sobota, 10 października 2026


 
"Deal Waszyngtonu i Moskwy w sprawie rosyjskiej ropy może na chwilę uspokoić rynki i nastroje w USA przed listopadowymi wyborami" — oceniła analityczka brytyjskiej redakcji "The Telegraph". Dodaje, że "za te pięć minut wytchnienia Ukraina zapłaci wysoką cenę".

Dla prof. Ryszarda Piaseckiego nawet to "wytchnienie" wcale nie jest tak oczywiste.

— Te 300 tys. ton z pierwszej transzy od Putina odpowiada 14 godzinom amerykańskiego zużycia diesla — wylicza ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. Zatem przy skali gospodarki Stanów Zjednoczonych wpływ porozumienia na ceny paliw może okazać się ograniczony. Obecnie za galon diesla — czyli 3,8 litra — Amerykanie płacą rekordowe sześć dolarów i 30 centów.

Jednak z drugiej strony — jak dodaje prof. Ryszard Piasecki — dla wyborców taki "propagandowy gest" ma znaczenie.

— Donald Trump wie, że oni wiedzą, że w Ameryce logistyka uzależniona jest właśnie od diesla, ponieważ w Stanach Zjednoczonych diesel trafia do ciężarówek — mówi ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego. — Tu nie chodzi o baki samochodów osobowych Amerykanów, oni sobie do nich tego diesla nie leją, ale właśnie o transport towarów. A gdy jego koszty rosną, rosną też koszty transportowanych produktów i koszty życia. Bo przewozy koleją znaczą w Stanach Zjednoczonych niewiele.

(...)

Tymczasem w odpowiedzi na porozumienie paliwowe z Rosją ukraińscy wysłannicy nagle skrócili pobyt w Miami i wracają do kraju. A Donald Trump stwierdził w sobotę w rozmowie z dziennikarzami, że nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta.

onet.pl


Donald Trump stwierdził w sobotę w rozmowie z dziennikarzami, że "nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta". — Sugeruję, żeby znaleźli nowego przywódcę, który będzie w stanie osiągnąć porozumienie — oświadczył.

Prezydent USA ocenił, że Wołodymyr Zełenski "mógł wiele razy doprowadzić do porozumienia, ale z jakiegoś powodu nigdy do tego nie doszło".

— Pójdę o krok dalej. Gdybym [w momencie wybuchu wojny między Rosją a Ukrainą] był prezydentem, nigdy by do konfliktu nie doszło — podkreślił.

Prezydent USA ocenił również, że wojna między Rosją a Ukrainą "rozpoczęła się z powodu niekompetencji". Donald Trump zwrócił się także bezpośrednio do prezydenta Ukrainy. — Straciłeś 30 proc. swojego kraju oraz ponad milion ludzi — powiedział.

— Po obu stronach zginęły blisko 2 mln ludzi. Ta wojna nigdy się nie powinna zacząć — dodał.

Donald Trump zarzucił także Wołodymyrowi Zełenskiemu, że zignorował jego prośby. — Powiedzieliśmy mu: możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problem dla całego świata. A on chce przysparzać problemów światu — ocenił.

Prezydent USA stwierdził, że przywódca Ukrainy "chce zaszkodzić amerykańskim rolnikom i hodowcom, powodując problemy z olejem napędowym". — Może robić, co chce, ale tego robić nie może, ponieważ mamy globalny problem, a jego przyczyną jest niedostateczna liczba rafinerii produkujących olej napędowy. Więc co on robi? Atakuje rafinerie. Powiedziałem mu: "Rób, co chcesz. Nie atakuj rafinerii. Jest mnóstwo innych celów. Nie atakuj rafinerii". On i tak je zaatakował — zaznaczył prezydent USA.

