sobota, 21 czerwca 2025



Brak znaczącej odpowiedzi ze strony tzw. „Osi Oporu” na wojnę izraelsko-irańską pokazuje, jak bardzo jest ona wyczerpana po miesiącach walki ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. Irańskie milicje zastępcze i partnerskie wydają się być niezdolne lub niechętne do wspierania Iranu w jakikolwiek poważny sposób. Hezbollah i Hamas prawdopodobnie nie są w stanie. Huti i milicje irackie wydają się być w dużej mierze niechętne. Grupy te nadal są w stanie zagrozić interesom USA na Bliskim Wschodzie, oczywiście. Jednak stopień, w jakim grupy te pozostały w dużej mierze niezaangażowane, odzwierciedla rozpad irańskiej sieci milicji regionalnych, która od dawna jest uważana za główny irański środek odwetu na ataki przeciwnika. Cokolwiek wydarzy się w nadchodzących dniach i tygodniach, Iran wyjdzie z tego konfliktu ciężko ranny, zarówno w kraju, jak i za granicą.

Hamas rozpoczął tę wojnę 7 października 2023 r. i uwikłał Iran oraz jego milicje zastępcze i partnerskie w dwuletni konflikt, który poważnie osłabił zdolność Iranu do odstraszania Izraela i przygotował grunt pod trwającą izraelską kampanię powietrzną. Sieć zastępcza Iranu zaczęła atakować Izrael i siły USA w regionie w połowie października, co zregionalizowało wojnę. Ataki te, które opierały się wyłącznie na rakietach, dronach i pociskach, nie zmieniły znacząco kalkulacji Izraela w Strefie Gazy, chociaż zagroziły obywatelom i gospodarce Izraela. Izrael poważnie zaszkodził Hamasowi pomimo ataków zastępczych z Iraku, Syrii, Libanu i Jemenu i uniemożliwił Hamasowi odstraszanie lub grożenie Izraelowi w przewidywalnej przyszłości. Szkody, jakie poniósł Hamas, sprawiły, że stał się on nieistotny w obecnej rundzie konfliktu.

Ataki Hezbollahu w północnym Izraelu stanowiły poważny problem dla Izraela, ponieważ zmusiły izraelskich cywilów w północnym Izraelu do ewakuacji swoich domów przez ponad rok i miały znaczący negatywny wpływ na izraelską gospodarkę rolną w północnym Izraelu. Izrael rozpoczął więc trzymiesięczną kampanię wojskową, która poważnie osłabiła Hezbollah i zmusiła grupę do poddania się. Iran odpowiedział, rozpoczynając poważny atak rakietowy na Izrael w październiku 2024 r. Izrael zatrzymał ten atak, powodując minimalne szkody, i odpowiedział, wyłączając kluczowe elementy irańskiej obrony powietrznej, co otworzyło drzwi dla przyszłych izraelskich kampanii powietrznych. Niepowodzenie irańskich ataków na Izrael w kwietniu i październiku 2024 r., które nie spowodowały poważnych szkód, również zmniejszyło odstraszanie Iranu w stosunku do Izraela. Kampania w Libanie usunęła Hezbollah, najsilniejszy środek odstraszający Iranu przed izraelskim atakiem, a izraelskie ataki na Iran w październiku 2024 r. wyłączyły obronę powietrzną, która miałaby zatrzymać atak po jego rozpoczęciu.

Upadek reżimu Baszara al-Asada jedynie pogłębił słabość Hezbollahu i spowodował dalszy spadek regionalnych wpływów Iranu. Iran polegał na reżimie Assada od lat 80. XX wieku, aby umożliwić dostawy broni, technologii i ludzi do Hezbollahu w Libanie przez Syrię. Iran wysłał siły do ​​Syrii w połowie lat 2010., aby wzmocnić reżim Assada podczas wojny domowej, aby chronić Assada i linie dostaw, na które zezwolił. Te trasy dostaw były kluczowe dla zdolności Iranu do pomocy w odbudowie Hezbollahu w czasie, a ich utrata sprowadziła Iran do próby wysyłania gotówki do Hezbollahu za pomocą samolotów i bardzo małej liczby broni drogą lądową. Libański rząd, wzmocniony słabością Hezbollahu, po raz pierwszy podjął działania mające na celu zatrzymanie tych dostaw.

