sobota, 12 września 2026



Stratedzy Deutsche Banku uważają, że inwestorzy zbytnio lekceważą to, ilu podwyżek stóp procentowych będzie potrzeba do ostatecznego opanowania inflacji. Zauważają „fundamentalną rozbieżność” między rynkowymi prognozami dotyczącymi działań Fedu i EBC a rosnącą presją inflacyjną. Zwracają przy tym uwagę na wskaźniki amerykańskiego sektora usług, które pokazują, że koszty firm rosną w tempie nienotowanym od początku pandemii, kiedy to inflacja w USA rosła w tempie 5 proc.

– Albo inflacja musi wyhamować, albo presja na wzrost stóp procentowych będzie się utrzymywać – ostrzegają analitycy Deutsche Banku, zaznaczając, że inwestorzy nie doceniają tego, jak agresywne mogą być działania banków centralnych w ciągu najbliższych 4–5 lat.

– Rynki nadal wyceniają płaski cykl podwyżek stóp przez Fed, co niewiele ma wspólnego z zachowaniem amerykańskiego banku centralnego podczas poprzednich cykli – dodają specjaliści banku.

(...)

Kolejny wpływowy głos z Wall Street ostrzega, że obecne stopy procentowe w USA są oderwane od rzeczywistości. Koszty pożyczek w USA pozostają nieco zbyt niskie, a ci członkowie banku centralnego, którzy uważają obecną politykę za restrykcyjną, są w błędzie. Takie stanowisko przedstawił w tym tygodniu weteran rynków finansowych Stanley Druckenmiller.

– Twierdzenia tych członków Fedu, którzy wciąż tłumaczą, że stopy procentowe są restrykcyjne, są po prostu śmieszne. Kieruję się zdrowym rozsądkiem, a wystarczy tylko spojrzeć na ceny aktywów na całym świecie – komentuje Stanley Druckenmiller.

W tym tygodniu rentowność amerykańskich papierów skarbowych osiągnęła poziomy niewidziane od dawna. Rentowność 30-letnich obligacji podskoczyła do najwyższego poziomu od 2007 roku, sięgając 5,35 proc., a 10-letnich zbliżyła się do 5 proc., co jest najwyższym odczytem od 2023 roku.

– Biorąc pod uwagę to, co dzieje się z gospodarką, nakładami inwestycyjnymi i konkurencją o kapitał dłużny, rentowności obligacji wydają się nieco za niskie. Mamy do czynienia z powolnym, wynikającym z fundamentów wzrostem rentowności. Nie uważam jednak, by poziomy te były niepokojące – deklaruje Stanley Druckenmiller, który w przeszłości z sukcesami zarządzał funduszem George'a Sorosa.

Jego firma inwestycyjna (typu „family office”) Duquesne Capital w ostatnich latach z powodzeniem inwestowała w akcje spółek z sektora sztucznej inteligencji, jednak w minionych miesiącach zredukowała inwestycje w tym obszarze do zaledwie około jednej piątej portfela.

– Myślę, że osiągnęliśmy już taki etap rozwoju sztucznej inteligencji, że można już zacząć się nieco niepokoić – dodaje weteran Wall Street.

Stanley Druckenmiller w tym roku gra na spadki euro i funta szterlinga, jednak unika shortowania amerykańskiego dolara, ponieważ USA mają gigantyczną przewagę w rozwoju sztucznej inteligencji, do której Europa nie zbliżyła się nawet w minimalnym stopniu. 

W ostatnich latach inwestorzy wykazują zbytnią pewność siebie, ignorując narastające wokół nich czynniki ryzyka geopolitycznego i gospodarczego – ostrzega Sergio Ermotti, prezes szwajcarskiego giganta bankowego UBS.

Ermotti zauważa jednak, że mimo drobnych wstrząsów wzrost gospodarczy i rynkowy jest nadal wspierany przez silne inwestycje w sztuczną inteligencję, centra danych i inne nowe technologie. Jednak na tych zbyt pewnych siebie inwestorów czeka coraz bardziej złożone otoczenie, gdyż na horyzoncie rysują się nowe zagrożenia.

(...)

Szef UBS zauważa, że ​​niepewność skłania inwestorów do szerokiego rozpraszania kapitału, zamiast stawiania na kilka dużych, skoncentrowanych inwestycji.

– W obecnych warunkach dość trudno – a wręcz nie jest to wskazane – kurczowo trzymać się wielu silnych przekonań – stwierdza Ermotti, zaznaczając, że w ostatnich kwartałach klienci jego grupy bankowej dywersyfikowali portfele, lokując środki w różnych sektorach i regionach, a jednocześnie kontynuowali inwestycje w sztuczną inteligencję i technologie. Wyższe stopy procentowe również zachęcają inwestorów do bardziej zrównoważonego podejścia. Utrzymująca się inflacja będzie wywierać presję na banki centralne, by w nadchodzących miesiącach kontynuowały podwyżki stóp procentowych.

