Czwórka spiskowców pozbyła się Stalina, ale pytanie, co robić dalej, podzieliło koalicję na dwa obozy.
Marszałek Związku Radzieckiego Beria i generał porucznik Malenkow proponowali swoje rozwiązania.
Marszałek Związku Radzieckiego Bułganin i generał porucznik Chruszczow – diametralnie inne.
Bułganin, a szczególnie Chruszczow, byli gorącymi zwolennikami zachowania kultu Stalina.
Beria i Malenkow byli jego zagorzałymi przeciwnikami. Drugiego dnia po pogrzebie Stalina Malenkow powiedział na posiedzeniu prezydium KC: „Uważamy za konieczne zaprzestanie praktyk kultu jednostki”.
Nie powinniśmy mieć złudzeń: ta czwórka, podobnie jak wiele tysięcy niższych rangą, była zbroczona krwią obywateli. Niektórzy z nich, jak Beria, przelali umiarkowaną ilość krwi. Inni z kolei, jak Chruszczow, przelali jej niepomiernie więcej. Ale nie mówimy tu o rzędach wielkości – krew na rękach mieli wszyscy przywódcy. Musieli oni znaleźć odpowiedź na pytanie, jak przeżyć w kraju w zaistniałej sytuacji.
Natychmiast po śmierci Stalina nastąpił gwałtowny i dramatyczny odwrót od stalinowskiej praktyki kierowania państwem. Tym procesem kierował Beria. Stalina jeszcze nie pochowano. Lud, szlochając i zawodząc, milionami rzucił się na plac Czerwony, by pożegnać się ze zmarłym wodzem, a Beria już 6 marca, czyli następnego dnia po zamordowaniu Stalina, polecił przygotować decyzję rządu o przekazaniu wszystkich głównych zarządów NKWD odpowiedzialnych za budownictwo cywilnym resortom, obozów i kolonii zaś – Ministerstwu Sprawiedliwości.
Beria zlikwidował system jedenastu GUŁagów zdecydowanie i szybko.
Dwudziestego pierwszego marca 1953 roku skierował do rządu projekt uchwały o wstrzymaniu robót na dwudziestu trzech niepotrzebnych „wielkich budowach komunizmu”. Wśród nich były: Główny Kanał Turkmeński, Samospływowy Kanał Wołga–Ural, Martwa Droga Czum–Salechard–Igarka, port w Ust’-Doniecku, hydrowęzeł na dolnym Donie i wiele innych. Wszystkie te ogromne obiekty wznoszono rękoma więźniów. Wszystkie były nieuzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia. Wszystkie zagrażały środowisku naturalnemu i ludziom, którzy je budowali.
Dwudziestego szóstego marca 1953 roku, trzy tygodnie po śmierci Stalina, Beria skierował do Prezydium KC KPZR notatkę w sprawie amnestii, którą ogłoszono 9 maja. Na mocy tej amnestii z więzień i obozów zwolniono 1.181.264 więźniów, równolegle zamykając toczące się dochodzenia przeciwko 400 tysiącom osób. Mówi się, że wśród tych, którzy opuścili obozy, było dużo kryminalistów, więc w kraju wzrosła przestępczość.
Sporą część uwolnionych stanowili kryminaliści, ale przeważały osoby niewinne, skazane za opowiadanie dowcipów o Stalinie albo za trzy zebrane na polu, nikomu niepotrzebne kłosy.
(...)
Nie chodzi o liczby. Beria złamał całą strukturę planowania centralnego. Wcześniej Państwowy Komitet Planowania tworzył wielkie projekty, które należało zrealizować przymusową niewolniczą pracą więźniów. Na tej podstawie szacowano niezbędną ilość siły roboczej. Następnie organy aparatu represji informowano, ilu przestępców powinny schwytać i na jak długo wpakować do obozów. Zapotrzebowanie przesyłano do republik, krajów, obwodów i rejonów. Każdy funkcjonariusz, od ministra spraw wewnętrznych do dzielnicowego, miał do wykonania plan. Dlatego do więzienia trafiało się nie tylko za „trzy kłosy”, ale też za „kradzież 200 metrów materiału krawieckiego”, czyli za szpulkę nici.
(...)
Niewolnicza praca więźniów była powszechnie wykorzystywana również później, po czasach stalinowskich, ale zmieniły się zasady kompletowania obozów. Wcześniej państwo powinno już mieć określony zasób darmowej siły roboczej. Im więcej, tym lepiej. Beria ten mechanizm zlikwidował.
Czwartego kwietnia 1953 roku Beria podpisał ściśle tajny rozkaz nr 0068, w którym zdecydowanie domagał się zlikwidowania cel tortur w więzieniach i obozach, zakazania stosowania przemocy wobec aresztowanych i zniszczenia wszelkich narzędzi tortur. Ostrzegał w nim również, że przed sądem zostaną postawieni nie tylko funkcjonariusze MSW, którzy w przyszłości będą się uciekali do używania siły fizycznej wobec więźniów, ale również ich przełożeni.
Trzynastego kwietnia 1953 roku Beria skierował do Prezydium KC KPZR notatkę z propozycją zaprzestania rozdmuchiwania kultu jednostki, w szczególności noszenia w święta, podczas pochodów, portretów najwyższego kierownictwa państwa i partii, przede wszystkim tych, którzy obecnie kierują krajem.
Za życia Stalina wydano 13 tomów jego dzieł. W maju 1953 roku Beria zaproponował, by przestać wydawać dzieła Stalina. Tak też zrobiono. Skład kolejnego tomu rozsypano.
Dziesiątego czerwca w „Prawdzie” ukazał się artykuł bez podpisu, w którym po raz pierwszy pojawiło się nowe dla naszej propagandy określenie – kult jednostki. Nazwiska Stalina jeszcze nie wymieniono, ale i tak wszystko było jasne. Czyj jeszcze kult panował i rozkwitał przez ostatnie kilkadziesiąt lat?
„Prawda” potępiła kult jednostki i wymieniła nazwiska tych, którzy odtąd poprowadzą kraj słuszną drogą: „Idee polityki naszej partii zostały przedstawione w przemówieniach G.M. Malenkowa, Ł.P. Berii i W.M. Mołotowa”.
To nie Chruszczow trzy lata później, na XX Zjeździe KPZR, pierwszy potępił kult jednostki, lecz „Prawda” trzy miesiące po śmierci Stalina.
Bez wątpienia autorem demaskatorskiego artykułu był właśnie Beria. Bo to on był wówczas władcą Związku Radzieckiego. W pierwszej publikacji potępiającej Stalina „Prawda” wymieniła nazwisko Berii wśród dwóch innych nazwisk. Ale Malenkow był pod całkowitą kontrolą Berii, a Mołotow już kilka lat wcześniej został odsunięty od podejmowania najważniejszych decyzji.
Artykuł w centralnym organie partii komunistycznej nie mówi nic o Chruszczowie, chociaż to właśnie on stał na jej czele.
Wiktor Suworow - Tatiana - tajna broń