Jednym z największych nieporozumień w ekonomii jest zasada minimaks. Minimalizacja jednego celu przy jednoczesnej maksymalizacji innego jest nie do pogodzenia. Podobnie jest w przypadku polityki pieniężnej amerykańskiego banku centralnego: Rezerwa Federalna, w skrócie Fed, ma za cel maksymalne zbliżenie inflacji do dwóch proc. Jednocześnie jej polityka pieniężna ma stymulować zatrudnienie. Oba te cele są trudne do pogodzenia. Bo dynamicznie rozwijająca się gospodarka z nowymi miejscami pracy zwiększa konsumpcję i powoduje wzrost cen. Zazwyczaj bank centralny musi wziąć pod uwagę, że nieco większa stabilność cen oznacza nieco mniejszy wzrost gospodarczy i odwrotnie.
W polityce pieniężnej konflikty celów są więc nieuniknione. Odkąd Donald Trump po raz drugi został prezydentem Stanów Zjednoczonych, konflikt ten stał się ewidentny i publiczny. Szef amerykańskiego banku centralnego Jerome Powell chce stabilnych cen, a Trump maksymalnego ożywienia gospodarczego – minimaks nie jest możliwy.
(...)
Dlaczego to ważne: już dziś Stany Zjednoczone płacą prawie bilion dolarów, aby pokryć roczne koszty odsetek od długu publicznego. Stanowi to około 17 proc. całkowitych wydatków federalnych. Trump potrzebuje niskich stóp procentowych, aby sfinansować stare i nowe długi.
Eksport: Trumpowi przeszkadza deficyt bilansu handlowego z Europą, Chinami i innymi częściami świata. Dlatego nałożył 15-procentowe cła na import z UE do USA. Prezydent USA chce w ten sposób przyciągnąć do Stanów Zjednoczonych zagraniczne przedsiębiorstwa produkujące poza Ameryką. Nie można wykluczyć, że mu się to uda.
Jednym ze wspomnianych powodów jest też zjawisko "tariff-hopping foreign direct investment" (inwestycje zagraniczne wykorzystujące różnice w cłach). Gdy rynki są wystarczająco duże, cła zwiększają motywację do przenoszenia produkcji.
Jednak to nie wystarcza Trumpowi. Niewielu zwraca uwagę na "porozumienie z Mar-a-Lago". Zawiera ono doktrynę Trumpa i jego doradcy ds. polityki gospodarczej Stephena Mirana. Obaj nie mają na myśli wolnego handlu, ale system gospodarczy i walutowy, który podporządkowuje się ich zasadom: prawu silniejszego (gospodarczo i militarnie) – przy osłabionym dolarze i wzmocnionych miejscach pracy w przemyśle w USA.
Słaby dolar byłby korzystny dla Trumpa i jego ambicji, aby produkty amerykańskie stały się tańsze i bardziej pożądane za granicą. Jednak taki scenariusz jeszcze bardziej podsyciłby inflację. Fed i tak krytycznie ocenia skutki polityki celnej Trumpa. Powell dał do zrozumienia, że nie jest jasne, czy cła spowodują jednorazowy wzrost cen, czy też będą miały charakter długotrwały.
onet.pl