O sukcesach chińskiej branży motoryzacyjnej, pisze się wiele, słyszy się wiele. Więc tu nie o tym. Bo jest i druga strona medalu, którą dobrze podsumował materiał Reutersa 👇
🏭 Nadmiernie rozbudowane moce produkcyjne w chińskiej motoryzacji mogą rodzić problemy nie tylko dla europejskich producentów, na co my zwracamy szczególną uwagę, ale i tworzyć je w samych Chinach. A mówimy o branży, która wraz z pochodnymi może odpowiadać za 8-10% chińskiego PKB.
📰 "CHENGDU, Chiny. Na obrzeżach tego 21-milionowego miasta, w salonie mieszczącym się w centrum handlowym, oferowane są niezwykłe okazje na zakup nowych samochodów.
Odwiedzający mogą wybierać spośród około 5 000 pojazdów. Lokalne Audi sprzedawane są z rabatem 50%. Siedmiomiejscowy SUV chińskiej firmy FAW kosztuje około 22 300 dolarów. To ponad 60% mniej niż cena katalogowa.
Takie oferty dostępne w firmie Zcar, która deklaruje, że kupuje hurtowo od producentów i dealerów, możliwe są tylko dlatego, że w Chinach jest zbyt wiele samochodów.
Przez lata subsydia i inne działania rządu miały na celu uczynienie z Chin globalnej potęgi motoryzacyjnej i lidera w segmencie pojazdów elektrycznych (TS: przyznajmy, że udaje im się to). Krajowe koncerny osiągnęły ten cel z nawiązką. I właśnie to stało się problemem.
Chiny mają dziś więcej marek produkujących więcej samochodów, niż największy na świecie rynek jest w stanie wchłonąć. Branża stara się realizować cele produkcyjne narzucone przez politykę państwową, zamiast odpowiadać na realny popyt konsumentów - wynika z analizy Reutersa. To sprawia, że osiągnięcie zysku jest niemal niemożliwe dla prawie wszystkich producentów - mówią przedstawiciele branży." 📰
🚨 Główny temat raportu Reutersa: Nadprodukcja i "inwolucja" chińskiego rynku motoryzacyjnego.
Chińskie polityki rządowe, które przedkładają cele produkcyjne nad realny popyt rynkowy, doprowadziły do sporej nadprodukcji i nadinwestycji w sektorze motoryzacyjnym. Rezultatem jest przepełniony rynek, który znalazł się w "błędnym kole" nieopłacalnej konkurencji i "inwolucji", czyli samo-destrukcyjnych praktyk.
▶️ Kluczowe punkty
📌 Decyzje polityczne: Od lat 90. Pekin dążył do uczynienia z Chin globalnego lidera w branży motoryzacyjnej. Z czasem postawiono zwłaszcza na segment pojazdów elektrycznych (EV).
W 2017 roku ogłoszono plan, który zakładał produkcję 35 milionów pojazdów rocznie do 2025 roku, co było niemal dwukrotnością rocznego rekordu sprzedaży w USA.
Równolegle władze centralne zaczęły ograniczać przegrzany sektor nieruchomości, więc plan motoryzacyjny stał się w pewnym stopniu wygodnym alternatywnym filarem gospodarczym dla samorządów, które dotąd opierały się na sprzedaży gruntów i podatkach od nieruchomości.
Lokalne władze w zamian za obietnice produkcji i dochodów podatkowych, oferowały producentom hojne zachęty, takie jak tanie grunty i dotacje. Ta rywalizacja doprowadziła do pomnożenia nadmiernych mocy produkcyjnych w całym kraju.
🔸 W 2021 roku rząd hrabstwa Changfeng przyciągnął giganta BYD, sprzedając mu 8,3 km² ziemi za cenę o 40% niższą niż inni nabywcy.
🔸 W Pekinie Xiaomi kupiło ziemię pod fabrykę EV o 22% taniej niż rynkowa cena, a w zamian miasto postawiło jej wymóg generowania minimalnego rocznego przychodu w wysokości 6,6 mld dolarów.
