28-punktowy plan przyjęty przez Biały Dom Trumpa w celu zakończenia wojny na Ukrainie, rzekomo napisany przez amerykańskich negocjatorów z „uwagą” Kirilla Dmitriewa, szefa rosyjskiego funduszu majątku narodowego i osoby z wewnątrz Kremla, jest w rzeczywistości w swojej istocie przetworzonym rosyjskim dokumentem, który „The Insider” zobaczył kilka miesięcy temu dzięki źródłu zbliżonemu do rosyjskiego rządu.
Jak donoszą portale Axios i Wall Street Journal, 28-punktowy plan USA, silnie zorientowany na Moskwę, wywołał międzynarodowy kryzys w związku z obawami, że administracja Trumpa forsuje prorosyjską agendę, próbując jednocześnie zmusić Ukrainę do kapitulacji. Dokument miał być miesięcznym wspólnym przedsięwzięciem trzech osób: specjalnego wysłannika USA Steve'a Witkoffa, zięcia Trumpa Jareda Kushnera i Dmitriewa.
Wiele kluczowych założeń planu, który wyciekł do amerykańskiej prasy 18 listopada, zostało w rzeczywistości zaczerpniętych z wcześniejszego projektu, opracowanego przez Dmitrijewa niedługo po powrocie Trumpa do Białego Domu pod koniec stycznia 2025 roku. Należą do nich:
- Faktyczne uznanie przez Stany Zjednoczone okupowanego przez Rosję Krymu, Ługańska i Doniecka (postrzegane jako wycofanie się Rosji z bardziej wiążącego de jure uznania tych terytoriów);
- Zamrożenie terytoriów wzdłuż obecnej linii kontaktowej w obwodach zaporoskim i chersońskim;
- Sekwencyjny proces znoszenia sankcji wobec Rosji;
- Przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej;
- Trwałe wykluczenie Ukrainy z NATO;
- Zakaz obecności sił pokojowych Zachodu i NATO na Ukrainie;
- Schemat, w ramach którego Stany Zjednoczone czerpią zyski z zamrożonych rosyjskich aktywów w posiadaniu Unii Europejskiej, a jednocześnie inwestują w powojennej Ukrainie, a także zaproszenie dla Stanów Zjednoczonych do inwestowania w Rosji.
Najbardziej niesamowite podobieństwo dotyczy ostatniego punktu:
„100 miliardów dolarów zamrożonych rosyjskich aktywów zostanie zainwestowanych w prowadzone przez USA działania na rzecz odbudowy i inwestycji na Ukrainie” – czytamy w 28-punktowym planie. „Stany Zjednoczone otrzymają 50% zysków z tego przedsięwzięcia. Europa dołoży 100 miliardów dolarów, aby zwiększyć kwotę inwestycji dostępnych na odbudowę Ukrainy. Zamrożone fundusze europejskie zostaną odmrożone”.
„Oligarchowie nadal będą mieli szansę na zyski jako inwestorzy na Ukrainie” – wyjaśniło rosyjskie źródło, które pokazało The Insiderowi pierwszą wersję. Innymi słowy, aktywa nie zostaną utracone, a jedynie przekierowane na przyszłe możliwości biznesowe, aby wzbogacić miliarderów i przyjaciół Putina.
Rosyjska koncepcja zawierała również dwa „słodziki”, mające trafić bezpośrednio do nastawionego na transakcje Białego Domu Trumpa. Oba były niezwykłe, ale tylko jeden z nich został powtórzony w planie, który wyciekł do amerykańskich mediów.
Po pierwsze, Stany Zjednoczone miały zainwestować w powojenną gospodarkę Rosji, która – jak się spodziewano – miała „cierpieć na brak gotówki i pilnie potrzebować inwestycji” po całkowitym przestawieniu się na produkcję wojskową po pełnej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Jak wyjaśniło źródło, zapoczątkowałoby to „nową… erę amerykańsko-rosyjskich inwestycji wewnętrznych, podobną do tej z lat 90.”.
Znajduje to odzwierciedlenie w 28-punktowym planie, który brzmi następująco: „Pozostała część zamrożonych rosyjskich funduszy zostanie zainwestowana w oddzielny amerykańsko-rosyjski instrument inwestycyjny, który będzie wdrażał wspólne projekty w określonych obszarach. Fundusz ten będzie miał na celu zacieśnienie relacji i wzmocnienie wspólnych interesów, aby stworzyć silną zachętę do unikania powrotu do konfliktów”.
