Polski rząd nie ustępuje w sprawie rolnictwa i jest atakowany przez sojuszników ukraińskich na różne sposoby. Tym razem wizerunkowo uderzono w wiceministra rolnictwa sugerując, że w trakcie negocjacji był pod wpływem środków odurzających. Ukraińska Izba Zbożowa zamieściła zdjęcie, na którym biorący udział w rozmowach siedzą, a Kołodziejczak prawie leży, z odchyloną głową do tyłu. Fotografia zamieszczona w mediach społecznościowych z komentarzem o dziwnym zachowaniu Kołodziejczaka wzbudziła zdziwienie. Członek polskiego rządu musiał się tłumaczyć publicznie.
- Rozmawialiśmy ponad cztery godziny, a oni zrobili mi zdjęcie jak się przeciągam przez trzy sekundy, gdy rozprostowywałem plecy i dorobili do tego historię - tłumaczy wiceminister Kołodziejczak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” genezę zdjęcia. Strona ukraińska liczyła na ustępstwa strony polskiej w negocjacjach. Do tego nie doszło. Ukraiński wiceminister rolnictwa Taras Kaczka miał usłyszeć od Kołodziejczaka, że jeśli nie podobają mu się ustalenia ze stroną polską, to niech rozmawia z Komisją Europejską, która nie jest skora do ustępstw. Kaczka miał się mocno zirytować.
(...)
W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Kołodziejczak odsłania kulisy sporu. Według wiceministra rolnictwa strona ukraińska zaczęła atakować Kołodziejczaka w mediach, a ten musiał się tłumaczyć, dlaczego nagle wybiegł z rozmów. Kołodziejczak mówi, że musiał na chwilę opuścić spotkanie, gdyż otrzymał nowe informacje. Na portalu Ukrainska Prawda możemy przeczytać o Kołodziejczaku: „polski urzędnik zrujnował kompromis z Ukrainą”. Aleks Lissica, szef Ukraińskiego Klubu Agrobiznesu mówi w artykule o Kołodziejczaku: „Wydawało się, jakby był pod wpływem substancji”. Oskarżenia są poważne i kompromitujące. Pytanie, kogo?
To żałosne, że muszę odpowiadać na takie pytania. Oczywiście, że nie!- odpowiedział „Rzeczpospolitej” Michał Kołodziejczak na pytanie, czy brał coś przed spotkaniem lub był pod wpływem jakiś substancji podczas rozmów z Ukraińcami. - Wytknąłem im kłamstwo, przypominając słowa ministra Tarasa Kaczki, że jeżeli Polska przyczyni się do ograniczenia zbóż z Rosji do Unii Europejskiej to oni będą w stanie ograniczyć eksport towarów do Unii – nakreśla nam zarzewie sporu Kołodziejczak. Minister miał wytknąć też rozmówcom, że nie mają rolnictwa na podobnym poziomie, co Polska i Unia, a standardy mocno się różnią. – Nie mieszajmy rolnictwa z wojną. Będziemy Ukrainie pomagać, ale jeśli negocjacje nie wyszły, niech nie zrzucają winy na nas. Jeśli ktoś na kogoś pokrzykiwał, to minister Mykoła Solski na stronę polską. Ale oni mają taką kulturę i ja też to rozumiem — mówi nam Kołodziejczak.
rp.pl

