sobota, 14 stycznia 2023


Proces przemieszczania sprzętu i wojska między Białorusią a Rosją jest dość nietypowy. Na Białoruś przyjeżdżają konwoje wojskowe z całej Rosji: z obwodu moskiewskiego, niżnonowogrodzkiego, kostromskiego, czelabińskiego, omskiego i woroneskiego. Wyjeżdżają wyłącznie do regionów graniczących z Ukrainą.

Według grupy Biełaruski Hajun, monitorującej ruch wojsk rosyjskich na Białorusi, do połowy listopada Białoruś przekazała armii rosyjskiej 211 jednostek sprzętu wojskowego, w tym: co najmniej 98 czołgów T-72A, 40 BMP-2, 20 BMP-2 bez wież i 54 ciężarówki Ural. Jest to białoruski sprzęt stacjonujący dotąd w 969. bazie rezerwy czołgów w Urzeczu pod Mińskiem i 288. bazie rezerwy pojazdów w Starych Drogach.

Pojazdy trafiały na stacje kolejowe w graniczących z Ukrainą rosyjskich obwodach rostowskim i biełgorodzkim. Ministerstwo Obrony Białorusi podało, że pojazdy są wysyłane do Rosji w celu modernizacji, ale jest to mało prawdopodobne, ponieważ czołgów T-72A nie da się modernizować do nowszej wersji. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że wysłano je prosto na wojnę.

Wywóz sprzętu wznowiono na początku 2023 roku, a obecnie pojazdy są wywożone wraz z rosyjskimi żołnierzami. 7 stycznia ze stacji Leśna (obwód brzeski na Białorusi) do stacji Podgornoje (obwód woroneski w Rosji) wyjechał konwój składający się z 25 wagonów platformowych z pojazdami kołowymi i gąsienicowymi, trzech wagonów krytych z amunicją i dziewięciu wagonów osobowych (około 450 żołnierzy).

11 stycznia ze stacji Czepina (obwód witebski na Białorusi) do stacji Rossosz (obwód woroneski w Rosji) wyjechał konwój wojskowy z ośmioma wagonami osobowymi (około 400 żołnierzy), trzema wagonami krytymi z amunicją i 37 wagonami platformowymi z pojazdami kołowymi i gąsienicowymi.

Obwód woroneski graniczy z obwodem ługańskim. Można więc założyć, że zarówno żołnierze, jak i sprzęt wojskowy zostanie wysłany do wzmocnienia frontu w okolicach Swatowego i Kreminnej, gdzie ukraińskie siły zbrojne od kilku miesięcy nacierają na rosyjskie pozycje.

Do tego należy dodać obserwowany w ostatnim miesiącu intensywny ruch wojsk rosyjskich na terenie samej Białorusi. Mieszkańcy zauważają rosyjski sprzęt i żołnierzy w coraz większej ilości miejsc. Bardzo trudno jest jednak określić logikę tego ruchu. W dniach 20-22 grudnia miał miejsce przypadek, gdy rosyjskie konwoje dosłownie jeździły między stacjami, bez rozładunku na żadnej ze stacji.

Grupa monitorująca Biełaruski Hajun tłumaczy te ruchy przegrupowaniem i rotacją rosyjskich sił, które przechodzą szkolenie na białoruskich poligonach z pomocą białoruskich instruktorów. Część rosyjskich zmobilizowanych żołnierzy przyjeżdża na szkolenie na Białoruś, a inni po szkoleniu jadą na front w obwodzie ługańskim lub donieckim.

– Prowadzenie rotacji wojsk rosyjskich wskazuje na to, że w najbliższym czasie nie należy spodziewać się ofensywy Rosji z terytorium Białorusi. Białoruś w tym przypadku pełni funkcję bazy szkoleniowej dla zmobilizowanych obywateli Rosji – podkreśla Biełaruski Hajun.

Ta wersja ma jednak jeden słaby punkt: przepływy sprzętu i wojska z Białorusi do Rosji i z Rosji do Białorusi nie są jednakowe.

