sobota, 8 września 2018


Poza „szpiegami” Rosjanie wyłapują też „dywersantów” – tych ostatnich „wykryto” znacznie więcej, szesnastu na samym Krymie. Wśród nich jest Ołeksij Syzonowycz: sześćdziesięciojednoletni emeryt z Donbasu, którego siłą wywieziono do Rosji. Za „przygotowywanie zamachów na terytorium Federacji Rosyjskiej” w trwającej zaledwie trzy dni rozprawie sądowej został skazany na dwanaście lat więzienia. Sąd oparł się na zeznaniach dziewięciu osób, które nie pojawiły się w sądzie, a adwokaci uważają, że część z nich istnieje tylko „na papierze”. Według wersji prokuratury podczas zatrzymania Syzonowycz próbował uciec wpław przez rzekę, co zdaniem obrońcy jest absurdem, gdyż emeryt nie potrafi pływać.

Za „dywersantów” na Krymie zostali uznani także Jewhen Panow, Andrij Zachtijoraz długoletni eksperci od spraw militarnych renomowanego centrum analitycznego NOMOS w Sewastopolu – Dmytro Sztyblikow i Ołeksij Besarabow. Panow jest byłym uczestnikiem operacji antyterrorystycznej na Donbasie. Na Krym trafił w nieznanych do dziś okolicznościach. Zachtij miał z kolei na koncie drobne wykroczenia, które prawdopodobnie posłużyły za pretekst do wysunięcia poważniejszych zarzutów. Cała czwórka miała rzekomo przygotowywać na półwyspie ataki na obiekty infrastruktury krytycznej. Na materiale wideo z mieszkania Sztyblikowa, który opublikowały rosyjskie media, śledczy prezentują „arsenał” – broni służącej do gry w paintball.

Osobną grupę stanowią więźniowie przetrzymywani w związku z tak zwaną sprawą czeczeńską. Chodzi o członków Prawego Sektora Mykołę Karpiuka oraz Stanisława Kłycha, którym rosyjskie organy ścigania zarzucają udział w zbrodniach wojennych w Czeczenii w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Śledczy twierdzą, że obaj rozstrzelali co najmniej trzydziestu obywateli Rosji. Jednak według danych Memoriału osiemnastu z nich zabito w innych miejscach, niż wskazywała prokuratura, a kolejnych jedenastu nie zginęło przez rozstrzelanie. Karpiuka i Kłycha skazano na odpowiednio dwadzieścia dwa i pół roku oraz dwadzieścia lat więzienia. Według ukraińskiego konsula w Rosji, obaj mają na ciele ślady tortur. W trakcie śledztwa mieli także zeznać, że w Czeczenii walczył były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk.

new.org.pl