środa, 3 lipca 2024



- Na jakie ustępstwa Kijów musiałby się zgodzić, żeby w takiej sytuacji podpisać zawieszenie broni lub traktat pokojowy? - dopytuję.

- Putin nie stawia warunków, by Wołodymyr Zełenski przyszedł na Kreml w worku pokutnym i ukorzył się przed nim. Chce czterech ukraińskich obwodów, które "przyłączył" do Rosji: chersońskiego, zaporoskiego, donieckiego i ługańskiego. Zależy mu też na zobowiązaniu Ukrainy, że nie wstąpi do NATO i że nie będzie rozwijała swojej armii. Gdyby te warunki zostały przyjęte, w Ukrainie zaczęłoby się polityczne trzęsienie ziemi. Przez część społeczeństwa Zełenski zostałby uznany za zdrajcę - mówi.

- A co z Putinem? Chyba nie uznałby: "Dobrze, mam, co chciałem. Jestem spełnionym staruszkiem. Odpuszczam"?

- Nie, zrobiłby to, w czym jest najlepszy. Czyli podjąłby próbę zakulisowego osadzenia swoich ludzi w Ukrainie, którzy sprzyjaliby jego interesom. To funkcjonowało przecież przez lata. Oczywiście, wojna wiele zmieniła, społeczeństwo jest na to teraz bardziej wyczulone, ale moim zdaniem taki scenariusz nadal jest możliwy. Gdyby został zrealizowany, Rosja dostałaby oddech, którego potrzebuje.

- Oddech przed marszem na Zachód?

- Wiem, że to scenariusz kreślony przez wielu zachodnich polityków i ekspertów, ale uważam go za mało prawdopodobny. Kreml potrzebuje wiele czasu, żeby odbudować swoje siły zbrojne i by znów uwierzyć w ich potencjał. Bo Putin widział, jak jego armia załamała się w 2022 roku i przestał ufać jej możliwościom bojowym. Ma świadomość, że dzisiaj wygrywa tylko dlatego, że nie zważa na to, ilu Rosjan ginie na froncie. Musi pokonać Ukrainę, bo inaczej jego życie, nie tylko polityczne, byłoby zagrożone. Na Kremlu nie wybaczyliby mu przegranej. Ale nawet jeśli uda mu się wygrać, to zdaje sobie sprawę, że jego wojsko nie poradzi sobie z siłami Zachodu.

- Ile czasu Putin potrzebuje, by jego armia się podniosła?

- Moim zdaniem od 10 do 15 lat. Natomiast mówimy o operacji militarnej, a przecież Rosja jest dobra w kreowaniu innych zagrożeń, których bardziej powinniśmy się spodziewać. To na przykład ataki cybernetyczne i dywersyjne na infrastrukturę krytyczną, ale też przeciąganie na swoją stronę zachodnich polityków oraz partii. Putinowi chodzi bardziej o destabilizowanie sytuacji w Europie, a nie o wysyłanie czołgów - stwierdza Mariusz Cielma.

(...)

A co musiałoby się stać, żeby Kijów wygrał wojnę i jak wtedy wyglądałby jej koniec? Mój rozmówca daje prostą odpowiedź: z Zachodu musiałby popłynąć "potok sprzętu", a na front "potok Ukraińców". Nic jednak nie zapowiada, żeby stało się to w tym roku.

- Zachód nadal ma problem z uznaniem, że jest stroną w tej wojnie. Nie chodzi o to, by zaczął wysyłać na front żołnierzy, ale by w o wiele większym stopniu wsparł Ukrainę. Na razie podtrzymuje wojnę, ale nie tak, żeby Kijów ją wygrał, tylko by jej nie przegrał, a to różnica. USA mają kilka tysięcy czołgów Abrams, a przekazały Ukrainie jedynie trzydzieści. Czy więc dalej uznają, że to ich wojna? Wątpliwe. Podobnie jest z Europą, która wysyła do Ukrainy głównie to, co jest dla niej zbędne. Dania, Holandia, Norwegia oddają jej myśliwce F-16, bo przesiadają się na lepsze F-35. Kijów dostaje pociski do wyrzutni Patriot czy HIMARS, ale ich starsze wersje. To za mało, by zmienić obraz tej wojny - tłumaczy analityk.