Inni irańscy pełnomocnicy i partnerzy, choć nie tak poważnie uszkodzeni, wydają się niechętni i częściowo niezdolni do poważnej interwencji ze względu na swoje wyzwania.

understandingwar.org


Jak Rosjanie patrzą na wojnę Izraela z Iranem?

— Rosjanie patrzą na ten konflikt z uwagą. I to z kilku powodów. Po pierwsze Iran to dla nich bardzo ważny sojusznik, dzięki któremu można było eksportować i importować różne rzeczy. To tam były miejsca, gdzie łańcuchy dostaw, które zostały zerwane ze względu na sankcje na Rosję, były odtwarzane. Tym bardziej że Iran miał doświadczenie w ominięciu niektórych sankcji. Ta wiedza Iranu była dla Rosji bardzo ważna — zaczyna odpowiedź ppłk rez. Maciej Korowaj, analityk rosyjskiej wojskowości.

— Drugi aspekt to kwestia sojuszniczego wizerunku Rosji. W Radzie Bezpieczeństwa to Rosja jest swoistym opiekunem dyplomatycznym Iranu — dopowiada.

Polski wojskowy nie ma wątpliwości, że Rosjanie kalkulują na zasadzie: im więcej zasobów Zachód przeznaczy na Iran, tym mniej będzie mógł ich przeznaczyć na Ukrainę.

Kolejny aspekt dotyczy Ameryki. — Rosjanie patrzą tutaj na sprawczość Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie. I tu nawet nie chodzi o to, czy Iran zostanie pokonany, ale o to, jaką siłę tutaj pokażą Amerykanie. W Ukrainie Amerykanie ostatnio tej sprawczości nie pokazują i Rosjanie to widzą — mówi.

Rozmówca Onetu zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę. — Wojna Izraela z Iranem pokazuje Rosji, jak daleko poszła zachodnia technika prowadzenia wojny, jeśli chodzi o te wszystkie elementy związane z dominacją w powietrzu. Rosjanie widzą, że Zachodowi udaje się osiągnąć cele polityczne przy pomocy uderzeń lotniczych.

Ppłk Korowaj analizuje też zapewnienia Putina, który twierdzi, że "Rosja wielokrotnie informowała Izrael, że nie ma dowodów na to, że Iran chce posiadać broń jądrową".

— To jest ustawienie się pod przyszłe negocjacje pokojowe pomiędzy Izraelem a Iranem — uważa analityk. — Trzeba będzie przecież mieć jakiegoś kuratora, który będzie pilnował irańskiego programu nuklearnego. Iran na pewno nie zgodzi się na międzynarodową kontrolę, ale na przykład będzie w stanie oddać go w ręce rosyjskich specjalistów. Tym bardziej, że Rosatom mocno się zaangażował w nuklearny program irański — przypomina.

— Twardość Iranu w ewentualnych negocjacjach z Izraelem czy ze Stanami Zjednoczonymi będzie wynikać z poczucia, że stoi za nim Rosja. To kluczowe, bo Rosja jest w Radzie Bezpieczeństwa i przez to nic się tam nie przemknie niekorzystnego dla Iranu. Co ważne, Rosja ma też cały czas swoich ludzi na terenie Iranu. Mówię o ekipie pracowników Rosatomu, którzy jak dotąd przynajmniej z tych informacji, które posiadam, nie zostali w większości ewakuowani.

Polski wojskowy poświęca też kilka zdań wypowiedzi Putina, który twierdzi, że jesteśmy coraz bliżej trzeciej wojny światowej, a jednym z najważniejszych punktów zapalnych jest wojna izraelsko-irańska.