– EBC może rozpocząć cykl podwyżek. W ślad za nim pójdzie Fed. Spodziewamy się kilku podwyżek w najbliższych miesiącach. Inflacja nadal wywiera presję – nie słabnie – dlatego uważam, że zasadne jest oczekiwanie wyższych stóp procentowych w niedalekiej przyszłości – twierdzi Sergio Ermotti.

Ropa szybująca powyżej 100 USD przedłużyła wzrostowy trend rentowności obligacji. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych USA podskoczyła do 4,95 proc. – najwyższego poziomu od 2023 roku. W tym tygodniu, na fali obaw przed inflacją, w górę szły również rentowności innych głównych obligacji rządowych, m.in. w strefie euro, Japonii i Wielkiej Brytanii.

Analitycy banku UBS – kierowanego przez wspomnianego wcześniej Sergio Ermottiego – ostrzegają, że amerykański rynek akcji jest najbardziej narażony na ryzyko spośród wszystkich rynków rozwiniętych. Wynika to z wyjątkowo wysokiego poziomu zadłużenia rządu USA.

– Historia pokazuje, że „strażników rynku obligacji” (ang. bond vigilantes) rzadko udaje się okiełznać, biorąc pod uwagę wyzwania związane z próbą redukcji deficytów budżetowych, bez hamowania wzrostu gospodarczego czy napędzania inflacji – piszą analitycy UBS w komunikacie do klientów.

Kolejnym argumentem przemawiającym za podatnością amerykańskich akcji na spadki są wyśrubowane wyceny spółek z sektora sztucznej inteligencji. Odzwierciedlają one oczekiwania, że firmy te będą w przyszłości generować gigantyczne przepływy pieniężne, co z kolei czyni je niezwykle wrażliwymi na rosnące koszty kapitału.

Obserwowane w ostatnich latach na światowych rynkach akcji pewność siebie i brak obaw inwestorów zaczynają słabnąć, o czym świadczą pogarszające się przepływy kapitału oraz malejący apetyt na ryzyko – wynika z analizy pozycjonowania inwestorów na świecie przeprowadzonej przez specjalistów Citigroup.

Na razie nastawienie inwestorów w USA wciąż pozostaje umiarkowanie optymistyczne, choć pod powierzchnią widać rodzącą się ostrożność. W Europie można zaobserwować znacznie silniejszy spadek przepływów kapitałowych, a na rynkach azjatyckich, szczególnie w przypadku południowokoreańskiego indeksu KOSPI oraz japońskiego Nikkei, gwałtownie przybywa pozycji na spadki.

bankier.pl


"WELT AM SONNTAG" zapoznał się z poufnymi aktami śledztwa, które wcześniej nie były publicznie dostępne, oraz rozmawiał z przedstawicielami służb bezpieczeństwa wysokiej rangi.

Redakcja gazety zna pełne nazwiska podejrzanych oraz szczegóły dotyczące ich wjazdu i wyjazdu z Niemiec. Zgromadzone dowody pozwoliły ministrowi spraw zagranicznych Johannowi Wadephulowi (CDU) i ministrowi spraw wewnętrznych Aleksandrowi Dobrindtowi (CSU) podczas wspólnej konferencji prasowej oficjalnie obarczyć Rosję odpowiedzialnością za ten atak. Rosja odrzuciła wszelkie oskarżenia o udział w incydencie.

Wieczorem 4 sierpnia lotnisko Lipsk/Halle zostało zaatakowane przez drona z materiałami wybuchowymi. Urządzenie odnaleziono w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow i bezpiecznie je rozbrojono. Śledczy znaleźli również szczątki dwóch kolejnych dronów w okolicach lotniska.

Według informacji pozyskanych przez "WELT AM SONNTAG" ze źródeł w służbach bezpieczeństwa głównymi podejrzanymi są obywatel Rosji Oleg Le. oraz obywatel Białorusi Andriej Ka. Z ustaleń niemieckich służb wynika, że Le. odpowiadał za planowanie i logistykę ataku. Jest on powiązany z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU.

Jak informują służby, Rosjanin Le. wjechał do Niemiec przez Turcję, lądując na lotnisku Berlin-Brandenburg. Następnie odleciał z lotniska w stolicy do Serbii. Obecnie Le. przebywa z powrotem w Rosji. Z informacji zdobytych przez "WELT AM SONNTAG" wynika, że już w momencie wjazdu śledczy wiedzieli o jego powiązaniach z GRU. Mimo to nie objęto go obserwacją po przyjeździe.

Białorusin Ka. przekroczył granicę strefy Schengen przez Łotwę 28 lipca, około tygodnia przed zdarzeniem. Służby uważają go za tzw. "jednorazowego agenta", czyli przestępcę wynajętego do przeprowadzenia aktu sabotażu. Agent GRU Le. miał zorganizować materiały wybuchowe i kierować działaniami Ka.