— Nie pozwolimy, by ucierpieli nasi rolnicy i hodowcy. Nie pozwolimy też, by ucierpiała reszta świata. Dlatego lepiej, żeby, do cholery, przestał — dodał

Władimir Putin i Donald Trump odbyli rozmowę telefoniczną, podczas której głównym tematem była wojna w Ukrainie oraz możliwości jej zakończenia — poinformowała w sobotę Moskwa. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że rosyjski prezydent "ze zrozumieniem odniósł się do propozycji przedstawionych przez stronę amerykańską".

Donald Trump ogłosił w piątek porozumienie z Władimirem Putinem w sprawie paliwa. Rosja ma dostarczyć na amerykański rynek setki tysięcy ton oleju napędowego. "Ceny dla Amerykanów i całego świata będą spadać rekordowo szybko" — zapewnił prezydent USA.

onet.pl\PAP

piątek, 9 października 2026



Trump stwierdził, że Rosja natychmiast dostarczy ponad 300 tys. ton oleju napędowego na rynki amerykańskie i światowe, kolejne 500 tys. ton w listopadzie 2026 r., a milion ton „zaraz potem” i zauważył, że rosyjskie rafinerie ropy naftowej mogą dostarczyć kolejne trzy miliony ton oleju napędowego „w krótkim czasie” w zależności od ich warunków. Departament Skarbu USA wydał tymczasową licencję generalną, pod kierunkiem Trumpa, aby umożliwić rosyjskie dostawy oleju napędowego na rynek globalny. Rosyjski eksport stanowił tylko 9,5 procent globalnej podaży eksportu oleju napędowego w 2025 roku, a Federacja Rosyjska tymczasowo zakazała eksportu oleju napędowego 8 lipca 2026 r., ponieważ Ukraina zintensyfikowała swoje kampanie uderzeniowe dalekiego zasięgu przeciwko zdolnościom rafineryjnym Rosji i kampanii pośredniego zasięgu przeciwko rosyjskiej logistyce, w tym dostaw paliwa na okupowaną Ukrainę i linię frontu. Decyzja USA o zezwoleniu Rosji na dostarczanie oleju napędowego na rynki światowe, w tym do Stanów Zjednoczonych, będzie wspierać wysiłki Kremla na rzecz zablokowania wysiłków USA na rzecz zakończenia wojny, ponieważ zyski z eksportu oleju napędowego umożliwią Rosji dalsze finansowanie wojny na Ukrainie. Decyzja USA o przyznaniu Rosji zwolnienia z eksportu oleju napędowego stanowi również jednostronną koncesję USA w jej negocjacyjnych postawach z Rosją, kiedy Rosja zaoferowała USA żadnych ustępstw w negocjacjach w celu zakończenia wojny na Ukrainie.

(...) Czarnogórska policja i Czarnogórska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (ANB) zatrzymały Zvinchuka, jego żonę i trzech jego współpracowników po dniach inwigilacji, zgodnie z publikacją Czarnogórską, Vijesti. Zwinczuk i jego współpracownicy przybyli do Czarnogóry, aby nakręcić film dokumentalny na temat negatywnych skutków polityki wizowej Unii Europejskiej (UE), który władze Czarnogóry uważały za przedstawiony w integracji europejskiej jako proces przymusowy politycznie, który negatywnie wpływa na turystykę czarnogórską, stabilność gospodarczą i interesy narodowe. Czarnogórskie organy ścigania poinformowały, że zatrzymanie Zwinczuka miało na celu zdławienie „hybrydowych działań” sieci kanałów powiązanych z rozpowszechnianiem propagandy Kremla i operacjami wpływu na informacje zagraniczne. Premier Czarnogóry Milojko Spajic oświadczył 9 października, że czarnogórskie władze chronią narodowe interesy kraju, aby zapobiec „działaniom hybrydowym” i próbom destabilizacji. Kanał Rybar Telegram twierdził, że Zvinchuk i jego współpracownicy przebywali w Czarnogórze legalnie i nie naruszyli lokalnych przepisów.