- Załóżmy, że Zachód przestawia swój przemysł na wojenną produkcję, wysyła do Ukrainy "potok sprzętu", a tam odradza się nadzieja na zwycięstwo i zaczyna płynąć "potok ludzi" na front. Co dalej? - pytam.

- Kijów jest w stanie przekonać Kreml do negocjacji na swoich warunkach, z których główny mówi o zachowaniu najechanych ziem. Wysyła więc sygnał: "Rozmawiajmy teraz, bo potem będzie tylko gorzej". To ten sam komunikat, który właściwie już teraz może wysłać Moskwa do Kijowa, bo ma nad nią przewagę na froncie. Ukraińscy wojskowi mówią, że znaleźli się w punkcie krytycznym, ale za pół roku mogą marzyć, by do niego wrócić. Bo niewykluczone, że będzie dużo gorzej. W obu scenariuszach nie widzę jednak żadnego spektakularnego końca wojny ani jednoznacznego zwycięstwa którejś ze stron - stwierdza.

- A możliwe jest, że NATO wejdzie do Ukrainy, by pokonać rosyjskiego niedźwiedzia?

- Trudno mi sobie to wyobrazić. Myślę, że to nieprzekraczalna granica. Zwłaszcza teraz, gdy Rosja jest silniejszą stroną w tej wojnie. Oczywiście, mówię o jawnym wejściu na front żołnierzy NATO, bo jego siły specjalne od dawna są zapleczu tej wojny. Nie tyle atakują Rosjan, co zabezpieczają tyły i realizują programy szkoleniowe dla ukraińskiej armii. Otwarte wkroczenie Sojuszu Północnoatlantyckiego byłoby możliwe, gdyby rosyjskie wojsko popadło w kryzys. Ale wtedy NATO byłoby już niepotrzebne w Ukrainie.

- Czyli teraz wojna toczy się po myśli Putina, a optymistyczny dla Kijowa scenariusz się oddala?

- Z pewnością Putin ma więcej powodów do optymizmu, co pewnie daje mu poczucie ulgi, bo ta wojna to walka o jego przetrwanie. Wie, że jesienią Donald Trump znów może zamieszkać w Białym Domu. A wtedy może zacząć naciskać na Ukrainę, by dogadała się z Rosją i jakoś jej ustąpiła. Więc nie zdziwiłbym się, gdyby Putin mówił teraz do swoich wojskowych: "Róbcie swoje na froncie. Odbierajcie Ukraińcom ziemie kilometr po kilometrze. Dam wam wszystko, co mogę wycisnąć z magazynów i z Korei Północnej. A o reszcie porozmawiamy za kilka miesięcy" - podsumowuje Mariusz Cielma.

tokfm.pl


O świcie w maju 2020 r. francuska policja nalot na senną wioskę pod Paryżem zakończyła trwające 26 lat obławy na jednego z najbardziej znanych uciekinierów z ludobójstwa w Rwandzie. W październiku 2022 r. 89-letni Felicjan Kabuga stanął przed sądem w Hadze za przestępstwa bez przedawnienia: ludobójstwo, bezpośrednie i publiczne podżeganie do ludobójstwa oraz spisek w celu popełnienia ludobójstwa, a także inne naruszenia praw człowieka. Prokuratorzy podkreślili jego rolę jako założyciela okrytej złą sławą stacji radiowej w Rwandzie, nazywając te dehumanizujące media kluczową przyczyną ludobójstwa.

Na początku czerwca nowe wydarzenia w Hadze przypomniały kluczowym rosyjskim propagandystom, w tym jednemu z byłych prezydentów Rosji, że pewnego dnia mogą spotkać się z podobnymi zarzutami. Zgodnie z art. 15 Statutu Rzymskiego koalicja organizacji pozarządowych wspólnie złożyła formalny komunikat do Biura Prokuratora Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) z prośbą o wszczęcie śledztwa w sprawie sześciu obywateli Rosji zaangażowanych w propagandę państwową. Warto zauważyć, że w skład tej koalicji wchodziły grupy międzynarodowe i ukraińskie, a także jedna rosyjska organizacja pozarządowa.

