony uderzają w rafinerie i miasta. Problemy gospodarcze to dla Kremla kłopot, ale nie katastrofa. Rosjanie są przyzwyczajeni do biedy i ograniczeń. Ale coraz trudniej utrzymać narrację o silnym, kontrolującym sytuację Kremlu, kiedy ludzie słyszą eksplozje i syreny alarmowe.

I to - zdaniem Budanowa - jest prawdziwa presja. Nie wskaźniki gospodarcze, ale poczucie wymykania się sytuacji spod kontroli.

Co do Putina, Budanow zwrócił uwagę, że bardzo mało prawdopodobne jest, aby prezydent Rosji po ponad dwudziestu sześciu latach budowania systemu władzy po prostu odszedł. Ale w tym też ukraiński polityk widzi pewną negocjacyjną szansę.

(...)

Budanow zwrócił też uwagę na "przezroczysty front".

- Obie strony praktycznie wszystko widzą. Drony, satelity, wywiad elektroniczny - razem stworzyły sytuację bez precedensu w historii wojen. Duże ruchy wojsk są niemożliwe do ukrycia. Każda większa koncentracja sił jest widoczna, zanim jeszcze zdąży się rozwinąć. To oznacza, że klasyczne przełamanie frontu - błyskawiczny manewr, zaskoczenie, głęboka penetracja - jest w tej chwili strukturalnie bardzo trudne do wykonania - podsumował.

To chyba najlepiej wyjaśnia, dlaczego front stoi. Po zakończeniu tej wojny armie całego świata będą ją analizować właśnie pod tym kątem.

/Już to robią, min. od dwóch-trzech lat, wojna po tej wojnie nie będzie wygladać tak samo, mamy teraz impas dronowy, ale środki antydronowe rozwijają się cały czas i przyjdzie czas równowagi, zniwelowania teraźniejszej przewagi dronów taktycznych nad innymi broniami, pancernymi, artylerią, które przecież nie znikną - red./

(...)

Jak zmusić Rosję do rozmów? Pytam o to polskiego analityka zajmującego się Ukrainą i relacjami transatlantyckimi, który chce pozostać anonimowy.

Jego diagnoza jest następująca: ukraińska pozycja negocjacyjna składa się z dwóch elementów - bierze się z sytuacji na froncie, ale też z nastrojów wewnątrz kraju. Front wygląda najlepiej od jesieni 2023 r. Sytuacja wewnętrzna jest bardzo krucha — energetyka nie wróci do sprawności przed zimą, mobilizacja budzi rosnący opór, wewnętrzna rywalizacja polityczna narasta.

I tu pojawia się pęknięcie, które determinuje całą europejską politykę wobec tej wojny:

- Europa kieruje się przesłanką frontu i uważa, że trzeba negocjować, bo sytuacja militarna jest najlepsza od lat. Rosja kieruje się przesłanką zaplecza i uważa, że wojna na wyczerpanie idzie zgodnie z planem, nawet jeśli z pewnym odchyleniem od założonego kalendarza.

(...)

Jedna z tych diagnoz jest błędna.

Analityk jest też jednoznaczny w ocenie tego, czy to dobry moment na negocjacje:

- To zły moment, żeby wchodzić w rozmowy z Rosją, bo Rosja właśnie teraz zaczyna odczuwać ciężar wojny. Wejście w rozmowy z Rosją teraz to rzucenie jej koła ratunkowego. Rosja pod presją sankcji, z deficytem budżetowym, z rosnącymi kosztami mobilizacji i z wojną coraz bardziej widoczną na własnym terytorium - to Rosja ze znacznie słabszą pozycją negocjacyjną niż rok temu. Ale trójkąt Brytyjczycy-Niemcy-Francuzi kieruje ich własna polityka wewnętrzna; zasłaniają się tylko trudnym stanem ukraińskiego zaplecza. Inicjatywę ma prezydent Macron, który szuka spuścizny swojej prezydentury i liczy na to, że będzie nią pokój na Ukrainie.

/Macron ma Le Pen na karku, nie tylko ego - red./

wp.pl


Polecam wszystkim, którzy twierdzą, że gdyby tylko nie unijna biurokracja i ceny energii, to Europa i Polska znów by - jak równy z równym - konkurowała z Chinami.

Na liczbach widać, że Chińczycy stworzyli potężny system transferujący środki do firm, co pozwala im potem wycinać globalnych konkurentów.

Oczywiście wiele unijnych regulacji jest do rewizji i likwidacji, a USA i Chiny odjeżdżają nam w generacji taniej energii, każdego rodzaju. To wymaga mądrej rewizji. 

