wtorek, 5 grudnia 2023


Na początku grudnia siły rosyjskie wyparły obrońców z południowo-zachodniej części Marjinki. Większość miasta, które w dotychczasowych walkach zostało całkowicie zniszczone, znajduje się obecnie pod kontrolą agresora. Ukraińcy utrzymują się tylko na północno-zachodnich obrzeżach, a kontrolowany przez nich teren szacuje się na 10% całkowitej powierzchni. Najeźdźcy nie zaprzestają też ataków na pozostałych kierunkach, a na części z nich ich wojska przesunęły się na dystansie od kilkuset metrów do jednego kilometra. W ostatnich dniach odnotowali kolejne postępy na północny zachód od Kreminnej, posuwając się w kierunku miejscowości Terny i Jampoliwka, a także na zachód od Bachmutu, wypierając obrońców z południowo-zachodnich przedmieść tego miasta w kierunku wsi Iwaniwśke. Na północ od Awdijiwki siły rosyjskie poszerzyły obszar kontrolowany na zachód od linii kolejowej, oskrzydlając Stepowe. 1 grudnia przekroczyły również część ukraińskiej linii umocnień na zachód od miasta, oskrzydlając Siewerne i zbliżając się od zachodu do jednego z rejonów umocnionych w Awdijiwce, na obszarze tzw. dziewiątego kwartału (mikrorejon „Chemik”).

Na północny wschód od Kupiańska rejonem bezpośrednich starć stała się Syńkiwka, lecz obrońcy nie dopuścili do umocnienia się Rosjan w jej północnej części. Bezskuteczne pozostały także kolejne rosyjskie próby wyparcia Ukraińców z centralnej części miejscowości Krynky na lewym brzegu Dniepru. Obrońcy wciąż mają przerzucać przez rzekę wzmocnienia i skutecznie kontratakować. W związku z obserwowanym przesunięciem części sił ukraińskich operujących na południe od Orichiwa w obwodzie zaporoskim na inne kierunki 4 grudnia najeźdźcy mieli przejść do natarcia w rejonie Robotyne–Werbowe, lecz nie osiągnęli dotychczas istotnych postępów. Zgodnie z przekazem ukraińskiego Sztabu Generalnego mimo trudnych warunków pogodowych wróg nie zmniejszył znacząco częstotliwości szturmów i na głównych kierunkach działań utrzymuje się ona na poziomie 20 na dobę.

(...)

1 grudnia ukraińska służba graniczna uniemożliwiła przekroczenie granicy byłemu prezydentowi Petro Poroszence, udającemu się z wizytą do Polski i USA. Zgodę na wyjazd wydał przewodniczący Rady Najwyższej, lecz potem została ona unieważniona przez jego zastępcę po otrzymaniu poufnej informacji przygotowanej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). 2 grudnia wydała ona komunikat, że przyczyną anulowania zgody na opuszczenie kraju przez Poroszenkę była potrzeba zapobieżenia jego spotkaniu z premierem Węgier Viktorem Orbánem. SBU wskazała na konieczność oceny zasadności wyjazdów polityków za granicę i ostrzegła, że rosyjskie służby w ramach operacji dezinformacyjno-psychologicznej będą próbowały wykorzystać zagraniczne kontakty przedstawicieli ukraińskiej elity politycznej do forsowania tezy, że poszukują oni sposobów na rozpoczęcie negocjacji z Moskwą. Według ukraińskiego kontrwywiadu spotkanie Poroszenki z Orbánem, który zajmuje zdecydowane antyukraińskie stanowisko, byłoby niekorzystne dla Kijowa. 4 grudnia były prezydent przyznał, że zamierzał udać się na Węgry, aby przekonać kierownictwo tego państwa do zmiany zdania w kwestii przyszłego członkostwa Ukrainy w UE. Decyzję o niewypuszczeniu go z kraju uznał za „bezsensowną, bezpodstawną i dyskredytującą nie tylko opozycję, lecz także demokrację na Ukrainie”.

