czwartek, 8 stycznia 2026



Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że wątpi, by NATO stanęło w obronie Stanów Zjednoczonych, jednak zapewnił, że USA zawsze będą wspierać sojuszników z NATO. Dodał też, że gdyby nie on, to Rosja zdobyłaby już całą Ukrainę.

Trump wygłosił swoją opinię na temat Sojuszu Północnoatlantyckiego we wpisie na platformie Truth Social. Stwierdził w nim, że większość państw członkowskich "nie płaciła rachunków" dopóki on nie zainterweniował i "z szacunkiem skłonił ich do (wydawania) 5 proc. PKB" na obronność.

Dodał też, że bez jego zaangażowania Rosja "miałaby teraz CAŁĄ UKRAINĘ. Pamiętajcie też, że sam ZAKOŃCZYŁEM 8 WOJEN, a Norwegia, członek NATO, naiwnie postanowiła nie przyznać mi Pokojowej Nagrody Nobla".

"ROSJA I CHINY MAJĄ ZERO STRACHU WOBEC NATO BEZ STANÓW ZJEDNOCZONYCH I WĄTPIĘ, ŻE NATO POMOGŁOBY NAM, GDYBYŚMY NAPRAWDĘ GO POTRZEBOWALI" - oznajmił Trump. Dodał jednak, że USA "zawsze będzie wspierać NATO, nawet jeśli oni nie będą wspierać nas (USA)".

"Jedynym krajem, którego Chiny i Rosja boją się i szanują, są USA ODBUDOWANE PRZEZ DJT" - powtórzył.

Trump zamieścił swój wpis po tym, jak we wtorek premierka Danii Mette Frederiksen zasugerowała, że przejęcie Grenlandii przez USA będzie oznaczać koniec NATO.

Prezydent USA wielokrotnie wcześniej wyrażał wątpliwość co do tego, czy sojusznicy Ameryki stanęliby w jej obronie. Mimo to, jedyny przypadek zastosowania artykułu 5. o obronie wzajemnej przez NATO nastąpił w reakcji na zamachy terrorystyczne z 11 września 2001 roku, kiedy wraz ze Stanami Zjednoczonymi do Afganistanu weszły wojska szeregu państw NATO, w tym Polski i Danii.

PAP


Prezydent USA Donald Trump powiedział w środę, że nie pozwoli koncernom zbrojeniowym wypłacać dywidend akcjonariuszom i wysokich pensji kadrze kierowniczej, dopóki nie naprawią problemów ze zbyt wolną produkcją i serwisem uzbrojenia. Nakazał inwestycje w nowe zakłady produkcyjne.

Prezydent oznajmił we wpisie na swoim portalu społecznościowym, że "nie będzie dłużej tolerować" sytuacji, w której "dostawcy sprzętu obronnego wypłacają obecnie ogromne dywidendy swoim akcjonariuszom i dokonują masowych wykupów akcji kosztem inwestycji w zakłady i sprzęt".

"Firmy zbrojeniowe nie produkują naszego wspaniałego sprzętu wojskowego wystarczająco szybko, a po jego wyprodukowaniu nie jest on odpowiednio i szybko serwisowany. Od teraz kadra kierownicza musi budować NOWE i NOWOCZESNE zakłady produkcyjne, zarówno w celu dostarczania i konserwacji tego ważnego sprzętu, jak i w celu budowy najnowszych modeli przyszłego sprzętu wojskowego" - napisał Trump. "Dopóki tego nie zrobią, żaden dyrektor nie powinien mieć prawa do zarobków przekraczających 5 milionów dolarów (rocznie)" - dodał.

Zapowiedział też, że do tego czasu nie zezwoli firmom na skupowanie własnych akcji i wypłatę dywidend. Trump ogłosił, że dotyczy to wszystkich firm zbrojeniowych. Nie podał szczegółów dotyczących ani swoich żądań, ani tego, jak zamierza wprowadzić zakazy dla notowanych na giełdzie spółek. Koncerny zbrojeniowe są prywatnymi firmami, a rząd nie posiada w nich udziałów, choć w przeszłości Trump sugerował, że może przejąć część akcji firm takich jak Lockheed Martin. Ich dochody zależą jednak od zamówień i decyzji administracji.

