czwartek, 30 stycznia 2025



Wpływy rosyjskie w obszarze bezpieczeństwa militarnego Armenii wynikają z członkostwa Armenii w OUBZ, obecności wojsk rosyjskich na terenie Armenii, prorosyjskich nastrojów wśród weteranów, wpływów rosyjskich w armii i w strukturach bezpieczeństwa.

Armenia jest członkiem Organizacji Układu Bezpieczeństwa Zbiorowego od powstania tego formatu w 1994 r., niemniej w maju 2022 r. de facto zawiesiła ona swój udział w OUBZ, ze względu na niewywiązywanie się tej organizacji z obowiązku pomocy Armenii w ramach mechanizmu kolektywnej obrony. Od 2023 r. Armenia bojkotuje szczyty OUBZ oraz wspólne ćwiczenia. Jeszcze wcześniej, tj. w listopadzie 2018 r., rząd Nikola Paszyniana (który przejął władzę w maju 2018) r. doprowadził do usunięcia ze stanowiska Sekretarza Generalnego OUBZ ormiańskiego generała Jurija Chaczaturowa, który został oskarżony o obalenie porządku konstytucyjnego w związku z jego rolą w tłumieniu protestów opozycji w 2008 r. po wyborach prezydenckich. Chaczaturow był wówczas szefem sztabu generalnego. Sowiecka przeszłość, konflikt z Turcją będącą w NATO oraz członkostwo w OUBZ powodowały, że większość uzbrojenia sił zbrojnych Armenii była pochodzenia sowieckiego lub rosyjskiego. Już ok. 2020 r. Armenia zaczęła podejmować próby pozyskania zachodniego sprzętu, co jednak było blokowane ze względu na postrzeganie Armenii jako sojusznika Rosji. Dotyczyło to również prób ze strony Armenii zakupu uzbrojenia w Polsce.

Dopiero w październiku 2023 Armenia podpisała list intencyjny z Francją w sprawie zakupu systemu pocisków przeciwrakietowych Mistral-3 oraz zakupiła francuskie transportery opancerzone ACMAT Bastion, haubice samobieżne CEASAR, a także radary GM-200. Z kolei w lipcu 2024 r. Armenia przeprowadziła wspólne ćwiczenia „Eagle Partner 2024” z USA. Działania te wpisują się w coraz wyraźniejszą tendencję geopolitycznej reorientacji rządu Paszyniana, która obejmuje również sferę militarną i bezpieczeństwa.

Rząd ten stara się jednak nie zrywać całkowicie związków z Rosją z obawy przed próbą zorganizowania przewrotu poprzez wykorzystanie diaspory ormiańskiej w Rosji oraz lojalnych wobec Rosji elementów w wojsku i siłach bezpieczeństwa. Ponadto Rosja straszy Armenię zagrożeniem ze strony Azerbejdżanu sugerując, że tylko ona może wpłynąć na Alijewa by nie zaatakował prowincji Sjunik.

W Armenii wciąż stacjonują siły rosyjskie tj. ok. 4 tys. rosyjskich żołnierzy w 102. Rosyjskiej Bazie Wojskowej w Giumri oraz na granicy Armenii z Iranem i Turcją. Baza w Giumri została utworzona zgodnie z Traktatem o statusie prawnym Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej zlokalizowanych na terytorium Armenii, podpisanym 21 sierpnia 1992 r. oraz Traktatem o rosyjskiej bazie wojskowej na terytorium Armenii. Republiki Armenii z dnia 16 marca 1995 r. Zgodnie z tymi umowami siły te mają przebywać w Armenii do 2044 r. w celu „obrony terytorium Armenii”. Baza wyposażona jest w przeciwlotnicze systemy rakietowe S-300V, myśliwce MiG-29 , śmigłowce Mi-24P i Mi-8MT.

