Sławomir Mentzen ma już pozamiatane?
Nie, ale ciężka orka i trudna kampania przed nim. Na pewno drży o swój wynik, a to tym bardziej, że zagraża mu nie tylko Grzegorz Braun, ale też - a może przede wszystkim - Krzysztof Stanowski. Ten rok temu zapowiedział, że wystartuje w wyborach prezydenckich - dla beki, dla reklamy, dla "pokazania cyrku", cytuję jego słowa. A to oznacza, że Mentzen jest atakowany przez dwóch kandydatów z prawej flanki: absolutnie radykalnej - czyli Brauna i antysystemowej, bardziej umiarkowanej - Stanowskiego. Będzie wzięty w dwa ognie. Dlatego wynik Bosaka sprzed pięciu lat, kiedy ten w wyborach prezydenckich zdobył 7 proc., na pewno wziąłby w ciemno.
(...)
Braun już raz startował w wyborach prezydenckich - w 2015 roku. Uzyskał wówczas 0,83 proc. poparcia.
(...)
Inna rzecz, że na pewno Janusz Korwin-Mikke będzie mocno wspierał Brauna. Z zemsty. Bo Mentzen de facto siłą przymusił Korwin-Mikkego, by ten mu oddał partię. Korwin-Mikke jest teraz rozżalony i wściekły. Chce Metzenowi utrzeć nosa. A jak może mu utrzeć nosa? Popierając Brauna, który zabierze głosy Mentzenowi.
tokfm.pl