niedziela, 5 lutego 2023


W ubiegłym roku trafiły z Turcji do co najmniej 10 rosyjskich firm objętych sankcjami USA towary o wartości ponad 30 mln USD; do Rosji wysyłano również towary produkcji amerykańskiej — poinformował dziennik "Wall Street Journal" na podstawie analizy danych handlowych. Co najmniej 13 tureckich przedsiębiorstw wyeksportowało w 2022 r. towary o wartości minimum 18,5 mln dolarów służących potrzebom rosyjskiego wojska. Były wśród nich tworzywa sztuczne, wyroby gumowe i pojazdy.

Ponadto tureckie firmy wyeksportowały do Rosji generatory prądu, kierownice do ciężarówek, filtry do silników oraz elementy służące do produkcji podzespołów elektronicznych produkcji amerykańskiej o wartości 15 mln USD z naruszeniem amerykańskiej kontroli eksportu.

(...)

Premier Saksonii Michael Kretschmer uważa, że UE popełniła błąd, znosząc ułatwienia wizowe dla Rosjan. Jego zdaniem dużym błędem było odcięcie drogi do Unii Europejskiej dla ludzi z Rosji, którzy nie chcieli odbyć służby wojskowej ani iść na wojnę z Ukrainą.

(...)

"Perspektywa ostatnich dni oraz dokonana przez wielu interpretacja moich zamiarów i słów w sposób sprzeczny z moimi intencjami pokazuje, iż pomyliłem się, a sytuacja wymagała większej ostrożności" — napisał arcybiskup Sawa w specjalnie wydanym komunikacie. Zwierzchnik Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego tłumaczy się tym samym z listu do patriarchy moskiewskiego i całej Rusi, Cyryla, który dziennikarz Onetu Witold Jurasz wprost nazwał "haniebnym".

onet.pl

Kremlowi w 2023 r. będą zagrażać nie liberałowie, ale patrioci niezadowoleni z porażek rosyjskiej armii w wojnie z Ukrainą — uważa Oleg Matwiejczew, deputowany do Dumy Państwowej z partii Jedna Rosja. W rozmowie z PolitNavigatorem ostrzegł przed groźbą turbo patriotycznego Majdanu w Rosji.

Deputowany zauważył, że wszyscy liberałowie uciekli z Rosji i skompromitowali się. Komuniści — jak mówił — nie byliby w stanie wyprowadzić ludzi na ulice również dlatego, że w czasie wojny sprawa niskich pensji i nieudanej reformy emerytalnej zeszła na dalszy plan.

— Temat korupcji też. Ludzie nie są już idiotami. Rozumieją, dlaczego Aleksiej Nawalny był potrzebny, dlaczego te tematy korupcyjne były wyróżniane — powiedział Matwiejczew.

Według Matwiejczewa jedynym zagrożeniem dla państwa jest teraz "turbo patriotyczny Majdan z lekkim lewicowym programem i jednoczesnym mówieniem o korupcji". To jest właśnie sposób na wyprowadzenie ludzi — zauważył deputowany.

— Powodem niezadowolenia może być wszystko — zauważył Matwiejczew. — Jeszcze raz zdarzy się coś takiego jak Izium czy Bałaklija i będzie kolejna histeria: "wyjdźmy na ulice i usuńmy jakiegoś »złodzieja Szojgu«" — dodał.

Zdaniem Matwiejczewa, "turbo patrioci" będą próbowali przeforsować swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Wszystko pójdzie "scenariuszem Majdanu" — przewiduje.

Analityk polityczny Abbas Galiamow zauważył, że ustami Matwiejczewa Kreml oskarżył "turbo patriotów" o grożenie krajowi Majdanem.

— Ogólnie rzecz biorąc, oskarżenia o nastroje "majdańskie" w Rosji zwykle poprzedzają represje. Wygląda na to, że nadszedł czas na "patriotów". W każdym razie najnowsze chińskie ostrzeżenie zostało do nich wysłane — napisał Galiamow na swoim kanale na Telegramie.

Niepowodzenia rosyjskiej armii na froncie wywołują niezadowolenie wśród tzw. Z-patriotów — Rosjan, którzy aktywnie wspierają wojnę w Ukrainie. Na przykład w dniu, w którym rosyjscy generałowie Siergiej Szojgu i Siergiej Surowikin ogłosili kapitulację Chersonia, w Moskwie zatrzymano mężczyznę z transparentem. Jak relacjonowała Astra, brzmiał on: "Zdrajcy, rozp... wszystko".

Kontrolowany przez Grupę Wagnera kanał telegramowy Szara Strefa nazwał decyzję o oddaniu Chersonia zarówno zdradą, jak i handlem ziemią narodową.

onet.pl

W październiku 2022 roku szef ukraińskiego wywiadu generał Kyryło Budanow stwierdził, że według niego doniesienia o tym, że Władimir Putin korzysta z sobowtórów, są prawdziwe. Budanow uważa, że rosyjski dyktator korzysta z co najmniej trzech aktorów łudząco do niego podobnych. Tak samo mówi rosyjski obrońca praw człowieka Mark Fejgin. Od tego momentu często pojawiają się niepotwierdzone informacje, że to nie Władimir Putin pojawia się na zdjęciach i nagraniach, a właśnie jego dublerzy. Wskazywać ma na to m.in. podejrzana opuchlizna na twarzy Putina czy to, że podczas spotkania ze studentami dyktator wystąpił w botkach na wysokim obcasie. Według ukraińskiego wywiadu władze w Moskwie korzystają z dublerów, by ukryć zły stan zdrowa Władimira Putina. 

Głos w sprawie zabrała teraz Simone Malik. Pochodząca z Wielkiej Brytanii kobieta przeanalizowała stare i nowe zdjęcia prezydenta Rosji, skupiając się na "kluczowych obszarach" twarzy Putina - nosie, uszach i ustach. Na tej podstawie stwierdziła, że jest "prawie pewne", że Putin nie używa dublerów. 

- Analizując kluczowe punkty jego twarzy, jestem przekonana, że na każdym zdjęciu widzimy "prawdziwego" Putina. Rozpoznaję charakterystyczne załamanie jego małżowiny usznej oraz nietypowy, wyraźny skos linii górnej wargi - powiedziała Malik w rozmowie z "Daily Star".

- Co do jego ust, to widać, że nawet w młodości są one pochylone z lewej strony - widać to także wtedy, kiedy się uśmiecha (niesymetryczny uśmiech) i bez względu na to, z jakiej perspektywy robione jest zdjęcie. Jest to obszar, który nieco zmienił się z wiekiem, ale nadal występuje - dodała Simone. - Ma takie samo nachylenie nosa z profilu bocznego, każdy kąt, w porównaniu ze zdjęciami z młodości, jest ten sam - podsumowała. Jak zaznaczyła w wywiadzie, krzywa linia warg, załamanie małżowiny usznej czy kształt nosa jest taki sam u Putina na wszystkich zdjęciach - tych starych, jak i nowych. 

Malik dodała, że "okrągła i pulchna" twarz Putina związana jest z "naturalnym starzeniem się lub przebiegiem choroby". Kobieta, która dawnej pracowała jako pielęgniarka, podkreśliła, że prezydent Rosji jest też bledszy niż przed laty, przez co wygląda na schorowanego - ale to też nie oznacza, że korzysta z dublerów. 

gazeta.pl