sobota, 24 czerwca 2023


Gdy Prigożyn wysyła swoich ludzi z powrotem do bazy, moja główna myśl jest taka, że to jeszcze nie koniec. Nie sugeruję, że Prigożyn spróbuje ponownie. Ale mam silne poczucie, że wyzwania stawiane przez Putina dopiero się zaczynają. Od pierwszych godzin powstanie Prigożyna sprawiało, że Putin wydawał się słaby, niezdolny do kontrolowania własnego zaplecza i sił walczących w jego wojnie. Gdy wojska Wagnera zbliżyły się do Moskwy, to tylko się pogłębiło. Aby odzyskać swój urok, Putin potrzebował czegoś więcej niż przemówienia: musiał szybko i zdecydowanie pozbyć się Prigożyna. Nie zrobił tego. Fakt, że moderował to Łukaszenka, wydaje mi się skrajnie żenujący. Putin potrzebuje kogoś innego do rozwiązania swoich problemów?" - komentuje Sam Greene, ekspert ds. Rosji z King's College London.

"Pytanie brzmi: co zrobi Putin? Dopóki Prigożyn nie zostanie aresztowany i osądzony, ludzie zapamiętają, że mógł szturmować stolicę, ale się rozmyślił; daremność całej sprawy prawdopodobnie zostanie zapomniana. Ale jeśli zostanie aresztowany, będzie męczennikiem. Zakładając, że Putinowi w jakiś sposób uda się wyrównać kwadraturę koła, cały ten epizod mógł przebić atmosferę nieuchronności, która utrzymywała go w górze przez ostatnie 23 lata. Elity będą się zastanawiać, czy uda mu się utrzymać wszystko razem, i mogą pilniej szukać alternatywy. Będzie to również temat rozmów wokół dziesiątek milionów stołów kuchennych, a ludzie będą debatować, czy Putin miał rację, czy nie. Rzeczy wcześniej niewyobrażalne, takie jak zmiana przywództwa, mogą stać się bardziej prawdopodobne" - ocenia Sam Greene.

gazeta.pl

24 czerwca około 10.00 czasu moskiewskiego Władimir Putin wygłosił kilkuminutowe przemówienie poświęcone zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa związanym ze „zbrojnym buntem” wagnerowców. Zwrócił się do obywateli Rosji oraz do armii, organów ochrony porządku i służb specjalnych, a także do tych, których „kłamstwem lub groźbą wciągnięto w przestępczą awanturę”. Podkreślił, że Rosja prowadzi niezwykle ciężką, egzystencjalną walkę o swoją przyszłość i przetrwanie oraz przeciwko „agresji neonazistów i ich sponsorów – całej wojskowej, ekonomicznej i informacyjnej machinie Zachodu”. Próby rozbicia jedności państwa uznał za „sprzeniewierzenie się narodowi” i działanie na korzyść wroga. Porównał je do „ciosu w plecy kraju i narodu” w 1917 r., kiedy Rosji „ukradziono zwycięstwo” w wyniku rewolucji, co skończyło się utratą ogromnych terytoriów i wojną domową. Zadeklarował, że władze obronią kraj przed wewnętrzną zdradą. Putin wyraźnie oddzielił przy tym tych wagnerowców, którzy „bohatersko walczyli z wrogiem na froncie w imię jedności ruskiego miru”, od organizatorów buntu. Zapowiedział, że wszyscy, którzy świadomie wybrali drogę zdrady i terroryzmu, poniosą niechybną karę. Oznajmił, że organy siłowe otrzymały stosowne rozkazy, a w wielu regionach, w tym w Moskwie, wdrażane są działania antyterrorystyczne. Przyznał, że w Rostowie nad Donem panuje trudna sytuacja, gdyż de facto sparaliżowano tam funkcjonowanie organów państwa. Do uczestników buntu zaapelował o zaprzestanie udziału w czynach przestępczych.

Do godz. 12.00 prawie połowa gubernatorów oraz niektórzy wysocy rangą urzędnicy państwowi (m.in. spikerzy obu izb parlamentu) zadeklarowali wierność Putinowi i lojalność wobec niego. Częste są apele o jedność w czasie wojny. Uderza umiarkowany ton tych wypowiedzi (najostrzej zareagował niedawny sojusznik Prigożyna Ramzan Kadyrow, nazywając jego postępowanie zdradą). Około 20 gubernatorów, w tym mer Moskwy Siergiej Sobianin (jedna z kluczowych figur w systemie władzy), poinformowało jedynie o podejmowanych działaniach antyterrorystycznych, dystansując się od ocen politycznych. Pozostali (ok. 20) nie odnieśli się do sprawy lub przekazali oficjalne stanowisko bez komentarza. Czołowi propagandyści mają wyraźny problem ze sformułowaniem spójnego przekazu na temat ostatnich wydarzeń.

osw.waw.pl