Według ustaleń służb do ataku miało zostać użyte około 1,8 kg materiału wybuchowego Semtex. Samolot Antonow, będący celem ataku, miał na pokładzie około 25 tys. litrów paliwa lotniczego. Źródła znające kulisy śledztwa twierdzą, że w przypadku detonacji ładunku doszłoby do potężnej eksplozji i zniszczenia części lotniska. Nagrania z monitoringu, do których dotarł "WELT AM SONNTAG", pokazują drona leżącego tuż obok samolotu Antonow. Według służb materiał wybuchowy ukryto w puszce po warzywach. Do wybuchu nie doszło, bo zapalnik się oderwał.

Ustalenia dziennikarzy "WELT AM SONNTAG" pokazują też, jak służby wpadły na trop podejrzanego. Dzień po nieudanym zamachu policjanci znaleźli w koronie drzewa nieopodal lotniska konstrukcję antenową przytwierdzoną taśmą. Uważa się, że służyła do sterowania dronami. Na konstrukcji technicy kryminalistyki znaleźli fragment rękawiczki ze śladami DNA. Te ślady pojawiały się wcześniej w bazach danych Finlandii i Litwy. Ka. był już notowany w tych krajach za przestępstwa pospolite. W Finlandii ciąży na nim między innymi zarzut kradzieży.

Polskie służby wiążą Ka. również z pożarem w markecie budowlanym w Łodzi latem 2024 r., który łódzka prokuratura również zakwalifikowała jako sabotaż. Według polskich śledczych także w tej sprawie trop prowadzi do Rosji. Fakt, że Ka. brał udział również w ataku w Lipsku, uznawany jest za kolejny dowód na rosyjskie zaangażowanie.

Z ustaleń służb wynika, że materiały wybuchowe wykorzystane w Lipsku trafiły do Niemiec przez Bułgarię i Serbię. Według śledczych przewożono je w ukrytych schowkach ciężarówek, a następnie magazynowano w podziemnych skrytkach. Po analizie danych z samochodu wynajętego przez podejrzanych policja odnalazła kilka możliwych miejsc ukrycia materiałów w okolicach lotniska w Lipsku.

Poufne dokumenty, które widział "WELT AM SONNTAG", opisują betonową płytę z dwoma uchwytami, odkrytą w pobliżu kładki dla pieszych w Schkeuditz, bezpośrednio na południe od lotniska. Służby uważają, że prowadziła ona do kryjówki. Wkrótce potem policja odkryła kolejną podejrzaną skrytkę na północ od mostu. Oba miejsca były puste. Śledczy zlokalizowali także schowek w Merseburgu, należącym do aglomeracji Halle/Lipsk. Według służb Le. mógł tymczasowo przechowywać tam materiały wybuchowe.

Analiza drona, który wylądował na pasie startowym, wykazała, że był to samodzielnie skonstruowany sprzęt z łatwo dostępnych części, z których część wyprodukowano przy użyciu drukarki 3D. Cztery silniki pochodzą od chińskiej marki, sprzedawanej również w rosyjskich sklepach internetowych specjalizujących się w "technologiach bojowych". Puszka po warzywach wypełniona Semtexem została przymocowana do drona specjalnym uchwytem.

onet.pl\Die Welt

piątek, 11 września 2026



Gospodarka rosyjska doświadcza rosnącej inflacji płac wynikającej ze znacznych niedoborów siły roboczej i systemu premii Kremla w ramach dobrowolnej kampanii poborowej, który był niezbędny do podtrzymania wojny Rosji na Ukrainie bez uciekania się do przymusowego powołania do rezerwy. Długoterminowe kampanie uderzeniowe Ukrainy przeciwko rosyjskiej infrastrukturze energetycznej —których skutki przyznała Nabiullina— oraz niedawne ataki na rosyjskie obiekty logistyczne generują dodatkową presję inflacyjną na i tak już napiętą rosyjską gospodarkę. Putin dopiero niedawno zaczął priorytetowo traktować walkę z inflacją kosztem wzrostu gospodarczego i inwestycji, a decyzja Banku Centralnego o utrzymaniu stopy kluczowej na poziomie 14 procent jest prawdopodobnie odzwierciedleniem obaw Putina, a także jego nadziei, że nowa polityka obrony powietrznej Kremla może zmniejszyć skuteczność ataków Ukrainy i złagodzić jedną z presji inflacyjnych na rosyjską gospodarkę.

(...)

Carney oświadczył, że Kanada wyśle na Ukrainę jedną trzecią dronów wyprodukowanych w Kanadzie w ciągu najbliższych dwóch lat i że Kanada jest gotowa przyłączyć się do europejsko-ukraińskiego projektu rozwoju przechwytywacza rakiet przeciwbalistycznych Freyja.

(...)