Część bazy zlokalizowana jest na terenie lotniska Erebuni, ponadto w pobliżu bazy w Giumri znajduje się osiedle dla rodzin rosyjskich żołnierzy, na którym mieszka ok. 4 tys. osób. Granice Armenii z Iranem i Turcją patrolowane są od 1992 r. wyłącznie przez wojska rosyjskie, niemniej w lipcu 2024 r. Rosjanie opuścili lotnisko Zvartnots, a w październiku 2024 uzgodniono, że od 1 stycznia 2025 r. przestaną kontrolować granicę z Iranem.

Prorosyjskie nastroje wśród weteranów:
  • Związek Weteranów Wojny Wyzwoleńczej o Arcach, – organizacja założona w 2000 r. przez gen. Witalija Balasanyana; utrzymuje narrację obwiniającą Paszyniana za upadek Arcachu i oskarżającą go o zdradę; jednocześnie nawiązuje do tradycji służby Ormian w armii radzieckiej oraz popiera Galstanyana.
  • Związek Oficerów Rezerwy; założony w kwietniu 2021 r., opozycyjny wobec Paszyniana, opiera biskupa Bagrata Galstaniana.
  • Związek Oficerów Rezerwy Służby Narodowego Bezpieczeństwa
  • Związek „Tarcza Ojczyzny”.
  • inne, mniejsze organizacje weteranów oraz organizacje paramilitarne.
Z organizacjami tymi, wspierającymi Galstanyana, związane są takie osoby jak: emerytowany gen. Hayk Nahapetyan, b. dyrektor Służby Bezpieczeństwa Narodowego Tatul Petrosyan, pułkownik rezerwy Mikael Ambartsumyan.

Wpływy rosyjskie w armii i strukturach bezpieczeństwa – mimo zmian personalnych dokonanych po 2018 r. w strukturach dowodzenia do niedawna pozostawali dowódcy powiązani z Rosją, Robertem Koczarianem i Serżem Sarkisjanem. W tym kontekście można wymienić m.in. gen. Jurija Chaczaturowa (b. Szefa Sztabu Generalnego w latach 2008-2016, ściganego za tłumienie protestów w 2008 r.); gen. Grigorija Chaczaturowa (jego syna), gen. Onika Gasparyana (b. szefa Sztabu Generalnego w latach 2020-2021 i inicjatora listu z żądaniem dymisji Paszyniana, podpisanego przez grupę oficerów w marcu 2021 r.); gen. Movsesa Hakobyana (b. szefa Sztabu Generalnego w latach 2016-2018), gen. Tirana Khachatryana (jednego z sygnatariuszy listu oficerów z 2021 r.), gen. Mikaela Harutyunyana (b. szefa Sztabu Generalnego w latach 1995-2007 i ministra obrony w latach 2007-2008, ściganego za tłumienie protestów w 2008 r. i posiadającego obywatelstwo rosyjskie), gen. Seyrana Ohanyana (b. szefa Sztabu Generalnego w latach 2007-2008 i ministra obrony w latach 2008-2016, ściganego za tłumienie protestów w 2008 r.) 

Choć Iran postrzegany jest przez Ormian jako państwo przyjazne to brak jest bliższej współpracy w zakresie bezpieczeństwa. Dla Iranu posiadanie granicy z Armenią ma strategiczne znaczenie geopolityczne i otwarcie groził on interwencją w przypadku ataku Azerbejdżanu na Sjunik, niemniej Armenia zdecydowanie nie chce obecności sił irańskich na swoim terytorium. Niemniej Armenia dokonała istotnych zakupów uzbrojenia z Indii i ich transport może nastąpić tylko przez terytorium lub przestrzeń powietrzną Iranu. Ponadto Iran otworzył swój konsulat w Kapan w Sjuniku by podkreślić w ten sposób swoje wsparcie dla integralności terytorialnej Armenii.

disinfodigest.pl


Ofiarą takiego oszustwa padła 76-letnia emerytka z Petersburga Galina Iwanowa. Jak podaje rosyjski portal Rotonda, w listopadzie 2023 roku kobieta została złapana przy próbie podpalenia furgonetki stojącej obok budynku wojskowej komisji uzupełnień obwodu leningradzkiego w Petersburgu. Oszuści przez ponad miesiąc podszywali się pod pracowników banku i służb specjalnych. Na nazwisko kobiety zaciągnęli kredyty i przekonali ją do przelania im ponad pół miliona rubli (ponad 20 tys. zł).