4 grudnia rzecznik prasowy ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) Andrij Jusow ostrzegł, że w ostatnim czasie rosyjskie służby specjalne, zdając sobie sprawę, że promowanie narracji prorosyjskiej nie przynosi skutku, próbują przejąć kontrolę nad liderami opinii publicznej (eksperci, blogerzy, komentatorzy w sieciach społecznościowych wyrażający rozczarowanie sytuacją na froncie). Rosjanie, podszywając się pod ukraińskich patriotów, dążą do zwiększenia krytyki pod adresem władz.

(...)

Komentarz

Obie walczące strony nieustannie modyfikują taktykę wykorzystania i zwalczania dronów, co po ostatniej zmianie w wykonaniu Rosjan przełożyło się na obserwowany od 4 grudnia spadek deklarowanego przez obrońców odsetka zestrzelonych „szahedów”. Najprawdopodobniej ma on jednak charakter czasowy i potrwa do momentu wypracowania nowej metody przeciwdziałania bezzałogowcom. Po stronie ukraińskiej niszczeniem dronów kamikadze wroga zajmują się obecnie głównie tzw. mobilne grupy ogniowe, wyposażone w środki krótkiego zasięgu. Ze względu na niedostateczny zasób pocisków do systemów obrony powietrznej Ukraińcy starają się je oszczędzać, aby móc odpierać spodziewane ataki rakietowe przeciwnika na infrastrukturę energetyczną. Zachodnie pociski są na ogół wielokrotnie droższe niż wykorzystywane przez Rosjan „szahedy” i agresor wykorzystywał je do wyczerpywania zasobów ukraińskiej obrony powietrznej. Permanentne ataki bezzałogowców na lotnisko w Starokonstantynowie – główną bazę ukraińskiego lotnictwa uderzeniowego (samolotów bombowych Su-24, które są podstawowym środkiem przenoszenia pocisków manewrujących Storm Shadow/SCALP) i jednocześnie miejsce składowania otrzymywanych z Zachodu pocisków – mają przypuszczalnie podobny cel: zużycie lokalnych środków obrony oraz dezorganizowanie działania bazy. Większość zniszczeń w rejonie lotniska, podobnie jak w zlokalizowanych w obwodzie chmielnickim dużych składach amunicji, to efekt rosyjskich ataków rakietowych.

Ingerencja SBU, która w ostatniej chwili uniemożliwiła Poroszence wyjazd z Ukrainy, wskazuje, że Biuro Prezydenta chce zachować kontrolę nad kontaktami zagranicznymi przedstawicieli elity politycznej. Zwraca uwagę, że ukraińskie służby specjalne i przedstawiciele władz od dłuższego czasu ostrzegają przed rosyjską operacją specjalną mającą doprowadzić do wywołania kryzysu wewnętrznego poprzez podsycanie niezadowolenia społecznego. Aktywności Rosjan nie można lekceważyć, lecz ubocznym skutkiem ich działań może być piętnowanie osób krytykujących władze jako świadomych bądź nieświadomych pomocników wrogich służb.

osw.waw.pl

Po tym, jak dziennikarze zaczęli spekulować o napięciach, Załużny celowo unikał mediów, tylko sporadycznie pojawiając się z oświadczeniami w prasie zagranicznej. To według "Ukraińskiej Prawdy" przyczyniło się do większej popularności oficera i spowodowało "fenomenalną reakcję ukraińskiego społeczeństwa" na tę postawę.

"Niektóre zagraniczne organizacje niedawno przeprowadziły badania fokusowe w Ukrainie. Żebyście zrozumieli — ludzie utożsamiają Załużnego z bóstwem. "On nas chroni", "on chroni naszych chłopców" — ludzie wyrażają takie czysto irracjonalne przekonanie" — powiedział pod warunkiem zachowania anonimowości dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy" wpływowy urzędnik wysokiego szczebla władz Ukrainy.