Wypowiedź Trumpa jest kolejną krytyką jego administracji pod adresem gigantów zbrojeniowych. We wtorek w przemówieniu do republikańskich kongresmenów Trump narzekał, że firmy mają potężne zaległości produkcyjne, przez co wojsko i zagraniczni kontrahenci muszą latami czekać na zamówiony sprzęt. Wymienił w tym kontekście śmigłowce Apache produkowane przez Boeinga i skargi na daleki czas ich dostaw ze strony władz Indii.

W listopadzie sekretarz (minister) ds. sił lądowych Dan Driscoll oskarżył te firmy o "wrabianie" Pentagonu w zakup zbyt drogiego sprzętu i zapowiedział zwrot w kierunku pozyskiwania części sprzętu i komponentów od cywilnych firm komercyjnych oraz mniejszych firm zbrojeniowych.

PAP


(...)

KONTEKST OPERACYJNY

W nocy z 2 na 3 stycznia 2026 roku Stany Zjednoczone przeprowadziły operację militarną, której celem było wydobycie prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro z jego ufortyfikowanego kompleksu wewnątrz Fuerte Tiuna w Caracas

Operacja pod kryptonimem „Absolute Resolve" (Absolutna Determinacja/Rozstrzygnięcie) stała się bezprecedensowym przykładem wielodomenowej projekcji siły w realiach tego, co nazywam wojną zrównoważoną - konfliktem rozgrywanym równocześnie w domenie lądowej, morskiej, powietrznej, kosmicznej i cybernetycznej, gdzie decyduje precyzyjne uderzenie w krytyczny węzeł systemu, a nie klasyczna okupacja terytorium.
Generał Dan Caine, przewodniczący Połączonego Sztabu USA, określił „Absolute Resolve" jako operację „[...] dyskretną, precyzyjną, przeprowadzoną w najciemniejszych godzinach, będącą kulminacją miesięcy planowania i ćwiczeń - przedsięwzięcie, którego szczerze mówiąc tylko wojsko Stanów Zjednoczonych mogło się podjąć".
FAZA PRZYGOTOWAWCZA - PIĘĆ MIESIĘCY PRACY WYWIADU

Operacja nie była improwizacją. Już w sierpniu 2025 roku CIA dyskretnie wprowadziła na teren Wenezueli niewielki zespół, którego zadaniem było zbudowanie tego, co Caine nazwał „extraordinary insight" - oznaczający w żargonie wspólnoty wywiadowczej niezwykłe, szczegółowe informacje operacyjne dotyczące celu - Maduro – czyli ekstremalnie szczegółowego obrazu jego „pattern of life" (obrazu życia). 

Wywiad amerykański łączył dane z źródła HUMINT w najbliższym otoczeniu prezydenta z obserwacją z dronów RQ‑170 Sentinel nad Caracas, rekonstruując w detalach to, gdzie Maduro śpi, jak się przemieszcza, czym podróżuje i jakie ma rutyny dnia.
Równolegle budowano potencjał militarny w teatrze. 16 listopada 2025 roku do Karaibów wszedł lotniskowiec USS „Gerald R. Ford" wraz z grupą uderzeniową, zwiększając obecność USA do ok. 12 tys. żołnierzy na kilkunastu okrętach. 

