Gdy Prigożyn wysyła swoich ludzi z powrotem do bazy, moja główna myśl jest taka, że to jeszcze nie koniec. Nie sugeruję, że Prigożyn spróbuje ponownie. Ale mam silne poczucie, że wyzwania stawiane przez Putina dopiero się zaczynają. Od pierwszych godzin powstanie Prigożyna sprawiało, że Putin wydawał się słaby, niezdolny do kontrolowania własnego zaplecza i sił walczących w jego wojnie. Gdy wojska Wagnera zbliżyły się do Moskwy, to tylko się pogłębiło. Aby odzyskać swój urok, Putin potrzebował czegoś więcej niż przemówienia: musiał szybko i zdecydowanie pozbyć się Prigożyna. Nie zrobił tego. Fakt, że moderował to Łukaszenka, wydaje mi się skrajnie żenujący. Putin potrzebuje kogoś innego do rozwiązania swoich problemów?" - komentuje Sam Greene, ekspert ds. Rosji z King's College London.
"Pytanie brzmi: co zrobi Putin? Dopóki Prigożyn nie zostanie aresztowany i osądzony, ludzie zapamiętają, że mógł szturmować stolicę, ale się rozmyślił; daremność całej sprawy prawdopodobnie zostanie zapomniana. Ale jeśli zostanie aresztowany, będzie męczennikiem. Zakładając, że Putinowi w jakiś sposób uda się wyrównać kwadraturę koła, cały ten epizod mógł przebić atmosferę nieuchronności, która utrzymywała go w górze przez ostatnie 23 lata. Elity będą się zastanawiać, czy uda mu się utrzymać wszystko razem, i mogą pilniej szukać alternatywy. Będzie to również temat rozmów wokół dziesiątek milionów stołów kuchennych, a ludzie będą debatować, czy Putin miał rację, czy nie. Rzeczy wcześniej niewyobrażalne, takie jak zmiana przywództwa, mogą stać się bardziej prawdopodobne" - ocenia Sam Greene.
gazeta.pl