Następnie fałszywi funkcjonariusze namówili emerytkę do dokonania aktu podpalenia. Jak pisze Rotonda, najprawdopodobniej celem był budynek komisariatu wojskowego, ale z jakiegoś powodu w ostatniej chwili kobieta oblała benzyną stojący nieopodal samochód i przyłożyła ogień. Kobiecie ostatecznie nawet nie udało się podpalić furgonetki, bo ogień prawie natychmiast zgasł. Iwanowa została zatrzymana, a na nagraniu z zatrzymania słychać, jak funkcjonariusze pytają ją, kto każe jej krzyczeć „Sława Ukrainie”.

(...)

Adwokat domagał się uniewinnienia kobiety, a sama oskarżona wyraziła skruchę i zgłosiła dla odpokutowania swojego postępku zamiar pracy w centrach rekrutacyjnych dla rosyjskich żołnierzy kontraktowych. W rozmowie z mediami nazywała się ofiarą przestępstwa.

– Rozumiecie, jestem dzieckiem powojennym, osobą uformowaną przez Związek Sowiecki, we krwi mamy zaufanie dla takich słów jak „państwo”, „milicja”. W to wszystko święcie wierzyliśmy, a teraz z naszą wiarą i ideałami wyczynia się coś takiego. Wiedzą państwo, co oni [oszuści] mi mówili: „Ojczyzna prosi!” - mówiła.

Oskarżona i jej obrońcy do ostatniej chwili mieli nadzieję, że sprawa zostanie przekwalifikowana na umyślne uszkodzenie mienia – kobieta pokryła nawet wyrządzone szkody. Gdy usłyszała wyrok zbladła i była w kompletnym szoku – relacjonował jeden z adwokatów.

Sąd wojskowy był bezlitosny i skazał ją na 10 lat kolonii karnej. Na rozprawę nie przyszły jej dzieci ani wnuki, a jej mąż zmarł dwa miesiące po nieudanej próbie podpalenia.

Sama Iwanowa wcześniej przyznała, że dziesięć lat w kolonii karnej to dla niej „wyrok śmierci” ze względu na chorobę serca i konieczność codziennego przyjmowania leków. Stwierdziła, że za kratami nie przeżyje "nawet dziesięciu dni".

(...)

Sprawa stała się na tyle poważna, że osobiście nawiązał do niej Władimir Putin podczas swojej niedawnej dorocznej konferencji prasowej. Rosyjski prezydent stwierdził, że ukraińscy oszuści telefoniczni zdążyli już wyłudzić 250 mld rubli, czyli po obecnym kursie ponad 10 mld zł. Porównał tę praktykę do “postępowania hitlerowskich Niemiec podczas II wojny światowej” i ostrzegał obywateli przed odbieraniem połączeń z wątpliwego numeru.

belsat.eu


Zachodnie kobiety zakładają spodnie, przestają się malować – i jak wiadomo, nie golą się pod pachami – więc Rosjanki będą zawsze pachnące, ze stosownym makijażem i kiecką za milion dolarów. Na rosyjskich lotniskach obcokrajowca witają strażniczki graniczne tak piękne, jakby wyszły tam wprost z okładki magazynu „Vogue”. To stara, sprawdzona reguła: im bardziej opresyjny kraj, tym piękniejsze kobiety poproszą was o paszport. Pierwsze wrażenie cudzoziemca ma być takie, że zapukał właśnie do niebiańskich bram. Welcome to Russian Paradise.