Zastępca dowódcy 19. Korpusu Armii Ukrainy, pułkownik Rusłan Tkachuk, oświadczył 11 września, że siły rosyjskie ominęły pozycje ukraińskie i wkroczyły do Kostiantyniwki z flank miasta dopiero po dziewięciu miesiącach prób przełamania ukraińskich pozycji na południe od miasta; wyciągania logistyki, rezerw i pilotów dronów bliżej Kostiantyniwki; i prób ataków na Kostiantyniwkę poprzez frontalne ataki. Tkachuk oświadczył, że siły rosyjskie zajęły część miasta, ale siły ukraińskie ustabilizowały linię kontaktu i nadal utrzymują pozycje w południowej, środkowej i północnej części Kostyantyniwki. Tkachuk dodał, że siły rosyjskie atakują dalej, nie zdobywając wcześniej przyczółka w mieście i nie ustanawiając odpowiednio linii zaopatrzenia i osłony. Tkachuk stwierdził, że rosyjskie dowództwo wojskowe stara się stworzyć wrażenie, że siły rosyjskie posunęły się poza Kostiantynowkę, chociaż wojska rosyjskie jeszcze nie zdobyły miasta.


understandingwar.org

środa, 9 września 2026



Rosyjscy milblogerzy twierdzili 9 września, że sytuacja sił rosyjskich w kierunku Lymanu coraz bardziej się pogarsza i że siły rosyjskie muszą wycofać się z nieokreślonych wysuniętych pozycji na tym obszarze. Rosyjski milbloger twierdził, że siły ukraińskie od miesięcy przeprowadzają kontrataki w tym rejonie, mimo że rosyjskie dowództwo wojskowe donosiło, a mapy innych milblogerów przedstawiały “optymistyczny pogląd” na sytuację. Milbloger argumentował, że “piękne doniesienia” — termin ukuty przez milblogerów w odniesieniu do wszechobecnej kultury kłamstwa w rosyjskich siłach zbrojnych i dezinformacji na temat stanu linii frontu — musi być "absolutnie zabroniony". Siły ukraińskie niedawno zademonstrowały pełną kontrolę nad Światohirskiem (na północny zachód od Lymanu), zaledwie kilka dni po tym, jak prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że siły rosyjskie kontrolują osadę. Rosyjscy milblogerzy w szczególności przyznali, że Ukraina zaprzecza Swiatohirskowi i coraz częściej wyrażają frustrację z powodu fałszywych twierdzeń rosyjskich urzędników o postępie, szczególnie w okolicach Lymanu. Rosyjscy milblogerzy podkreślili również, w jaki sposób te fałszywe doniesienia stwarzają ryzyko operacyjne dla sił rosyjskich, ponieważ siły rosyjskie nie mogą wzywać do misji ogniowych w lokalizacjach, które siły rosyjskie wcześniej twierdziły, że kontrolują, oraz ponieważ jednostki w sąsiednich sektorach mogą planować operacje w oparciu o niedokładne oceny pola bitwy.

(...)

Rosyjskie Ministerstwo Finansów opublikowało 9 września wstępną ocenę budżetu federalnego, z której wynika, że deficyt budżetu federalnego Rosji osiągnął 5,8 biliona rubli (67,87 miliarda $, czyli 2,5 procent rosyjskiego PKB) w okresie od stycznia do sierpnia 2026 r., czyli 1,5 razy więcej niż deficyt budżetu Rosji w tym samym okresie 2025 r. Władze rosyjskie prognozowały w szczególności, że deficyt budżetowy na cały rok 2026 wyniesie 3,8 biliona rubli (44,47 miliarda dolarów, czyli 1,6 procent PKB Rosji) — szacunki te są o około 35 procent niższe od rzeczywistego deficytu budżetowego we wrześniu. Dane ministerstwa wskazują, że dwiema głównymi przyczynami wzrostu deficytu budżetowego są rosnące wydatki w stosunku do całkowitych dochodów oraz spadające dochody z ropy naftowej i gazu. Dane wskazują, że wydatki budżetowe Rosji wzrosły do 31,72 biliona rubli (371,17 miliarda dolarów), co stanowi wzrost o 14,7 procent w porównaniu ze styczniem-sierpniem 2025 r., w szybszym tempie niż dochody budżetowe Rosji, które wzrosły o 9,2 procent do 25.93 biliony rubli (303,42 miliarda dolarów). Rosyjskie Ministerstwo Finansów poinformowało, że nieprzewidziany wzrost wydatków budżetu federalnego w tym okresie wynikał z zawierania i wypłacania zaliczek na kontrakty rządowe, prawdopodobnie związane z obronnością. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stwierdził 9 września, że rząd rosyjski nie omawia podniesienia podatków ze względu na rosnący deficyt budżetowy i że sam deficyt nie powinien być powodem do niepokoju, gdyż gospodarka pozostaje stabilna. Bloomberg poinformował 27 sierpnia, że rząd rosyjski obciął wydatki na pozycje budżetowe niezwiązane z wojną o 35 procent w związku z niedoborem środków pieniężnych w kwietniu 2026 r., co wskazuje, że wydatki Rosji związane z wojną wzrosły na tyle, aby zarówno zrównoważyć redukcje wydatków niezwiązane z wojną, jak i zwiększyć wydatki budżetowe o 48 procent w latach 2025-2026.