(...) Zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji i przewodniczący Jednej Rosji Dmitrij Miedwiediew twierdził, że Rosja będzie musiała zacząć zatrzymywać obywateli Europy i USA, aby „uzupełnić” swój „fundusz wymiany”. Rosyjski milblogger podobnie twierdził, że Rosja powinna zatrzymać i aresztować kilku unijnych dziennikarzy. Zastępca przewodniczącego Komitetu Obrony Dumy Państwowej Rosji Aleksiej Zhurawljow twierdził, że Rosja powinna stosować nowe rosyjskie prawo, które pozwala prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi wykorzystywać rosyjskie siły wojskowe do ochrony rosyjskich obywateli za granicą w przypadku ich aresztowania, zatrzymania, ścigania karnego lub innych postępowań sądowych w zagranicznych sądach.

understandingwar.org

wtorek, 6 października 2026



— Szczegóły tej rozmowy zna bardzo wąskie grono ludzi. Powiem tylko tyle, że to nie przypadek, iż przez tyle miesięcy ta historia pozostała w tajemnicy — słyszymy od ważnego urzędnika rządu.

I dalej: — W niczyim interesie nie jest ujawnienie treści. Jest to trudny temat.

(...)

Na sugestie o udziale ludzi prawicy w odwołaniu rozmowy z Hegsethem w końcu zareagował Adam Bielan. Europoseł PiS jest jednym z nieformalnych łączników obozu prezydenta z ekipą Donalda Trumpa.

Bielan 23 września poruszył temat na platformie X. Zapewnił, że nikt nie przeszkadzał w spotkaniu sekretarza obrony USA z polskim wicepremierem. Przekonywał, że pomógł zorganizować spotkanie Kosiniaka-Kamysza z politykiem znacznie ważniejszym od Hegsetha. Nazwiska nie podał.

Kolejny krok zrobił Nikodem Rachoń, doradca Karola Nawrockiego. W Polsat News kilka dni temu potwierdził, że uczestniczył w spotkaniu i zawęził listę możliwych rozmówców do trzech nazwisk, wśród których był Donald Trump. Zagadkę rozwiązał 1 października sam Kosiniak-Kamysz. Wyjaśnił, że rozmawiał z prezydentem USA przy okazji marcowej uroczystości uhonorowania Michaela Ollisa, amerykańskiego żołnierza, który zginął, osłaniając polskiego oficera w Afganistanie.

— Miałem sposobność porozmawiać chwilę z panem prezydentem Trumpem, za co bardzo serdecznie dziękuję — mówił w trakcie jednego z briefingów, wskazując na zaangażowanie Kancelarii Prezydenta.

Bielan później snuł już własną opowieść. Przedstawiał rozmowę jako sposób na odblokowanie negocjacji dotyczących stałej bazy USA i twierdził, że trwała kilkadziesiąt minut. Sam Kosiniak-Kamysz opisywał ją jako krótką. Donald Tusk podważył jednak wersję Bielana:
— Dotyczyła raczej sytuacji wewnętrznej w Polsce, o tak bym powiedział najdelikatniej — stwierdził wczoraj pytany przez TVN24. Zapewnił, że szef MON poinformował go o spotkaniu i jego przebiegu już w marcu.

— To zbyt ciekawa rozmowa, żeby o niej publicznie mówić — dodał premier, powołując się na jej poufność. Nie potwierdził konkretnej propozycji zmiany koalicji przez PSL, o czym informowała w weekend dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska.

(...)

— Wiem, o czym panowie rozmawiali, ale grono osób wtajemniczonych w treść rozmowy było na tyle wąskie, że nie mogę nic powiedzieć. Mogę jedynie podkreślić, że Kosiniak-Kamysz o szczegółach informował premiera już wiele miesięcy temu. Z całą pewnością mogę też powiedzieć, że rozmowa z prezydentem Trumpem niczego w konsekwencji nie zmieniła — słyszymy od naszego rozmówcy z rządu.