🔸 "Jeśli Pekin mówi, że to branża strategiczna, każdy gubernator chce mieć fabrykę samochodów. To sposób, by być w łaskach partii" - komentuje Rupert Mitchell, ekonomista z Australii, wcześniej pracujący w chińskim startupie EV. "Ostatecznie prowadzi to do tego, że istniejący sektor podwaja inwestycje".
Firmy, które w normalnych warunkach rynkowych by upadły, były utrzymywane przy życiu przez lokalne władze, mające interes polityczny i gospodarczy w ich przetrwaniu.
📌 Skala nadbudowanych mocy produkcyjnych: Według Gasgoo Automotive Research Institute chińskie fabryki samochodów mają moce produkcyjne pozwalające wytwarzać ponad dwukrotnie więcej pojazdów niż w 2024 roku, kiedy wyprodukowano 27,5 miliona aut. (TS: różne źródła mówią o zdolnościach produkcyjnych na 40-50 mln aut... czyli średnio jest mowa o mocach odpowiadających połowie globalnego popytu).
Problem jest szczególnie dotkliwy w segmencie samochodów spalinowych, gdzie popyt gwałtownie spadł w ciągu ostatnich kilku lat.
Na rynku pojazdów elektrycznych działa aż 129 marek, ale według prognoz AlixPartners, do 2030 roku finansowo rentownych pozostanie zaledwie około 15 z nich.
📌 Skutki dla rynku i "inwolucja": Z powodu nadmiaru pojazdów, prawie wszyscy producenci samochodów mają problemy z osiągnięciem zysku, a tylko 30% dealerów jest rentownych.
Dealerzy, aby spełnić cele sprzedażowe i uzyskać premie od producentów, sprzedają samochody nawet do 20% poniżej ich kosztów.
Ostatnio w branży coraz częściej używa się terminu "inwolucja", opisującego konkurencję, która staje się autodestrukcyjna i prowadzi do patologicznych praktyk.
Przejawia się to w nietypowych działaniach, takich jak:
🔸 Fikcyjne transakcje: Dealerzy ubezpieczają i rejestrują niesprzedane samochody, co pozwala producentom na oficjalne ujęcie ich w statystykach sprzedaży. Reuters ujawnił, że marki Neta i Zeekr zawyżały wyniki, ubezpieczając samochody, zanim trafiły one do klientów, aby formalnie zaksięgować je jako sprzedane.
🔸 Szara strefa: Nadmiar aut jest przekazywany do firm typu Zcar, które skupują je po bardzo niskich cenach i sprzedają z gigantycznymi rabatami, często przez livestreaming na platformach takich jak Douyin (chiński TikTok). Firma Zcar przyznaje, że sprzedaje popularne modele ze stratą, aby przyciągnąć klientów.
"Jeśli w danym miesiącu masz sprzedać 20 aut, a udało ci się sprzedać 16, to co zrobisz z pozostałymi czterema w ostatnim dniu miesiąca?" – pytał retorycznie jeden z dealerów z Jiangsu. Sprzedanie ich nawet po cenach dumpingowych pozwoliłoby mu zakwalifikować się do bonusu ok. 80 000 juanów (11 200 USD) i wyjść na zero.
"Używane auta z zerowym przebiegiem" - takie samochody pojawiają się głównie w marcu, czerwcu, wrześniu i grudniu, gdy dealerzy rozpaczliwie walczą o realizację kwartalnych planów sprzedażowych i premie fabryczne.
"Nie ma samochodu, którego nie da się sprzedać. Jest tylko cena, która nie jest odpowiednia"
🔸 Auta-zombie: Nowe, niesprzedane pojazdy, które zostały już zarejestrowane, są sprzedawane na rynku wtórnym jako "używane". Część z nich trafia na parkingi-cmentarzyska, gdzie są porzucane i niszczeją lub na aukcje sądowe, gdzie czasem nikt ich nie licytuje.