Okrutny klincz, w jakim tkwią Rosjanki, polega na tym, że jest ich więcej, mają lepsze wykształcenie i lepiej radzą sobie na rynku pracy, ale jednocześnie są silnie zagrożone przemocą, ich równouprawnienie zależy od dobrej woli państwa oraz zostały odsunięte przez mężczyzn od najważniejszych decyzji w polityce. I to one muszą zabiegać o uwagę, łaskę i miłość rosyjskiego mężczyzny.

(...)

Strach Rosjanki przed samotnością oraz niewłaściwym mężczyzną ma charakter egzystencjalny, jest im przekazywany przez matki i babcie. Marija mówi, że jest to powszechne uczucie wśród Rosjanek odwiedzających jej gabinety psychoterapeutyczne, zwłaszcza ten w Moskwie. Zwraca jednak uwagę, że ofiarami tego zjawiska padają nie tylko kobiety. Dzika pogoń za mężczyzną najpierw dehumanizuje i uprzedmiotawia mężczyznę, a potem uczucia i miłość.

– Rosjanki wydrapują sobie nawzajem oczy za faceta. Ale ta nieustanna walka powoduje, że wiele Rosjanek nie wybiera mężczyzn z miłości, ponieważ w pierwszej kolejności oszacowują go jak konia, który ma pobiec w wyścigu.

(...)

Według stowarzyszenia Cosmetic Europe […] jedna Rosjanka wydaje na kosmetyki 192 dolary. Więcej niż Francuzki (166 dolarów), Niemki (142 dolary) i Brytyjki (165 dolarów). A jeśli zmierzymy te wydatki jako procent przeciętnego wynagrodzenia, przewaga Rosjanek będzie niepojęta. W przypadku Rosjanek wydatki wynoszą 30 procent wynagrodzenia, dla Francuzek i Angielek – około 5 procent, dla Niemek – około 4 procent. Rosjanki wydają jedną trzecią swojej pensji na urodę, pomimo (a może właśnie dlatego? To tajemnica) że różnica w zarobkach między płciami w Rosji jest największa spośród krajów europejskich.

Jakub Benedyczak - Oddział chorych na Rosję


Putin wskazał, że nie będzie uważał żadnego porozumienia pokojowego z Ukrainą za wiążące, twierdząc, że ukraiński rząd nie chce lub nie jest w stanie uchylić ukraińskiego dekretu prezydenckiego z 2022 r. zakazującego negocjacji z Putinem. Putin twierdził, że każde porozumienie pokojowe, które Rosja i Ukraina zawrą, zanim ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski uchyli swój dekret z 2022 r., będzie nieważne. Putin twierdził ponadto, że Zełenski nie jest już w stanie prawnie uchylić dekretu, ponieważ nie jest już „prawowitym” prezydentem Ukrainy i że ukraińska Rada Najwyższa mogłaby uchylić dekret, ale nie wydaje się tym zainteresowana. Konstytucja Ukrainy nie upoważnia jednak Rady Najwyższej do jednostronnego uchylania dekretów prezydenckich, a decyzja o tym mogłaby sama w sobie naruszać ukraińską konstytucję. Urzędnicy Kremla, w tym Putin, wielokrotnie celowo posługiwali się fałszywymi interpretacjami prawa i konstytucji Ukrainy, aby twierdzić, że Zełenski jest nielegalnym prezydentem Ukrainy po tym, jak Ukraina, przestrzegając swojego prawa i konstytucji, nie przeprowadziła wyborów w stanie wojennym w 2024 r. Putin prawdopodobnie wykorzystałby każdy niekonstytucyjny akt Rady Najwyższej — nawet ten, do którego teraz wzywa — aby ogłosić akt i Radę Najwyższą „nielegalnymi” i wystawić kolejnego słomianego chochoła, aby ukryć rzeczywistość swojego braku zainteresowania poważnymi negocjacjami, które uznają Ukrainę za niepodległe państwo. Putin wcześniej twierdził, że Rada Najwyższa jest jedyną „legalną” gałęzią rządu na Ukrainie, a zatem jedynym ukraińskim podmiotem rządowym, z którym Rosja mogłaby negocjować. Putin może zamierzać ogłosić Radę Najwyższą „nielegalną” w przyszłości, aby uzasadnić swoje żądania całkowitej zmiany reżimu w Kijowie i swoją niechęć do negocjacji z władzami Ukrainy.

