piątek, 9 listopada 2018
Polityczna prawica traktuje członkostwo w Unii jak źle dopasowane wdzianko, które uwiera w kroku, pije pod pachami i ociera szyję: trzeba w nim chodzić, bo przecież nie będziemy paradować na golasa, a w dodatku po kieszonkach poupychano wypchane banknotami euro koperty; nie ma takiego krawca, który by je na naszą miarę przerobił, więc jak już jest bardzo niewygodnie, to trzeba się raptownie wypiąć, a wtedy szew na pupie pęknie, poczujemy się swobodniej, a blask naszych rozżarzonych przeżywaniem tożsamości narodowej pośladków pół Europy olśni, a pół oślepi. Cała reszta naszej sceny politycznej Unię Europejską traktuje inaczej: to prawda, garniturek kupiliśmy w sklepie, nie był szyty dokładnie na naszą miarę, gdzieniegdzie nas uwiera, więc staramy się go rozchodzić: tu fikniemy nóżką, tu majtniemy rączką, ale wszystko ostrożnie, żeby się nie podarło, bo zostaniemy łachmaniarzami. To jest przecież nasze wdzianko, innego nie mamy.
gazeta.pl
Wspólnotowe Centrum Badawcze Komisji Europejskiej (JRC) opublikowało 21 czerwca nowy Światowy Atlas Upustynnienia (jego dwie poprzednie edycje ukazały się w 1992 i 1998 r.). To raport o obecnej i prognozowanej skali degradacji krajobrazu i gleb na całym świecie, przyczynach tego zjawiska i wskazówkach dla decydentów politycznych i lokalnych władz, jak walczyć z pustynnieniem i regenerować zniszczone gleby.
Jego lektura potwierdza, że naturalne zasoby Ziemi są obecnie eksploatowane i obciążone w skali bez precedensu w historii, głównie wskutek wzrostu światowej populacji, ekspansji działalności człowieka i zmieniających się wzorców konsumpcji. Zanieczyszczenia powietrza, gleb i wody, erozja ziem, coraz dotkliwsze susze – wszystko to obniża jakość gleby i czyni tereny nienadającymi się do uprawy czy zasiedlenia.
Autorzy szacują, że degradacji uległo już ponad trzy czwarte całej lądowej powierzchni Ziemi, a do roku 2050 liczba ta może wzrosnąć do nawet 90 proc. Rocznie degradacji ulega obszar wielkości połowy powierzchni Unii Europejskiej. Najbardziej podatne są tereny w Afryce i Azji.
Przyczyniają się do tego coraz bardziej rozrastające się miasta oraz zjawisko wylesiania, ale największym winowajcą jest niekontrolowany rozwój rolnictwa. Pola uprawne i pastwiska zajmują obecnie ponad jedną trzecią lądu Ziemi.
Z raportu wynika jednak, że to właśnie sektor rolniczy najbardziej ucierpi na postępującej degradacji, bowiem do roku 2050 – według prognoz - globalne zbiory zmniejszą się o ok. 10 proc. Najdotkliwiej odczują to mieszkańcy Indii, Chin i Afryki subsaharyjskiej, gdzie wskutek pogarszającego się stanu gleb zbiory zmniejszą się nawet o połowę.
Globalne konsekwencje będą jednak dużo poważniejsze. Kurczące się zasoby ”dobrych” ziem zmuszą do migracji lub przymusowych wysiedleń nawet 700 mln ludzi do roku 2050.
naukawpolsce.pap.pl
(...) Zacząłem rozwodzić się nad tłem historycznym, opowiadając, jak w latach 70., w czasie kryzysu naftowego, kraje OPEC wpompowały tak wiele swoich nowo nabytych bogactw w zachodnie banki, że te miały kłopoty ze znalezieniem sensownych inwestycji. Powiedziałem o Citibanku i Chase, które rozesłały wówczas po świecie swoich gońców, aby przekonali dyktatorów i polityków w krajach Trzeciego Świata do zaciągnięcia pożyczek (nazywało się to wtedy „bankowością spekulacyjną”). Wspomniałem, że początkowo miały one skrajnie niskie stopy procentowe, które niemal natychmiast poszybowały do około dwudziestu procent wskutek rygorystycznej polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych na początku lat osiemdziesiątych, co w tej i następnej dekadzie doprowadziło do kryzysu zadłużenia w Trzecim Świecie. Do akcji wkroczył wówczas MFW, dając do zrozumienia, że biedne kraje, które chcą uzyskać refinansowanie swoich pożyczek, zostaną zobowiązane do porzucenia regulacji cen na podstawowe artykuły żywnościowe oraz rezygnacji z utrzymywania strategicznych rezerw żywności, a także darmowej służby zdrowia i nieodpłatnej edukacji. Wszystko to zniszczyło najważniejsze źródła wsparcia wielu najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych ludzi na świecie. Mówiłem o biedzie, przemocy, niedożywieniu, beznadziei i złamanym życiu.
(...)
Współcześnie agresję militarną uznaje się na przykład za zbrodnię przeciw ludzkości, a sądy międzynarodowe orzekające w tego rodzaju kwestiach zwykle żądają od agresorów wypłaty reparacji. Niemcy musiały płacić ogromne sumy po pierwszej wojnie światowej, a Irak wciąż wypłaca reparacje Kuwejtowi po dokonanej przez Saddama Husajna inwazji w 1990 roku. Jednak dług Trzeciego Świata, dług krajów takich jak Madagaskar, Boliwia czy Filipiny, działa w dokładnie odwrotny sposób. Niemal wszystkie zadłużone kraje Trzeciego Świata zostały w pewnym momencie zaatakowane i podbite przez państwa europejskie – często te same, u których kraje te są obecnie zadłużone. W 1895 roku Francja najechała Madagaskar, obaliła rząd ówczesnej królowej Ranavalony III i ogłosiła kraj francuską kolonią. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie generał Gallieni zrobił po przeprowadzeniu „pacyfikacji” – jak zwykło się to wówczas nazywać – było obłożenie wysokimi podatkami malgaskiej ludności. Częściowo po to, aby zwróciły się koszty inwazji, a częściowo dlatego, że francuskie kolonie miały się samofinansować i trzeba było zdobyć środki na budowę planowanych przez francuski rząd kolei, dróg, mostów i plantacji. Malgaskich podatników nigdy nie zapytano, czy chcą tych wszystkich rzeczy ani jak i gdzie należałoby je zbudować. Przeciwnie: w następnych pięćdziesięciu latach francuska armia i policja zabiły wielu Malgaszów, którzy zbyt głośno protestowali przeciwko narzuconym im rozwiązaniom (ponad pół miliona osób, według niektórych szacunków, w trakcie jednej tylko rewolty z 1947 roku). Madagaskar nigdy nie wyrządził porównywalnych szkód Francji. Mimo to Malgasze od początku słyszeli, że są winni Francji jakieś pieniądze, co nie zmieniło się zresztą do dziś, podobnie jak uznanie takiego stanu rzeczy za sprawiedliwy przez resztę świata. Kiedy „społeczność międzynarodowa” dostrzega w tym kontekście problem moralny, chodzi zwykle o zbyt wolne jej zdaniem tempo spłaty długu przez rząd Madagaskaru.
krytykapolityczna.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