▶️ Konsekwencje polityczne i gospodarcze
📌 Pułapka "spirali w dół": Sytuacja ta przypomina jazdę na rowerze. Producenci "muszą pedałować dalej", czyli zwiększać produkcję, aby utrzymać przepływ pieniężny, nawet jeśli generują straty. Jest to pułapka, w której nadprodukcja i wojny cenowe wzajemnie się napędzają, wciągając rynek w błędne koło.
"To jak jazda na rowerze: dopóki pedałujesz, możesz być zmęczony, ale rower jedzie prosto" - powiedział Liang Linhe, prezes Sany Heavy Truck.
📌 Decyzje rządu: Mimo że prezydent Xi Jinping skrytykował prowincje za w pewnym sensie "gorączkę inwestycyjną" w EV, lokalne władze nadal ogłaszają programy wsparcia dla firm motoryzacyjnych. Oficjele opierają się konsolidacji i pozwoleniu firmom na upadek, by uniknąć masowych zwolnień.
Sytuacja ta zdaniem rozmówców Reutersa przypomina wcześniejsze kryzysy w chińskim sektorze nieruchomości i fotowoltaiki, co sygnalizuje potencjalne ryzyko systemowe.
▶️ Globalne perspektywy i ryzyko
📌 Wpływ na PKB: Branża motoryzacyjna i powiązane usługi stanowią około 10% chińskiego PKB, co sprawia, że kryzys w tym sektorze ma duże znaczenie dla całej gospodarki. (TS: w innych źródłach jest mowa tak o 8%, jak i o 10%; być może należy założyć coś w zakresie 8-10%; byłyby to proporcje podobne do tego, co mamy w Polsce).
📌 Odbiór na świecie: Zalew tanich, chińskich samochodów stanowi oczywiście zagrożenie dla przemysłu motoryzacyjnego w Europie. Z kolei USA wprowadziły niemal całkowity zakaz importu chińskich aut ze względu na obawy o bezpieczeństwo narodowe i nieuczciwą konkurencję.
📌 Przyszłość rynku: Konsolidacja jest nieunikniona, jednak proces ten może potrwać lata ze względu na wsparcie rządowe. Na rynku prawdopodobnie pozostanie tylko garstka dużych graczy, którzy mają wystarczającą skalę do przetrwania.
▶️ Podsumowując: według raportu Reutersa chińska polityka nadmiernego wspierania produkcji doprowadziła do niezrównoważonego rynku samochodowego, w którym prawie nikt - ani producenci, ani dealerzy - nie zarabia.
W dłuższej perspektywie oczekiwane są masowe bankructwa i konsolidacja branży, ale w krótkim czasie lokalne rządy wciąż podtrzymują nadmiar mocy produkcyjnych, pogłębiając kryzys.
TS: Od dobrych kilku miesięcy sporo mówi się o rządowej polityce anti-involution, która ma ograniczać patologiczne praktyki na rynku i zwalczać wojnę cenową. Jednocześnie prawdopodobnie mamy do czynienia z pewnym ograniczaniem dalszej rozbudowy mocy, patrząc po wyjątkowo słabych ostatnich danych (lipiec - sierpień) o inwestycjach budowalnych w sektorze przemysłowym.
Problemy opisywane przez Reuters raczej nie staną na drodze chińskim producentom do niemal pełnego wypchania z lokalnego rynku zagranicznych producentów aut oraz dalszego podbijania rynków globalnych... tam, gdzie nie będzie wprowadzonych większych barier. Po prostu powtórzy się sytuacja z wielu innych branż, gdzie Chiny przeprowadziły ekspansję na świat.
Niemniej ze względu na całkiem spore znaczenie branży dla gospodarki Chin, proces konsolidacji, który wydaje się ostatecznie być w chińskiej (przeinwestowanej) motoryzacji nieunikniony, może wywoływać odczuwalne i tam perturbacje.
x.com/T_Smolarek