W tle formowano Joint Task Force „Southern Spear", odpowiedzialną za koordynację dużej operacji przeciw Wenezueli. Dla Delta Force - JSOC (dowództwo operacji specjalnych) zbudowało w Kentucky pełnoskalową replikę kompleksu Maduro, gdzie przez tygodnie ćwiczono wejścia, forsowanie stalowych drzwi i czyszczenie obiektu „na czas". Caine ujął filozofię przygotowań wprost: „[...] trenujemy i ćwiczymy nie po to, żeby zrobić to dobrze, ale żeby upewnić się, że nie możemy zrobić tego źle".
W mojej koncepcji Wojny Zrównoważonej ta faza przygotowawcza to długotrwałe ważenie trzech „żywiołów" - zasobów, woli i czasu - tak, by uderzenie nastąpiło dokładnie wtedy, gdy przeciwnik ma najmniej możliwości reakcji, a my maksymalnie skumulowaną przewagę operacyjną. „Absolute Resolve" jest podręcznikowym przykładem takiego zbalansowania.
REALIZACJA 4 GODZINY 43 MINUTY WOJNY W PIĘCIU DOMENACH

2 stycznia, 22:46 EST prezydent Trump telefonicznie autoryzuje operację, po kilku dniach opóźnień związanych z pogodą. 

W ciągu minut z 20 baz lądowych i morskich w całej zachodniej półkuli startuje ponad 150 statków powietrznych - bombowce B‑1B, myśliwce F‑22 i F‑35, F/A‑18, samoloty walki elektronicznej EA‑18G, E‑2 Hawkeye, drony RQ‑170 oraz śmigłowce 160th SOAR „Night Stalkers".
Gdy komponent szturmowy zbliża się do wenezuelskiego wybrzeża, USA zaczynają - jak to ujął Caine - „layering effects": nakładanie efektów dostarczanych przez US Space Command, US Cyber Command i inne agencje, aby „stworzyć korytarz" dla sił wchodzących. 

W praktyce oznacza to ataki cybernetyczne na systemy dowodzenia i energetykę oraz odcięcie prądu w Caracas, które Trump opisuje jako „[...] ciemność miasta spowodowaną pewną ekspertyzą, którą posiadamy".
Równolegle komponent powietrzny wykonuje skoordynowaną kampanię SEAD/DEAD przeciwko wenezuelskim systemom obrony powietrznej. 

Zestawy S‑300WM i Buk‑M2, które miały stanowić tarczę strategiczną, zostają zneutralizowane w ciągu kilkunastu–kilkudziesięciu minut, przy wykorzystaniu ukształtowania terenu i dolin jako naturalnej „osłony" dla pocisków manewrujących. 

To praktyczna ilustracja tego, jak geografia w rękach supermocarstwa staje się bronią przeciwko systemom A2/AD, jeśli nie są one zintegrowane w pełni w wymiarze wielodomenowym.
3 stycznia, 01:01 EST (2:01 w Caracas) – śmigłowce Night Stalkers lądują w kompleksie Maduro. Wchodzą pod ostrzałem, jeden wiropłat zostaje trafiony, ale pozostaje zdatny do lotu. Delta Force przystępuje do szturmu. Dzięki treningom na replice obiektu operatorzy poruszają się w praktyce po „znanym budynku": wejścia, korytarze, drzwi są odtworzone z centymetrową dokładnością. 

Według źródeł operacyjnych od momentu forsowania do fizycznego przejęcia kontroli nad prezydentem mijają około 3 minuty, a 45 sekund w samym pomieszczeniu, gdzie był Maduro z żoną.
Maduro i jego żona Cilia Flores, próbując dostać się do pomieszczenia bezpiecznego, zostają przechwyceni i bez stawiania oporu przekazani funkcjonariuszom amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. 

Delta Force posiada przy sobie ciężkie palniki do cięcia stali na wypadek konieczności forsowania "safe roomu", ale ostatecznie nie ma potrzeby ich użycia.
Faza wycofania przebiega pod osłoną lotnictwa i dronów - Caine przyznaje, że w trakcie ewakuacji dochodzi do „[...] wielu starć w ramach samoobrony", ale wszystkie śmigłowce wracają na okręty, a siły są „nad wodą"

3:29 EST z Maduro jest na pokładzie USS „Iwo Jima"

Całkowity czas operacji - od wyjścia z morza do powrotu - zamyka się w 4 godzinach 43 minutach, przy czym faza lądowa w Caracas trwa poniżej 30 minut.