Inny z naszych rozmówców wskazuje na jeszcze jeden aspekt. — Proszę spojrzeć w kalendarz i zastanowić się, jaki temat związany z obronnością był wtedy na agendzie.

Na początku marca polityczną kwestią numer jeden był unijny program SAFE i ustawa, która wdrażała w Polsce narzędzia do wystąpienia o środki na zakup uzbrojenia u producentów działających na terenie Unii Europejskiej.

11 lutego odbyło się posiedzenie prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego w tej sprawie. Karol Nawrocki dopytywał o szczegóły kontraktów, które miały zostać zawarte w ramach SAFE. Wcześniej ówczesny szef BBN Sławomir Cenckiewicz krytykował program za to, że uniemożliwia zawieranie kontraktów w ramach tego mechanizmu w USA.

Użył nawet argumentu, iż SAFE jest niezgodny z amerykańską Narodową Strategią Obronną. 12 marca, czyli 10 dni po rozmowie Kosiniaka-Kamysza z Trumpem, prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o SAFE. Rząd jednak i tak zaciągnął unijną pożyczkę, wdrażając mechanizmy związane m.in. z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych.

Departament Stanu USA przekonywał później, że Stany Zjednoczone nie ingerowały w proces decyzyjny w tej sprawie. W komunikacie pojawiły się jednak krytyczne słowa o tym programie UE, w tym zarzut dotyczący "protekcjonizmu".

Zapytaliśmy o tę wersję polityka, który deklaruje, że wie, o czym Trump rozmawiał z wicepremierem: — Nie, nie chodziło o SAFE.

onet.pl


W rozmowie z Jacobem Rees-Moggiem, byłym brytyjskim ministrem i konserwatywnym posłem, Carlson zaczął zastanawiać się, po co właściwie Wielka Brytania walczyła w II wojnie światowej. Obrona Polski przed niemiecką inwazją nie była, jego zdaniem, brytyjską sprawą. Wielka Brytania, przystępując do wojny, według niego zniszczyła swoje imperium. - Czy pokonanie nazistów było warte ceny, którą zapłaciła Europa? - pytał, dodając, że "nigdy tego nie rozumiał".Tucker Carlson o "uzasadnionym" ataku Niemiec na PolskęCarlson wywodził, że "kłamstwem" jest twierdzenie, jakoby Adolf Hitler ot tak, bez powodu wkroczył do Polski. Przypomniał niemieckie pretensje do granic ustalonych po I wojnie światowej: część ziem należących wcześniej do Cesarstwa Niemieckiego znalazła się w Polsce, Niemcy były tym rozwścieczone i - mówi Carlson - stanowiło to "uzasadnienie" ich działania.

Zastrzega przy tym, że Hitlera nie broni.

(...)

Bo posłuchajmy samego Hitlera: twierdził on, że Polska odrzuciła pokojowe rozwiązania, że Niemcy w Polsce są prześladowani, że dochodzi do nieznośnych dla wielkiego mocarstwa naruszeń granicy, a jemu "nie pozostaje nic innego", jak odpowiedzieć siłą.Rozwijał tę argumentację później już w zajętym przez III Rzeszę Gdańsku - że Niemcy zostały skrzywdzone przez powojenne granice, że Gdańsk powinien wrócić do Rzeszy, a Niemcy w Polsce cierpią, że Polska zachowuje się prowokacyjnie.

