W tym samym raporcie GUS jest wyszczególniona jeszcze jedna kategoria, tzw. granica niedostatku, która jest ustalana na poziomie minimum socjalnego obliczanego przez Instytut Pracy i Polityki Społecznej. To jest próg, poniżej którego następuje "deprywacja integracyjnych potrzeb człowieka". Mówiąc wprost: nie starcza między innymi na kontynuowanie nauki, kontakty towarzyskie czy uczestniczenie w kulturze.
Ilu z nas żyje w tak szeroko rozumianym niedostatku?
40,7 proc. Czapki z głów, że instytucja państwowa, którą jest GUS, miała odwagę opublikować ten raport. On zawiera szereg danych, które są dla rządu miażdżące.
Jednak sam pan przyznał, że wiele działań rządu jest adresowanych do niezamożnych obywateli. Nie można powiedzieć, że państwo nic dla nich nie robi.
Ubóstwo to nie tylko brak pieniędzy. To również stan świadomości, który oznacza życie bez poczucia bezpieczeństwa, sprawstwa, wpływu na swój los. Transfery socjalne tego nie załatwią.
One co najwyżej przysypują najgłębsze dziury.
(...)
Już po roku bezrobocia szczególnie u mężczyzn pojawia się zagrożenie depresją i uzależnieniem od alkoholu lub pojawiają się inne nieszczęścia, które zagrażają jego zdrowiu i życiu. Bezrobotnych dotyka to samo zjawisko, które jest udziałem zdecydowanej większości Polaków żyjących w niedostatku, a mianowicie tzw. syndrom wyuczonej bezradności.
Polega to na tym, że jeśli tonę w długach, tkwię w bezrobociu itd. i raz, drugi i trzeci podejmuję próbę wyjścia z tej sytuacji, ale nie przynosi to żadnych efektów, to stwierdzam, że nie ma sensu dalej się starać. Amerykański psycholog Martin Seligman, który jako pierwszy opisał zjawisko wyuczonej bezradności, podkreślał, że człowiek czuje się wówczas bezwartościowy, nabiera przekonania, że żadne jego starania nic nie zmienią, nie mają sensu, oraz spodziewa się, że przydarzy mu się w życiu wszystko, co najgorsze.
Osoby doświadczające wyuczonej bezradności, na przykład długotrwale bezrobotni, bezdomni, zadłużeni itd., stają się bierne, nawet apatyczne, funkcjonują na poziomie dobrze utrwalonych nawyków - działają jak zepsuty automat. A jeśli nawet nadarzają im się jakieś okazje do zmiany, to nie potrafią z nich skorzystać.
To tragiczna konsekwencja życiowej utraty kontroli. Wyuczona bezradność pojawia się wtedy, kiedy tracimy kontrolę nad istotnymi aspektami swojego życia, na przykład w uzależnieniach, zadłużeniu, także wypaleniu zawodowym, a jej specyfika polega na tym, że zjawisko to ma charakter rozwojowy i addytywny, co oznacza, że do ludzi, których dotyczy, przyklejają się kolejne problemy, na przykład uzależnienia.
gazeta.pl