"Deal Waszyngtonu i Moskwy w sprawie rosyjskiej ropy może na chwilę uspokoić rynki i nastroje w USA przed listopadowymi wyborami" — oceniła analityczka brytyjskiej redakcji "The Telegraph". Dodaje, że "za te pięć minut wytchnienia Ukraina zapłaci wysoką cenę".
Dla prof. Ryszarda Piaseckiego nawet to "wytchnienie" wcale nie jest tak oczywiste.
— Te 300 tys. ton z pierwszej transzy od Putina odpowiada 14 godzinom amerykańskiego zużycia diesla — wylicza ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. Zatem przy skali gospodarki Stanów Zjednoczonych wpływ porozumienia na ceny paliw może okazać się ograniczony. Obecnie za galon diesla — czyli 3,8 litra — Amerykanie płacą rekordowe sześć dolarów i 30 centów.
Jednak z drugiej strony — jak dodaje prof. Ryszard Piasecki — dla wyborców taki "propagandowy gest" ma znaczenie.
— Donald Trump wie, że oni wiedzą, że w Ameryce logistyka uzależniona jest właśnie od diesla, ponieważ w Stanach Zjednoczonych diesel trafia do ciężarówek — mówi ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. — Tu nie chodzi o baki samochodów osobowych Amerykanów, oni sobie do nich tego diesla nie leją, ale właśnie o transport towarów. A gdy jego koszty rosną, rosną też koszty transportowanych produktów i koszty życia. Bo przewozy koleją znaczą w Stanach Zjednoczonych niewiele.
(...)
Tymczasem w odpowiedzi na porozumienie paliwowe z Rosją ukraińscy wysłannicy nagle skrócili pobyt w Miami i wracają do kraju. A Donald Trump stwierdził w sobotę w rozmowie z dziennikarzami, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta.
onet.pl
Dla prof. Ryszarda Piaseckiego nawet to "wytchnienie" wcale nie jest tak oczywiste.
— Te 300 tys. ton z pierwszej transzy od Putina odpowiada 14 godzinom amerykańskiego zużycia diesla — wylicza ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. Zatem przy skali gospodarki Stanów Zjednoczonych wpływ porozumienia na ceny paliw może okazać się ograniczony. Obecnie za galon diesla — czyli 3,8 litra — Amerykanie płacą rekordowe sześć dolarów i 30 centów.
Jednak z drugiej strony — jak dodaje prof. Ryszard Piasecki — dla wyborców taki "propagandowy gest" ma znaczenie.
— Donald Trump wie, że oni wiedzą, że w Ameryce logistyka uzależniona jest właśnie od diesla, ponieważ w Stanach Zjednoczonych diesel trafia do ciężarówek — mówi ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. — Tu nie chodzi o baki samochodów osobowych Amerykanów, oni sobie do nich tego diesla nie leją, ale właśnie o transport towarów. A gdy jego koszty rosną, rosną też koszty transportowanych produktów i koszty życia. Bo przewozy koleją znaczą w Stanach Zjednoczonych niewiele.
(...)
Tymczasem w odpowiedzi na porozumienie paliwowe z Rosją ukraińscy wysłannicy nagle skrócili pobyt w Miami i wracają do kraju. A Donald Trump stwierdził w sobotę w rozmowie z dziennikarzami, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta.
onet.pl