Brzmi znajomo? Cóż, powinno. Powtarza się bowiem model uzasadniania przemocy:

"Jesteśmy wielkim narodem. Kiedyś mieliśmy te ziemie. Po naszej stronie granicy mieszkają nasi rodacy. Zostaliśmy upokorzeni. Sąsiednie państwo jest sztuczne albo historycznie przypadkowe. Jego polityka zagraża naszemu bezpieczeństwu. Zachód wykorzystuje je przeciwko nam. Próbowaliśmy się dogadać. Nie chcieli. Nie pozostawili nam wyboru. A więc musieliśmy wkroczyć".

interia.pl


Oto dlaczego Anthropic i reszta czołówki AI tak ostatnio cudowali z końcem ludzkości i potrzebą regulacji - Biznes im się nie spina i spinać nie będzie, przynajmniej nie w modelu który zakładali (uzależnić klienta, a później podnosić ceny tokenów. Najnowsze dane z Vercel AI Gateway pokazują, że modele otwarte przejmują całkowitą dominację, osiągając aż 78,4% udziału w wolumenie tokenów, podczas gdy zamknięte rozwiązania komercyjne skurczyły się do zaledwie 21,6% rynku. Ten trend i masowa migracja deweloperów na open-source, które sobie można postawić na komputerze w domu, oznaczają sporą presję cenową na gigantów takich jak Anthropic, którzy będą musieli drastycznie obniżać ceny na API, szukając ratunku w zaawansowanych usługach korporacyjnych zamiast w samej sprzedaży surowych tokenów. Na wolnym rynku to się nie utrzyma.

Oczekuję więcej cudowania z ich strony.

x.com/Jakub_moscicki


Dwa statki handlowe zostały trafione przez drony w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym, jeden z nich zatonął - poinformowała we wtorek rano agencja Reutera.

Dwa statki handlowe zostały trafione przez drony w bułgarskiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym, jeden z nich zatonął - poinformowała we wtorek rano agencja Reutera.

Według portalu Maritime.bg do ataku doszło około 80 mil morskich na wschód od miasta Bjała na bułgarskim wybrzeżu. Zatopiona jednostka to statek Alfa Watan, pływający pod banderą Togo.

"Załoga statku, który zatonął po trafieniu dronem, jest uznawana za zaginioną" - powiadomił premier Bułgarii Rumen Radew, cytowany przez Reutersa.

Na pokładzie drugiego ze statków - Able pod banderą Palau - wybuchł pożar. Jego załoga, licząca 18 osób, została uratowana przez bułgarski prom pasażerski i przetransportowana na brzeg przez jednostki straży granicznej.

Agencja informacyjna BTA przekazała, że premier Bułgarii zapowiedział spotkanie przedstawicieli instytucji państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, w tym resortów obrony i spraw wewnętrznych oraz biura prezydenta i służb specjalnych.

W poniedziałek dwie osoby zginęły, a 11 uratowano ze statku na Morzu Czarnym, na pokładzie którego wybuchł pożar - poinformowało ministerstwo spraw wewnętrznych Rumunii. Według rumuńskich mediów jednostka została trafiona dronem. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski potwierdził, że za ten atak odpowiada Rosja. Statek transportował ładunek kukurydzy z Izmaiłu na Ukrainie i znajdował się na wodach międzynarodowych.

Jak przekazał w niedzielę portal pronewsdobrich.bg, bułgarska Marynarka Wojenna zlokalizowała tego dnia statek handlowy Emil, dryfujący w odległości około 40 mil morskich od miasta Szabła. W pierwszych dniach sierpnia jednostka została trafiona dronem w pobliżu ukraińskiej Odessy. Następnie załoga opuściła uszkodzony statek, który utracił zdolność manewrowania. 

PAP


Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Niemiec August Hanning został zatrzymany we wtorek rano pod zarzutem szpiegostwa - poinformowała niemiecka prokuratura federalna. W sprawie zatrzymano też byłego bliskiego współpracownika Hanninga.

Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Niemiec August Hanning został zatrzymany we wtorek rano pod zarzutem szpiegostwa - poinformowała niemiecka prokuratura federalna. W sprawie zatrzymano też byłego bliskiego współpracownika Hanninga.