understandingwar.org

wtorek, 8 września 2026



Siły rosyjskie ostatecznie wycofały się z terenów na zachód od rzeki Netryus, a według niektórych źródeł także z pozycji pomiędzy nią a rzeką Żerebeć. Potwierdzenie tych informacji będzie oznaczało, że zlikwidowany został wyłom w pozycjach ukraińskich i jednocześnie oskrzydlenie Łymanu i Słowiańska od północy, a pod kontrolę obrońców powróciło co najmniej pięć miejscowości i przynajmniej część Łymanu (Rosjanie wciąż mają się utrzymywać na wschodnich obrzeżach tego miasta). Za powód rezygnacji agresora z utrzymywania wyłomu należy uznać skuteczną dezorganizację przez Ukraińców rosyjskiej logistyki, zwłaszcza przepraw przez rzeki, a także brak sił do poszerzenia oskrzydlenia. W podobnej sytuacji Rosjanie znaleźli się wcześniej dwukrotnie – w listopadzie 2022 r., kiedy wycofali się z prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego, oraz w grudniu 2025 r., gdy zostali wyparci z zachodniej części Kupiańska w obwodzie charkowskim.


Rosjanie poczynili znaczące postępy na południe i wschód od aglomeracji Słowiańsk-Kramatorsk. Pogłębili oskrzydlenie Dobropola, o które toczą się walki. Ich grupy dywersyjno-rozpoznawcze (GDR) dotarły do leżącego na północ od tego miasta Biłozerśkego. Obustronne oskrzydlenie zagraża Drużkiwce, a rosyjskie GDR mają operować niespełna kilometr od jej granic. Według niektórych źródeł wojska rosyjskie ostatecznie przejęły kontrolę nad pasmem wzniesień na wschód od Słowiańska i Kramatorska i toczą walki o miejscowości leżące na obrzeżach tych miast. 5 i 6 września rosyjskie kierowane bomby lotnicze po raz pierwszy uderzyły w dwa główne mosty w Kramatorsku, poważnie uszkadzając jeden z nich i zmniejszając przepustowość drugiego.


Pod kontrolę rosyjską przeszły kolejne kwartały w centrum Kupiańska, a walki toczą się w jego południowej i zachodniej części. Mimo regularnie prowadzonych kontrataków obrońcy nie byli dotąd w stanie zakłócić rosyjskiej logistyki przez rzekę Oskoł, co pozwala przyjąć, że Rosjanie wyciągnęli wnioski z nieudanej próby zajęcia miasta w 2025 r. i udało im się zabezpieczyć przeprawy. Najeźdźcy mają także infiltrować Kupjańsk-Wuzłowyj – ostatni duży punkt ukraińskiego oporu po wschodniej stronie rzeki Oskoł. Część źródeł rosyjskich sugerowała zamknięcie kotła w północno-wschodniej części obwodu charkowskiego (na wschód od Wołczańska), jednak nie nastąpiło fizyczne odcięcie znajdujących się tam sił ukraińskich, a odległość pomiędzy pozycjami agresora wynosi co najmniej 10 km. Rosjanie umocnili się na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim, a we wschodniej części tego miasta trwają walki.

(...)

6 września The New York Times opublikował artykuł, w którym powołując się na rządowe audyty i dokumenty sądowe, doniósł, że tylko w 2024 r. Ukraina straciła ok. 1,2 mld dolarów wskutek oszustw, nadużyć i niewłaściwego zarządzania zamówieniami obronnymi. Według dziennika siedmiu z 10 największych ukraińskich kontrahentów wojskowych otrzymywało nowe zamówienia mimo postępowań karnych, niewykonania wcześniejszych umów lub zarzutów korupcyjnych. Jako przykład wskazano Pawłohradzki Zakład Chemiczny, który dostarczył armii tysiące wadliwych pocisków moździerzowych, a pomimo stwierdzonych problemów otrzymał kolejne kontrakty. Audytorzy ustalili również, że 18 firm zawierało nowe umowy, chociaż nie wykonało wcześniejszych zobowiązań, a sześć z nich nie zrealizowało żadnego kontraktu.

osw.waw.pl

poniedziałek, 7 września 2026



W Jakucji coroczną indeksację wynagrodzeń pracowników sektora publicznego, w tym nauczycieli, pracowników służby zdrowia i naukowców, przełożono z powodu „nieprzewidzianych wydatków" związanych ze „Specjalną Operacją Wojskową" (wojną na Ukrainie – red.).