Według nowego, grudniowego sondażu przeprowadzonego przez agencję badania opinii publicznej "Rating", gdyby wybory prezydenckie w Ukrainie odbyły się w najbliższych dniach, 47,4 proc. wyborców zagłosowałoby na Wołodymyra Zełenskiego, a 30,7 proc. na Załużnego.

Jak zauważa "Ukraińska Prawda", pełne wyniki sondażu nie zostały podane do wiadomości publicznej. Tylko jeden slajd został opublikowany na kanale telegramu "Vertical", który jest powiązany z biurem Zełenskiego.

Dziennikarze "Ukraińskiej Prawdy" zapoznali się z pełnymi danymi badania. Według nich w drugiej turze Zełenski otrzymałby 42 proc. głosów, a Załużny — 40 proc. Załużny nie zrobił jednak żadnych politycznych kroków, aby cieszyć się takim poparciem wyborców.

"On jako medialny podmiot polityczny w ogóle nie istnieje" — stwierdza "Ukraińska Prawda".

Według ukraińskich dziennikarzy napięcie między Zełenskim i Załużnym wynika z mieszania się kompetencji dotyczących prowadzenia wojny i polityki.

"Zełenski wprowadził elementy polityki do dowodzenia armią, czyli do strefy odpowiedzialności Załużnego. Jednocześnie szef Sił Zbrojnych Ukrainy wbrew własnej woli stał się zauważalnym zjawiskiem w rzeczywistości politycznej, czyli w sferze żywotnych interesów prezydenta" — pisze "Ukraińska Prawda".

Obiektywne okoliczności wymagały, aby Zełenski cieszył się statusem głównodowodzącego armią nie tylko formalnie — konieczne było, aby faktycznie włączył się w planowanie wojskowe i dowodzenie.

Rozmówcy z wewnętrznego kręgu prezydenta powiedzieli dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy", że w ten sposób Zełenski stworzył równoległe mechanizmy komunikacji z dowódcami różnych gałęzi sił zbrojnych, na przykład z szefem Wojsk Lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandrem Syrskim i szefem Sił Powietrznych Ukrainy Mykołą Oleszczukiem.

"Ukraińska Prawda" napisała, że z jednej strony bezpośredni kontakt z wojskiem przyspiesza pracę prezydenta, ale z drugiej strony sytuacja ta sprawia, że informacje omijają Załużnego i destabilizują jego pracę. Szef ukraińskiej armii z opóźnieniem otrzymuje część informacji od swoich formalnych podwładnych, a niekiedy w ogóle nie ma do nich dostępu.

"Widzicie, czasami można odnieść wrażenie, że Zełenski ma dwa rodzaje żołnierzy w Siłach Zbrojnych Ukrainy — "dobre", dowodzone przez Syrskiego i innych faworytów, oraz "złe", które podlegają Załużnemu. Jest to bardzo demotywujące dla głównodowodzącego armią, a co najważniejsze, uniemożliwia mu dowodzenie całym wojskiem" — wyjaśnił dziennikarzom "Ukraińskiej Prawdy" rozmówca z zespołu prezydenta Ukrainy.

Inne tarcia między Zełenskim a Zalużnym rzekomo dotyczyły masowych zwolnień szefów regionalnych komisji wojskowych podejrzanych o korupcję.

"Szef Państwowego Biura Śledczego Suchaczow zaczął latem opowiadać, jak fajnie jest zwalniać komisarzy wojskowych. Po nim głos zabrał Załużny, który stwierdził: "Chcę podziękować stróżom prawa, temat korupcji jest ważny. Chciałbym jednak również ogłosić najnowsze dane dotyczące mobilizacji. We wszystkich regionach nastąpił gwałtowny spadek" — powiedział ukraińskim dziennikarzom jeden z uczestników spotkania, które odbyło się między wysokimi rangą politykami władz Ukrainy.

