piątek, 20 lutego 2026



Sędziowie Sądu Najwyższego mnie zawiedli i są hańbą dla narodu - oświadczył w piątek prezydent USA Donald Trump, komentując decyzję unieważniającą większość nałożonych przez niego ceł. Oskarżył większość sędziów o to, że "ulegli wpływom zagranicznych interesów".

- Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie ceł jest głęboko rozczarowujące i wstydzę się niektórych członków sądu, absolutnie wstydzę się, że nie mieli odwagi zrobić tego, co słuszne dla naszego kraju - powiedział Trump. Ocenił, że choć spodziewał się głosowania liberalnych sędzi - które nazwał "hańbą dla narodu" - przeciwko cłom, to był głęboko zawiedziony postawą trojga konserwatystów, którzy się do nich przyłączyli.

- Są bardzo niepatriotyczni i nielojalni wobec naszej Konstytucji. Moim zdaniem Sąd Najwyższy uległ wpływom zagranicznych interesów i ruchu politycznego, który jest znacznie mniejszy, niż ludzie mogliby przypuszczać - powiedział Trump.

- Kraje zagraniczne, które oszukiwały nas przez lata, były wniebowzięte. Są tacy szczęśliwi i tańczą na ulicach, ale nie będą tańczyć zbyt długo - dodał Trump.

PAP


Polska zdecydowała o wystąpieniu z Konwencji Ottawskiej, ratyfikowanej w 1997 roku i podpisanej w 2012 roku, latem 2025 roku. Pod koniec lipca weszła w życie odpowiednia ustawa, po uprzednim zaakceptowaniu przez parlament i podpisaniu przez prezydenta Karola Nawrockiego. Dziś natomiast formalnie upłynął termin wypowiedzenia konwencji.

Dlaczego jednak zdecydowano się na powrót do stosowania klasycznych min przeciwpiechotnych? Konwencja Ottawska dopuszczała pewne rozwiązania, na przykład miny aktywowane przez operatora, jednak uznano je za niewystarczające. Doświadczenia z wojny na Ukrainie pokazały jednak w sposób jednoznaczny, że na współczesnym polu walki – paradoksalnie – niezbędne są także miny „przeznaczone do wybuchu wskutek obecności, bliskości lub zetknięcia się z nią osób”, czyli takie, jakich zabraniały te przepisy.

Powód jest prosty: Rosja w większym zakresie, niż wcześniej zakładano, stosuje działania piechoty i są one dużo bardziej niebezpieczne niż oczekiwano. Pierwszy powód, widoczny co najmniej od 2023 roku, jest taki, że straty w piechocie jest dużo łatwiej uzupełnić niż w sprzęcie pancernym. Paradoksalnie, upowszechnienie bezzałogowców, taniej broni precyzyjnej dla każdego żołnierza, oznacza że do zwalczania piechoty, a przede wszystkim spowalniania/utrudniania działań jej i wspieranych przez nią elementów czy stosowanej masowo, czy zwłaszcza – jak dziś – działającej w małych grupach – trzeba przykładać dużo większą wagę.

Wcześniej mogło się wydawać, że samo zniszczenie rosyjskich kolumn pancernych (w ramach NATO także przy pomocy artylerii dalekiego zasięgu, szeroko stosowanego lotnictwa, a niekoniecznie tylko w bezpośredniej walce) wystarczy do tego, by uzyskać przewagę nad przeciwnikiem. Teraz już wiadomo, że to nie wystarczy. Oczywiście miny same nie likwidują zagrożenia ze strony rosyjskiej piechoty (chyba najbardziej doświadczonej w warunkach wojny minowej obok ukraińskiej), ale są niezbędnym narzędziem by spowolnić ją na tyle, by móc zwalczać innymi środkami.

(...)

Do zdolności zaminowania pasa granicznego w 48 godzin, zapowiadanej przez premiera Donalda Tuska, jeszcze długa droga, choć nieco szybciej może zostać ona osiągnięta dla systemów minowania przeciwpancernego, rozwijanych już wcześniej. Pojazdy Baobab, które mają tę zdolność zapewnić, jak i odpowiednia ilość min, muszą zostać dostarczone, a miny przeciwpiechotne – dopiero wdrożone. I oczywiście obok jednego, wspomnianego „ciężkiego” systemu minowania narzutowego, jakim jest Baobab, niezbędne jest też wiele innych, przeznaczonych do wykorzystania w trakcie operacji. Trzeba na nowo szkolić żołnierzy w walce minowej, uwzględniając nowe techniki (drony powietrzne i lądowe, które mogą stanowić większość środków minowania), ale i te klasyczne, włącznie z minowaniem bezpośrednio przez żołnierzy piechoty. 

defence24.pl