Natomiast nawet gdyby zupełnie te obciążenia obciąć, wciąż Chińczycy transferują 6 razy więcej subsydiów do swoich firm, niż UE.

Latami Zachód próbował wymusić na Chinach zmianę modelu, bez efektu i na pół gwizdka. W rezultacie ta przemysłowa maszyna przejeżdża po nas jak walec. I na ten walec trzeba po prostu ograniczeń w naplywie chińskiej technologii, jak pisze @iggnacy, żeby wyrównać pole gry.

A mówiąc dokładniej, trzeba wszystkiego naraz - obcięcia biurokratycznych obciążeń, mądrej korekty polityki energetycznej oraz podniesienia barier na Chiny. I wprowadzenia własnych narzędzi wsparcia dla strategicznych branż. Jednym słowem - trzeba mądrej polityki przemysłowej. 

Plus jeszcze, niestety, trzeba nauczyć się ruszać trochę szybciej - bo przywołane w artykule wypowiedzi szefa Hondy czy Volkswagena to też prawda. W Chinach okrutna wewnetrzna konkurencja sprawia, że firmy stają na rzęsach by zwiększać swoją efektywność, automatyzować, cyfryzować, optymalizować. Nas też to czeka.

x.com/J_Jakobowski

Przeciętnego konsumenta bardzo cieszy tani chiński produkt. Widać to gołym okiem po ogromnym wzroście popularności chińskich marek aut.

Jednak OECD ostrzega, że ekspansja chińskich firm na świecie odbywa się głównie dzięki dotacjom rządowym, a nie wyższej produktywności. Jest to konkurencja na dopingu.

Tak wyglądają subsydia dla największych firm przemysłowych na świecie:
Chiny: ponad 3% (przychodów)
Europa: 0,5%

Nowatorska baza danych OECD wskazuje, że chińskie firmy przemysłowe rosną głównie dzięki subsydiowanym cenom. 

W krótkim okresie zyskują konsumenci na świecie, ale w dłuższym będzie mniej innowacji. Bo firmy z innych krajów przestają inwestować.

Trzeba jednak uczciwie przyznać, że raport OECD jest niepełny. Kraje rozwinięte też zawsze stosowały wsparcie polityczne dla swoich przedsiębiorstw, tylko nie zawsze w sposób, który da się tak łatwo zmierzyć.

x.com/iggnacy


Chińskie MSZ zarzuciło we wtorek władzom USA nadużywanie pojęcia bezpieczeństwa narodowego i tworzenie "dyskryminujących list". To reakcja na wpisanie przez Pentagon chińskich firm, w tym Alibaby i BYD, na listę podmiotów wspierających chińską armię. Spółki te określają decyzję USA jako bezpodstawną.

- Wzywamy Stany Zjednoczone do skorygowania swoich błędnych praktyk i zaprzestania nieuzasadnionego represjonowania chińskich przedsiębiorstw - powiedział rzecznik resortu dyplomacji Lin Jian podczas regularnego briefingu. - Podejmiemy niezbędne środki, aby chronić legalne prawa naszych firm - dodał.

W poniedziałek Pentagon opublikował zaktualizowaną listę przedsiębiorstw operujących w USA, które uważa za zaangażowane we wspieranie chińskiej armii. Znaleźli się tam m.in. potentat handlu elektronicznego Alibaba, gigant internetowy Baidu, producent aut elektrycznych BYD, a także wiodące firmy z sektora biotechnologicznego i zaawansowanej robotyki.

Wpisane na listę korporacje stanowczo zaprzeczyły powiązaniom z wojskiem. Spółka Alibaba oświadczyła, że "nie ma żadnych podstaw" do takiej klasyfikacji i zapowiedziała kroki prawne. Baidu podkreśliło, że "nie zawaha się użyć wszelkich opcji", aby zniknąć z zestawienia.

Obecność na liście Pentagonu nie oznacza nałożenia na te firmy klasycznych sankcji gospodarczych, lecz służy odcięciu ich od amerykańskich zamówień obronnych. Zgodnie z nowymi przepisami resort obrony USA straci pod koniec czerwca możliwość zawierania z nimi bezpośrednich kontraktów. Z kolei w 2027 r. amerykańskie wojsko będzie mieć całkowity zakaz kupowania ich sprzętu i usług - nawet za pośrednictwem innych, zewnętrznych dostawców. Decyzja Pentagonu to także wyraźny sygnał ostrzegawczy dla pozostałych amerykańskich urzędów, by unikały współpracy z wyszczególnionymi podmiotami.

