wtorek, 23 kwietnia 2024



Według Potanina nowy plan uchroni norylskie przedsiębiorstwo przed „rosnącą presją USA na transakcje finansowe z Rosją”. Zauważył również, że przychody Norniklu spadły o co najmniej 15 proc. od 2022 r. „z powodu szeregu trudności” związanych z płatnościami międzynarodowymi, eksportem produkcji i obniżkami cen.

Biznesmen wyjaśnił także potrzebę przeniesienia produkcji ze względu na ochronę środowiska: Huta miedzi zlokalizowana jest pod Norylskiem i trzeba okresowo wstrzymywać produkcję, aby ograniczyć emisję gazów cieplarnianych. Jednocześnie Nornikiel nie ma obecnie dostępu do zachodnich technologii, które mogłyby zapewnić ciągłość produkcji i akceptowalny poziom zanieczyszczeń – podkreślił.

– Przenosimy centrum rozwiązywania problemów środowiskowych do Chin, gdzie istnieją bardziej zaawansowane technologicznie scenariusze. […] [Jeśli] nie zakopiemy niczego w naszej tundrze, nasi potomkowie za sto lat nie będą musieli tego odkopywać – powiedział Władimir Potanin, odnosząc się do technologii wiązania dwutlenku siarki w gipsie, który trafia na składowiska.

Aby obniżyć koszty i ominąć sankcje, Potanin zamierza uruchomić wspólne rosyjsko-chińskie przedsięwzięcie. Nie określił, kto stanie się współinwestorem w tym projekcie. Uruchomienie przedsiębiorstwa w Chinach przybliży produkcję do konsumenta końcowego, zauważył biznesmen. Według miliardera około 50 proc. produkowanej przez firmę miedzi i niklu trafia obecnie do Chin. Jest pewien , że biorąc pod uwagę odmowę współpracy Stanów Zjednoczonych i Europy, liczba ta będzie teraz jeszcze wyższa.

Rosyjski oligarcha przyznał jednak, że jego biznes jest bardzo uzależniony od chińskiego rynku:

– Jesteśmy oczywiście zależni od chińskiego systemu, ale lepiej być w środku tego systemu, a nie na zewnątrz i patrzeć, jak się, że tak powiem, jest wypychany. Jeśli i tak nie da się tego uniknąć, jeśli nie potrafimy zdywersyfikować dostaw, aby nie uzależniać się od rynku chińskiego, to lepiej w niego głębiej wejść i się zintegrować – stwierdził.

Potanin powiedział, że produkty wytwarzane we wspólnym przedsięwzięciu będą sprzedawane jako chińskie, co pozwoli uniknąć dalszych sankcji, ponieważ według niego na chińskie towary znacznie trudniej do nałożenia sankcji w Chinach niż rosyjskie towary przybywające do Chin.

Właściciel Norniklu opisał też nowy szlak logistyczny, którym półprodukty będą trafiać do Chin. Ma on prowadzić z portu Dudinka nad Jenisejem, poprzez Murmańsk, marokański Tanger i kończyć się w portach południowych Chin. Po 2030 r. z powodu ocieplenia klimatu Potanin ma nadzieje, że transport zostanie przeorientowany tzw. północnym szlakiem na wschód, bo obecnie przez znaczną część roku pozostaje on zamarznięty.

Biznesmen podkreślił, że jego plan uzyskał akceptację ze strony Władimira Putina i znalazł się w porządku obrad szczytów rosyjsko-chińskich. Jego zdaniem wsparcie polityczne sprawi, że firma uniknie “samowoli” chińskich urzędników.

belsat.eu


Zwrot w sprawie Ukrainy może stać się również zwrotem w karierze prawicowego polityka. Choć jest trzecią osobą w państwie i drugą w linii sukcesji do prezydentury, Johnson nie był dotąd w Waszyngtonie uznawany za politycznego zawodnika wagi ciężkiej. Wybory spikera wygrał niemal przypadkowo, po tym jak partia przez trzy tygodnie nie mogła dojść do porozumienia w sprawie następcy McCarthy’ego, a z wyścigu odpadło trzech bardziej znanych i wyżej stojących w hierarchii kandydatów. Ostatecznie zdecydowało poparcie Trumpa, z którym Johnson współpracował przy jego obronie w procesie impeachmentu.

Mimo to Johnson był postacią właściwie kompletnie nieznaną nie tylko dla przeciętnego Amerykanina, lecz nawet dla swoich kolegów w Kongresie. Republikańska senatorka Susan Collins przyznawała, że nie wiedziała, kim jest nowy spiker i musiała go „wygooglować”. Nie była zresztą jedyna.

Jego reputacji nie poprawiły kolejne miesiące, naznaczone dalszymi sporami wewnątrz Partii Republikańskiej i serią dotkliwych legislacyjnych porażek. Johnson przegrał głosowania m.in. w sprawie impeachmentu ministra Alejandro Mayorkasa (powiodła się dopiero druga próba) i w sprawie osobnego pakietu pomocowego dla Izraela. W niemal wszystkich kluczowych ustawach, jak w przypadku uchwalenia budżetu i uniknięcia tzw. shutdownu, musiał zdawać się na głosy Demokratów. Aż siedmiokrotnie jego inicjatywy były blokowane przez jego kolegów partyjnych w komisji regulaminowej, mimo że przedtem takie przypadki były niemal niespotykane.

Polityczne zwycięstwo w sprawie Ukrainy prawdopodobnie nie zmieni tej podstawowej dynamiki, tym bardziej, że po głosowaniu z Izby odszedł jeden z republikańskich centrystów Mike Gallagher, co zmniejszyło funkcjonalną przewagę Republikanów nad Demokratami do jednego głosu.

– Jeśli ktoś myśli, że to głosowanie uspokoi chaos, to się myli. Będzie go jeszcze więcej, bo teraz Republikanie naprawdę rzucą się sobie do gardeł – ocenił w rozmowie z PAP przedstawiciel Demokratów w Izbie.

Mimo to, choć partyjna prawica wciąż straszy Johnsona wnioskiem o odwołanie, jego przyszłość wydaje się bezpieczna, przynajmniej w bliskim czasie. Pytani o to, jak zagłosowaliby nad wnioskiem o odwołanie spikera, politycy Demokratów zgodnie odpowiadali, że nie chcą, by Johnson został ukarany za „zrobienie tego, co słuszne”.

belsat.eu/PAP