W komunikacie wezwano MTK do przeprowadzenia dochodzenia wobec Rosjan pod kątem kryminalnej mowy nienawiści. Oskarżeni to Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji i obecny wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa; Władimir Sołowjow, popularny gospodarz rosyjskiej państwowej telewizji Rossija-1 ; Margarita Simonyan, redaktor naczelna „Russia Today” ; Dmitrij Kiselow, szef państwowego konsorcjum medialnego Rossiya Segodnya ; oraz Siergiej Mardan, popularny gospodarz programów telewizyjnych i radiowych. W komunikacie wymieniono także Aleksieja Gromowa, pierwszego zastępcę szefa sztabu Biura Wykonawczego Prezydenta, podając jego rolę w wydaniu nakazu lub niezapobiegnięciu ponad 300 przykładom przestępczego podżegania do przemocy w okresie od 24 lutego 2022 r. do 24 lutego 2024 r. 

Ta inicjatywa jest prawdopodobnie spóźniona. Odkąd ponad dwa lata temu rozpoczęła się rosyjska inwazja na Ukrainę na pełną skalę, rosyjskie podmioty państwowe i państwowe są oskarżane o popełnianie codziennej litanii przerażających okrucieństw wobec Ukraińców. W takim kontekście kuszące jest przeoczenie retoryki stojącej za tymi działaniami, ale wojna rosyjsko-ukraińska ilustruje niebezpieczeństwa płynące z ignorowania gróźb ze strony wpływowych osobistości rosyjskich mediów. Wiele rosyjskich mediów od lat otwarcie telegrafuje eliminacyjną retorykę skierowaną przeciwko Ukraińcom, przygotowując grunt pod największy atak militarny w Europie od czasów II wojny światowej. Ich ciągłe groźby wobec istnienia Ukrainy i innych krajów zachodnich stanowią bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego.  

Od 2022 r. coraz bardziej oczywiste staje się, że wysoce wyrafinowana machina propagandowa Rosji wymaga nowatorskich rozwiązań prawnych i politycznych. Wciąż pojawiają się nowe niebezpieczne i rozproszone platformy służące do podżegania Rosji do podżegającego języka i innych form dezinformacji. Oprócz tego rodzaju konwencjonalnej propagandy, która jest najbardziej znana, rosyjscy aktorzy rozpowszechniają obecnie publiczne podburzanie i bardziej subtelną dezinformację za pośrednictwem mediów społecznościowych, farm botów, gier wideo, filmów i zmanipulowanych treści (w tym deepfakes ). Prawo międzynarodowe nie obejmuje jeszcze każdej z tych kategorii, ponieważ starsze ramy prawne koncentrują się na historycznym rozumieniu propagandy w starszych formatach medialnych.

Rzeczywistość ta stwarza poważne wyzwania dla każdego, kto pragnie chronić grupy ofiar przed okrucieństwami. Prawo międzynarodowe, w tym Konwencja Narodów Zjednoczonych o ludobójstwie , zabrania wszelkich środków bezpośredniego i publicznego rozpowszechniania podżegania. Mimo to wyrafinowane sieci platform propagandowych w Rosji utrudniają przestrzeganie tych przepisów. W miarę narastania tych wyzwań, rosyjskie techniki kształtowania podświadomej dehumanizacji wciąż ewoluują. To sprzyjanie kaskadowej radykalizacji w społeczeństwie rosyjskim może okazać się nawet bardziej skuteczne niż jednorazowe wezwania do przemocy, a jednocześnie być trudniejsze do wyśledzenia i ścigania.

Wyraźnie widać pewne wysiłki Rosji mające na celu wyprzedzenie odpowiedzialności sądowej. Nawet władze rosyjskie poczuły się zobowiązane odpowiedzieć na wezwanie rosyjskiego dziennikarza Antona Krawoskiego do utopienia ukraińskich dzieci w rzece (za te komentarze został zawieszony w RT, choć komisja śledcza stwierdziła później , że nie popełnił żadnego przestępstwa). Po tych wydarzeniach część rosyjskich propagandystów stała się zauważalnie ostrożniejsza, maskując swoją retorykę aluzjami i metaforami. Mimo to nawet ta „ukryta retoryka” często spełnia wymogi prawne dotyczące podżegania i innej propagandy przestępczej. 

atlanticcouncil.org