— Putin bardzo rzadko się wypowiada w takim stylu. Jeżeli już, to takie głosy płyną od jego pracowników z niższego szczebla. Moim zdaniem, takie słowa Putina świadczą o tym, że Rosja bardzo domaga się uczestniczenia w rozmowach pomiędzy Izraelem a Iranem. A dlaczego tak im na tym zależy? Rosja szuka innego stolika, gdzie mogłaby wygrać sprawy ukraińskie. Iran idealnie się do tego nadaje. Putinowi marzy się, by pewne sprawy ukraińskie ustalić przy stoliku irańskim, gdzie Rosja byłaby znaczącym graczem.

Ppłk Korowaj jest przekonany, że na dłuższą metę nikomu nie opłaca się prowadzić wojny, i to zarówno tej pomiędzy Iranem a Izraelem, jak i tej między Rosją a Ukrainą.

— Rosji kończą się możliwości osiągania sukcesów w Ukrainie poprzez uderzenia wojskowe, poprzez presję militarną. Sama w tej wojnie mocno cierpi. To jest ostatni rok, kiedy może sobie pozwolić ofensywne działania na tak dużą skalę — zauważa.

Z drugiej strony, jak podkreśla płk Korowaj, również i Izrael ma spory problem. — Izrael nie może przez cały czas realizować operacji powietrznych, bo jest to duży wysiłek na taką odległość. Oczywiście siły powietrzne Izraela mają fenomenalną zdolność bojową i zdolność odtwarzania gotowości bojowej, bo były tak skonstruowane, żeby wytrzymywać bardzo duże natężenie operacji powietrznych. Niemniej jednak te operacje w Iranie już coraz bardziej słabną i Izraelczycy muszą bardziej oszczędnie stosować swoje siły.

— Iran też stracił bardzo dużo w tych operacjach. Zostały bardzo mocno zredukowane jego możliwości ofensywne, ale przede wszystkim zdolności decyzyjne. Bo atak Izraela był bardzo precyzyjnie wymierzony w system decyzyjny Iranu. Tak czy inaczej, pewne działania i możliwości się wyczerpują, więc decyzje muszą zapadać tu i teraz.

onet.pl


Rosyjski przywódca Władimir Putin oświadczył w piątek podczas Forum Ekonomicznego w Petersburgu, że Rosjanie i Ukraińcy to ten sam lud i w tym sensie "cała Ukraina" należy do Rosji.

Pytany o cel, jaki Moskwa chce osiągnąć w wojnie przeciw Ukrainie, Putin powiedział, że Rosjanie mają takie powiedzenie: "Tam, gdzie stanie stopa rosyjskiego żołnierza, to jest nasze".

Rosyjski przywódca oświadczył też, że Moskwa nie zabiega o kapitulację Ukrainy, a jedynie o to, by Kijów "uznał rzeczywistą" sytuację, jaka zaistniała na polu bitwy.

Ostrzegł, że użycie przeciw Rosji brudnej bomby "byłoby kolosalną pomyłką (...) być może ostatnią pomyłką (Ukraińców)". "Nasza odpowiedź byłaby katastrofalna dla (tamtejszych) władz i, niestety, katastrofalna dla samej Ukrainy".

Zapytany, czy obawia się, że świat zmierza ku wojnie światowej, odparł, że jest zaniepokojony "rosnącym potencjałem konfliktu" i martwi go też to, co dzieje się wokół instalacji nuklearnych, które budują w Iranie rosyjscy specjaliści. Wymienił też wojnę Rosji przeciw Ukrainie i konflikt izraelsko-irański jako potencjalne punkty zapalne.

"To niepokojące. Mówię o tym bez jakiejkolwiek ironii, bez żartów. Oczywiście jest bardzo duża możliwość konfliktu, która rośnie, dzieje się to pod naszym nosem i bezpośrednio nas dotyczy" - dodał.

Zastrzegł przy tym, że o ile Rosja nie zamierza być mediatorem w najnowszej wojnie na Bliskim Wschodzie, to jednak jest w kontakcie z "Izraelem i irańskimi przyjaciółmi", przedstawia różne propozycje obu stronom tego konfliktu i "będzie szczęśliwa, jeśli okażą się atrakcyjne dla obu krajów".

(...)

PAP