Udział państw grupy G-7 w światowej produkcji był początkowo na bardzo stabilnym i bardzo wysokim poziomie. Ta grupa siedmiu gospodarek – cztery duże państwa europejskie (Francja, Niemcy, Włochy i Wielka Brytania), Japonia i dwa państwa Ameryki Północnej (Kanada i Stany Zjednoczone) – odpowiadała za dwie trzecie światowej produkcji aż do końca lat 90. XX wieku. Udział grupy G-7 spadł dość szybko w okresie od końca lat 90. XX wieku aż do połowy drugiej dekady XXI wieku (z 66 proc. do 38 proc. całości produkcji ogółem). Od tego czasu ten udział zaczął się stabilizować lub przynajmniej jego spadek znacznie zwolnił.
Udział sześciu gospodarek wschodzących doświadczających szybkiego uprzemysłowienia, które można określić zbiorczo jako „I-6” (ang. Industrialising 6) wzrósł w globalnej produkcji w latach 1990-2020 o ponad pół punktu procentowego. Są to następujące kraje (w nawiasach podano wzrost udziału w globalnym handlu w punktach procentowych): Chiny (+16,2), Indie (+1,5), Korea Południowa (+1,5), Indonezja (+1,0), Tajlandia (+0,5) i Brazylia (+0,5). Dwie najbardziej godne uwagi kwestie są następujące: po pierwsze to, że wzrost udziału państw I-6 jest zasadniczo odzwierciedleniem spadku udziału państw grupy G-7; i po drugie, że wzrost udziału państw I-6 znacznie zwolnił w połowie drugiej dekady XXI wieku.
Trendy w zakresie udziałów grupy G-7 i I-6 w globalnej produkcji są zgodne z ideą, że, ujmując to obrazowo, jeśli chodzi o produkcję offshoringową na rynkach wschodzących zerwano już wszystkie tzw. nisko wiszące owoce (ang. low-hanging fruit). Wykorzystano wszelkie łatwe i oczywiste możliwości łączenia „zaawansowanych technologii” z nisko płatną siłą roboczą w fabrykach rynków wschodzących.
Warto zauważyć, w jaki sposób zmiana udziałów w produkcji jest silnie skoncentrowana w państwach I-6. Wszystkie inne państwa świata nie doświadczyły prawie żadnej zmiany, jeśli chodzi o ich zbiorowy udział w produkcji światowej.
(...)
Jak argumentowano tzw. „drugi rozdział” (lub tzw. „drugie uwolnienie”) globalizacji, napędzane rozwojem technologii informacyjno-komunikacyjnych, doprowadził do przestrzennego uwolnienia poszczególnych etapów produkcji, a tym samym do wydłużenia łańcuchów dostaw, zarówno na szczeblu krajowym, jak i międzynarodowym. Widać to wyraźnie na wykresie. Widzimy łagodny spadek udziału wartości dodanej (tj. wzrost złożoności łańcucha dostaw) w okresie od roku 1995 do roku 2002, a następnie ostrzejszy spadek od roku 2002 do roku 2008, po którym następuje stabilizacja.
Tempo tego spadku nie jest zbyt imponujące (z 54 proc. do 50 proc.), ale liczby te obejmują całą gospodarkę światową. Ponieważ około dwóch trzecich światowej wartości dodanej generowane jest przez sektor usług, a globalna rewolucja łańcucha dostaw koncentrowała się głównie na produkcji, takiego skromnego wpływu w zasadzie należało się spodziewać.
obserwatorfinansowy.pl