Sylwester Ruszkiewicz, Wirtualna Polska: Co się stanie, jeśli ukraińskie społeczeństwo zmęczy się wojną? A może już jest zmęczone, tylko nie mówi o tym głośno?
Nedim Useinow, politolog z Zakładu Islamu Europejskiego na Uniwersytecie Warszawskim: Społeczeństwo jest zmęczone wojną. Ale w razie przegranej Ukraina wraca do orbity wpływów rosyjskich. A to oznacza ciąg dalszy oligarchii, nepotyzmu, korupcji i braku suwerenności. To wbrew naturze większości społeczeństwa ukraińskiego, które już przelało sporo krwi w obronie swojego prozachodniego wyboru. Codziennie widzimy tysiące ludzi gotowych poświęcić życie, żeby nie żyć pod obcym panowaniem, pod butem Putina. Kto jak kto, ale akurat Polacy świetnie to rozumieją.
Przez pryzmat historycznych doświadczeń rozumiemy to dobrze. Pytanie: jak długo naród ukraiński będzie wierzył w sukces?
Jest zmęczenie. Słyszymy, że czasami sił nie ma, by nasz kraj trwał dalej w wojnie. Są głosy, że już wszystko stracone. Ludzie potracili domy, mieszkania i musieli się wynieść ze swojej ojcowizny. Są osoby, które potraciły pracę, nie mają widoków na przyszłość, stracili cały swój dobytek. Ludzie żyją w ciągłym stresie. Ale za tym wszystkim stoi ściana. Jak ludzie spojrzą w tył, to nie ma alternatywy. Mówią więc: zaciskamy zęby i walczymy dalej. Dlatego tak ważna jest postawa wojska i polityków.
Wojna trwa już ponad 500 dni. Jak w kontekście tak długiego konfliktu postrzegana jest ukraińska armia?
Armia działa wzorcowo, broniąc miast i ludzi. Wojsko jest filarem, na którym opiera się poczucie wewnętrznej siły ukraińskiego społeczeństwa. I wiary w to, że przetrwa. Elity polityczne w obecnej sytuacji w mojej ocenie również sobie nieźle radzą, zwłaszcza w tak młodej demokracji jak ukraińska
Nie ma żadnych wątpliwości co do działań obozu władzy?
Są. Jest dużo pytań dotyczących sposobu prowadzenia wojny przez Zełenskiego. Komunikacji i jego działań. Nie wszystko jest transparentne. Ale i w tym przypadku funkcjonuje konsensus wśród elit politycznych i w społeczeństwie. Kontrolować polityków trzeba, żeby – jak to się mówi – szajba nie odbiła. Dotyczy to także Zełenskiego, który musi pamiętać, że społeczny nadzór – mimo wojny – cały czas ma miejsce. Aktywna część społeczeństwa trzyma rękę na pulsie.
Z drugiej strony nie ma ostrej krytyki poczynań prezydenta wśród najważniejszych oponentów politycznych, przynajmniej takiej, do jakiej przyzwyczaiła nas dość impulsywna scena polityczna Ukrainy. Ton walki o względy elektoratu jest mimo wszystko wyważony, z czego i inni mogliby brać przykład.
(...)
W kontekście tego, co się dzieje na froncie, Kijów jest gotowy do rozmów pokojowych?
Kijów będzie rozmawiał, ale na swoich konkretnych warunkach. Wszystko jest wyłożone w formule pokojowej prezydenta Ukrainy. Możemy się tylko spierać, które jej elementy są bardziej realistyczne, a które mniej.
Zawsze jak podchodzimy do negocjacji mamy swoje określone oczekiwania. Nadal nie wiemy, z czym Rosjanie ewentualnie chcieliby usiąść do stołu. Ja bym odwrócił kota ogonem i powiedział, że to Putin nie jest gotowy. Dla Putina wojna jest sytuacją, z której on i jego otoczenie czerpią zyski. Dzięki niej utrzymują się przy władzy i wzbogacają się jeszcze bardziej.
Zapytam inaczej. Putin w swoim propagandowym stylu powiedział ostatnio, że byłby przychylny zawieszeniu broni, ale Rosji przeszkadza kontrofensywa Ukrainy. Jest w ukraińskim narodzie jeszcze coś, co pozwalałoby wierzyć w jakiekolwiek słowo rosyjskiego dyktatora?
Putin na pewno będzie chciał prowadzić wojnę do wyborów prezydenckich w Rosji w 2024 r., bo to mu pomaga odwracać uwagę od innych spraw i mobilizować elektorat. Będzie więc pokazywał wojnę jako swój sukces, by zapewnić sobie i swoim elitom dożywotnią władzę. Do wyborów w Rosji nie będzie żadnych szczerych rozmów pokojowych, które doprowadzą do trwałego zawieszenia broni.
Tak długo jak Putin czuje bierność rosyjskiego społeczeństwa i brak masowego sprzeciwu wobec jego polityki, będzie wojnę kontynuował. Może jednak się przeliczyć, bowiem rozgrywki wewnętrzne – podobne do buntu Grupy Wagnera – mogą spowodować kolejną próbę przewrotu na Kremlu.
Jest pan w stanie sobie dzisiaj wyobrazić, kiedy może zakończyć się wojna?
Moim zdaniem skończy się po spełnieniu któregoś z warunków: usunięcia Putina z Kremla w wyniku buntu pałacowego albo klęski jego armii na polu bitwy. Przy czym zawsze powtarzam, że Kreml kłamał, kłamie i będzie kłamać. Jeśli Moskwa dzisiaj mówi, że jest gotowa do rozmów, to oznacza, że nie chce rozmawiać. Jeśli Kreml mówi, że planuje kontynuować wojnę, bo wszystko jest świetnie i pięknie, to też nie mówi prawdy. Weryfikacja tych wszystkich deklaracji nastąpi, kiedy Putin zostanie przyparty do muru i nie będzie miał możliwości ruchu.
wp.pl