Wynika to z odpowiedzi rządu republiki na wniosek deputowanej Zgromadzenia Ustawodawczego regionu, Niurgujany Zamorszczikowej – poinformował portal 7x7, cytowany przez The Moscow Times. Zgodnie z listem podpisanym przez premiera Kiriłła Byczkowa podwyżka wynagrodzeń pracowników sfery budżetowej o 5,4 proc. została przełożona z 1 lipca na 1 września br.

Termin przesunięto „w celu pokrycia dodatkowych, nieprzewidzianych wydatków na wypłatę jednorazowych świadczeń pieniężnych obywatelom, którzy podpisali kontrakty na służbę wojskową" w Siłach Zbrojnych Rosji – napisano w dokumencie.

Wynika to częściowo ze wzrostu wypłat dla żołnierzy kontraktowych od 10 maja br. Pensja takich żołnierzy w regionie wzrosła z 2,1 mln do 3 mln rubli (z 89,9 tys. do 128,5 tys. zł – red.), podczas gdy deficyt budżetowy Jakucji na 1 kwietnia br. wynosił już 9,47 mld rubli (405,8 mln zł – red.), przy prognozowanym deficycie na cały rok w wysokości 12,75 mld rubli (546,4 mln zł – red.).

Również w obwodzie rostowskim anulowano zapowiadaną wcześniej czteroprocentową indeksację wynagrodzeń pracowników sektora publicznego, przewidzianą na 1 października br. Władze obwodu nie wyjaśniły przyczyn tej decyzji.

Jednocześnie wydatki i dochody budżetu obwodu rostowskiego na 2026 r. wzrosły o prawie 3,8 mld rubli (162,8 mln zł – red.). Władze rzekomo przeznaczyły dodatkowe środki na wsparcie socjalne obywateli, rozwój opieki zdrowotnej, budowę i modernizację infrastruktury wodociągowej, dróg, budownictwa mieszkaniowego i komunalnego oraz inne programy.

Z kolei na Sachalinie zamrożono podwyżki wynagrodzeń pracowników służby zdrowia na cały 2026 rok. Posunięcie to uzasadniono tym, że pensje w tej kategorii rzekomo rosną szybciej niż oficjalna inflacja.

centrumeuropy.pl

sobota, 5 września 2026



Przeciwnicy napędzanej posępnymi nastrojami społecznymi Alternatywy dla Niemiec (AfD) próbują zatrzymać jej marsz po władzę w Saksonii-Anhalcie, mobilizując wyborców do "strategicznego głosowania" na partie walczące o przekroczenie progu wyborczego.

W niedzielę mieszkańcy Saksonii-Anhaltu wybiorą nowy landtag. Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec jest zdecydowanym faworytem wyborów. W ostatnich sondażach to antyestablishmentowe ugrupowanie uzyskuje od 40 do 43 proc. poparcia. Stoi przed szansą, by po raz pierwszy sięgnąć po władze na poziomie kraju związkowego.

Niemiecka prasa głosowanie w Saksonii-Anhalcie określa jako "potencjalnie historyczne", nazywa także "wyborami ostatniej szansy dla kanclerza Friedricha Merza". Wszyscy rozmówcy PAP w Saksonii-Anhalcie podkreślają jedno - kwestia poparcia lub sprzeciwu wobec AfD absolutnie zdominowała kampanię, spychając na dalszy plan sprawy lokalne.

Przeciwnicy AfD są optymistami, bo ich zdaniem sukces przyniesie kampania promowania "głosowania strategicznego". Chodzi w niej o to, by głosować na walczące o przekroczenie wyborczego progu SPD lub Zielonych i w ten sposób pomóc im wejść do landtagu. Założenie jest proste: jeśli oba ugrupowania znajdą się w parlamencie, to zwiększy się liczba mandatów przypadających partiom innym niż AfD i zmniejszy szansa, że to ugrupowanie utworzy rząd.

W Magdeburgu, stolicy Saksonii-Anhaltu, mobilizacja przeciwko AfD jest szeroka, od kościołów przez organizacje pozarządowe po związki zawodowe. Pod koniec sierpnia w mieście odbył się "strajk migrantów". Na kilka godzin zamknięto ponad setkę lokali, w tym sklepów, restauracji czy zakładów fryzjerskich, prowadzonych przez osoby o takim pochodzeniu. Była to odpowiedź na postulaty niektórych polityków AfD dotyczące konieczności masowych deportacji, wzorowanych na tych w USA.

Na sobotę, dzień przed wyborami, w mieście planowana jest masowa demonstracja, nazywana "Festiwalem Demokracji". Współorganizuje ją Pascal Begrich, dyrektor zarządzający w organizacji pozarządowej Miteinander, która zajmuje się przeciwdziałaniem ekstremizmowi, prowadzi szkolenia dla szkół i samorządów oraz pracuje z osobami ulegającymi radykalizacji. Begrich uważa, że jednym z problemów obecnej kampanii jest dominacja narracji o kryzysie i upadku. - Ludzie odnoszą wrażenie, że wszystko staje się coraz gorsze, że Niemcy i Europa stoją nad przepaścią, że projekt europejski się rozpada. To poważny problem debaty politycznej - ocenia w rozmowie z PAP.

