piątek, 7 czerwca 2019
Gdy Recep Erdogan został po raz pierwszy premierem Turcji w 2003 roku, ślubował, że będzie szanować demokratyczne instytucje kraju, i obiecał odejść, jeśli kiedykolwiek straci zaufanie społeczne. Rzeczywistość rządów Erdogana okazała się jednak bardziej ponura. Chociaż międzynarodowe gazety i tygodniki początkowo przedstawiały go jako demokratycznego reformatora, Erdogan systematycznie rozszerzał zakres swojej władzy i przeprowadził czystkę na najwyższych stanowiskach w armii, służbie cywilnej oraz instytucjach edukacyjnych. Gdy latem 2016 roku dawni sojusznicy przeprowadzili zamach stanu, próbując odsunąć go od władzy, wykorzystał okazję, by umocnić swoją władzę nad krajem. Dzięki szerokim uprawnieniom, które otrzymał kilka dni po nieudanym zamach stanu, mógł zdymisjonować dziesiątki tysięcy urzędników państwowych, których uznał za politycznie niepewnych. Zamknął też w więzieniu najbardziej znanych tureckich dziennikarzy.
Jednak nawet gdy rządy Erdogana stały się wyraźnie autorytarne, zaś prawo do krytykowania go jeszcze bardziej ograniczone, Turcja zorganizowała wielopartyjne wybory, co dawało opozycji jakąś możliwość rywalizacji przy urnach. W czerwcu 2018 roku Erdogan zdobył [w wyborach prezydenckich – przyp. red.] 53 procent głosów, choć wielu obserwatorów podkreślało, że wyniki wyborów zostały spaczone przez brutalne ataki na opozycję. Od tego czasu Erdogan kreował się na przywódcę całej Turcji.
Wydawało się, że dzięki tym wyborom Erdogan za jednym zamachem osiągnął dwa cele: z jednej strony, kontrola nad kluczowymi instytucjami, takimi jak komisja wyborcza, pozwoliła mu nie obawiać się o wynik wyborów i utratę władzy; z drugiej, wybory pomogły mu w legitymizacji jego władzy tak w kraju, jak i za granicą. Chociaż wszyscy obserwatorzy, od OBWE po Freedom House, podkreślali, że wybory nie były wolne i sprawiedliwe, to światowi liderzy na czele z Donaldem Trumpem i Angelą Merkel publicznie pogratulowali Erdoganowi „zwycięstwa” przy urnach. Jak ujął to Timur Kuran, turecki ekspert do spraw rządów autorytarnych, Erdogan usiłował połączyć „iluzję wolnych wyborów” ze „z góry określonym wynikiem”.
Pomimo ogromnej władzy, jaką dysponuje Erdogan, w zeszłym miesiącu zjednoczona opozycja była w stanie odnieść kilka niespodziewanych zwycięstw w wyborach samorządowych. Wykorzystując złość obywateli na narastający w Turcji kryzys gospodarczy, a także dzięki wystawieniu nowych kandydatów, łączących charyzmę z pojednawczym tonem, opozycja była w stanie zanotować dwa symboliczne zwycięstwa. Zarówno w stolicy kraju, Ankarze, jak i w największym mieście, Stambule.
Na skutek tych wydarzeń Erdogan, po raz pierwszy od czasu zamach stanu, stanął przed poważnym dylematem. Czy należy uznać wyniki wyborów, tym samym uznając rosnące niezadowolenie społeczne z jego rządów? Czy też, wykorzystując swoją władzę nad tureckimi instytucjami, unieważnić wyniki wyborów i otwarcie pokazać, że nad Bosforem demokracja umarła?
(...)
„Jesteśmy spragnieni demokracji”, mówił Ekrem Imamoglu do tłumów trzy tygodnie po wygraniu wyborów w Stambule. „Nikt nie może przeciwstawić się woli ludu”.
Ale jeszcze zanim wygłosił swoje inspirujące przemówienie, Imamoglu wiedział już, że Erdogan wygrał z wolą ludu. Po tym, jak przy użyciu krajowych mediów, prezydent Turcji rozpowszechnił niewiarygodne teorie spiskowe, jakoby bezsilna opozycja była w stanie sfałszować wyniki wyborów, następnie wykorzystał swoją kontrolę nad sądownictwem, aby anulować wyniki wyborów. Uzasadniając to nieprawidłowościami, komisja wyborcza ogłosiła w poniedziałek, że w Stambule odbędą się w czerwcu nowe wybory.
Anulowanie wyników wyborów i zapowiedź ich powtórzenia jest kluczowym punktem zwrotnym w historii politycznej Turcji. Żaden świadomy obserwator nie jest w stanie negować rzeczywistości. Kraj, którego prezydent może anulować wyniki wyborów, gdy tylko ich rezultat mu nie odpowiada, jest w sposób oczywisty dyktaturą. Od teraz, ktokolwiek nazywa Turcję demokracją lub uważa wyniki wyborów za miarodajne, jest jedynie kłamcą lub głupcem.
kulturaliberalna.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