Drugie ujawnienie w pierwszym planie jest całkowicie nieobecne w planie Witkoff-Kushner-Dmitriev. Źródło Insidera podsumowało to następująco: „Bylibyśmy skłonni wymienić Chiny na USA”, dodając, że rosyjskie elity są „wkurzone rosnącą rolą Chin w gospodarce cywilnej, wykorzystujących luki pozostawione przez exodus zachodnich inwestorów”. Biorąc pod uwagę dobrze znaną rywalizację Trumpa z Pekinem, oferta dotyczyła koalicji przeciwko wschodzącemu azjatyckiemu supermocarstwu, opisanej przez źródło jako „rodzaj nowej koalicji chrześcijańskiej”. Wydawało się to odpowiadać powszechnemu w MAGA zaleceniu porzucenia Ukrainy – że Waszyngton powinien skoncentrować swoje wysiłki militarne i dyplomatyczne na przeciwdziałaniu wzrostowi Pekinu jako globalnego supermocarstwa. Postanowienie to zostało prawdopodobnie usunięte, ponieważ Rosja nie chciała sugerować, że kiedykolwiek zerwie ze swoim najważniejszym strategicznym sojusznikiem.
(...)
Obecny, 28-punktowy plan jest przesiąknięty tym chaosem. „The Journal” doniósł 24 listopada, że Witkoff i Kushner napisali swój pierwszy projekt /w czasie - red./ „lotu powrotnego z Bliskiego Wschodu, w blasku negocjacji w sprawie porozumienia między Izraelem a Hamasem”, a szczegóły dopracowali wspólnie z Dmitriewem, który w październiku udał się do Miami na spotkania z oboma Amerykanami. „Większość” planu została napisana przez Witkoffa i Kushnera, podała gazeta, powołując się na „osobę znającą się na jego tworzeniu”.
Jednak pomimo ewoluującej i sprzecznej narracji na temat tego, jak te ramy pokojowe zostały skonstruowane, „The Insider” może ujawnić, że dokument zawiera specyficzne sformułowania, które pojawiły się niemal dosłownie słowo w słowo we wcześniejszym tekście – sporządzonym wyłącznie przez Dmitriewa niedługo po drugiej inauguracji Trumpa. Celem tego pierwotnego dokumentu, według źródła, które go opisało, było przedstawienie nowemu prezydentowi USA wielkiej umowy, która utwierdzała maksymalistyczne żądania Rosji, często określane przez Kreml jako „podstawowe przyczyny” wojny: mianowicie ponowne rozpatrzenie amerykańskiej architektury bezpieczeństwa dla Europy po zimnej wojnie, która obowiązywała przez ostatnie 34 lata. Opakowanie tej umowy miało odwołać się do dobrze znanych uprzedzeń administracji Trumpa i skłonności do zawierania umów quid pro quo, nawet jeśli to, co jest przedmiotem handlu, nie należy do Rosji ani Stanów Zjednoczonych.
Skłonności te były w pełni widoczne podczas rozmowy telefonicznej z 14 października między Witkoffem a wysoko postawionym rosyjskim dyplomatą Jurijem Uszakowem, której zapis trafił na łamy Bloomberga po południu 25 listopada.
Podczas tej rozmowy, która miała miejsce dwa tygodnie po ogłoszeniu wynegocjowanego przez Trumpa planu pokojowego dla Gazy, Witkoff doradzał Uszakowowi, jakie podejście powinien przyjąć Putin podczas rozmów ze swoim amerykańskim odpowiednikiem.
„Chciałbym zadzwonić i po prostu powtórzyć, że gratulujecie prezydentowi tego osiągnięcia, że je wspieraliście, że je wspieraliście, że szanujecie to, że jest człowiekiem pokoju i po prostu, naprawdę cieszycie się, że to się stało” – powiedział Witkoff, dodając, że nadchodzące dni to idealny moment dla Kremla na przekazanie takiego przesłania. „Zełenski przyjedzie do Białego Domu w piątek [17 października]” – powiedział Witkoff. „Pójdę tam, bo chcą, żebym tam był, ale myślę, że jeśli to możliwe, porozmawiamy z waszym szefem przed tym piątkowym spotkaniem”.
„Oto, co moim zdaniem byłoby niesamowite” – dodał Witkoff. „Może powie prezydentowi Trumpowi: wiesz, Steve i Yuri omawiali bardzo podobny, 20-punktowy plan pokojowy i to mogłoby być coś, co naszym zdaniem mogłoby trochę ruszyć sprawę, jesteśmy otwarci na takie rzeczy”.
16 października, na prośbę Rosji, Trump i Putin odbyli ponad dwugodzinną rozmowę telefoniczną. Spotkanie z jego ukraińskim odpowiednikiem następnego popołudnia miało podobno charakter burzliwy. Tydzień później Trump wysłał Witkoffa do Miami, aby osobiście spotkał się z Dmitrijewem. 29 października, według innego zapisu rozmowy opublikowanego przez Bloomberga , Dmitrijew i Uszakow rozmawiali telefonicznie po rosyjsku i dyskutowali o tym, jak mocno Moskwa powinna forsować swoje żądania w ewentualnej propozycji pokojowej: