piątek, 2 stycznia 2026



— Chiny poczyniły postępy w kierunku większej niezależności w wielu strategicznych obszarach, podczas gdy my byliśmy zajęci rosyjskim zagrożeniem i wieloma innymi kryzysami — mówi Eva Seiwert, ekspertka ds. chińskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa w Mercator Institut, wiodącym think tanku zajmującym się Chinami w Berlinie.

Już w 2021 r. Pekin ogłosił w swoim ówczesnym planie pięcioletnim cel [stworzenia] "gospodarki dwuobiegowej". W ramach wewnętrznego obiegu gospodarczego Chiny produkują na własny rynek, korzystając z czysto wewnętrznego łańcucha produkcji. Korzyść dla Pekinu jest oczywista: — W przypadku globalnego konfliktu, w którym kraj mógłby być narażony na ewentualne sankcje ze strony Zachodu, Chiny byłyby bardziej odporne dzięki swoim przygotowaniom — wyjaśnia Seiwert.

W obiegu zewnętrznym produkują na rynek globalny. W 2025 r. świat — a przede wszystkim Niemcy — muszą przyznać, że ta strategia się sprawdziła. Paryż postawił na innowacyjność swoich firm, w wyniku czego Francja produkuje obecnie wiele zaawansowanych technologicznie produktów, a na przykład chińskie samochody elektryczne zastępują niemieckie limuzyny na ulicach Szanghaju jako symbol statusu społecznego.

Dla Mercedesa, BMW czy Porsche oznacza to utratę ważnego rynku eksportowego — coś, przed czym ostrzegała chińska strategia, zalecając podejście "ograniczania ryzyka". Jednak wielu szefów przedsiębiorstw w dużej mierze zignorowało to ostrzeżenie. W końcu nawet za rządów Scholza, podobnie jak w dobrych latach Merkel, mogli oni podróżować do Chin rządowym samolotem, aby rozwijać swoją działalność.

(...)

— Nie zauważyliśmy, kiedy staliśmy się zależni. Teraz Pekin ma kilka atutów, które może wykorzystać, aby osiągnąć swoje cele — mówi Seiwert, znawczyni Chin. Oficjalnie Komunistyczna Partia Chin postawiła sobie za cel, aby w setną rocznicę powstania Chińskiej Republiki Ludowej — czyli w 2049 r. — zastąpić Stany Zjednoczone jako światową potęgę. Dyplomata Wu ostrzega: — Xi Jinping jest już bardzo stary [ma 73 lata]. Chce sam osiągnąć ten sukces, więc pracuje nad tym, aby nastąpił on wcześniej.

Wszystko inne jest obecnie podporządkowane temu celowi. — Pekin toczy wielki konflikt ze Stanami Zjednoczonymi — mówi Seiwert. Stosunki z Europą mają drugorzędne znaczenie, ale nie mogą też popaść w ruinę. — W sprawie Nexperii i przepisów dotyczących eksportu metali ziem rzadkich Chiny pokazały, jak potrafią celowo wykorzystywać instrumenty gospodarcze. Ten scenariusz zagrożenia wisi teraz jak miecz Damoklesa nad naszą gospodarką.

Przesłanie Chin jest jasne: nie próbujcie powstrzymywać naszego postępu ani nie przeciwstawiajcie się nam sankcjami. W przypadku konfliktu o Tajwan Chiny miałyby bardzo wiele atutów w starciu z Europą. Francois Wu nie rozumie jednak europejskiego defetyzmu wobec przewagi Chin.

Jako mały kraj Tajwan pokazał, jak uwolnić się od zależności gospodarczej. Pomimo odłączenia się od Chin, jego wyniki gospodarcze są na rekordowym poziomie. Wu interpretuje sprawę Nexperii raczej jako sygnał słabości. — Chiny potrzebują zaawansowanej technologii i know-how z Zachodu, aby zakończyć własną modernizację — mówi. Europa powinna być świadoma tego źródła siły i wykorzystać je.

Również Eva Seiwert zidentyfikowała punkt zaczepienia. — Naszym atutem jest nasz rynek — mówi. Chiny wytwarzają ogromne nadwyżki produkcyjne, których muszą się pozbyć. W rzeczywistości borykają się z kryzysem na rynku nieruchomości i słabnącym popytem wewnętrznym. W związku z tym kraj ten jest uzależniony od dobrego dostępu do rynków eksportowych — w przeciwnym razie grozi mu niestabilność gospodarcza.

onet.pl\Die Welt


W krótkim artykule i z dosyć prosto wyłożoną argumentacją Zhao Jian, założyciel i prezes Instytutu Xijing oraz prezes Instytutu Badań Strategicznych w Centrum Rozwoju Finansowego Głównych Ekonomistów w Szanghaju, pisze o rozejściu się danych oficjalnych dotyczących PKB a nastrojami konsumentów czy przedsiębiorców w ChRL. Myślę, że warto przytoczyć obszerne fragmenty.

Zhao przyznaje, że „wzrost PKB utrzymuje się powyżej 5%, rosnąc wraz z dochodami gospodarstw domowych. Rozwijają się nowe branże — biomedycyna, układy scalone, sztuczna inteligencja, robotyka i nowe źródła energii — a turystyka krajowa przeżywa niespotykany dotąd rozkwit. Nadwyżka handlowa przekroczyła 1 bln USD, ustanawiając rekord w historii światowego handlu. Nawet giełda cieszy się hossą, a indeks Shanghai Composite wzrósł o 17%, a indeks ChiNext o 50%.

Jednak nastroje na ulicach są ponure. Panuje powszechne poczucie trudności: biznes jest trudny, brakuje miejsc pracy i, paradoksalnie, 80% inwestorów detalicznych na tej „hossie” traci pieniądze.”