Według niego problemy gospodarcze czy społeczne są realne, ale nie odpowiadają apokaliptycznemu obrazowi obecnemu często w mediach społecznościowych. - Są powody do niepokoju, ale nie ma powodów do paniki - podkreśla.

Profesor socjologii na Uniwersytecie Nauk Stosowanych Magdeburg-Stendal Rahim Hajji wskazuje, że na wschodzie Niemiec jest słabsze zaufanie do instytucji oraz większa podatność na teorie spiskowe. Znaczenie mają odmienne postawy wobec migracji, polityki klimatycznej oraz wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

- Są ludzie, którzy czują się niepewnie ekonomicznie, podkreślam słowo "czują" - mówi PAP Hajji.

W rozmowach prowadzonych w Saksonii-Anhalcie regularnie wraca też doświadczenie transformacji po 1990 roku - poczucie, że instytucje i zasady zostały "urządzone przez innych", wraz z odpływem młodych ludzi na zachód i osłabieniem zakorzenienia tradycyjnych partii. Jak zauważa Hajji, AfD jest dziś szczególnie silna wśród robotników i osób o średnim poziomie wykształcenia, ale nie można jej opisywać wyłącznie jako partii ekonomicznego protestu.

Napięcie widać chociażby na plakat wyborczych. Na posterach AfD na prowincji widać hasła: "By ratować kraj" czy "By znów można było powiedzieć to, co się myśli". Towarzyszą one plakatom wzywającym do odbudowy gazociągu Nord Stream i ponownego importu gazu z Rosji. Afisze drugiej strony oskarżają natomiast AfD wprost o nazizm.

Na wynik wyborów oddziałuje jednocześnie polityka federalna. W rozmowach z PAP lokalni politycy w Magdeburgu przyznają nieoficjalnie, że rząd CDU/SPD w Berlinie powoduje, że mają "wiatr w oczy". Powszechne niezadowolenie z kanclerza, polityki gospodarczej, emerytalnej czy systemu ochrony zdrowia ma być przenoszone na wybory, które formalnie dotyczą władz landu.

Merz mimo tego zaangażował się w ostatnią fazę kampanii. Jego wizycie w landzie nie towarzyszył jednak wiec ani spotkania z mieszkańcami. Tygodnik "Der Spiegel" oceniał, że szef rządu prowadzi kampanię w "trybie incognito" i stał się obecnie raczej obciążeniem niż atutem dla polityków CDU prowadzących kampanię.

PAP

środa, 2 września 2026



Rosja odpowiada za sierpniowy incydent z dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku - ogłosił we wtorek szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt. W ramach odpowiedzi rząd Niemiec zdecydował, że zamknie konsulat generalny Rosji w Bonn oraz Rosyjski Dom w Berlinie.

Przypisanie Rosji odpowiedzialności za incydent Dobrindt uzasadnił wynikami śledztwa, schematem działania sprawców oraz ustaleniami służb wywiadowczych. Jak zaznaczył, przedstawił stanowisko całego niemieckiego rządu.

- Nie znajdujemy się w stanie wojny, ale każdego dnia jesteśmy celem działań w ramach wojny hybrydowej - podkreślił.

Na wspólnej konferencji prasowej z szefem niemieckiej dyplomacji Johannem Wadephulem w Berlinie Dobrindt dodał, że "od dłuższego czasu służby bezpieczeństwa obserwują hybrydowe akcje w Niemczech i europejskim sąsiedztwie". Ostrzegł, że Niemcy w przyszłości pozostaną celem rosyjskich ataków hybrydowych.

W ramach odpowiedzi wobec Rosji 18 września zamknięty zostanie konsulat Rosji w Bonn, a także Rosyjski Dom, ośrodek promujący rosyjską kulturę, z siedzibą w centrum Berlina - poinformował Wadephul. Do siedziby niemieckiego MSZ wezwano rosyjskiego ambasadora.

Zgodnie z informacjami niemieckiego MSZ konsulat generalny w Bonn jest ostatnią taką rosyjską placówką działającą w Niemczech. W Berlinie działa jeszcze ambasada Rosji z wydziałem konsularnym oraz rosyjski konsulat honorowy w Norymberdze.

Rosyjski Dom jest finansowany przez rosyjskie MSZ i uznawany za narzędzie propagandy Kremla. Władze Niemiec nie zadecydowały się na zamknięcie ośrodka po rozpoczęciu przez Rosję inwazji przeciwko Ukrainie na pełną skalę w lutym 2022 roku. Pod Rosyjskim Domem cyklicznie odbywały się demonstracje poparcia Ukrainy.