PAP


Śniło mi się, że zachowanie Polaków za granicą nie budzi żadnych zastrzeżeń. Że Polacy są najkulturalniej zachowującym się na świecie narodem i żaden z Polaków nigdy nie zasłużył na deportację. Polacy nigdy nie byli źli i nigdy nikogo nie napadli. Jesteśmy tak niewyrozumiali wobec innych i na podstawie zachowania jednego obcokrajowca wyciągamy wnioski na temat ich wszystkich, bo nigdy żaden z nas nie dopuścił niczego, co postawiłoby kogokolwiek z Narodu Polskiego w złym świetle. Jeśli wyjeżdżamy za pracą za granicę to godnie i zasadnie, jeśli przyjeżdżają do nas, to niech wypierdalają z tą swoją patusiarnią. Tylko my zasadnie uciekamy przed wojną i prześladowaniem - inni niech wypierdalają. Nam należą się wszystkie prawa wszędzie, innym u nas - żadnych. My nie zabieramy nikomu pracy, nam - wszyscy. To wszystko ma głęboki sens i jest czystą prawdą.

I wcale się nie obudziłem, bo tak było naprawdę i zostało wpisane do Konstytucji i wszyscy dostaliśmy order Orła Białego, a cała Europa i cały świat wzruszone biły nam brawo i czuły się źle ze swoją chujowością i wypierdalały do swoich chujowych krajów. A jeśli coś było u nas nie tak to wykazywały się wyrozumiałością, której my nikomu nigdy nie byliśmy winni.

x.com/ZiemowitSzcze11


Henry Nowak zmarł w nocy z 3 na 4 grudnia 2025 r. w Southampton od ran zadanych przez Vickruma Digwę. Prokuratura przekazała, że sprawca miał przy sobie dwa noże: mały kirpan (noszony przez sikhów) oraz "duży sztylet sikhijski" - jak, wg BBC, opisał go sędzia. To właśnie nim Digwa miał zranić Nowaka. 

Federacja Sikhów z siedzibą w Southampton zdementowała informację, że narzędziem zbrodni był kirpan. Podobnego zdania była Sieć Organizacji Sikhów, która wskazała, że było nim "perskie ostrze znane jako pesh-kabz, zaprojektowane do przebijania kolczugi", które sprawca nosił jako "członek Nihang". "Partie polityczne, grając na rosnącym rasizmie w kraju, dążą do zakazu noszenia kirpanu - mimo że nie jest on narzędziem zbrodni" - napisała sieć. 

Zdaniem dyrektora ds. zaangażowania politycznego Federacji Sikhów, Dabinderjita Singha, dezinformacja na temat narzędzia zbrodni była "bardzo szkodliwa" dla Sikhów, ponieważ zaczęli być nękani. W związku z tym zaapelowali o publiczne dochodzenie tej w sprawie. "Pozwalając, aby fałszywe informacje, dotyczące broni, przedstawione przez skazanego mordercę, pozostały bez odpowiedzi na rozprawie, system sprawiedliwości przyczynił się do rozprzestrzeniania się niezwykle szkodliwej fali dezinformacji" - napisał Singh w liście do ministra spraw wewnętrznych Shabany Mahmood, ministra sprawiedliwości Davida Lammy'ego i prokuratora generalnego Richarda Hermera.

Kiedy policja przybyła na miejsce, Digwa fałszywie oskarżył Nowaka o rasistowską napaść. Wprowadzeni w błąd funkcjonariusze aresztowali wykrwawiającego się 18-latka. Zignorowali jego słowa, gdy na nagraniu powtarzał: "nie mogę oddychać" i "zostałem dźgnięty". Chłopak krótko potem zmarł.

Podczas procesu sądowego udowodniono jednak, że przedstawione przez Digwę oskarżenia wobec Nowaka były bezpodstawne. 1 czerwca 23-latek został skazany na dożywocie. O przedterminowe zwolnienie będzie mógł się ubiegać najwcześniej po 21 latach więzienia.

2 czerwca, po opublikowaniu nagrania z kamer umieszczonych w mundurach funkcjonariuszy, dokumentujących aresztowanie Henry'ego Nowaka, w sieci pojawiły się fałszywe informacje. Internauci błędnie zidentyfikowali Tristana Parsonsa i Christi Hill jako policjantów obecnych na miejscu zdarzenia. Na platformach społecznościowych rozpowszechniano wizerunki obojga funkcjonariuszy, oskarżając ich o udział w aresztowaniu Nowaka. Jeden z takich wpisów na platformie X osiągnął ponad milion wyświetleń.

