Jedną z najistotniejszych tajemnic wojny w Ukrainie jest to, ile Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) nie wie o prawdziwych intencjach Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego - pisze w piątek amerykański "Newsweek".
Dziennikarze tygodnika przeprowadzili trzymiesięczne śledztwo, w trakcie którego rozmawiali z kilkunastoma analitykami i pracownikami wywiadu. Z rozmów wynika, że działania amerykańskiego wywiadu rozciągnięte są obecnie na tyle sfer, że objęcie ich w ramach jednej agencji, jest po prostu niemożliwe.
W ocenie tygodnika ukraiński prezydent stał się prawdziwym mistrzem w politycznym rozgrywaniu konfliktu tak, by uzyskiwać to, na czym mu zależy. Chociaż główne reguły gry wyznacza mu Waszyngton, to kontrola Ukraińców nie jest dla Stanów Zjednoczonych prosta. "Ukraiński prezydent zaakceptował to, że Kijów nie może zaatakować Rosji na jej terytorium. W trakcie trwania wojny Ukraińcy już jednak wielokrotnie sygnalizowali, że nie do końca chcą się podporządkować" - pisze "Newsweek".
Po dokładnej analizie okazuje się, że takich sytuacji było więcej - od operacji specjalnych za granicą ukraińsko-rosyjską, przez uderzenia na strategiczne magazyny w Rosji czy atak dronów na Kreml. Zdaniem "Newsweeka" Zełenski poczuł, że może wygrać ten konflikt, a Ukraińcy testują, jak daleko mogą się posunąć w swoich akcjach ofensywnych bez narażania się na gniew sojuszników.
"Newsweek" zwraca uwagę, że prawdziwe problemy dla CIA spowodowały informacje, iż to Amerykanie stoją za atakami na Nord Stream. USA nie udało się ustalić źródła tej plotki, a Ukraina zaprzeczyła zaangażowaniu pomimo podejrzeń amerykańskiego wywiadu. - Nie mamy nic wspólnego z nieszczęściem na Bałtyku i nie mamy żadnych informacji o grupach sabotażowych - powiedział główny doradca Zełenskiego, nazywając wszelkie spekulacje ''zabawnymi teoriami spiskowymi''.
Drugim problemem amerykańskiego wywiadu jest fala tajemniczych zgonów osób wysoko postawionych w hierarchii biznesowo-politycznej i sabotażu obiektów przemysłowych w Rosji. USA nie potrafią ustalić, na ile w te działania zaangażowani byli Ukraińcy przy ewentualnej aprobacie samego Zełenskiego. Jednocześnie jednak śledczy przyznają, że cześć śmierci mogła być efektem wewnętrznych porachunków wśród rosyjskiej elity.
"Newsweek" zwraca też uwagę na rolę Polski, która stała się obecnie dla USA szczególnie istotnym krajem. Z informacji tygodnika wynika, że CIA w ścisłej współpracy z polskimi służbami koordynuje kontakty z Ukraińcami i działania sił specjalnych 20 krajów. "Polska pomaga Stanom Zjednoczonym w utrzymaniu sieci szpiegowskiej, za co otrzymuje ważne informacje" - czytamy. Efektem zacieśnienia współpracy na linii Warszawa-Waszyngton, były wydarzenia z 15 listopada, gdy w Przewodowie spadł pocisk. Tygodnik jest zdania, że Amerykanie obserwowali wówczas ślad termiczny każdej odpalanej w trakcie trwania konfliktu rakiety. Od razu mieli więc pewność, że pocisk S-300 wystrzelono z ukraińskiej wyrzutni i taka informacja została przekazana Andrzejowi Dudzie.
"Moim skromnym zdaniem CIA nie rozumie natury państwa ukraińskiego i lekkomyślnych frakcji, które tam istnieją" - stwierdził anonimowo polski urzędnik w rozmowie z ''Newsweekiem". Podkreślił, że przekonanie Kijowa do powstrzymania się od eskalacji konfliktu będzie bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe.
gazeta.pl