Jeśli kierować się danymi kanału telegramowego białoruskich kolejarzy belzhd_live i grupy monitorującej Biełaruski Hajun, to okazuje się, że tylko w styczniu na Białoruś przyjechały co najmniej 173 wagony ze sprzętem, 19 wagonów z amunicją i 2800 rosyjskich żołnierzy. A Białoruś opuściło: 62 wagony ze sprzętem, sześć wagonów z amunicją i około 850 żołnierzy. Czyli przybyło 2,5 razy więcej sprzętu i prawie 3,5 razy więcej żołnierzy niż wyjechało.

Biorąc pod uwagę dane z trzech miesięcy, okazuje się, że na Białoruś przerzucono około 13,8 tys. wojskowych, ale tylko około 850 z nich opuściło kraj. A więc, jeśli to rzeczywiście rotacja, to dotyczy ona tylko niewielkiej części rosyjskich wojsk na Białorusi.

Jeśli chodzi o sprzęt, to sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo nie zawsze udaje się dotrzeć do informacji o rodzaju przemieszczanej techniki. Najprawdopodobniej pierwsze konwoje wojsk rosyjskich, które przyjechały na Białoruś w październiku, nie zawierały żadnego ciężkiego sprzętu. Białoruś przekazywała jednak swój sprzęt armii rosyjskiej.

Natomiast w grudniu na Białoruś dotarło co najmniej sześć konwojów sprzętu wojskowego. W większości były to ciężarówki marki Ural: w grudniu na Białoruś przyjechało ich więcej, niż wyjechało w październiku.

W konwojach znalazł się też ciężki sprzęt – co najmniej 13 czołgów T-72B3. To wyraźnie mniej niż to, co Białoruś przekazała Rosji w październiku (98 jednostek T-72A), ale jakość sprzętu też jest inna. T-72B3 to współczesna modyfikacja czołgu T-72 (na Białorusi było ich tylko kilkadziesiąt), a T-72A to jeden z najstarszych modeli czołgów (Białoruś posiada spore ilości tych pojazdów).

Analitycy amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW) nazywają obecne działania Rosjan na kierunku białoruskim „operacją informacyjną”, której celem jest zatrzymanie części Sił Zbrojnych Ukrainy na północy kraju. Eksperci uważają nową inwazję na Ukrainę ze strony Białorusi za mało prawdopodobny scenariusz.

Biełaruski Hajun twierdzi, że Rosja próbuje wszystkich zmylić:

– Ruchy rosyjskich sił zbrojnych drogą kolejową wskazują na chęć wprowadzenia w błąd i dezorientacji co do dalszych planów rosyjskiego zgrupowania wojskowego stacjonującego na Białorusi.

Jeśli celem jest rzeczywiście zmylenie przeciwnika, to wiele wyjaśnia: zarówno ruch sprzętu między Białorusią a Rosją, jak i fakt, że rosyjscy wojskowi „jeżdżą” między stacjami wewnątrz Białorusi.

Inną kwestią jest to, co taki ruch miałby ukryć? Czy przerzucenie rosyjskich wojsk w rejony graniczące z Ukrainą ma przekonać wszystkich, że Rosja uważa Białoruś tylko za bazę szkoleniową? Czy też przeniesienie rosyjskich wojsk na Białoruś ma na celu stworzenie pozorów przygotowania ofensywy na Kijów? Na te pytania na razie nie można dać odpowiedzi.

belsat.eu

"Grupa Wagnera przewozi ciała swoich zabitych z pomocą zwykłych ciężarówek. Stosowne zamówienia (na usługi) pojawiają się na portalach branżowych »praktycznie codziennie«" – poinformował w czwartek wieczorem kanał Ostorożno, Nowosti w Telegramie.

Autorzy przywołują treści zamówień, które znaleźli w internecie: "Waga — 6 ton, objętość – 82 m sześc. Ładunek 200 (tak w Rosji określa się ciała zabitych żołnierzy — PAP)".

W treści opisywanego zamówienia wskazano trasę – z Rostowa nad Donem na południu Rosji do podmoskiewskiej Bałaszychy. Zaznaczono, że musi to być samochód chłodnia. Opłata to 60 tys. rubli gotówką (niecałe 4 tys. zł).

Rozmówcy z firmy Disawtotrans, która składa zamówienia w imieniu zleceniodawców, mieli powiedzieć Ostorożno, Nowosti, że "cynkowe ładunki pojawiają się prawie codziennie". Zleceniodawcą opisywanego zamówienia miała być według nich Grupa Wagnera.