(...)

W mojej ocenie operacja „Absolute Resolve" jest taktycznie imponującym, a strategicznie ambiwalentnym studium Wojny Zrównoważonej

Taktycznie pokazuje, że przy odpowiednim zbilansowaniu zasobów, woli i czasu supermocarstwo jest w stanie z chirurgiczną precyzją „wyjąć" węzeł władzy z serca wrogiego państwa. 

Strategicznie - otwiera drzwi do świata, w którym granica między „operacją policyjną" a „aktem wojny" staje się wyłącznie kwestią narracji i skali użytej mocy.

Z punktu widzenia państw średnich i małych wniosek jest brutalny: same zakupy sprzętu A2/AD nie wystarczą, jeśli nie towarzyszy im głęboka integracja domen, odporność informacyjna i realna zdolność do przeciwdziałania operacjom typu „Absolute Resolve" już na etapie wywiadowczym, zanim nad stolicą pojawi się pierwsza fala pocisków manewrujących.

To jest właśnie ta „nowa normalność" - Wojny Zrównoważonej - gdy decyzje o losach przywódców i państw lub innych celów osobowych ale i nie tylko, zapadają nie na froncie, lecz w zaciemnionej sali, z widokiem na mapę i zegar odliczający minuty do lądowania śmigłowców.

Pozdrawiam i dziękuję.

x.com/Maciej_Korowaj


Siły zbrojne USA zajęły w środę na północnym Atlantyku pływający pod rosyjską banderą tankowiec w związku z omijaniem amerykańskich sankcji. Według Waszyngtonu statek był powiązany z Wenezuelą i Iranem. Rosja zaprotestowała, uznając przejęcie jednostki za złamania prawa morskiego.

Dowództwo Europejskie sił USA (EUCOM) poinformowało o zajęciu tankowca M/V Bella 1, płynącego pod rosyjską banderą i zmienioną nazwą.

Jednostka została przejęta na północnym Atlantyku w pobliżu Islandii - przekazała agencja Reutera.

Tankowiec wykrył okręt Straży Przybrzeżnej USA, zajęto go na podstawie nakazu amerykańskiego sądu federalnego - przekazało EUCOM. Jednostkę przejęto z udziałem żołnierzy sił specjalnych, którzy później ją opuścili - powiedzieli Reutersowi amerykańscy urzędnicy. Dodano, że statek przekazano Straży Przybrzeżnej.

"Blokada objętej sankcjami i nielegalnej wenezuelskiej ropy naftowej pozostaje w pełnej mocy - wszędzie na świecie" - ogłosił w serwisie X szef Pentagonu Pete Hegseth.

Bella 1 to powiązany z Wenezuelą i Iranem tankowiec, który zbiegł przed blokadą Wenezueli i od dwóch tygodni był ścigany przez amerykańskie okręty. Został objęty amerykańskimi sankcjami jeszcze w 2024 r. za transport irańskiej ropy naftowej.

Według Białego Domu statek był bezpaństwowy i pływał pod fałszywą banderą. Po stawieniu oporu podczas próby zajęcia go po raz pierwszy w grudniu 2025 r. zmienił nazwę na Marinera i został zarejestrowany jako rosyjski.

To pierwszy w ostatnich latach przypadek zajęcia zarejestrowanego w Rosji statku przez siły amerykańskie - zaznaczyła agencja Reutera.

Rosyjskie ministerstwo transportu poinformowało, że utraciło kontakt z Marinerą. Dodano, że zajęcie jednostki łamie międzynarodowe prawo morskie. Resort potwierdził, że tankowiec od 24 grudnia 2025 r. pływał pod rosyjską banderą na mocy "tymczasowego zezwolenia".

Rosyjskie MSZ oświadczyło, że domaga się od USA zapewnienia humanitarnego i godnego traktowania rosyjskich obywateli na pokładzie.