Oświadczenia Putina odrzucające legitymację ukraińskiego rządu i możliwego przyszłego porozumienia pokojowego ustaliły warunki, na jakich Rosja może uzasadnić naruszenie jakiegokolwiek przyszłego porozumienia z Ukrainą. Putin wielokrotnie twierdził, że każdy ukraiński rząd od prozachodniej rewolucji godności na Ukrainie w 2014 r. był nielegalny. Putin mimo to prowadził negocjacje i osiągnął porozumienia z ukraińskimi urzędnikami, w tym dotyczące rozwiązania konfliktu zbrojnego na mocy porozumień mińskich z 2014 i 2015 r. Putin również konsekwentnie naruszał te porozumienia i wykorzystywał podobne twierdzenia o nielegalności ukraińskiego rządu, aby uzasadnić te naruszenia. Nawet jeśli Zełenski lub inne części ukraińskiego rządu zgodziłyby się uchylić dekret zakazujący negocjacji z Putinem, Putin prawdopodobnie naruszyłby każdy pokój lub inne porozumienie, które zawarłby z Ukrainą, pod fałszywym uzasadnieniem, że takie porozumienia są „nieważne”, dopóki wierzy, że może osiągnąć swoje maksymalistyczne cele wojenne poprzez operacje wojskowe. Putin prawdopodobnie zamierza również wykorzystać fałszywe twierdzenia o nielegalności ukraińskiego rządu i ograniczeniach, jakie dekret nakłada na możliwość negocjacji pokojowych, aby fałszywie przedstawić Ukrainę — a nie Rosję — jako stronę przedłużającą wojnę i niechętną lub niezdolną do podjęcia znaczących negocjacji wobec swojej krajowej i międzynarodowej publiczności.

(...)

Wskaźniki rekrutacji ochotników w Moskwie gwałtownie spadły, ponieważ obywatele rosyjscy są coraz bardziej niechętni do służby na Ukrainie. Rosyjski portal opozycyjny Verstka poinformował 29 stycznia, że ​​liczba obywateli rosyjskich chętnych do walki na Ukrainie w Moskwie znacznie spadła od szczytu dziennej liczby 200–250 osób w Moskwie w sierpniu 2024 r. (po rozpoczęciu ukraińskiej inwazji na Kursk) do obecnej dziennej liczby około 40 osób. Skład demograficzny ochotników również uległ dużej zmianie, ponieważ zwykli obywatele rosyjscy stanowią teraz tylko połowę ochotników, podczas gdy druga połowa to w dużej mierze obcokrajowcy i osoby stojące w obliczu zarzutów karnych lub administracyjnych. Verstka, powołując się na źródła w biurze mera Moskwy i wywiady z zagranicznymi rekrutami, zauważył, że więcej obywateli, w szczególności z Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL), krajów afrykańskich i wielu z krajów postsowieckich, podpisuje umowy z Ministerstwem Obrony Narodowej i jest wabionych obietnicą jednorazowych wypłat w wysokości 1,9 miliona rubli (około 19.140 USD).