PAP

Dokumenty strategiczne USA od lat wyznaczają Chiny jako głównego rywala Waszyngtonu, uważając Rosję za zagrożenie "ostre", lecz doraźne. Według części komentatorów i polityków na prawicy USA powinny przenieść swoją uwagę i środki do Azji. Zdaniem Wessa Mitchella, byłego pracownika administracji Donalda Trumpa i założyciela Marathon Initiative — inicjatywy przygotowującej strategię USA na rywalizację z Chinami — stanowcza polityka wobec Rosji i Chin nie muszą się wykluczać.

— W mojej ocenie, Stany Zjednoczone i nasi sojusznicy mają szansę, by zyskać wielką przewagę w rywalizacji z Rosją i Chinami pomagając Ukrainie wygrać wojnę. Według mnie pożądaną strategią byłoby, by najpierw Rosja została definitywnie pokonana, a potem zwrócić naszą pełną uwagę na Chiny — mówi Mitchell.

Jak dodaje, wspieranie oporu Ukrainy jest w interesie USA z szeregu powodów.

— Po pierwsze, w ten sposób Ukraina wzmacnia swoje zdolności odstraszania i powstrzymania kolejnych rosyjskich ataków. Po drugie, Rosjanie stają się osłabieni gospodarczo i militarnie na jakiś czas, a Europejczycy — jeśli dotrzymają swoich zobowiązań — wzmocnią swoją obronność. Z czasem, to ułatwiłoby poświęcenie większości naszych wysiłków w kierunku Azji, bez konieczności martwienia się o ten drugi teatr działań — ocenia.

Mitchell zgadza się jednocześnie z tymi, którzy twierdzą, że USA nie stać na rywalizację na dwóch frontach i powinna być wyczulona na zagrożenie płynące z Chin także w krótkim terminie. Wobec czego — jego zdaniem — nie powinna na tyle angażować sił w Europie, by dać Chinom okazję do interwencji w Tajwanie.

— Problem polega na tym, że mamy skończoną ilość najważniejszych rodzajów amunicji. Wojna powinna podziałać na Stany Zjednoczone jako impuls, by uporządkować własną produkcję zbrojeń, im szybciej, tym lepiej. I powinien to być impuls dla Europejczyków, aby zrobili to samo — powiedział.

Pytany o to, jak wojna w Ukrainie może wpłynąć na kalkulacje i interesy ChRL, Mitchell ocenia, że choć problemy swojego sojusznika są dla Pekinu kłopotliwe w krótkim terminie, w dłuższej perspektywie Chiny mogą na tym skorzystać.

— W krótkiej perspektywie, Putin stał się potężnym problemem dla Xi. Pamiętajmy, że strategią dyplomatyczną Chin było pokazywanie się jako konstruktywna siła na świecie. Długo nad tym pracowali, skupiali się na relacjach handlowych. A tu mamy gościa, który niedawno siedział obok prezydenta [Xi] w loży honorowej na igrzyskach w Pekinie jako jego najlepszy przyjaciel i który teraz grozi wojną jądrową, a jego wojska dokonują barbarzyńskich tortur — mówi Mitchell.

Jak dodaje, rosyjska inwazja jest też z perspektywy Chin niewygodna także z powodu czasu jej podjęcia. Według dokumentów chińskich władz będą one gotowe do skutecznej inwazji na Tajwan dopiero za pięć lat.

— Cóż, jeśli Putin ruszył na Ukrainę teraz, zamiast za pięć lat, i nie koordynuje tego z Chińczykami, pozbawia ich to czynnika rozpraszającego uwagę Zachodu i wojny na dwa fronty — mówi były dyplomata.

To, co może jego zdaniem działać na korzyść ChRL, to dalsze uzależnienie Rosji od Chin. Wskazuje tu na przykład rozbudowy rosyjskiej infrastruktury gazowej w kierunku Chin.

— Samo to może rozwiązać chiński dylemat Cieśniny Malakka — problem polegający na tym, że duża część dostaw ropy i gazu przepływa przez tę cieśninę, która podczas wojny mogłaby zostać zablokowana przez marynarkę wojenną USA — mówi Mitchell.

Jak dodaje, inną korzyścią będzie wzrost wpływów Chin na państwa Azji Środkowej, dotychczas będących sojusznikami Rosji.