"Ukraińska Prawda" zwraca również uwagę na ostatnie przetasowania kadrowe — dymisję dowódcy Sił Medycznych Tetiany Ostaszczenko oraz dymisję dowódcy Wojsk Specjalnych Wiktora Chorenki, a także możliwą dymisję dowódcy Zunifikowanych Sił Zbrojnych Ukrainy Serhija Najewa, który jest podejrzany w sprawie "kapitulacji" południowej Ukrainy (nieoficjalnie nazywanej w kręgach ukraińskiej władzy "sprawą Załużnego").

"Ukraińska Prawda" twierdzi, że wszyscy ci oficerowie wojskowi są częścią kręgu głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy, a ich odwołanie wprowadza niestabilność w pionie dowodzenia.

Nieporozumienia między Zełenskim i Załużnym znacznie się nasiliły na tle niepowodzeń podczas kontrofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Plan ofensywy został opracowany przez wojskowych pod kierownictwem głównodowodzącego armią, podczas gdy kierownictwo polityczne wykorzystało te kalkulacje do zwrócenia się o pomoc do zachodnich partnerów i rekrutacji nowych jednostek.

Armia rosyjska umiejętnie wykorzystała przerwę operacyjną do przygotowania zmasowanej obrony, podczas gdy ukraińska armia nie miała wystarczających sił do przeprowadzenia skutecznej kontrofensywy, m.in. z uwagi na to, że nie otrzymała całej broni obiecanej przez Zachód.

Ukraina potrzebuje nowych dostaw amunicji przed nowym rokiem. W tym celu konieczne jest wcześniejsze poznanie potrzeb Sił Zbrojnych Ukrainy, lecz Sztab Generalny najprawdopodobniej nie przedstawił jeszcze politykom planu strategicznego na 2024 r.

Według "Ukraińskiej Prawdy" obliczenia Sztabu Generalnego pokazują, że do wykonania zadania prezydenta, jakim jest wyzwolenie całego terytorium Ukrainy, potrzebne są środki w wysokości 350-400 mld dol. (od 1 bln 400 mld zł do 1 mld 600 mln zł). Ukraińscy dziennikarze stwierdzili, że ani przywódcy polityczni, ani zachodni partnerzy nie są zadowoleni z takiego planu dotarcia do granic z 1991 r.

Niektóre szczegóły tego planu zostały rzekomo przedstawione szefowi Pentagonu Lloydowi Austinowi podczas jego wizyty w Kijowie, która miała miejsce 20 listopada 2023 r.

"Austinowi powiedziano o potrzebie dostawy 17 mln pocisków. Był zaskoczony, delikatnie mówiąc, ponieważ niemożliwe jest zebranie takiej liczby pocisków na całym świecie" — powiedział "Ukraińskiej Prawdzie" wysoki rangą ukraiński urzędnik.

Ów przedstawiciel ukraińskiej władzy stwierdził, że Załużny rzekomo osobiście skarżył się sekretarzowi obrony USA na problemy z biurem Zełenskiego.

"Austin powiedział nam wtedy, że Załużny narzekał na to, jak mu się przeszkadza. Cóż, jasne jest, że prezydent również dowiedział się o tych rozmowach — nie sprzyjają one budowaniu zaufania" — powiedział rozmówca "Ukraińskiej Prawdy".

"Ukraińska Prawda" pisze jednak, że znaczna część zespołu Wołodymyra Zełenskiego kategorycznie sprzeciwia się dymisji obecnego głównodowodzącego Sił Zbrojnych Ukrainy.

Najprawdopodobniej trudno byłoby zastąpić Załużnego. Jedynym oczywistym kandydatem na jego stanowisko wydaje się dowódca wojsk lądowych Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrskij. Nie cieszy się on jednak popularnością obywateli Ukrainy, a także nie może pozbyć się reputacji generała, który nie liczy się ze stratami.

Zdaniem "Ukraińskiej Prawdy" głównym problemem dla gabinetu Zełenskiego będzie pojawienie się nowej "supergwiazdy" w ukraińskiej polityce. W momencie rezygnacji obecnego prezydenta nieuchronnie stałby się nią Załużny.

onet.pl/Meduza