niedziela, 2 kwietnia 2017
Wiele lat temu poznałem w Kaliningradzie bardzo już starego księcia Aleksieja Chowańskiego (z tego rodu, co to go Kmicic podchodził). Jego mama była frejliną przy Aleksandrze Fiodorownej, małżonce cara Mikołaja II. Rodziców więc zaproszono w początkach 1917 na bal na dworze. A młody Aleksiej, jako paź, się przyglądał.
– Parkiet woskowany. Złote żyrandole, złote pagony. Błysk brylantów na szyjach dam. Na froncie wiodło się armii Jego Wysokości kiepsko. Ale nastroje świty były świetne. Rosła nadzieja, że wreszcie spełni się marzenie carów i narodu. Zwycięstwo w wojnie z Niemcami zapowiadało, że Rosja dostanie Cargrad [Konstantynopol] i wyjdzie na brzeg Morza Śródziemnego. A wtedy stanie się potężniejsza od wszystkich mocarstw. Rewolucją nawet nie pachniało. Nikt się nie spodziewał, że imperator wkrótce wyruszy ku stacji Dno – tak stary książę, mieszkający w nędznej klitce przy ulicy Czekistów, wspominał to, co sam pamiętał i co rodzice opowiadali mu o pewnie ostatnim carskim balu.
8 marca (według „starego”, obowiązującego w imperium kalendarza – 23 lutego) w Piotrogrodzie nie było nawet głodu, tylko kłopoty z zaopatrzeniem nieporównywalne z tymi przy bolszewikach. Zaczęły się jednak zamieszki, wybuchł strajk. Po starciu z manifestującymi na placu Znamieńskim, kiedy 11 marca zginęło 40 osób, wojsko odmówiło strzelania do ludzi i przechodziło na stronę protestujących.
Car ruszył pociągiem do Pskowa, gdzie znajdowało się dowództwo frontu północnego. Po drodze trafił na węzłową stację Dno, gdzie cały dzień czekał na Michaiła Rodziankę, marszałka Dumy. Nie doczekał się. Następnego dnia już w Pskowie abdykował w imieniu swoim i syna Aleksieja.
15 marca przestał być carem, królem Polski, wielkim księciem finlandzkim „i proczaja, i proczaja” (etc., etc.). Rosja przestała być monarchią. Skończyły się rządy dynastii Romanowów rozpoczęte 304 lata wcześniej. W kraju zaczynała się nowa smuta, czyli czas zamętu, nieskończenie bardziej krwawy i tragiczny niż ten z początków XVII wieku.
wyborcza.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