Według źródeł agencji Reutera statek został przejęty w pobliżu rosyjskich okrętów wojennych, w tym okrętu podwodnego. Nie jest jasne, jak blisko przejmowanego tankowca znajdowały się rosyjskie okręty, nie ma też informacji o konfrontacji między wojskami amerykańskimi i rosyjskimi - uzupełniła agencja.

Brytyjskie ministerstwo obrony przekazało, że na prośbę USA zapewniło wsparcie w operacji. Brytyjska pomoc obejmowała wykorzystanie przez amerykańskie lotnictwo baz lotniczych, wsparcie okrętu Royal Navy oraz wsparcie rozpoznawcze samolotów RAF (Królewskich Sił Powietrznych).

Niemal równocześnie z informacją o przejęciu Belli 1 Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM) powiadomiło o zajęciu innego tankowca, M/T Sophia na Morzu Karaibskim. Zaznaczono, że jednostka była objęta sankcjami i zaangażowana "w nielegalne działania".

USA w 2019 r. wprowadziły sankcje praktycznie blokujące handel ropą z Wenezueli. Eksport surowca zaczął być prowadzony przez sieć unikających identyfikacji i amerykańskich ograniczeń tankowców, określanych jako flota cieni. Niektóre z tych jednostek są też używane do omijania podobnych sankcji nałożonych na Iran i Rosję.

W środę rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała, że prezydent Donald Trump będzie kontynuował politykę, która jest najlepsza dla USA, w tym egzekwował embargo na wszystkie statki floty cieni, które nielegalnie transportują ropę naftową.

(...)

PAP


Prezydent USA Donald Trump zaproponował w środę zwiększenie przyszłorocznego budżetu obronnego do poziomu 1,5 bln dolarów, co oznaczałoby wzrost o ponad 50 proc. względem bieżącego roku. Trump zagroził jednocześnie koncernowi Raytheon, że nie będzie otrzymywał kontraktów rządowych, jeśli nie zainwestuje w nowe fabryki.

"Po długich i trudnych negocjacjach z senatorami, kongresmenami, sekretarzami i innymi przedstawicielami politycznymi, postanowiłem, że dla dobra naszego kraju, zwłaszcza w tych bardzo niespokojnych i niebezpiecznych czasach, nasz budżet wojskowy na rok 2027 nie powinien wynosić biliona dolarów, ale 1,5 biliona dolarów" - ogłosił Trump, dodając że pozwoliłoby to na stworzenie "wojska marzeń".

Prezydent stwierdził, że bezprecedensowe zwiększenie nakładów na obronność jest możliwe dzięki wpływom z nałożonych przez niego ceł. Zdaniem Trumpa wpływy są na tyle duże, że pozwolą nie tylko na zwiększenie wydatków, ale też redukcję długu publicznego.

Według szacunków Politico w całym roku 2025 przychody z ceł wyniosły 261 mld dol. Jednocześnie od października systematycznie spadają.

Uchwalona w grudniu ustawa autoryzująca wydatki obronne (NDAA) na rok fiskalny 2026 (od października br.) opiewa na nieco ponad 900 mld dol., co stanowiło kwotę o 8 mld większą, niż tę, o którą wnioskował Trump. Ostatecznie o kształcie budżetu zdecyduje Kongres. Jak dotąd na temat nie wypowiedział się żaden z polityków partii rządzącej w Kongresie.

Wcześniej w osobnych wpisach Trump ogłosił, że zakazuje firmom zbrojeniowym wypłacania dywidend akcjonariuszom, dopóki nie zwiększą i nie przyspieszą one produkcji uzbrojenia i nie zainwestują w nowe zakłady produkcyjne. Powiedział też, że zabroni wynagrodzeń dla dyrektorów tych firm powyżej 5 mln dol. rocznie. Szczególną krytykę poświęcił koncernowi Raytheon, który produkuje m.in. systemy obrony powietrznej Patriot.

"Albo Raytheon podejmie działania i zacznie inwestować w większe inwestycje początkowe, takie jak zakłady i sprzęt, albo nie będzie już więcej prowadzić interesów z Departamentem Wojny" - zagroził Trump.

PAP