Według ustaleń regionalnych nadawców WDR i NDR oraz dziennika "Sueddeutsche Zeitung" śledczy Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) zatrzymali Hanninga wcześnie rano w jego domu w Nordwalde koło Muenster na północnym zachodzie kraju.

Prasa pisze o postępowaniu związanym m.in. z podejrzeniem szpiegostwa na szkodę państwa, usiłowaniem zdrady stanu oraz działalności agenturalnej na rzecz wywiadu obcego państwa.

Współpracownik Hanninga, w komunikacie określany jako Manfred D., został aresztowany w Bawarii. To były szef biura Hanninga, który pracował w BND do wiosny br. Podejrzany jest m.in. o pomoc w usiłowaniu zdrady stanu.

D. miał co najmniej do 2022 roku dostarczać Hanningowi ściśle tajne informacje w zamian za pieniądze. Śledczy podejrzewają, że co najmniej w jednym przypadku były szef BND sporządził na podstawie tych informacji analizę bezpieczeństwa dla obcego wywiadu. Według informacji niemieckich mediów nie chodzi jednak w tym przypadku o Rosję. 80-letni obecnie Hanning miał też wykorzystywać informacje z wewnętrznych dokumentów BND w komunikacji z zagranicznym agentem.

Łącznie D. miał przekazać Hanningowi ok. 2 tys. dokumentów. Według ustaleń śledczych w wielu przypadkach były to briefingi przygotowywane na potrzeby cotygodniowych narad w Urzędzie Kanclerskim, podczas których szefowie służb bezpieczeństwa wymieniają się informacjami. Według ustaleń dziennikarzy dokumenty obejmowały raporty dotyczące m.in. irańskiego programu atomowego i rosyjskiej armii, a także informacje pochodzące od partnerskich zagranicznych służb wywiadowczych.

Według źródeł związanych ze służbami bezpieczeństwa najnowsze z odnalezionych dokumentów pochodzą z czerwca 2022 roku.

Jak podały niemieckie media, Hanning znalazł się na celowniku śledczych po przeszukaniu jego domu i biur we wrześniu ub.r. Podczas analizy zabezpieczonych materiałów funkcjonariusze LKA natrafili na elektroniczny nośnik danych zawierający szczególnie wrażliwe materiały, których podejrzany nie powinien był posiadać.

W maju br. prokuratura wszczęła ostatecznie tajne postępowanie przeciwko Hanningowi i jego współpracownikowi.

Nigdy wcześniej w historii RFN nie było domniemanej sprawy zdrady stanu dotyczącej byłego urzędnika państwowego tak wysokiej rangi. Hanning przez kilkadziesiąt lat zajmował kluczowe stanowiska w niemieckim systemie bezpieczeństwa. Na czele BND stał w latach 1998-2005. Był też pełnomocnikiem ds. ochrony informacji niejawnych w przedstawicielstwie RFN w NRD i koordynatorem służb wywiadowczych w Urzędzie Kanclerskim. Później był m.in. sekretarzem stanu w niemieckim MSW.

PAP


W pierwszych pięciu dniach października potwierdzone straty rosyjskiej piechoty wzrosły o 39,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem we wrześniu - wynika z danych opublikowanych we wtorek przez dowódcę ukraińskich Sił Operacji Specjalnych (SBS) Roberta "Madiara" Browdiego.

W pierwszych pięciu dniach października potwierdzone straty rosyjskiej piechoty wzrosły o 39,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem we wrześniu - wynika z danych opublikowanych we wtorek przez dowódcę ukraińskich Sił Operacji Specjalnych (SBS) Roberta "Madiara" Browdiego.

Według danych SBS od 1 do 5 października potwierdzono 2699 zabitych i rannych wśród rosyjskich żołnierzy, wobec 1931 w analogicznym okresie we wrześniu i wobec 1529 w pierwszych pięciu dniach sierpnia. Oznacza to wzrost odpowiednio o 39,7 proc. i 76,5 proc.
Dowódca SBS wiąże wzrost strat ze zwiększeniem intensywności i częstotliwości rosyjskich ataków, wskazując, że może to być oznaką trwającej w Rosji ukrytej mobilizacji.