Odpowiedź Zhao jest brutalna: „Problem nie polega na tym, że dane są fałszywe. [SIC!] Problem polega na tym, że Narodowe Biuro Statystyczne mierzy produkt krajowy brutto (PKB) — wskaźnik wzrostu produkcji — ignorując to, co można nazwać „bogactwem krajowym brutto” (BKB), czyli wskaźnikiem skumulowanej wartości aktywów. Główną sprzecznością w dzisiejszej gospodarce Chin jest zderzenie 20 bln RMB (2,8 bln USD) wzrostu PKB z oszałamiającą utratą 200 bln RMB (28 bln USD) bogactwa narodowego w ciągu ostatnich trzech lat.„1

Te 28 bilionów USD, które zniknęły z gospodarki ChRL, to oczywiście efekt krachu na rynku nieruchomości. Chociaż partii udało się zapobiec niekontrolowanemu upadkowi sektora, ale nie oznacza, że zapobiegła zniszczeniu aktywów z nim związanych. Efekt jest druzgocący dla nastrojów i stanu portfeli Chińczyków. Zhao pisze o tym dosadnie: „Ponieważ to zniszczenie bogactwa najsilniej dotyka osoby fizyczne, wzrost PKB w ujęciu ogólnym nie stanowi żadnego pocieszenia. Z punktu widzenia rachunkowości PKB pełni rolę krajowego „rachunku zysków i strat”, który nie uwzględnia utraty wartości aktywów. Tymczasem poczucie dobrobytu przeciętnego obywatela zależy od jego osobistego bilansu (który się kurczy) i rachunku przepływów pieniężnych (który jest napięty).”

Autor też bardzo umiejętnie pokazuje, że takie mierniki jak PKB nie pokażą tego problemu, ponieważ „mierzą [one] przepływy roczne, a nie stan bogactwa utraconego w wyniku deflacji aktywów. (…) Firma może wykazywać przyzwoity rachunek zysków i strat („bez korekty z tytułu odpisów aktywów”), ale jeśli jej bilans jest w fatalnym stanie, a przepływy pieniężne nie istnieją, jej długoterminowe perspektywy są ponure. I odwrotnie, w okresie reform sprzed kilkudziesięciu lat PKB Chin było niskie, ale oczekiwania zapewniały silny bilans zaufania. Dzisiaj rachunek zysków i strat wygląda dobrze, ale bilans jest w fatalnym stanie.”

Nawet fenomenalny wzrost eksportu niewiele zmienia, ponieważ, jak pisze Zhao, zmieniła się jego struktura. „Wcześniej eksport był napędzany przez branże pracochłonne, takie jak tekstylia i meble, które miały wysoki mnożnik zatrudnienia dla małych przedsiębiorstw. Obecnie eksport jest zdominowany przez kapitałochłonne sektory „nowej trójki” — układy scalone, baterie słoneczne i pojazdy elektryczne. Są to obszary działalności wielkich korporacji o wysokim stopniu automatyzacji. Ożywienie eksportowe po prostu nie przekłada się na sytuację przeciętnego pracownika tak jak kiedyś.”

No cóż, pod zasłoną potiomkinowskich miast, gdzie trafia większość turystów i świeżo co upieczonych ekspertów od Chin z Youtuba, nie dzieje się najlepiej i czasami warto poczytać samych Chińczyków. Tylko nie tych na smyczy Wydziału Propagandy KC KPCh. Zwłaszcza na koniec roku, kiedy pożyteczni idioci będą trąbić o sukcesach chińskiej gospodarki, rzucając zaczarowanymi liczbami PKB.

zawielkimmurem.net


Narodowy Instytut Finansów i Rozwoju (NIFD) – państwowy think-tank, wcześniej część Chińskiej Akademii Nauk Społecznych – podał, że na koniec września proporcje długu do produktu krajowego brutto wyniósł 302,3%. Liczba ta obejmuje zadłużenie gospodarstw domowych, instytucji rządowych i przedsiębiorstw niefinansowych. Mówiąc inaczej zadłużenie Chin jest ponad trzykrotnie większe od wielkości gospodarki, a spowolnienie gospodarcze tylko grozi zwiększeniem tego obciążenia.

Według mojej wiedzy, to chyba drugi raz, kiedy oficjalnie mówi się o przekroczeniu psychologicznej granicy 300% zadłużenia w stosunku do PKB.  W czerwcu podano po raz pierwszy, że wskaźnik ten osiągnął ten pułap. Oficjalnie łączne saldo zadłużenia przekracza obecnie 400 bln RMB (57 bln USD). W rzeczywistości, jak pisałem już o tym wielokrotnie, zadłużenie gospodarki ChRL przekroczyło trzykrotność PKB już kilka lat temu.

Chociaż przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe wahają się przed zaciąganiem nowych długów w obliczu spowolnienia gospodarczego, to wskaźnik zadłużenia sektora rządowego w stosunku do PKB wzrósł o 2,2 punktu procentowego od końca czerwca do 67,5% na koniec września, co wynikało z większej emisji obligacji rządowych w celu sfinansowania infrastruktury i innych projektów. Władze regionalne również zwiększyły emisję obligacji, aby zastąpić ukryte zadłużenie ulokowane w pozabudżetowych instrumentach finansowych.

Niemniej, konsumpcja i inwestycje ulegają dalszemu spowolnieniu na wskroś całej gospodarki,, zwłaszcza w sektorze prywatnym i gospodarstw domowych, co zwiększa ryzyko deflacji zadłużenia.

Pekin może ciągnąc to jeszcze przez jakiś czas, ale nie w nieskończoność.

Co dalej?

(...)

zawielkimmurem.net