understandingwar.org


Po kogo zatem sięga Trzaskowski, co może tutaj ugrać i jak to się może skończyć – bo i tak daleko sięgają dywagacje niektórych polityków PiS? Oczywiście program podatkowy jest skierowany przede wszystkim do "genetycznych wyborców PO". Takich, którzy pamiętają jeszcze Platformę jako partię liberalną gospodarczo i zajadle wolnorynkową. Kandydat ma pokazać swojemu elektoratowi, że nawet jeśli uśmiecha się na prawo, to nie oznacza, że zapomniał o korzeniach. Ale to nie jedyna grupa wyborców, którą chciałby przyciągnąć. Trzeba wrócić do wyborów sprzed pięciu lat. W drugiej turze (a obaj kandydaci prowadzący w sondażach grają już na drugą turę) w 2020 roku 48 proc. wyborców Konfederacji z I tury poszło i zagłosowało na Rafała Trzaskowskiego.

– Wśród wyborców Konfederacji wciąż jest masa ludzi, którzy nienawidzą PiS-u. A im bardziej Morawiecki nawija makaron na uszy, im więcej tych filmików produkuje, tym bardziej oni mówią "chłopie co ty gadasz?". On o wolności słowa, a oni "a kto media narodowe próbował zamykać?", on o tym, że koniecznie węgiel, a oni "a kto kopalnie zamykał?", on o wecie wobec Zielonego Ładu, a oni "a coś ty wtedy robi?". I tak się bawimy. On ich zwyczajnie mobilizuje – mówią politycy PiS niespecjalnie zachwyceni działalnością byłego premiera.

Wyborcy, którzy wtedy zagłosowali na Trzaskowskiego to ten segment elektoratu Konfederacji, który jest bardziej wolnorynkowy a mniej narodowy. Zatem jeśli Trzaskowski pokaże jakąkolwiek siłę i zaproponuje jakieś idące w tym kierunku rozwiązania podatkowe, mogą uznać, że to lepsze niż kandydat partii, która z wolnością gospodarczą nie miała nic specjalnie wspólnego.

(...)

– Pani sobie wyobraża, co będzie, jeśli Mentzen urośnie do 17-18 procent? Wie pani, skąd on weźmie wyborców? My wiemy i może się to skończyć tragicznie – mówi nasz rozmówca z PiS.

Konfederacja może się pożywić tylko na PiS-ie. Nie ma innej opcji. Może przyciągnąć do siebie i swojego kandydata tylko wyborców, którzy są rozczarowani PiS-em, a nigdy nie pójdą na lewą stronę barykady.

– W ekstremalnym przypadku ja nawet widzę, że możemy wygrać prezydenturę i stracić partię – ostrzega bardzo pesymistycznie nastawiony polityk PiS.

Gdyby Mentzen zgarnął w wyborach prezydenckich niemal 20 proc., mógłby wywołać w PiS tendencje odśrodkowe.

onet.pl/Newsweek


W marcu ubiegłego roku Kushner chwalił "bardzo cenny potencjał nieruchomości na wybrzeżu Gazy" i zasugerował, że Izrael powinien usunąć cywilów podczas "oczyszczania" enklawy. Wywiad z Kushnerem został opublikowany na kanale YoTube prowadzonym przez Middle East Initiative przy Harvard Kennedy School.

Uwagi Kushnera dotyczyły ​​polityki bliskowschodniej, jaka będzie prowadzona podczas drugiej kadencji Trumpa. — Aktywa na wybrzeżu Gazy mogłyby być bardzo cenne, gdyby ludzie skupili się na tworzeniu środków do życia. Jest tam trochę niefortunna sytuacja, ale na miejscu Izraela zrobiłbym wszystko, co w mojej mocy, aby eksmitować ludzi, a następnie posprzątać.

Kushner dodał, że jego zdaniem Izrael powinien przenieść ludność cywilną z Gazy na pustynię Negew na południu kraju i nawet zasugerował, że Palestyńczyków można sprowadzić do Egiptu poprzez "dyplomację".

onet.pl