Największy wzrost odnotowano na kierunku Dobropilla-Pokrowsk, w pasie odpowiedzialności 1. Korpusu Gwardii Narodowej Ukrainy "Azow". W pierwszych pięciu dniach października SBS potwierdziły tam 1268 zabitych i rannych wśród rosyjskich żołnierzy, wobec 884 we wrześniu (+43 proc.) i 664 w sierpniu (+91 proc.).

SBS zastrzegły, że przedstawione dane dotyczą wyłącznie strat zadanych przez jednostki Sił Operacji Specjalnych. 

PAP

poniedziałek, 5 października 2026



Według Serhija „Flasha” Beskrestnowa, rosjanie zaczęli aktywować, przez swoich agentów w Kijowie naziemne retransmitery radiowe działające w sieci Mesh aby zapewnić dronom kanał sterowania i korygować ich uderzenia w finalnej fazie lotu.

Urządzenie wielkości walizki potrzebuje jedynie stałego zasilania oraz dostępu do internetu. Może być ukryte w dowolnym mieszkaniu, na dachu budynku lub w zaparkowanym samochodzie wewnątrz miasta. Gdy dron „Shahed” wlatuje nad Kijów, lokalny transmiter tworzy z nim krótkotrwały, szyfrowany kanał radiowy online.

Zapewnia to operatorom w rosji kontroli nad dronem w czasie rzeczywistym pod sam koniec lotu - tzw. naprowadzanie terminalne. Pozwala to na ręczną korektę kursu za pomocą kamer wideo, co wyjaśnia nagłe, niezwykle precyzyjne uderzenia w konkretne elementy infrastruktury, takie jak filary i wanty mostów czy centrala SBU. 

Tradycyjne miejskie systemy zagłuszania i fałszowania sygnału GPS stają się nieskuteczne. Sygnał sterujący z ukrytego w mieście nadajnika jest zbyt silny i bliski, by dało się go łatwo stłumić z dystansu.

x.com/PrzemekShura


Mołdawska Straż Graniczna poinformowała 5 października, że rosyjski dron uderzył w pobliżu przejścia granicznego Palanca-Mayaky-Udobne, uszkadzając autobus pasażerski i raniąc pracownika mołdawskiej straży granicznej. Nie jest jasne, czy dron uderzył na terytorium Ukrainy czy Mołdawii, ale zdjęcia geolokalizacyjne wskazują, że dron odbił się rykoszetem na terytorium Mołdawii. W ostatnich tygodniach siły rosyjskie coraz częściej atakują ukraińskie przejścia graniczne z Mołdawią, Rumunią i Polską. W ostatnich miesiącach rosyjskie drony i odłamki dronów coraz częściej naruszają przestrzeń powietrzną tych państw, w szczególności przestrzeń powietrzną Mołdawii - co najmniej 20 razy w okresie od lutego 2022 r. do lipca 2026 r. i 10 razy od sierpnia 2026 r. Pięć rosyjskich dronów, w tym amunicja krążąca Banderol, rozbiło się w Mołdawii rankiem 3 października. Rosja prawdopodobnie zamierza, aby te ataki i najazdy zastraszyły NATO i zmusiły je do zaprzestania wsparcia dla Ukrainy oraz znormalizowały naruszenia przestrzeni powietrznej poprzez zwiększenie ich częstotliwości.

