piątek, 3 kwietnia 2026



Donald Trump zmienia kurs. Po raz drugi w ciągu miesiąca prezydent USA zwalnia kluczową postać ze swojego gabinetu. Na początku marca stanowisko musiała opuścić sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem, a teraz prokurator generalna Pam Bondi. W czwartek w południe prezydent USA ogłosił jej odejście na swojej platformie Truth Social.

Zarówno Noem, jak i Bondi popełniły w oczach Trumpa poważne błędy: sprawiły, że wypadł źle. Ich działania wywołały tak wiele negatywnych komentarzy w mediach, że prezydent musiał wyciągnąć konsekwencje — ponieważ w obu przypadkach chodziło o kwestie kluczowe dla jego elektoratu.

(...)

Pam Bondi od początku kadencji Trumpa spotykała się z publiczną krytyką, również ze strony własnego elektoratu. Prokurator generalna obiecała bowiem opublikować tzw. listę klientów Jeffreya Epsteina. "Leży na moim biurku" — powiedziała w wywiadzie dla Fox News. Nieco później oświadczyła jednak, że taka lista w ogóle nie istnieje. Dla zwolenników MAGA, którzy i tak podejrzewają, że za skandalem z Epsteinem kryje się ogromny spisek wpływowych osób, i którzy chwalili Trumpa za jego obietnicę przejrzystości w tej sprawie, było to jak zdrada.

Kiedy w listopadzie Kongres uchwalił ustawę, która zmusiła Departament Sprawiedliwości do opublikowania wszystkich akt dotyczących Epsteina, Bondi spotkała się z krytyką ze strony szerszej opinii publicznej. Jej departament dokonał bowiem znacznych ocenzurowań, zwłaszcza nazwisk domniemanych współoskarżonych i osób posiadających wiedzę na ten temat.

Nie był to jednak pierwszy raz, kiedy Trump był niezadowolony z pracy Bondi. We wrześniu ubiegłego roku zwrócił się do niej bezpośrednio w poście na Truth Social: "Pam, nie możemy dłużej zwlekać, to szkodzi naszej reputacji i wiarygodności" — napisał i polecił jej bardziej konsekwentne działania przeciwko swoim byłym rywalom.

Domagał się postawienia zarzutów byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi, któremu ma za złe śledztwo w sprawie Rosji, oraz prokurator generalnej stanu Nowy Jork Letitii James, która wniosła oskarżenie przeciwko Trump Organization o oszustwo.

Bondi zastosowała się do wezwania, jednak zarzuty zawierały tak poważne błędy merytoryczne, że zostały one odrzucone przez sądy. Trump długo opierał się pomysłowi zwolnienia Bondi. W końcu nie chciał ugiąć się pod presją opinii publicznej. Jednak zwłaszcza w sprawie Epsteina w społeczeństwie narastało zbyt wiele niezadowolenia.

(...)

Była sekretarz bezpieczeństwa krajowego Kristi Noem popadła w niełaskę również po tym, jak jej polityka negatywnie odbiła się na prezydencie. W styczniu funkcjonariusze imigracyjni ICE zastrzelili dwoje obywateli w Minneapolis, a działania funkcjonariuszy spotkały się z ogromną krytyką. Według sondażu przeprowadzonego przez instytut Marist dwie trzecie Amerykanów uznało, że ICE posunęło się za daleko. Sama Noem stała się twarzą twardego postępowania wobec nieudokumentowanych imigrantów. Publikowała na przykład filmy ze sobą w więzieniu w Salwadorze.

Trump starał się ograniczyć szkody i zlecił swojemu zaufanemu doradcy, "carowi od granic" Tomowi Homanowi, złagodzenie sytuacji w Minneapolis. Ostatecznie na początku marca zwolnił Noem.

Zarówno Noem, jak i Bondi robiły to, czego oczekiwał od nich prezydent — realizowały jego politykę. Jednak w obliczu słabych wyników sondaży w Białym Domu rośnie nerwowość. Trump spotyka się bowiem obecnie z krytyką nie tylko w kwestiach imigracji i Epsteina. Do tego dochodzą wojna z Iranem i zła sytuacja gospodarcza.

onet.pl\Die Welt