W związku z krążącą dezinformacją Hill opublikowała oświadczenie na swoim profilu na LinkedIn. Wyjaśniła, że odeszła z policyjnej formacji w Hampshire w kwietniu 2024 r., ponad rok przed aresztowaniem Nowaka. "Zamieszanie wynika z komunikatu prasowego o przyznaniu krajowej nagrody za odwagę. Zdjęcie mnie i mojego kolegi, który również padł ofiarą niesłusznego ataku, jest wielokrotnie udostępniane i błędnie przypisywane tej sprawie" - napisała. Wspomniane zdjęcie pochodzi z 2020 r.

Odejście byłej funkcjonariuszki z policji potwierdził także jej późniejszy pracodawca. Polaris Gatekeeper, firma zajmująca się ochroną, poinformowała Agencję Reutera, że kobieta pracowała dla nich od maja 2024 r. Dodano, że i potem była zatrudniona w tej samej branży. Fakt, że Hill nie pracuje już w policji potwierdzają także jej dawne wpisy na LinkedIn, gdzie informowała o swoim odejściu z pracy.

Hill skomentowała fałszywe oskarżenia w brytyjskim programie śniadaniowym "Good Morning Britain". Jak mówiła, błędna identyfikacja zmusiła ją do opuszczenia swojego miejsca zamieszkania ze względów bezpieczeństwa.

Była funkcjonariuszka miała zostać błędnie wytypowana przez algorytm chatbota AI Grok, należącego do platformy X. Miał on odpowiadać na pytania internautów, potwierdzając, że to właśnie ona była jedną z policjantek obecnych w chwili śmierci Nowaka. PAP zwróciła się do zespołu prasowego xAI z prośbą o stanowisko w tej sprawie, ale nie otrzymała odpowiedzi.

Według Ośrodka Analizy Dezinformacji, NASK, odpowiednio sprowokowany Grok w wielu odpowiedziach na pytania zdecydowanie wyróżnia się na tle innych, bardziej wyważonych językowo modeli. "Grok przytacza bardzo kontrowersyjne teorie dotyczące tematyki imigrantów, rasy i kultury europejskiej, wykazuje również stronniczość w kierunku obwiniania strony ukraińskiej. Jego silne opinie na tematy aktualnie polaryzujące opinię publiczną oraz ostry ton wypowiedzi mogą być spowodowane tym, że model ten jest bezpośrednio trenowany na wpisach, zawartości profili i rozmowach użytkowników portalu X" - zaznaczył ośrodek w komentarzu przekazanym PAP.

Drugie niesłuszne oskarżenie ze strony internautów padło wobec Tristana Parsonsa. Wpis skomentował właściciel platformy X Elon Musk. "Kiedy ten łajdak trafi do więzienia?" - napisał pod jednym ze zdjęć Parsonsa opublikowanych na X.

Tymczasem Reuters ustalił, że Tristan Parsons w dniu zdarzenia przebywał w Stanach Zjednoczonych. Świadczy o tym m.in. przesłane przez osobę zaznajomioną ze sprawą jego zdjęcie w Nowym Jorku z lokalizacją i datą zrobienia fotografii. Dodatkowo jego lot powrotny do Anglii miał być zarezerwowany na 6 grudnia ub. roku, czyli trzy dni po śmierci Nowaka.

Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK ostrzegł w komentarzu przekazanym PAP, że platforma X może być inkubatorem nieprawdziwych informacji zarówno z uwagi na swój charakter, jak i profil przeciętnego użytkownika. "X jest platformą szybkiej wymiany informacji i metodą pierwszego kontaktu w przypadku nagłych zdarzeń, co sprzyja przekazywaniu niesprawdzonych informacji. Dodatkowym czynnikiem wzmacniającym jest ograniczona długość standardowego wpisu. Łatwa dostępność i wyższy zasięg emocjonalnych wpisów przyciągają użytkowników, którzy szukają tego typu powierzchownych, krótkich treści" - zaznaczono.

NASK zwrócił również uwagę na zmiany wprowadzone w ostatnich latach na platformie, m.in. znaczące ograniczenie moderacji.

Federacja Policji w Hampshire potępiła, w swoim oświadczeniu, wymierzane przez internautów samosądy. Z wpisu federacji na X wynika, że jeden z błędnie oskarżonych funkcjonariuszy otrzymywał groźby pozbawienia życia.

Imiona i nazwiska policjantów odpowiedzialnych za aresztowanie Nowaka nie są dostępne publicznie. Śledztwo w sprawie ich działań prowadzi Niezależny Urząd ds. Postępowania Policji (IOPC). Szefowie lokalnych jednostek analizują wytyczne i zalecenia, dotyczące zachowania funkcjonariuszy w podobnych przypadkach.

We wrześniu rozpocznie się dochodzenie prowadzone przez - odpowiedzialnego za badanie niewyjaśnionych zgonów - koronera w sprawie ewentualnych błędów policjantów.

gazeta.pl\PAP