Wadephul zapewnił we wtorek na konferencji prasowej, że Niemcy nadal będą wspierać zmagającą się z rosyjską agresją Ukrainę. - Nasze przesłanie do rosyjskich władz jest jasne: nie pozwolimy, by rosyjskie ataki podzieliły nasze społeczeństwo ani by nas zastraszyły - powiedział.

W nocy z 4 na 5 sierpnia samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku na wschodzie Niemiec. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko w Lipsku wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonow, drona z detonatorem oraz materiałów wybuchowych.

Zgodnie z ustaleniami niemieckich służb dron znaleziony na lotnisku celowo uderzył wcześniej w skrzydło zaparkowanego na płycie Antonowa. Materiały wybuchowe nie eksplodowały jednak po zetknięciu z maszyną; według dziennika "Bild" do wybuchu nie doszło z powodu uszkodzonego zapalnika.

Niemieckie służby podejrzewały, że za próbą sabotażu stała Rosja. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że odpowiedzialni za ataki hybrydowe "zapłacą za nie". W ostatnich tygodniach w rządzie trwały dyskusje na temat konsekwencji, jakie należy wyciągnąć wobec Rosji po oficjalnym przypisaniu temu państwu próby ataku w Lipsku.

PAP


Nieznany obiekt eksplodował w środę rano na dworcu kolejowym w Augsburgu na południowym zachodzie Niemiec; dwie osoby zostały lekko ranne, wybuch uszkodził okna - przekazała agencja dpa. Nie poinformowano dotychczas, co spowodowało eksplozję.

Na miejscu zdarzenia obecni są eksperci ds. materiałów wybuchowych z Landowego Urzędu Kryminalnego - poinformował rzecznik policji.

Dostęp do budynku dworca jest ograniczony, z użytku został wyłączony jeden z peronów; odjeżdżające z niego pociągi zostaną przekierowane - przekazała Deutsche Bahn.

PAP

wtorek, 1 września 2026



Według agencji RBK-Ukraina, która powołuje się na serwis Agentstwo, Władimir Putin w ostatniej chwili odwołał zaplanowane spotkanie z dyrektorem CIA Johnem Ratcliffe'em, gdy tylko poznał cel jego sierpniowej wizyty w Moskwie. Szef amerykańskiego wywiadu przybył do Rosji z kategorycznym wezwaniem do jak najszybszego zakończenia wojny w Ukrainie.

Podczas pobytu w stolicy Ratcliffe spotkał się z szefami rosyjskich służb, Siergiejem Naryszkinem z wywiadu zagranicznego (SWR) i Aleksandrem Bortnikowem z FSB. Przekazał im surową ocenę obecnej sytuacji: według Amerykanów pozycja militarna i gospodarcza Rosji nieustannie słabnie, dlatego natychmiastowe podjęcie negocjacji pokojowych to dla Kremla najkorzystniejsze wyjście z sytuacji.

Jak informują serwisy Agentstwo oraz "New York Times", otoczenie Putina uznało tę diagnozę za całkowicie nierealistyczną i nieakceptowalną, co ostatecznie przesądziło o anulowaniu rozmów na najwyższym szczeblu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził brak spotkania, zaznaczając przy tym, że rosyjski przywódca był na bieżąco informowany o przebiegu dyskusji.

Zachodnie media, w tym "Wall Street Journal" i Politico, wskazują, że misja Ratcliffe'a miała szerszy wymiar. Amerykanin stanowczo ostrzegał Rosję przed prowokacjami wobec państw NATO, a jednocześnie badał grunt pod ewentualną organizację trójstronnego szczytu z udziałem Donalda Trumpa, Wołodymyra Zełenskiego i Władimira Putina. 

gazeta.pl\PAP


Celem ataku była stacja elektroenergetyczna w gminie Turnow-Preilack, położonej niedaleko elektrowni węglowej Jaenschwalde w powiecie Spree-Neisse (Brandenburgia). Według informacji dziennika "Bild" do ataku użyto rakiet domowej roboty.

Policja otrzymała zgłoszenie tuż przed godz. 8 rano. Pracownicy poinformowali funkcjonariuszy o uszkodzeniach kilku linii napowietrznych w stacji transformatorowej. Około 40 min później służby ratownicze na miejscu zdarzenia potwierdziły te uszkodzenia. Ponadto odkryły podejrzane przedmioty i wezwały saperów.

Policja do tej pory nie potwierdziła, że doszło do ataku rakietowego. Rzeczniczka lokalnych służb przekazała, że w pobliżu elektrowni Jaenschwalde znalezione zostało "niekonwencjonalne urządzenie wybuchowo-podpalające", które jednak nie eksplodowało.

Policja traktuje incydent "bardzo poważnie". Funkcjonariusze ustalają, czy zostały wyrządzone jakieś szkody. Śledztwo przejął Urząd Kryminalny Brandenburgii (LKA).

onet.pl\BILD