(...) Główna Dyrekcja Wywiadu Wojskowego Ukrainy (GUR) poinformowała 5 października, że Rosja zmodyfikowała nawigację optyczną, kompas i głowicę bojową swojego drona uderzeniowego dalekiego zasięgu Geran-4. GUR poinformował, że ta modyfikacja Geran-4 obejmuje nowe autonomiczne komponenty nawigacyjne, w tym wyprodukowany w USA, wysoce precyzyjny czujnik magnetoindukcyjny, który prawdopodobnie umożliwia dronowi łatwiejsze prowadzenie autonomicznego namierzania i nawigacji w warunkach wojny elektronicznej (EW). GUR stwierdził, że Rosja zastąpiła również silnik odrzutowy pochodzący z Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) nowym rosyjskim silnikiem wyprodukowanym w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Alabuga (AEZ). Rosja wykorzystuje AEZ do indygenizacji aspektów procesu montażu i produkcji dronów, zamiast polegać na importowanych komponentach i montażu wyprodukowanych w Iranie lub ChRL. GUR potwierdził również, że te nowe warianty Geran wykorzystują również nową specjalistyczną głowicę specjalnego ładunku o kumulatywnym cięciu (KRSN) przeznaczoną do atakowania ukraińskich mostów. Ta nowa głowica bojowa ma za zadanie niszczyć cele ze stali hartowanej i betonu, a także uszkadzać mosty wantowe, a siły rosyjskie zintensyfikowały w ostatnich dniach ataki na północne i południowe mosty Kijowa nad rzeką Dniepr. Ukraiński 8 Korpus Armii poinformował 5 października, że siły ukraińskie przechwyciły nowego rosyjskiego drona rozpoznawczego Molniya-13, który według doniesień jest półtora razy większy od poprzednich wariantów i ma cztery silniki. Rosyjscy deweloperzy nadal aktywnie rozszerzają możliwości rosyjskich sił dronowych, m.in. poprzez rozbudowę produkcji, poprawę ich prędkości i zwrotności oraz dywersyfikację platform startowych. Rosja może chcieć wystawić nowe, bardziej odporne i niebezpieczne warianty dronów uderzeniowych, zanim Ukraina będzie mogła opracować skuteczne środki zaradcze w celu degradacji ukraińskiej infrastruktury energetycznej i logistyki jesienią przed najprawdopodobniej brutalną kampanią uderzeniową nadchodzącej zimy.

(...) Minister polityki rolnej i żywności Ukrainy Taras Wysocki poinformował 5 października, że Ukraina niemal wyczerpała rezerwy lokomotyw z powodu rosyjskich ataków na ukraiński tabor kolejowy i infrastrukturę kolejową. Wysocki oświadczył, że ukraińscy urzędnicy prowadzą negocjacje z krajami europejskimi, które używają tego samego rozstawu szyn kolejowych, w celu zakupu większej liczby lokomotyw. Dyrektor generalny ukraińskiego prywatnego zarządcy portu TIS oświadczył, że siły rosyjskie zaatakowały trzy lokomotywy w pobliżu terminalu portowego Pivdennyi w obwodzie odeskim w nieokreślonym czasie i że niedobory lokomotyw stają się już słabym punktem logistyki portowej. Siły rosyjskie uszkodziły lub zniszczyły ponad 500 lokomotyw w okresie od lutego 2022 r. do połowy września 2026 r. Adaptacje rosyjskich dronów, w tym zwiększona produkcja oraz zwiększona prędkość i zwrotność, umożliwiają siłom rosyjskim przeprowadzanie skutecznych i rozszerzonych ataków na ukraińską infrastrukturę kolejową, a Rosja prawdopodobnie będzie dążyć do eskalacji tej kampanii, wprowadzając nowe adaptacje dronów jesienią i zimą.

(...)

Ministerstwo Obrony Ukrainy (MoD) poinformowało 5 października, że ukraińskie ataki dalekiego zasięgu unieruchomiły ponad 51 procent rosyjskich mocy rafineryjnych ropy naftowej. Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową wywarły ogromny wpływ na rosyjski eksport ropy i moce rafineryjne, podważając zdolność Rosji do finansowania wojny z dochodów z ropy.

understandingwar.org