— Już podczas ostatniego szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Samarkandzie było bardzo jasne, że przywódcy Azji Środkowej czują już znacznie mniej respektu przed Rosją. Cóż, te wpływy w nieunikniony sposób pójdą bardziej w stronę Chin — ocenia.

PAP

Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) ogłosiło 13 stycznia, że ​​rosyjskie wojska zajęły Soledar w obwodzie donieckim wieczorem 12 stycznia. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że siły rosyjskie mogą teraz utworzyć „kocioł” wokół Bachmuta i zagrozić ukraińskim liniom zaopatrzeniowym biegnącym na południowy zachód od Soledaru, które wspierają ukraińskie wojska w mieście. Rosyjskie MON w szczególności pochwaliło lotnictwo szturmowe i wojskowe, oddziały rakietowe i artyleryjskie oraz rosyjskie siły powietrznodesantowe za zajęcie Soledaru, nie uznając udziału Grupy Wagnera w walkach o miasto. Minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow utrzymywał, że sytuacja wokół Soledaru jest trudna i zaznaczył, że nie jest jasne, czy siły rosyjskie kontrolują osadę w tym czasie. W tym samym czasie inni ukraińscy wojskowi poinformowali, że w nocy z 12 na 13 stycznia siły ukraińskie kontynuowały walki w Soledarze. Siły ukraińskie mogą nadal zajmować niektóre pozycje na północno-zachodnich granicach Soledaru, ale jest mało prawdopodobne, aby kontrolowały znaczne terytorium w samej osadzie. ISW oceniło 12 stycznia, że ​​siły rosyjskie prawdopodobnie zdobyły Soledar 11 stycznia, ale jest mało prawdopodobne, aby takie zwycięstwo zapowiadało rychłe rosyjskie okrążenie Bachmuta.

Ogłoszenie wywołało znaczny sprzeciw w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej z powodu braku uznania przez rosyjskie Ministerstwo Obrony udziału Grupy Wagnera w zdobyciu Soledar. Sześć godzin później rosyjskie Ministerstwo Obrony wydało kolejne ogłoszenie, w którym uznało ochotników Wagnera i oddziały szturmowe za uczestników bitwy o Soledar i zauważyło, że rosyjskie Ministerstwo Obrony otrzymało liczne zapytania dotyczące pierwotnego upamiętnienia wybranych sił rosyjskich. Rosyjskie MON próbowało usprawiedliwić lekceważenie Wagnera, twierdząc, że rosyjska „heterogeniczna grupa wojsk” wykonała „wspólny plan” w kierunku Soledar i przypisała atak na obszary mieszkalne siłom Wagnera. Finansista Wagnera, Jewgienij Prigożyn, niejasno odpowiedział na pominięcie Wagnera przez rosyjskie Ministerstwo Obrony, stwierdzając, że nie może komentować sytuacji i zauważając, że pytania dziennikarzy w tej sprawie ujawniają ich zaniepokojenie upamiętnieniem „heroicznego zdobycia Soledaru” przez Wagnera.

Finansista Wagnera, Jewgienij Prigożyn, stworzył warunki do takiej reakcji, osobiście odwiedzając Soledar na kilka dni przed jego schwytaniem i zabierając swoją kadrę blogerów powiązanych z Wagnerem, aby upamiętnić codzienne postępy sił Wagnera na rosyjskich platformach społecznościowych. Prigożyn prawdopodobnie próbował uprzedzić ogłoszenie 12 stycznia, oskarżając bezimiennych biurokratów i urzędników państwowych o „nieustanne próby kradzieży zwycięstwa prywatnej firmie wojskowej Wagnera” i umniejszanie jej zasług. Milbloggerzy niezależni lub powiązani z Wagnerem wygenerowali następnie serię krytyki, wzywając rosyjskie Ministerstwo Obrony za fałszywe przedstawienie rzekomego schwytania Soledara.

Ogłoszenie rosyjskiego MON zwróciło uwagę na istniejący konflikt między Grupą Wagnera a rosyjskim MON – dynamikę, którą ISW wcześniej zaobserwowała i oceniła. Kilku prominentnych blogerów – w tym związanych z Kremlem – stwierdziło, że za zamkniętymi drzwiami i w przestrzeni informacyjnej toczy się konflikt między rosyjskim MON a Prigożynem. Niektórzy zauważyli, że Prigożyn przezwyciężył celowo niejasną retorykę rosyjskiego MON, zmuszając rosyjskie MON, a co za tym idzie Kreml, do zakończenia wieloletniej polityki powstrzymywania się od uznania Wagnera i jego wysiłków wojennych. Z kolei powiązany z Kremlem bloger twierdził, że Prigożyn i rosyjskie Ministerstwo Obrony w równym stopniu próbują podkopywać się nawzajem i oskarżył Prigożyna o odmowę uznania rosyjskich sił zbrojnych za siły uczestniczące na polu bitwy.

Były rosyjski oficer i wybitny głos nacjonalistyczny, Igor Girkin, potępił „ostry konflikt” między tradycyjnym dowództwem wojskowym a nieoficjalnymi siłami (odnosząc się do Wagnera) w czasie wojny i stwierdził, że rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu i szef rosyjskiego Sztabu Generalnego Walerij Gierasimow dąży do rozwiązania prywatnych firm wojskowych, takich jak Wagner, i włączenia ich elementów do struktury Ministerstwa Obrony. Girkin stwierdził, że Soledar ujawnił poważny dylemat prezydenta Rosji Władimira Putina, którego wrobił w możliwość zintensyfikowania wysiłków w celu uspokojenia zarówno rosyjskiego MON, jak i Prigożyna; podwojenia po obu stronach ryzyka utraty poparcia dla jego wojny; lub zostanie arbitrem i naczelnym wodzem.

Prigożyn prawdopodobnie chce wykorzystać zwycięstwo w Soledarze jako narzędzie przetargowe do podniesienia swojej władzy w Rosji. Późniejsza wzmianka rosyjskiego MON o siłach Wagnera w odpowiedzi na publiczne oburzenie sygnalizuje znaczące zwycięstwo Prigożyna, umacniając go jako kluczowego aktora w tej wojnie. Reznikow stwierdził, że Prigożyn potrzebował zwycięstwa w Soledarze, by udowodnić Putinowi, że jego siły są lepsze od armii konwencjonalnej. Prigożyn opublikował również pytanie dziennikarza dotyczące jego rzekomego zbliżającego się spotkania z Putinem w celu omówienia zwycięstwa w Soledarze, wyróżniając to pytanie wśród szeregu innych podobnych pytań dotyczących jego odpowiedzi na oświadczenie rosyjskiego MON. Prigożyn powiedział dziennikarzowi, aby przeczytał jego oryginalne oświadczenie w sprawie Soledaru, zamiast „robić bzdury”, pomimo jego komentarza stwierdzającego, że pytania dotyczące wykluczenia Wagnera przez rosyjskie Ministerstwo Obrony „będą wymagały odpowiedzi, ale nie teraz”. Prigozhin, który w przeszłości celowo używał niejasnych wiadomości, zauważył również, że wszyscy wkrótce zrozumieją, dlaczego wstrzymał się od komentarza. (...)

Putin może podejmować kroki w celu kultywowania kadry milbloggerów lojalnych wobec Putina i rosyjskiego MON, aby podważyć wysiłki Prigożyna, by się wywyższyć. Przewodniczący Centralnego Komitetu Wykonawczego Partii Jednej Rosji Aleksander Sidyakin, parlamentarzysta Dumy Państwowej Jednej Rosji Artem Turowyj oraz szef Donieckiej Republiki Ludowej i sojusznik Putina Denis Puszylin spotkali się 13 stycznia z kilkoma blogerami. Ci starsi sojusznicy Putina wręczyli grupie ponad 10 blogerów milowych – w tym Aleksandrowi Sładkowowi i dziennikarzowi pracującemu dla Wargonzo – oficjalne podziękowania podpisane przez sekretarza Rady Generalnej Partii Jedna Rosja Andrieja Turczaka. To ostatnie wydarzenie w serii wysiłków Kremla zmierzających do kultywowania więzi z wybranymi blogerami. ISW wcześniej oceniało, że Kreml podjął wysiłki w celu dokooptowania Sladkova, głównego blogera Wargonzo Semena Pegova i innych blogerów, którzy byli gotowi sprzedać się w zamian za prestiż polityczny.

understandingwar.org